Jak zorganizować wyjazd do Apulii - lot, wynajęcie auta, przejazdy, nocleg - Bari, Monopoli, Alberobello

Właśnie siedzimy w samolocie do Polski, przepełnieni szczęściem i dobrą włoską energią. Na wyjazd do Apulii zdecydowaliśmy się nieco ponad tydzień temu – bardzo potrzebowaliśmy odpocząć i nabrać sił po trudach ostatnich tygodni. Braliśmy pod uwagę kilka kierunków, ale skusiły nas loty w dobrej cenie i miłość do Włoch. W tej części kraju jeszcze nigdy nie byliśmy, nie bardzo wiedzieliśmy czego się spodziewać i mieliśmy trochę obaw. Późnym popołudniem kupiliśmy bilety i kilkanaście godzin później byliśmy już w samolocie – przez taką szybką decyzję musieliśmy ogarnąć trochę spraw w domu i przed wylotem spaliśmy zaledwie godzinę.

Chcieliśmy spokojnego wyjazdu, w pięknym słonecznym miejscu. O południu Włoch krążą różne historie, mówi się, że na południe od Rzymu to już inny kraj. Z pewnością każdy rejon się różni, ale jedno jest pewne: ZAKOCHALIŚMY SIĘ w Apulii!

Lot do Bari

Lot WizzAir z Warszawy do Bari kosztował nas 199 zł, powrotny 69 zł. Do tego cena bagażu –zdecydowaliśmy się na jedną walizkę. Lot trwa godzinę i 45 minut, więc to naprawdę super opcja z Polski. Do lotniska dojechaliśmy autem i tradycyjnie zostawiliśmy je na jednym z parkingów pod lotniskiem – koszt na tydzień z transferem na lotnisko to obecnie około 120 zł.

Po wylądowaniu na lotnisku w Bari skorzystaliśmy z pociągu do centrum miasta (około 15-20 minut) – koszt to 5 euro. Trzeba przejść do innego budynku (minuta drogi) i tam znajduje się peron z którego ruszycie do centrum. Z  dworca centralnego Bari dostaniecie się kolejnymi pociągami lub autobusami w różne miejsca w Apulii.

Nasz nocleg znajdował się w Monopoli - to około 30-40 minut na południe od Bari – koszt biletu to 3,40 euro za osobę.

Bilety kupicie w kasach biletowych lub automatach.

Wynajem auta w Apulii – Bari i Monopoli

Początkowo braliśmy pod uwagę wynajem auta na cały tydzień. Rozważaliśmy noclegi w różnych miejscach, między innymi w klimatycznym trullo pod miastem, gdzie auto byłoby niezbędne. Kiedy zdecydowaliśmy się na apartament w starym centrum Monopoli stwierdziliśmy, że odpoczniemy tam 2-3 dni i dopiero wynajmiemy auto. Większość przewodników, które czytałam sugerowało wynajmowanie auta w Bari i niewątpliwe to właśnie tutaj znajduje się najwięcej wypożyczalni.

Po przylocie na lotnisku postanowiliśmy się zorientować jak to wygląda w tym rejonie – ku naszemu zaskoczeniu okazało się, że w kilku wypożyczalniach w których zapytaliśmy o auto, nie mieli dostępnych żadnych aut. Stwierdziliśmy, że dojedziemy do Monopoli i spokojnie się zastanowimy, albo znajdziemy wypożyczalnię na miejscu. Zaczęliśmy też szukać auta przez internet, jedyne na czym nam zależało to automatyczna skrzynia biegów – nawet najmniejsze auta tego typu zaczynały się od 130 euro za dzień, być może do tego doszłoby jeszcze jakieś ubezpieczenie. To dość drogo – na tydzień auto wyniosłoby nas około 5000 tysięcy złotych… W Monopoli w wypożyczalni (jest ich zaledwie kilka) zaproponowano nam auto za 145 euro za dzień (najmniejsze BMW w automacie). Finalnie nie tylko z oszczędności, ale z braku konieczności poruszaliśmy się pociągami i autobusami, które jak się okazuje w tym rejonie sprawdzają się świetnie!

Myślę, że da się auto wynająć taniej, jeśli wcześniej znajdziecie dobrą ofertę przez internet.

Podróżowanie po Apulii – pociągi i autobusy

Nie spodziewaliśmy się, że podróżowanie po Apulii komunikacją miejską będzie takie proste i tanie. Wylądowaliśmy w Bari, naszą bazą było Monopoli, a poza tym odwiedziliśmy Polignano a Mare, Ostuni, Alberobello, Locorotondo i Lecce – wydaliśmy w sumie niespełna 120 euro, wliczając w to już transfery z lotniska i 30 euro wydane na taksówkę za dwa przejazdy w Ostuni (z dworca do centrum miasta). Przejazdy były komfortowe i nie były zbyt długie – najdalej jechaliśmy do Lecce – około godzinę i dwadzieścia minut.

Warto wiedzieć, że pociągi tutaj potrafią się spóźniać, ale i przyjechać chwilę wcześniej. Zdarzyło się, że któryś był nagle odwołany, trzeba to wziąć pod uwagę. Bilety kupicie w automatach na dworcach (zapłacicie za nie i kartą i gotówką), w niektórych miejscach są kasy biletowe. Zależy w które miejsce, ale pociągi jeżdżą dosyć często.

Przejazd autobusem trzeba wykupić przez internet – za pierwszym razem nie wiedzieliśmy o tym (myśleliśmy, że kupimy bilet u kierowcy), ale miły kierowca pozwolił nam wsiąść i powiedział, żebyśmy spokojnie kupili bilet, czego nawet nie sprawdził. Ogólnie kontrole biletów zdarzały się nam rzadko (dwa razy na cały wyjazd w pociągu).

Coś co mnie zaskoczyło na lotnisku w drodze powrotnej – zanim przeszliśmy przez pierwsze bramki z pociągu musieliśmy okazać bilet pociągowy i go zeskanować – miałam taki pomysł, żeby wyrzucić bilety do kosza na śmieci w przedziale, ale dobrze, że coś mnie powstrzymało.

Za każdym razem mieliśmy w pociągu miejsca siedzące i nie było tłoku.  

W Monopoli wynajęliśmy też rowery na kilka godzin - cudowna przejażdżka! 5 euro za rower.

Nocleg w Apulii – apartament w Monopoli

Nie znaliśmy charakteru Apulii i nie bardzo wiedzieliśmy na jaki nocleg się zdecydować. Braliśmy pod uwagę nieduży dom pod Cisternino, słynne trullo w Arbelobello czy apartament w Polignano a Mare. Najbardziej kusiło nas jednak Monopoli i zdecydowaliśmy się na apartament w historycznej części Monopoli. Mieszkanie znalazłam na Air.bnb – na portalach typu Booking akurat noclegi były droższe, choć z pewnością nie jest to reguła. Mimo, że potrzebowaliśmy noclegu już na drugi dzień, wybór był spory.

Nasz wybór – apartament Romeo (była też Julia), w budynku z XVI wieku okazał się świetną decyzją. Przez tydzień mieszkaliśmy w przepięknej starej części miasta. Czułam się tam bardzo bezpiecznie i uwielbiałam spacery tamtymi uliczkami. Z dworca do apartamentu szliśmy około 15 minut pieszo – droga jest przyjemna.

Do dyspozycji mieliśmy nieduże klimatyczne mieszkanie z osobnym wejściem. Na dole znajdowała się a’la sofa (na której mogłaby spać kolejna osoba), telewizor, mały aneks kuchenny (z lodówką, płytą indukcyjną, ekspresem do kawy na kapsułki), mini przestrzeń garderobiana i zadbana łazienka z prysznicem. Na górze była antresola, gdzie znajdowało się łóżko. Co ciekawe w mieszkaniu poza przeszklonymi drzwiami wejściowymi chronionymi dodatkowo okiennicami nie było żadnego okna, co w jakimś sensie było mankamentem, ale z drugiej strony wiedzieliśmy gdzie jesteśmy i zupełnie nam to nie przeszkadzało, a kiedy byliśmy w apartamencie po prostu mieliśmy otwarte drzwi (było to spokojne miejsce w cichym zaułku). Przed apartamentem było bardzo przyjemne patio, gdzie wystawaliśmy sobie stolik i jedliśmy śniadania, albo wychodziliśmy popracować na świeżym powietrzu,

Czułam się tam tak cudownie i bezpiecznie, że postanowiłam wstawać wcześniej i każdego ranka kiedy Kuba odsypiał jeszcze swoje stresy i przemęczenie pracą, ja wychodziłam sama na spacer po mieście, które budziło się do życia. Gubiłam się w pięknych uliczkach, zachwycając się co chwila, obdarzałam uśmiechem i "Buongiorno" spacerujących starszych ludzi, którzy z takim samym uśmiechem podchodzili do mnie <3 i dochodziłam do Porto Vecchio – Starego Portu, gdzie w pierwszych promieniach słońca siadałam na kamiennym podeście i obserwowałam otoczenie, albo zapisywałam swoje złote myśli.

W kolejnym poście z Apulii opowiem Wam o miejscach, które odwiedziliśmy.

1 comment

  1. Emilia 23 września, 2021 at 19:56 Odpowiedz

    Kocham ten region Włoch. Jestem nim totalnie zauroczona. U nas na blogu pojawiło się już kilka wpisów o tym przepięknym miejscu, a ja już marzę, żeby tam wrócić… Pozdrawiam serdecznie

Leave a reply