Moje zakupy w Barcelonie

DSC07444 (1024x568)

Po dniu pełnym wrażeń z moją chrześnicą (która przyjechała do nas na ferie) mam dla Was luźny wpis.

Tym razem moje zakupy z Barcelony. Zawsze pytacie co sobie przywiozłam, więc chętnie pokazuję moje małe zdobycze:) Po pierwsze zakupy w Barcelonie to prawdziwa przyjemność - to miasto ma wiele do zaoferowania także w tej kwestii. Dlaczego tak miło kupuje się w Hiszpanii? Ponieważ obsługa jest wspaniała i absolutnie przemiła. Niestety na zakupy nie mieliśmy zbyt wiele czasu, ale jak zawsze przywiozłam sobie kilka miłych detali, dzięki którym wracają piękne wspomnienia.

DSC_8824 (1024x808)

Na początek odwiedziliśmy salony hiszpańskiej marki Tous, które są znacznie większe i bardziej okazałe niż te w Polsce. Kiedyś po przeczytaniu wywiadu z właścicielką marki, zachwyciłam się misiową koncepcją. Obsługa w Hiszpanii była wręcz znakomita. Choć po towarach jakie oglądaliśmy, było oczywiste, że raczej brylantów nie kupimy i celujemy w tańszy asortyment Tousa, sprzedawczyni była dla nas przemiła. Wszystko bardzo chętnie pokazywała, sama proponowała alternatywne modele. Chyba trzykrotnie proponowała nam kieliszek szampana, dołożyła nam prezencik do zakupu, zaproponowała katalog,  poinformowała nas, że w każdym salonie na świecie możemy oddać biżuterię do odświeżenia (w Polsce nikt nigdy o tym nie wspomniał), a na koniec odprowadziła do drzwi i miło się z nami pożegnała. Nie chodzi o to, że aż takiej obsługi potrzebujemy, a  tym bardziej nie mamy potrzeby picia szampana w butikach;) (którego z resztą oczywiście odmówiliśmy).  Chodzi mi jednak o to, że wielokrotnie spotkałam się z tym, że obsługa w zagranicznych sklepach znacznie różni się od tej w Polsce. Też tak uważacie?

A teraz już trochę zdjęć naszych hiszpańskich łupów:)

20151123_125037 (1024x768)

Misiowe salony są naprawdę piękne:) A Kuba tradycyjnie namawiał mnie na torebkę;)

20151123_124857 (768x1024) 20151123_125201 (768x1024) 20151123_125220 (1024x768) DSC_8757 (1024x680) DSC_8799 (1024x796) DSC_8767 (1024x680) DSC_8773 (1024x742) DSC_8836 (1024x680) DSC07445 (1024x575)

Kuba: "Spójrz na mnie, zrobię Ci zdjęcie z misiem;) "

DSC07443 (1024x575)DSC_8785 (1024x680)

DSC_8814 (1024x670)

Tradycyjnie przywiozłam czasopisma.  Nie wiem dlaczego, przy tych zagranicznych zwykle jest więcej atrakcyjnych próbek kosmetyków do przetestowania...

DSC_8818 (1024x680) DSC_8830 (1024x680) 20151127_103212 (754x1024)

W kolejnej hiszpańskiej marce - Zara, kupiłam sobie luźny szary płaszczyk na wiosnę:)

20151127_103125 (768x1024)

I na koniec oczywiście hiszpańska oliwa:) a także wino, które wciąż czeka na wypicie;) i inne alkohole, które Kuba chętnie kolekcjonuje:)

DSC_8831 (1024x680)

A odnośnie hiszpański zakupów, to moje zdobycze z Lanzarote:)

zakupy z Lanzarote

Wszystkie posty z Lanzarote, które dotychczas ukazały się na blogu znajdziecie TUTAJ, a z Barcelony TUTAJ.

Ona: Jeśli chcecie być na bieżąco zapraszam Was na nasz profil na facebooku:

https://www.facebook.com/fashionablecompl/

On: i Instagramie

https://www.instagram.com/fashionablecompl/

24 comments

  1. Asia 17 lutego, 2016 at 23:35 Odpowiedz

    Jak zawsze wspaniałe zakupy. Nie wiem jak Wy to robicie, że zawsze kiedy wyjeżdżacie odwiedzacie mnóstwo miejsc, robicie milion pięknych zdjęć, macie świetną pogodę i jeszcze robicie fantastyczne zakupy, które nigdy nie są tandetne. Podziwiam i zazdroszczę:)

    • Ania 17 lutego, 2016 at 23:57 Odpowiedz

      Oj dziękujemy:) staramy się na maksa wykorzystywać czas:) w międzyczasie jeszcze zdarza nam się na godzinkę usiąść z telefonem czy laptopem w kawiarni i trochę popracować;)

  2. aschaaa 18 lutego, 2016 at 06:10 Odpowiedz

    kocham zakupy w Hiszpani a przede wszytskim dlatego ze hiszpanskie sieciowki takie jak zara sa tansze. to znaczy ze za sweter w zarze w Hiszpani zaplaca mniej niz za ten sam sweter u mnie w Wiedniu. Nie wiem czy rzucilo Ci sie to w oczy, moze z powodu przeliczania zlotowka na euro niekoniecznie ale u mnie widac to bardzo mocno. Zreszta jak “rozbiore” zarowska metke na czynniki pierwsze (np. przy butach bo przy ciuchach nie) to jest ona tak poskladana ze jestem w stanie “przevbic” sie do hiszpanskiej ceny. I przy drozszysz rzeczach to sie oplaca. Dwa lata atemu kolezanka przywozila mi (tez z Barcelony) plaszcz na ktorym zaoszczedzilam 30€!!! a ja bedac gdzies na terenie hiszpanii zawsze sie obkupuje w zarze 😀

    ps. nie chodze czesto w pl do sklepow wiec nie jestem specem, ale doprowadza mnie do szalenstwa jak tylko przekrocze prog sklepu to juz podbija ktos z obslugi i pyta czy moze pomoc. w sieciowkach najbradziej rzuca mi sie to w oczy w parfois… te to tam przeginaja pale. po 4 razy podchodza pytaja sie. kobieto ja mam oczy, widze co mi sie podoba a co nie… wole byc anonimowa w sklepie. wejde poogladam, wyjde albo kupie 🙂

    • Ania 18 lutego, 2016 at 13:28 Odpowiedz

      Ja tego też nie rozumiem! w Polsce zasadą jest atak na klienta… w perfumeriach, ciuchach… zagranicą do wszystkiego jest większy luz połączony z dobrą obsługą. Nie wiem z czego to wynika. Poza tym w Polsce serio sprzedawczynie strasznie “mierzą” wzrokiem klientów. W Mediolanie czy w Paryżu nigdy nie czułam się oceniania, nawet w drogich butikach.

  3. Agnieszka 3 marca, 2016 at 07:02 Odpowiedz

    Śliczny płaszczyk. Można wiedzieć jaki to rozmiar? Chciałabym taki zakupić przez internet, a jeszcze nie mam nic tej marki i nie za bardzo orientuję się w ich rozmiarówce:)

    • Ania 5 marca, 2016 at 01:00 Odpowiedz

      Dziękuję:) rozmiar najmniejszy, tu był chyba xs:) on jest taki lekko oversize, i w dodatku bez zapinania, więc raczej nie powinno być problemu z rozmiarem:)

Leave a reply