Emocje sięgają zenitu

IMG_8288 (853x1280)

Nostalgiczny dzień. Nie chcę dziś pisać o stylizacji, ani zakupach, nie będzie też o urządzaniu wnętrz.
Zwykle na początku listopada wiele spraw wydaje nam zwykłymi błahostkami. Bo przecież trochę tak jest, że ta nasza codzienność jest całkiem zwyczajna, często skupiamy się na rzeczach mało ważnych wobec tego co jet ogromną wartością.

Życie. 
Nawet, kiedy piszę ten tekst klepsydra się nie zatrzymuje, a mój czas ucieka. Twój, też kiedy czytasz ten tekst, a ja chcę zrobić wszystko, żeby nie były to zmarnowane minuty.
Bo co tak naprawdę w życiu jest ważne? Kiedy tak naprawdę czujemy się szczęśliwi?
Które chwile pamiętamy i wspominamy z ogromną czułością?
Zdecydowanie warto czasem powiedzieć stop i zadać sobie te pytania. Bo kiedy tak naprawdę się zatrzymujemy i zastanawiamy się co jest dla nas istotne? Może całe Twoje życie przebiega Ci przed oczami, kiedy tak jak ja stajesz nad grobem swojego dziadka, z którym mieszkałaś niemal całe swoje życie? Nie czuję wtedy złości, ani lamentu, bo wiem że życie tutaj to tylko przystanek, ale smutno mi czasem, że nic nie jest na zawsze, że nic nie jest pewne, że może nie wykorzystałam każdej chwili odpowiednio. Znajomi śmieją się czasem ze mnie, że nie lubię późno wstawać, bo czuję, że marnuję życie. Ale może mam trochę racji? Poranki są takie piękne! 
Nie tylko poranki. Poznawanie świata i ludzi to nie marnowanie czasu. To takie fascynujące! Choć nie jeden raz ludzie mnie zawiedli (Ciebie pewnie też) jestem wdzięczna, że mam też obok, tych na których zawsze mogę liczyć (dokładnie w tym momencie, kiedy piszę ten tekst, Kuba z miłością ścisnął moją dłoń!, a my jesteśmy właśnie w aucie - to są "chwilki" dla których warto żyć!).
Ogromne emocje towarzyszą mi także podczas podróży. Niesamowite widoki zapierają dech w piersiach i mimo, że nie jestem beksą, łezka się w oku kręci. Pamiętam, kiedy polecieliśmy 5 lat temu na Dominikanę. Oczywiście największe emocje towarzyszyły mi podczas niespodziewanych zaręczyn, na pięknej bezludnej wyspie, ale pamiętam też kiedy w drodze z lotniska do hotelu, na naszego busa na skrzyżowaniach rzucały się dzieci i pokazywały, że są głodne, a my (pasażerowie) dawaliśmy im wszystko co mieliśmy w naszych torbach. Czasem w takich sytuacjach mam ochotę uciec, warto jednak się nad tym zastanowić - dzięki temu tak bardzo można docenić to co się ma.
Uwielbiam też obserwować ludzi na lotniskach. Całkiem niedawno, po powrocie z Paryża, na lotnisku dostrzegłam parę z dwójką dzieci - maleństwem w nosidełku i mniej więcej 4-5 letniego chłopca. Nagle chłopiec zaczął biec , jak się szybko zorientowałam w stronę skromnego starszego pana. Krzycząc "Dziadku, dziadku!" rzucił mu się na szyję. Starszy Pan tulił chłopca i płakał. Przyglądałam się tej sytuacji może kilkadziesiąt sekund, ale została we mnie do dziś. Wtedy sama też się oczywiście poryczałam. Teraz kiedy to wspominam też mam łezkę w oku...
Takie małe sytuacje potrafią sprawić, że emocje sięgają zenitu.
Mistrzami emocji są oczywiście dzieci. Nie bez powodu staję się ciocią, dla wszystkich napotkanych małych istotek. Dzieci są totalnie szczere i oddane. Potrafią cieszyć się z małych rzeczy i uczynić je wielkimi. Dzieci przenoszą mnie w inny wymiar świata, dlatego polecam nie przechodzić obok nich obojętnie. Można się od nich wiele nauczyć.
Chyba nie przez przypadek w radio słyszę teraz: "spróbuj choć raz, odsłonić twarz i spojrzeć prosto w słońce, zachwycić się po prostu tak i wzruszyć jak najmocniej(...)".
Życzę Wam i sobie wielu wzruszeń. Choć te listopadowe wydają się smutne, może są nam bardziej potrzebne niż nam się wydaje... Może dzięki nim stajemy się wrażliwymi, trochę lepszymi ludźmi.
Nie odkładajmy niczego na później. Przecież liczy się piękne dzisiaj. 
IMG_8273 (853x1280)
IMG_8317 (853x1280) IMG_8319 (853x1280)
milla 5 milla 1
IMG_8307 (853x1280)milla 2milla 3IMG_8294 (853x1280)
Ona: Na zdjęciach trzymam cudowną Millę, z którą miałam przyjemność spędzić tydzień w Manchesterze i która przyniosła mi wiele bardzo pozytywnych emocji. Zdjęcia zrobiła nam jej wspaniała mama Iwona.

42 comments

  1. Marta 1 listopada, 2015 at 20:55 Odpowiedz

    Mi też zakręciła się łezka w oku, jak czytałam o sytuacji z lotniska, z chłopcem i dziadkiem. Wiele razy wzrusza mnie widok mojego Dziadka i Teo. Jednak dzisiejszy dzień jest dla mnie bardzo trudny. Mojej Mamy nie ma już wiele lat i g*wno prawda, że czas leczy rany…

      • Marta 2 listopada, 2015 at 08:52 Odpowiedz

        I życzę Ci Aniu, żebyś nie znała tego uczucia jak najdłużej. Ja miałam 16 lat jak musiałam dorosnąć. I zamiast miłych wspomnień mam w głowie te z okresu choroby, z hospicjum. Niby potrafię o tym mówić, ale zawsze i tak kończy się łzami. Jest dokładnie tak, jak napisałaś w innym komentarzu, mijamy ludzi i nie zdajemy sobie sprawy, co mają za sobą. Ja się nigdy nad sobą nie użalałam, że los czy Bóg zabrał mi Mamę. Jest mi po prostu przykro, że miałam Ją tak krótko i że odeszła w cierpieniu. Chyba niepotrzebnie o tym piszę, nie chcę Was wprowadzić w zakłopotanie…

        • Ania 2 listopada, 2015 at 22:34 Odpowiedz

          To nie zakłopotanie. To normalne, podobno czasem obcym osobom łatwiej się zwierzać czasem. A takie emocje, cóż rzeczywiście nie wiem co mogłabym Ci napisać, bo nie miałam takich przeżyć i mogę tylko sobie wyobrażać jak było i w pewnnym sensie jest Ci z tym ciężko. Znam podobne historie osób z mojego otoczenia i zawsze także we mnie wzbudzają mnóstwo emocji. Pamiętam jak dziś, jak 2 miesiące po moim ślubie zmarł mój dziadek. Zawsze mówił, że czeka na mój ślub i może umrzeć, mój ślub był niespodziewanie, a dziadek “dotrzymał” słowa… Najbardziej niesamowite było jednak to, że mimo, że mieszkaliśmy już w Trójmieście, dziadek umarł przy mnie. Przyjechaliśmy na pogrzeb dziadka Kuby.. Chcieliśmy wracać od razu po pogrzebie, jednak rodzice namówili nas, żebyśmy pojechali pociągiem kolejnego dnia rano. Rodzice pojechali wieczorem załatwiać jakieś sprawy, a my zostaliśmy z moim rodzeńśtwem i graliśmy w Monopoly. Babcia prosiła żebyśmy pomogli dziadkowi (leżał już w łóżku),a ponieważ zawsze dobrze reagował na komplementy, patrzyłam na dziadka i mówiłam rodzeństwu, żeby zawsze prawili mu dobre słowa, że dobrze wygląda, wtedy zawsze się lepiej czuje… Podałam mu szklankę wody, postanowiliśmy przewietrzyć pokój, a dziadek na nas spokojnie patrzył (a cały dzień wyjątkowo głośno się modlił – miał problemy ze słuchem, więc zwykle robił to szeptem). Pocałowałam jego zimne czoło. I nagle dziadek wziął do ręki różaniec, powiedział “umieram” i odwrócił głowę. Nie wiedziałam, że już chwilę wcześniej mój mąż postanowił wezwać karetkę. Pamiętam tylko, że wybiegłam na ulicę i krzyczałam, żeby już przyjechali. Później nie pozwoliłam się wyprowadzić z pokoju przy reanimacji i cały cza sprzytulałam babcię i modliłam się, żeby pojawiła się kreska życia… Niestety mimo ogromnego starania ekipy pogotowia nie udało się go uratować. Pamiętam z tego wieczoru dosłownie wszystko. Wtedy uzmysłowiłam sobie, że kiedy jestem na cmentarzu i widzę grób 83 letniego człowieka, myślę “piękny wiek”. Wtedy nie miało to znaczenia, to był mój dziadek i tylko ja wiem jak to przeżyłam. Albo See Bloggeers… ostatni tydzień, totalny młyn, prawie nie śpimy. I nagle umiera moja babcia. 2 dni przed imprezą pogrzeb. W nocy jedziemy w okolice Łodzi, wracamy od razu po pogrzebie. Prowadzę imprezę, choć moje myśli są trochę gdzie indziej. Ale taka praca… czasem człowiek uśmiecha się, choć nie jest mu do śmiechu…
          To z pewnością ułamek tego co mogłaś czuć, ale myślę, że dzięki temu pewnie silna z Ciebie kobieta, choć pewnie nie da się oswoić z taką sytuacją, tak bliskiej osoby…

  2. Aga 1 listopada, 2015 at 22:22 Odpowiedz

    Dla mnie listopad jest bardzo nostalgiczny. Jest to miesiac kiedy ostatni raz widzialam sie na intensywnej terapii …. Z moja mama… I choc za chwilke bedzie 5 lat, wydaje sie byc wczoraj. Chyba sie z tym nadal oswajam…
    Jednoczesnie miesiac jest szczegolny, w listopadzie urodzilam sie ja, ale takze moja corka!
    Carpe diem. Czuje ze zycie ucieka. Bylabym szczesliwa … Gdybym wrocila do Polski. Modle sie kazdego dnia by malzonek takze zechcial wrocic….
    Aniu bardzo piekny post…..

    • Ania 2 listopada, 2015 at 01:10 Odpowiedz

      Dziękuję Ci za te słowa, ale też historię… tak sobie czasem myślę, że spotykamy ludzi na ulicy, wydają się tacy normalni, a każdy z nas skrywa tyle przeżyć, tajemnic, ale też marzeń i tęsknot. Życzę Ci żeby Twoje się spełniły!

  3. Paula 2 listopada, 2015 at 00:49 Odpowiedz

    Wspaniałę zdjęcia – pięknie razem wyglądacie:) Ale tekst tez wspaniały, bardzo mnie zaskoczył pozytywnie i sama też dzięki niemu miałam refleksyjny wieczór. Dziękuję!

  4. kashienka 2 listopada, 2015 at 01:15 Odpowiedz

    Świetny wpis Aniu. Ja mam w sobie milion emocji (jak mówi B.), często się wzruszam, płaczę ze szczęścia, jestem bardzo ekspresyjna, bo czasem zdaje mi się, że muszę dać upust tym wszystkim emocjom które są we mnie. Uwielbiam zatrzymać się na chwilę, poczuć emocje- “zachwycić się po prostu tak i wzruszyć jak najmocniej” (to jedna z moim ulubionych piosenek. Świat jest piękny, a życie jedno – nie warto przegapić najpiękniejszych chwil!

    • Ania 2 listopada, 2015 at 01:17 Odpowiedz

      Oczywiście, że tak – czasem warto dać emocjom trochę wolności i coś poczuć. Czym byłoby życie bez emcji, zachwytu…? Właśnie może dzięki nim doceniamy te piekne chwile i chwilki.

  5. kasswarz 2 listopada, 2015 at 07:55 Odpowiedz

    czasem mam wrażenie, że cała jestem jedną wielką emocją, czasem mi to pomaga, czasem totalnie przeszkadza, ale z drugiej strony czyż nie z emocji właśnie składa się życie. emocji kolekcjonowanych każdego dnia, i tych dobry i tych złych. i mam tak jak ty….wstaję wcześnie rano, bo poranki są takie piękne. bo tyle chwil mogłabym bez tego zmarnować.

  6. simply lifetime 2 listopada, 2015 at 09:40 Odpowiedz

    czasami wydaje mi się, że jestem zbyt emocjonalna i wrażliwa, kiedy czuję, że powinnam być silniejsza, ale z czasem… myślę sobie, że jest tak, jak powinno być. lubię czasami zatrzymać się i pomyśleć, zastanowić się, wspominać – to taki ważny moment. ja również wstaję rano – żal mi marnować dnia i czasu, który jest tak cenny na przesypianie życia.

    ściskam!

  7. Paula 2 listopada, 2015 at 10:43 Odpowiedz

    Przepiękny tekst. Ja kiedyś też uwielbiałam wstawać rano, jednak odkąd od 5 lat mieszkam ‘na swoim’ straszny śpioch ze mnie się zrobił 😉
    Widać, że bardzo wrażliwa kobietka Ciebie – taka ‘do rany przyłóż’ <3

  8. Moaa 2 listopada, 2015 at 11:24 Odpowiedz

    W sumie to nie wiem co napisać poza tym, że ostatnio coraz częściej targają mną takie emocje. Mam nawet zarys post, a nawet filmu na podobny temat. Często zapominamy o tym co NAJWAŻNIEJSZE.

  9. Agnieszka K. 2 listopada, 2015 at 12:14 Odpowiedz

    Masz rację Aniu w tym co piszesz. Na codzień jesteśmy zaganiami, zapracowani i najnormalniej uciekają nam chwile które są piekne, niepowtarzalne. Dlatego tak uwielbiam czas,który mogę spędzić z moim kochanym mężem i dwójka naszych fantastycznych urwisów. To są chwilę,które zostają z nami na zawsze. Tak jak wspomnienia o tych,których już z nami nie ma. Tak jak każdy, ja też mam kogo odwiedzać na cmentarzu. Najbardziej jednak boli wizyta na tym na którym odwiedzam moją kochaną Mamę i nie ma znaczenia czy to na 1 listopada czy w inny z kilkudziesięciu dni w ciągu roku. Może musi jeszcze minąć dużo czasu,aby z bolących wspomnień zamieniły się one na takie,które wspominać będę ze spokojem.
    Tak czy inaczej najważniejsze,aby umieć cieszyć się każdą drobnostką jaką mamy okazję doświadczyć, otrzymać w życiu, nie zatracając w sobie tego szczerego i prawdziwego dziecka ☺

  10. Monika 2 listopada, 2015 at 14:39 Odpowiedz

    Bardzo ciekawy wpis umieściłaś, pełen ważnych refleksji. Dużo się ostatnio mówi i pisze o byciu Tu i teraz, o cieszeniu się drobiazgami, o wdzięczności, bo chyba gdzieś po drodze wielu o tym zapomina, w tej codziennej gonitwie. Najbliższy mi fragment z Twojego wpisu to ten od dzieciach:-), pewnie dlatego, że jestem Mamą dwójki słodziaków:-) i mój świat kręci się wokół nich:-). Choć staram się też znaleźć czas na hobby. Piękne, urocze zdjęcia umieściłaś, pozdrawiam.

  11. ewanka 2 listopada, 2015 at 15:53 Odpowiedz

    Piękny temat 😉 Ja już dawno zrobiłam kalkulacje na co warto czas poświęcić, dla tego skreśliłam telewizor a przede wszystkim seriale które totalnie marnują czas i emocje na coś co nie ma wspólnego z moim życiem które przechodzi obok.

  12. Ela 3 listopada, 2015 at 07:35 Odpowiedz

    Aniu zdjęcia są cudne,wiem że będziesz wspaniałą mamą, Masz rewelacyjne podejście do dzieci,widziałam jak patrzysz na Danielka życzę wam aby wszystkie wasze plany i marzenia się spełniły.

  13. OhDeerBlog.com 6 listopada, 2015 at 14:51 Odpowiedz

    Aniu, to zdecydowanie najpiękniejszy wpis jaki czytałam u Was na blogu<3 !!! I absolutnie nie chodzi mi tu o zdjęcia (chociaż też są piękne….wiadomo:)))), ale o tekst! Widać, że bardzo szczery i taki prosto z serca. No i bardzo prawdziwy przede wszystkim! Celebrowanie każdej chwili i docenianie swojego życia jest bardzo trudnym zadaniem, ale naprawdę warto! Wy z Kubą świetnie sobie z tym radzicie:) Buziaki dla Was od naszej trójki!!!:*

Pozostaw odpowiedź Kasia Anuluj pisanie odpowiedzi