Jak mądrze kupować ubrania i nie dać się zwariować - część 1

zakupy111 (1024x658)

W jednym z poprzednich postów napisałam trochę słów o sobie, o tym jak się zmieniałam, jak zmieniało się moje podejście do kupowania i posiadania:

https://fashionable.com.pl/2015/02/03/blog-2014-czas-start/

W komentarzach już nie raz prosiłyście, żebym napisała o tym jak nauczyłam się kupować mniej i jak to się dzieje, że z tych zakupów jestem już zwykle prawie w 100% zadowolona.

Tak jak pisałam w poście powyżej , modą nie interesowałam się od zawsze, a kiedy w czasie studiów podjęłam pracę,  zachłysnęłam się kupowaniem. Nie byłam absolutnie zakupoholiczką, bo zawsze gdzieś tam przemawiał zdrowy roządek i nigdy nie miałam poczucia, że "muszę to mieć", ale lubiłam kupować. Na zakupy zawsze chodziłam totalnie sama, bo tak lubiłam najbardziej.
Ile chciałam spędzałam w danym sklepie, a kiedy miałam ochotę robiłam sobie przerwę na lody, czy zieloną herbatę.
Co innego zakupy z innymi - wiele osób zabierało mnie jako doradcę, ale zakupy dla siebie robiłam w pojedynkę.

franky blog roku blog moda uroda lifestyle

[podczas Warsaw Fashion Weekend ]

Kupowałam sporo, ale wolałam kupować więcej i taniej. Tym samym szafa mocno się zapełniała, a ja i tak nie miałam się w co ubrać i często praktycznie nowe rzeczy przekazywałam w inne ręcę (jakoś nie lubię sprzedawać, wolę rozdawać). Kiedy w sklepie zastanawiałam się czy kupić daną rzecz, stawiałam ją na szali i robiłam najgorszą z możliwych rzeczy . Myślałam "najwyżej będzie po domu".

I tak miałam mnóstwo niezłych, ale nie pasujących do mnie ciuchów do sprzątania swojego 9 metrowego pokoju.

Kiedy pobraliśmy się z Kubą okazało się, że taki związek to raj dla kobiety także pod względem zakupów, ponieważ mój mąż nie miał nic przeciwko chodzeniu po galerii i chętnie i aktywnie mi doradzał.  Był tylko jeden problem, Kuba nie znosił kiedy wracaliśmy z zakupów z niczym, bo uważał, że to czas stracony. Tym samym zapełnialiśmy skutecznie nasze pierwsze szafy w wynajmowanym mieszkaniu. Jedyne usprawiedliwienie jakie mam jest takie, że na zakupy nie chodzilismy oczywiście co chwila, a poza tym zawsze miałam zmysł do wyszukiwania ciekawych okazji i promocji.

przecena

I tak któregoś razu byliśmy w galerii handlowej bez konkretnego celu, był czerwiec. W jednym ze sklepów znaleźliśmy całkiem ładną sukienkę. Kuba postanowił, że ją kupimy. Ja oprzytomniałam i pomyślałam, że przecież lada dzień wyprzedaże i na 100% wszystko z tego sklepu trafi na przeceny. Nie ukrywam, że wtedy się trochę posprzeczaliśmy, a Kuba stwierdził, że jestem nielogiczna, bo robię aferę o to, że on chce mi kupić sukienkę, a później jak będę tak czekała na te wyprzedaże to już jej nie będzie.

I wtedy coś się zmieniło. Banalna sytuacja, ale zaczęłam się nad nią zastanawiać. Powiedziałam Kubie, że jeśli tej sukienki nie będzie to trudno, jest mnóstwo innych sklepów i innych sukienek. Nie ta to inna. Taką zasadę akurat zawsze miałam - staram się nie żałować i nie rozpamiętywać  rzeczy, których nie da się cofnąć, a które nie mają większego wpływu na nasze życie.
[dodam, że sukienkę  kupiłam później za 59 zł, byłą przeceniona z 229].

W niedługim czasie postanowiłam, że bierzemy się za porządki w szafach, bo choć panuje w nich ścisk ja i tak wiecznie nie mam się w co ubrać. Moje postanowienie dotyczyło zarówno garderoby Kuby , jak i mojej.

blog fashionable lifestyle moda uroda blog roku

Wyjęliśmy z szafy wszystkie ubrania na raz i  kolei, ubranie po ubranie zakładałam na siebie i współnie decydowaliśmy:

blog fashionable lifestyle moda uroda blog roku2

 Z "NIE" nie było powrotu, z "MOŻE" mierzyłam na koniec wszystko raz jeszcze.

I tak mój stos "NIE",  rósł i rósł. Do Łodzi (do mojej mamy, żeby mogła to rozdać) pojechało 9 dużych reklamówek i największa walizka jaką mieliśmy. Niektóre rzeczy z metkami, większość całkiem fajnych marek, oczwywiście rzeczy niezniszczone.

Ponad połowa wieszaków w szafie była pusta, a ja byłam tak szczęśliwa, że chyba przez 2 tygodnie zostawiałam otwartą szafę, żeby móc patrzeć na tą przestrzeń i pięknie poukładane kolorami i rodzajami rzeczy.

I to był też przełom w naszym kupowaniu. Nadal lubimy razem chodzić na zakupy, ale nauczyłam siebie, ale też przede wszystkim Kubę, że z zakupów nie trzeba wracać z pełnymi torbami, żeby zaliczyć je do udanych.

zakupy

https://fashionable.com.pl/2015/01/08/zorganizowac-wyjazd-mediolanu-czesc-3-moda-mediolanie/

Kiedy chodzimy nawet kilka godzin po galerii i nie możemy nic specjalnego znaleźć, podsumuwujemy zakupy wspólną kawą w miłym miejscu, płytą, książką lub grą planszową (Ci którzy czytają nas regularnie, wiedzą, że kolekcjonujemy te 3 rzeczy), albo kupujemy kwiaty do domu.

Na zakupach dużo dyskutujemy, oceniamy czy dana rzecz jest warta, żeby zabierać ją do domu i czy jest warta wieszaka i miejsca w szafie.

Przede wszystkim kupujemy rzeczy tak, żeby pasowały do innej garderoby.  Po mojej selekcji ubrań okazało się, że mam wiele fajnych rzeczy, których nie noszę, bo kompletnie do niczego nie pasują.

Podczas trzeciej przeprowadzki do już naszego niewielkiego  mieszkania zrobiliśmy kolejną selekcję.  Bilans był już znacznie lepszy, choć nadal sporo rzeczy oddałam. Co chyba oczywiste, w pierwszej kolejności do odstrzału poszły rzeczy z "MOŻE", które cofnęłam na "TAK" podczas poprzedniej selekcji.

Obecnie mam 3 metrową szafę, a Kuba taką samą 2 metrową (w szafieKuby  jeden pół metrowy bok zajmują pudła z dokumentami. itp).

blog fashionable lifestyle moda uroda blog roku6

Zdjęcia naszej sypialni znajdziecie tu:

https://fashionable.com.pl/2014/06/04/mieszkanie-biala-prowansalska-sypialnia/

blog fashionable lifestyle moda uroda blog roku4

Nie powiem, że mam mało ubrań, bo pewnie są osoby, które mają ich znacznie mniej, jednak w mojej szafie jest jeszcze bardzo dużo powietrza.

Jeden także pół metrowy bok zajmują u mnie torebki i część butów (druga część jest w "wiatrołapie"), a sporą część szafy zajmuje 8 szuflad, w których mam poukładaną także bieliznę i rajstopy (2 szuflady), kopertówki ,biżuterię i okulary (kolejne 2), szaliki (jedna), plus w dwóch poukładana jest bielizna nocna, t-shirty i spodnie, a w ostatniej ubrania do sprzątania.

Mam nadzieję, że w kolejnych postach uda mi się Wam pokazać jak zorganizowałam moją szafę i uzupełnię moje doświadczenia z kupowaniem.

Dodam także, że w podjęciu tych decyzji pomogły mi poradniki, które uwielbiam.

Polecam szczególnie te poniżej. Jednym wydają się banalne. I ja mogę swierdzić, że nikt w nich kolejnej Ameryki nie odkrywa, ale dla mnie były ogromnie uświadamiające i motywujące.

lekcje madame chic blog fashiobnable lifestyle blog roku moda uroda paryski szyk blog fashionable blog moda uroda blog roku

O ksiażce "Paryski Szyk" pisałam kiedyś tu:

https://fashionable.com.pl/2012/12/13/paryski-szyk/

blog fashionable lifestyle moda uroda blog roku3

jeden

Po pierwsze nie warto kupować rzeczy "na pocieszenie", albo z powodu złego dnia.
Z takiego powodu dozwolone jest kupienie ciacha z kremem, czekolady, albo koktajlu owocowego.
Kupując pod wpływem "doła" popadamy w jeszcze większy. Humor poprawia się krtókotrwale, zwykle podejmujemy złe decyzje i poza dołem zostaje nam jeszcze drugie zmartwienie "wyszczuplony portfel".

To samo dotyczy kupowania na głodnego. Wbrew pozorom ta zasada dotyczy nie tylko kupowania jedzenia.
Kiedy jesteśmy głodni, nie jesteśmy w pełni skoncentorwani i podejmujemy często złe decyzje.

dwa

Kupuj odpowiednie rozmiary. Nigdy nie myśl "schudnę / albo przytyję".

Kupuj na" TU" i  "TERAZ".

Jeśli planujesz schudnąć i wiesz, że masz silną motywację NIE KUPUJ NIC, bo po co? Twoja figura się zmieni i może się okazać, że rzecz i ta nie będzie leżała tak jak chciałaś. Ostatecznie możesz kupić jedną rzecz (np. sukienkę)  i dążyć do niej. Ale i tak uważam, że lepiej iść na zakupy z już nową figurą. A jeśli naprawdę masz na coś ochotę, kup nową pomadkę, w kolorze, który zawsze chhciałaś mieć, albo torebkę.

trzy

Nie kupuj rzeczy, tylko po to, żeby nie wrócić z niczym. Pomyśl, że nawet przeceniona bluzka za 40 zł to 1/2/3 godziny Twojej pracy. Pomyśl wtedy czy ta rzecz warta jest Twojego cennego czasu?

Traktuj zakupy nie tylko jak zdobywanie łupów, ale przede wszystkim inspiracje i nowe doświadczenia.

Jeśli nie kupisz ubrań spraw sobie po zakupach drobną przyjemność: coś dobrego do jedzenia, czasopismo np. modowe czy urodowe,  książkę, albo właśnie kwiaty do domu.

Nie zaprzeczę, że kupowanie nowych rzeczy to także kwestia sprawiania sobie przyjemności, ale nie zawsze trzeba wydawać dużo pieniędzy.

DSC_3840 (1280x850)

https://fashionable.com.pl/2015/02/05/cos-pysznego-agaty-zrobic-czekoladki-pomysly-prezenty-serca/

cztery

Bądź wybredna.

Pomyśl o swojej szafie jak o drogocennym miejscu i przynoś do niej tylko warte takiego miejsca rzeczy.

Osobiście czuję się teraz  szczęśliwa na zakupach, ponieważ nie chodzę na kompromisy z ubraniami. Wpewnym sensie bądź asertywna w stosunku do siebie samej.

"ta bluzka, jest fajna, ale ma trochę za długie rękawy" - NIE BIORĘ

"spodnie są super, tylko są trochę za niskie w talii" - NIE BIORĘ

"sukienka jest śliczna, ale ma trochę za duży dekolt" - NIE BIORĘ

"t-shirt ma niezły nadruk, ale słabej jakości bawełnę" - NIE BIORĘ

"sweter ma mój ulubiony krój, ale trochę za chłodny kolor" - NIE BIORĘ

"sukienka to ideał, ale mechaci się już na wieszaku w sklepie" -ABSOLUTNIE NIE BIORĘ

Na zakupach musisz poczuć się jak szefowa. Wykonuj swoją "pracę" dobrze i to samo zlecaj swoim ubraniom. Jeśli mają dla Ciebie "dobrze pracować" dobieraj sobie dobrych i zgranych pracowników:)

Absolutnie nie kupuj rzeczy zakładając, że w razie czego "będą po domu". Przecież masz mnóstwo ubrań "po domu". A jak bardzo chcesz wydać pieniądze zaproś koleżankę na lunch, albo zrób komuś prezent.

piec

Kupuj rzeczy w których chcesz chodzić. Nie kupuj rzeczy na potem, ani na kiedyś. Tym bardziej jeśli kupisz piękną rzecz o której marzyłaś - noś ją, a nie trzymaj w szafie. Jeśli zamierzasz ją oszczędzać równie dobrze mogłaś ją zostawić w sklepie i zaoszczędzić pieniądze.
Przecież za rok, dwa ta rzecz może już nie spełniać Twoich wymagań.

Korzystaj z danej rzeczy i ciesz się z jej użytkowania. Pamiętaj, że zasługujesz na to, żeby codziennie wyglądać świetnie.

Nie oznacza to, że do marketu masz zadkładać seksowną małą czarną, sznur  pereł i czerwone szpilki, ale zawsze staraj czuć się dobrze.

Znasz tą dziwną zasadę, że kiedy najgorzej wyglądamy spotykamy najwięcej znajomych (często tych dawno nie widzianych, albo byłych chłopaków)?:)

Możesz to zmienić. Kiedy dobrze się czujesz, zawsze dobrze wyglądasz:  czy w dresie (nieznszczonym, w odpowiednim rozmiarze i kolorze), czy w najmodniejsze sukience.

To samo dotyczy ubrań do spania. Przesypiamy 1/3 życia to chyba dostateczny powód, żeby tą część spędzić pięknie??

Może to idiotyczne, ale kiedy zastanawiałam się zostawić/czy wyrzucić  swoje stare rozciągnięte piżamowe  spodnie w kratę i spraną koszulkę, zawsze myślę "a jeśli w nocy coś stanie się w mieszkaniu i będę musiała wyjść, to raczej nie będę się tak dobrze czuła". To trochę głupie, ale jednocześnie  mobilizacyjne.  Analogicznie moja nauczycielka zawsze mówiła: "jeśli jesteś zbyt zmęczona, żeby ogolić nogi, pomyśl, że nagle trafiasz do szpitala i zajmuje się Tobą przystojny lekarz" 😉

Oczywiście to zabawne przykłady, bo fajnie dobrze ubierać się przede wszystkim dla siebie, ale przyznajcie, że coś jest w tym co napisałam?

Czasem kupuję jedynie bardziej eleganckie rzeczy w dobrej cenie, ponieważ nie lubię przed specjalnymi wyjściami, czy świętami szukać na siłę rzeczy. Jeśli np. koktajlowa sukienka bardzo Ci się podoba, dobrze leży i dodatkowo ma dobrą cenę warto ją kupić i trzymać na najbliższą okazję, która na pewno nadejdzie. To mój sprawdzony sposób na wyjściowe stylizacje.

blog roku fashionable lifestyle moda uroda2

[Jeśli lubię daną rzecz noszę ją kiedy mam na to ochotę. Pytacie mnie jak nosi mi sie taki biały płaszcz. Piszecie, że mimo, że Wam się bardzo podoba nigdy nie zdecydowałybyście się na biały. A ja pytam dlaczego??!  Ja go noszę kiedy chcę. Jak się ubrudzi..to go piorę!  Gdybym miała czekać na specjalne okazje to może założyłabym go kilka razy w roku. Po co odmawiać sobie takiej przyjemności?
W niektórych sytuacjach warto zachować rozsądek. Kiedy idę do sklepu po ziemniaki nie muszę ich nosić w torebce Korsa. To samo doytyczy moich ulubionych okularów z Max Mary, które mam od ponad 4 lat. Nie korzystam z nich na plaży, gdzie raz bym je  zdejmowała, raz zakładała, później na przykład wylądowały by tłuste od olejku w piasku.  Po prostu są przeznaczone na miejskie wyjścia.
Ale trzeba pamiętać, że jest granica między rozsądnym noszeniem rzeczy, a ich żałowaniem.]

sze

Zawsze myśl o tym, czy masz do czego założyć daną rzecz, ewentualnie od raz dokup do niej coś co stworzy zestaw. Kupując rzecz staraj się komponować szafę, Rzadko chodzę 2 razy tak samo ubrana (nie licząc sukienek, choć do nich też staram się dobierać inne dodatki i mojego dresiku z By Insomnia, choć tu też zmieniam detale), nie dlatego, że mam milion ciuchów, a dlatego, że mogą tworzyć przeróżne konfiguracje.

 Od kiedy stosuję te zasady , częściej mam poczucie, że chciałabym założyć 3 zestawy na raz, niż że nie mam co założyć.

Nie żałuj nie kupionych rzeczy. Jeśli wrócisz do sklepu i danego ubrania nie będzie - nie dramatyzuj. Było minęło, rzecz nie była widocznie dla Ciebie, zapomnij i szukaj nowej rzeczy.

Szkoda czasu na martwienie się takimi drobiazgami. Szukaj plusów - nie wydałaś pieniędzy.

blog fashionable lifestyle moda uroda blog roku8

https://fashionable.com.pl/2014/09/16/stylizacja-3-rocznica-slubu-nowa-torebka/

siedem

Regularnie pozbywaj się  zniszczonych rzeczy. Conajmniej 2 razy w roku rób generalny przegląd szafy, jednocześnie robiąc w niej gruntowny porządek. Sweter z dziurką, bluzkę z niespraną plamą możesz zostawić tylko jeśli w najbliższym  czasie zamierzasz sama malować  mieszkanie (oczywiście, żeby ją później bez żadnego żalu wyrzucić).

Staraj się odo minimum ograniczyć rzeczy, które chcesz zostawić  z sentymentu...

suknia ślubna

https://fashionable.com.pl/2014/11/18/zyj-pelna-para-dodaj-mocy-oszczedzaj-czas/

osiem

Nie odcinaj metek od nowych ubrań dopóki ich nie założysz.

To jedna z moich lepszych zasad. Nie jestem typem, który ciągle kupuje, a na drugi dzień oddaje, ale zdarza mi się przynieść do domu coś, co po przymierzeniu w świetle dziennym nie wydaje mi się już takie fajne. Zawsze mierz rzeczy przed kupieniem, a później kolejny raz w domu. Jeśli masz choć odrobinę poczucia, że niepotrzebnie kupiłaś daną rzecz - oddaj ją do sklepu. Tym samym zawsze zabieraj paragon i zorganizuj w domu pudełko na paragony. Co rom przeglądaj je i wyrzucaj te już niepotrzebne. Paragony na droższe rzeczy kseruj (np. biżuterię), gdyż te potrafią wyblaknąć.

dzie

Po uporządkowaniu szafy zrób listę rzeczy, których potrzebujesz lub które  chciałabyś mieć. Na liście powinno być góra 10 do 15 najpotrzebniejszych  ubrań i dodatków, które jesteś w stanie kupić w ciągu najbliższych kilku miesięcy.

Lista powinna być racjonalna i w Twoim zasięgu. Jeśli chciałabyś torbę Louis Vuittona, ale raczej Cię na nią nie stać, nie powinna być na Twojej liście.

Analogicznie, jeżeli np. twoim marzeniem jest torebka za kilkaset złotych, to po co kupujesz dziesiąte jeansy, dwudziesty piąty  t-shirt zamiast odłożyć te pieniądze na wymarzoną torebkę?

Na liście mogą się znaleźć zarówno marzenia, jak i ubrania typu "basic". Jeśli wiesz, że Twoje białe topy są juz sprane, a często z nich korzystasz  - wpisz je na listę i szukaj w czasie najbliższych zakupów.

Czujesz, że w Twojej szafie powinna się znaleźć dobrze skrojona mała czarna, przydałaby się marynarka, czy od dawna czujesz, że brakuje Ci lekkiego okrycia na słoneczne, ale niezbyt ciepłe dni - szukaj właśnie tych rzeczy.

blog fashionable lifestyle moda uroda blog roku9

https://fashionable.com.pl/2014/09/16/stylizacja-3-rocznica-slubu-nowa-torebka/

dzies

Nie kupuj nigdy na siłę, np. z powodu niespodziewanego przyjęcia.

Oczywiście nie oznacza to, że jeśli nagle zostaniesz zaproszona na  wesele, to nie możesz iść do galerii.

Jeśli masz ochotę na coś nowego, kup  i ciesz się nowym ubraniem i nowym lookiem, ale nie kupuj czegoś tylko po to, żeby mieć nową rzecz.

Sama ostatnio lekko się zawirowałam. Dokładnie w sobotę po świętach Bożego Narodzenia byliśmy zaproszeni na wesele z poprawinami. Ponieważ teraz jesteśmy rozbici na 2 mieszkania - to w Trójmieście i w Warszawie  akurat nie zabrałam z Trójmiasta zbyt wielu eleganckich sukienek, pewna, że na wesele kupię sobie coś nowego. Tak się złożyło, że w grudniu kompletnie nie miałam czasu na zakupy.

Zrozpaczona w pośpiechu biegałam, więc po galerii handlowej na kilka godzin przed ślubem! Bagatelizując wszystkie moje zasady. Dodatkowo po świątecznych wydatkach bez większych funduszy na takie zakupy.

Już stałam przy kasie z lekko za dużą, ładną, ale nie piękną sukienką i na szczęście doznałam oświecenia. Zadałam sobie pytanie, czy jeszcze kiedyś założę tą sukienkę i odpowiedź brzmiała, że raczej nie...

Szybko ją odwiesiłam. Na wesele założyłam swoją tiulową spódnicę w której spędziłam między innymi święta, a do niej moje body "basic", które od 4 lat są w mojej szafie. Całości dodałam elegancji błyszczącym naszyjnikiem (który także miałam w swoich zbiorach) i szpilkami. Skupiłam się na starannym makijażu i dawno nie czułam się tak dobrze!

Jak widać wszyscy popełniamy błędy! Ważne, żeby się na nich uczyć!

strój na wesele blog modowy urodowy blog roku strój na wesele blog modowy urodowy blog roku2

https://fashionable.com.pl/2014/12/30/podsumowanie-2014/

Podzielcie się swoimi doświadczeniami w komentarzach!

Jak często porządkujecie swoje szafy?

Ona: Zapraszamy też na nasz profil na facebooku:

https://www.facebook.com/fashionablecompl

gdzie staramy się Was inspirować na bieżąco

On: i Instagramie też!:)

http://instagram.com/fashionablecompl/

72 comments

  1. Zastrzyk inspiracji 6 lutego, 2015 at 20:18 Odpowiedz

    Czasami naprawdę ciężko powstrzymać się od niektórych zakupów:) Jednak myślę, że wszystko da się zrobić i czasami po zrobieniu szybkiego przekalkulowania zalet i wad danej rzeczy można pewne zakupy odpuścić. W moim przypadku najciężej jest powstrzymać się od kupowania rzeczy do mieszkania….:)

    • fashionable 6 lutego, 2015 at 22:11 Odpowiedz

      Ja na przykład muszę powstrzymywać się od kupowania rzeczy do domu, bo mam małe mieszkanie i nie miałabym ich gdzie zmieścić, a uwielbiam mieć porządek w szafkach. Więc w zasadzie we wszystkich dziedzinach kieruję się podobną zasadą. A poza tym muszę jeszcze uzbierać na szafę do wiatrołapu, skompletować ramki nad sofę i kupić stół i krzesła. Tym samym zawsze kiedy mam ochotę “nakupować świeczniczków” myśl o oddalającej się szafie skutecznie mnie od tego odwodzi:)

  2. Monia 6 lutego, 2015 at 22:15 Odpowiedz

    Świetny post! Bardzo inspirujący i pomocny. Uwielbiam czytać i oglądać Waszego bloga 🙂 Jesteście niesamowici <3 Taka miłość od Was bije, że aż przyjemnie się tu zagląda 😉
    O czym byś Kochana nie pisała – wszystko czyta się jednym tchem i z uśmiechem na ustach 🙂 Z moim ukochanym planujemy niedługo ślub, więc zaglądam tutaj z jeszcze większą przyjemnością <3
    Tak jak radziłaś – założyłam sobie folder z inspiracjami (tymi ślubnymi i "modowymi") i znajdują się w nim głównie Twoje zdjęcia 😀 Masz wielką klasę, styl i świetny gust! Tak trzymaj Kochana!
    To jest jedyny blog, który mnie przyciągnął i do którego wracam codziennie. Tyle w nim radości i przede wszystkim autentyczności, że czuję jakbym znała Cię od bardzo dawna 🙂 …ale się rozpisałam 😛 mogłabym tak jeszcze i jeszcze 😀 Uwielbiam Was i róbcie dalej to co robicie! Trzymam mocno za Was kciuki <3 Pozdrawiam

    • fashionable 6 lutego, 2015 at 22:36 Odpowiedz

      Aż mnie ciary przeszły, kiedy to czytałam! Dla takich słów było warto tego bloga założyć♥
      Jest mi przemiło, że ktoś tak uważa, ogromie się cieszę, że zechciałaś napisać ten komentarz! To wspaniały gest. Dzięki takim komentarzom, wierzę że to co robię ma jakiś sens. Ja mam ogormną najdzieję, że takich czytelników jak Ty uda mi się spotkać kiedyś także na żywo. Pozdrawiam i życzę miłego weekendu!

  3. Estera 6 lutego, 2015 at 22:27 Odpowiedz

    Świetny artykuł. Dodaję go sobie do zakładek i będę do niego wracać. Miejmy nadzieję, że kiedyś też dojrzeję do tego, żeby mądrzej kupować 😛

  4. Ania Marcok 6 lutego, 2015 at 23:37 Odpowiedz

    Świetny wpis! 🙂
    Dla mnie złotą zasadą będzie przede wszystkim nr 2. 🙂 Niestety mam taką tendencje, że kupię super bluzkę na wyprzedaży przymałą, bo “przecież się odchudzam”. 😉 Efekt jest taki, że bluzki nigdy nie ubieram, a jeszcze dodatkowo, gdy ją widzę, łapię większego doła, że się do niej nie mieszczę. :O
    Zainspirowałaś mnie i chyba wezmę się za porządki w szafie w weekend! 😀

    • fashionable 6 lutego, 2015 at 23:46 Odpowiedz

      Ogormnie polecam! Ja po takim sprzątaniu czułam się mega szczęśliwa! Czułam się … ja po wakacjach:) taka “lżejsza” :))

  5. Antii 7 lutego, 2015 at 11:42 Odpowiedz

    niektóre zasady mam podobne i lepiej mi z tym, w ten weekend zamierzam również zrobić selekcję moich ubrań bo właśnie przeprowadziłam się i nie mam na nie miejsca, a zapewne połowa będzie do oddania 🙂

  6. AgnieszkaL. 7 lutego, 2015 at 15:59 Odpowiedz

    Bardzo dobry temat Aniu. Sama wyznaję i zachęcam wszystkich do wprowadzenia w życie zasad minimalizmu. Kupujemy zdecydowanie za dużo(!), często tylko dlatego aby poczuć się lepiej i pewniej, dużo osób nawet nie stać na takie zakupy ale magnetyzm posiadania jest silniejszy. Polecam wszystkim dwie świetne książki Sztuka minimalizmu oraz Sztuka planowania autorstwa Dominique Loreau. Oczywiście nie jestem skrajną minimalistką i nie żyję w pokoju jedynie z dywanem, stołem, książką z biblioteki ale zdecydowanie jakość mojego życia znacznie się poprawiła, mam mniej ubrań ale w końcu mam się w co ubrać, książki, które kupuje czytam, nie zagracam domu, dzięki czemu łatwiej mi się sprząta, nie kupuję 5 balsamów do ciała, które stoją potem na półce raz użyte. Kiedyś wydawałam znacznie więcej na rzeczy niepotrzebne, zbędne, być może był to mój kompleks, pochodzę z biednej rodziny a udało mi się zacząć nieźle zarabiać, zachłysnęłam się życiem, zakupami, w końcu mogłam mieć to co chciałam. W porę jednak się opamiętałam, teraz odkładam (w końcu mam jakieś oszczędności na czarną godzinę:)), więcej czasu spędzam z mężem, rodziną, znajomymi,mam czas na kurs tańca, basen, dobrą książkę, naukę języka…nie jestem mieszkańcem galerii handlowych. Przedmioty i zakupy przestały mnie cieszyć, zrozumiałam, że kupowałam bo czułam się gorsza, niedowartościowana. Oczywiście nie należy popadać w skrajności, nie mam nic przeciwko kupieniu sobie czegoś czasem dla przyjemności, ale zawsze mam czerwoną lampkę- będzie Cię to cieszyć czy chcesz porównywać się z innymi i poczuć tylko na chwilę lepiej. W moim przypadku skuteczne:) Pozdrawiam i oby więcej postów, które zachęcą nas do podróży, kontaktu z przyrodą, muzyką, sztuką a ograniczą manię kupowania i posiadania.

    • fashionable 8 lutego, 2015 at 16:48 Odpowiedz

      Popadanie ze skrajności w skrajność z pewnością nie jest dobre. Książkom chętnie się przyjrzę. Podobał mi się kiedyś eksperyment Michałą Zaczyńśkiego, który przez rok nie kupował ubrań i później fajnie mówił o tych doświadczeniach.
      A pieniądze można zdecydowanie przyjemniej nie raz ywdać niż na ubrania. Wiele osób mówi, że marzy o podróżach, ale gdyby tak prawdziwie się zmobilizowali spokojnie odłożyliby nawet na kilka krótszych fajnych wyjazdów rocznie. Sama widzę po nas, Mediolan był spełnieniem marzeń i spokojnie, gdybyś my inaczej rozplanowyali wydatki, moglibyśmy pojechać już wcześniej.

      • AgnieszkaL. 9 lutego, 2015 at 18:51 Odpowiedz

        Oczywiście, że nie jest dobre dlatego podkreślam, że w domu mam kilka rzeczy dla własnej fantazji a moja szafa to nie tylko granat, biel, czerń i beż jak zachęcają minimaliści. Przestrzegam tylko przed nadmiernym kupowaniem. Warto oszczędzać, ponieważ nigdy nie wiemy co nas spotka czy zawsze będzie dobra praca, zdrowie, teraz nasz zawód może być świetny ale za 5 lat może trzeba będzie zmienić zupełnie swoje życie dlatego umiar we wszystkim jest potrzebny, a ubrania często nie są warte ceny, którą za nie płacimy. Jak najbardziej jestem za sprawianiem sobie przyjemności od czasu do czasu, w końcu życie jest zbyt krótkie:)…. ale warto pamiętać żeby moda i ubrania nie zdominowały naszego życia. Często obserwując dzisiejsze kobiety, blogerki niestety nasuwa mi się taka smutna refleksja, że poza ubraniami, kosmetykami, zdjęciami stylizacji, zdjęciami tego co dziś jadły nie mają żadnych ciekawych pasji. Nie jest to o Tobie Aniu Twój blog wnosi też inne treści i to jest super:)i oby tak dalej.

  7. Sylwia 7 lutego, 2015 at 16:33 Odpowiedz

    Też się uczę rozsądnych zakupów – idzie mi coraz lepiej, choć czasami gubią mnie zakupy z second handach – jak znajduję coś ładnego za jedyne 10-15 zł to ciężko mi się opanować ale pracuję nad tym. Ja bym dodała do Twojej listy jeszcze jeden punkt – mój wcześniej często popełniany błąd – nie kupujmy kilku podobnych rzeczy – np. trzeciej szarej spódnicy o nieco innym fasonie niż 2 poprzednie. Oczywiście od tej reguły tez można robić wyjątki, ale generalnie lepiej kupować różne ubrania – ale nadal w naszym stylu, żebyśmy nie miały wrażenia że ciągle chodzimy tak samo ubrane.

    • fashionable 8 lutego, 2015 at 16:49 Odpowiedz

      Zgodzę się, choć czasem warto mieć 2-3 podobne rzeczy, kiedy je lubimy. Ja np. mam dwie bardzo podobne szare spódnice i noszę je zamiennie, tak samo np. białę t-shirty czy koszule. Choć ta zasada sprawdza się głównie w męskich szafach. Mój mąż np. dobrze wygląda w niebieskich koszulach i ma ich mnóstwo.

  8. Sylwia 7 lutego, 2015 at 17:58 Odpowiedz

    Zapomniałam dopisać że książkę ‘Lekcje Madame Chic” dostałam od męża na święta, jeszcze nie przeczytałam całej, ale mam zamiar wcielić w życie jej zasady 🙂

  9. Ilona 7 lutego, 2015 at 19:19 Odpowiedz

    Świetny artykuł! Zabieram sie za listę rzeczy, których potrzebuje i które chciałabym mieć 🙂 dzięki za inspiracje

  10. Monika 7 lutego, 2015 at 19:29 Odpowiedz

    Świetny post!! Sama ostatnio robiłam porządki i akurat w tym pomógł mi poradnik Madame Chic:):P I okazało się, że jest dużo fajnych rzeczy, ale i dużo takich których nigdy nie założę:P:)

    pozdrawiam
    Monika:)

    • fashionable 8 lutego, 2015 at 16:52 Odpowiedz

      To nie natura. Tak się jakoś społecznie nakręcamy. Z tego co napisałaś wynikałoby, że nie jesteśmy za mądre;) a to nie prawda przecież. Po prostu czasem musimy sobie wszystkie rzeczy poukładać w głowie, uświadomić.

  11. Frankie 9 lutego, 2015 at 12:54 Odpowiedz

    Super post! Długi, ale przeczytałam jednym tchem :)) Ja co prawda galerii i zakupów nie lubię (mąż podziela niechęć), ale godzinami mogę przeglądać wieszaki w…lumpeksach!! Żyć bez lumpeksów nie mogę, a cieszę się jak dziecko, kiedy kupuję coś za grosze :))

    • fashionable 9 lutego, 2015 at 13:01 Odpowiedz

      Ja niestety nie pałam miłościa do lumpeksów, ale może trafiłam w życiu do niewłaściwych.
      Raz tylko spędziłam dużo czasu w secondhandzie – we Francji w Villefranche – ale tam wszystko wyglądało tak jakby to był lumpeks, a ceny i rzeczy były świetne. Kupiłam futrzaną etolę, 2 apaszki, pasek Moschino, cudowną skórzaną torbę dla mamy, i przy kasie było też trochę nowych rzeczy – kupiłam genialne szare rajstopy Chloe z super wzorem – były niezniszczalne, dopóki jakoś dziecko nie zaczęło się do mnie przytulać zabawką z rzepem;)

      • Frankie 9 lutego, 2015 at 13:47 Odpowiedz

        Racja, ze lumpeks lumpeksowi nierowny :)) W jednym dostaje sie oczoplasu, w innym odechciewa sie szykac czegokolwiek. Duzo tez zalezy od gustu. Czasami dziwie sie, ze ostatniego dnia przed wymiana towaru, znajduje rzeczy, ktore (dla mnie oczywiscie) sa idealne, nie tylko rozmiarem, ale trafiaja w moj gust. Moj maz poczatkowo mial wrazenie, ze w lumpeksie wszystko bedzie poplamione, dziurawe i rozciagniete, modne 20 lat temu. Zdziwil sie stanem faktycznym :)) Wyjsc nie chcial!! Wiele znajomych nie raz pytalo nas, gdzie kupilismy jakas rzecz i rzadko wierzyli, ze w lumpeksie. Doszlo do tego, ze teraz nie chodze ‘na lowy’ sama, tylko z kumpelami :)) Wszystkie mamy w glowach wymiary naszych mezow i miare krawiecka w torebce.
        Piszesz o zagranicznym lumpeksie, a ja sobie uswiadamiam, ze jeszcze w zadnym kraju lumpeksu nie widzialam!!

        • fashionable 9 lutego, 2015 at 13:49 Odpowiedz

          W Mediolanie też jakieś odwiedziliśmy:) jasen, że tak. Ja nie mam nic przecwko lumpeksom, po prostu sama nie korzystam. Też mam koleżanki, które mają obcykane: co, gdzie, kiedy dostawa… 🙂

          • Frankie 9 lutego, 2015 at 13:55

            Ja za to troche Ci zazdroszcze, ze lubisz galerie i potrafisz tam znalezc dobre gatunkowo, w niezlych cenach rzeczy. Ja nie potrafie 😉 Czasami bym poszla, ale jak pomysle, ze wroce zmeczona jak po maratonie, to mi sie odechciewa 🙂

  12. fashionable 9 lutego, 2015 at 14:08 Odpowiedz

    Tak jak napisałam w poście nie katuję się galeriami codziennie, mam dystans do kupowania, a sam proces traktuję przede wszystkim inspiracyjnie. Bez ciśnienia na kupowanie.

    • fashionable 9 lutego, 2015 at 22:08 Odpowiedz

      Jeżeli Twoim celem jest nauka sztuki kupowania, masz za dużo rzeczy, dokonujesz złych wyborów , chciałabyś zrobić porządek w szafie i dzięki temu odrobinę w życiu to zdecydowanie Lekcje Madame Chic. Jesli jesteś super poukładana, ale szukasz swojego stylu to Paryski Szyk. 3 pozycja to Księga Stylu Coco Chanel. A kiedy za siebie będzie się chciał zabrać Twój mężczyzna zabierzcie się za Mr Vintage! 🙂

    • fashionable 10 lutego, 2015 at 13:28 Odpowiedz

      Koniecznie przeczytaj, dla mnie takie pozycje są bardzo inspirujące. A przegląd szafy polecam szczególnie. Zwłaszcza, że już całkiem niedługo będziemy wymieniały garderobę na lżejszą…

  13. Magda Motrenko 10 lutego, 2015 at 12:40 Odpowiedz

    “jeżeli np. twoim marzeniem jest torebka za kilkaset złotych, to po co kupujesz dziesiąte jeansy, dwudziesty piąty t-shirt zamiast odłożyć te pieniądze na wymarzoną torebkę?” – To takie prawdziwe! Akurat ja nie mam problemu z niekupowaniem 🙂 ale z obserwacji – po prostu smutno, że ludzie sami sobie skreślają możliwości na zrealizowanie marzeń!

    • fashionable 10 lutego, 2015 at 13:30 Odpowiedz

      Dokładnie – jestem ostatnio u koleżanki, która kupiła sobie dość drogie kozaki i kurtkę zimową.Smutna mówi, że zazdrości nam wyjazdu do Mediolanu (tego w zeszłym roku), a ja na to, że ja nie kupiłam w tym roku ani kozaków, ani kurtki, więc jadę do Mediolanu. Życie to sztuka wyboru. Trzeba wybrać co cieszy nas bardziej, albo co jest bardziej potrzebne. To samo z wnętrzami, kobiety potrafią kupować 20 świecznik, a marzą o tolaetce… zamiast po prostu skupić na na odkładaniu na nią!

  14. Sisters92 10 lutego, 2015 at 20:52 Odpowiedz

    Jakoś do kupowania ubrań szczególnie nas nie ciągnie. Naszym nałogiem są książki, potrafimy na nie przepuścić nieraz i kilka setek w miesiąc. Teraz i tak jest lepiej, bo kupujemy tylko te, które naprawdę chcemy przeczytać i mieć na własność, pomijając fakt, że kilkaset stoi na półkach i czeka na swoją kolej. Ale promocje.
    Lekcje Madame Chic czytałyśmy, dosyć motywująca pozycja.

    • fashionable 10 lutego, 2015 at 21:11 Odpowiedz

      Na książki i płyty też wydajemy sporo pieniędzy. Uwielbiamy poszerzać swoją biblioteczkę, a wybierając się na zakupy ciuchowe, czasem na 3 godziny potrafimy się zatopić w Empiku na przykład:)

  15. Mada 12 lutego, 2015 at 13:35 Odpowiedz

    Świetny wpis. Wydaje mi się, że każdy kto pierwszy raz ma styczność ze stałym dopływem gotówki ma etap zachłyśnięcia się rzeczami, ciuchami najczęściej i chce mieć więcej i więcej.
    Mnie również na szczęście to przeszło. Dlatego też teraz postanowiłam podjąć się projektu 333, żeby sprawdzić ile i co tak naprawdę jest mi potrzebne.

    Rada twojej nauczycielki z goleniem nóg – bezcenna hehe :p

  16. Magdalena 25 lutego, 2015 at 18:06 Odpowiedz

    Gdzie ja wcześniej byłam ze nie widziałam tego bloga, moje gratulacje. Jesteś wyjątkowa a co podoba mi sie najbardziej to Twoja skromność. Pozdrawiam serdecznie

  17. Justyna Włoch 11 marca, 2015 at 14:03 Odpowiedz

    Ania, to bardzo mądry wpis. Sama jestem na etapie porządków w szafie, szukania własnego stylu i zamierzam w końcu zacząć kupować dobre jakościowo ubrania, z głową.

    Przydał mi się taki poradnik krok po kroku.

  18. noname22 6 sierpnia, 2015 at 13:59 Odpowiedz

    Chyba każda kobieta czasem daje się zwariować, gdy widzi mnóstwo fajnych ciuchów:D Ja tam dlatego od dawna preferuję zakupy przez internet, bo mogę się zastanawiać ile wlezie, odłożyć na drugi dzień itd. a nie wszystko na hurra. 🙂 No i ważne, że to polski producent, an ie jakieś nie wiadomo co 🙂

  19. Marzena 30 września, 2015 at 19:24 Odpowiedz

    nie znam kobiety która robi zakupy z głową! Sama jak wpadam do Nico to nie wiem gdzie najpierw iść a potem jak z tymi torbami się wydostać (i swoją drogą pojawić w domu;) ). oczywiście w taki szał zakupów wpadam rzadko bo też rzadko kiedy mam czas by je robić. Warto oszczędzać na tych ciuchach.. ale jak?

  20. Karina 24 lutego, 2016 at 09:32 Odpowiedz

    Zakupy z głową nie jest łatwo robić 😛 Zatem gratuluje Ci rozsądku 😛 Ja ubrania i dodatki często kupuję w Internecie – jak się dobrze poszuka można znaleźć fajne sklepy, które nie mają wygórowanych cen, a mają rzeczy dobrej jakości i modne :P. Ostatni kupiłam na przykład złotą kopertówkę, a jak ją nosić i do

  21. Anna (Koronkowe sukienki) 26 lutego, 2016 at 08:41 Odpowiedz

    Ja porządkuję szafę dość często, ale i tak nie mam w niej takiego porządku, jak bym chciała – najgorzej T-shirty 🙂 bardzo fajny artykuł 🙂

  22. Ania 30 czerwca, 2016 at 16:20 Odpowiedz

    Przeczytałam cały post, sama zauważyłam sporo swoich błędów, które notorycznie popełniam. Najgorszym z nich jest fakt, że ciągle tyję i chudnę. Odchudzam się intensywnie i kupuję mnóstwo ubrań w rozmiarze 34, a potem po dwóch miesiącach tyję, a po roku (głównie przez duże problemy zdrowotne) znowu wracam do 40-42 🙂 W tym roku mnie olśniło, że skoro ciągle wracam do jednego rozmiaru i najdłużej w nim jestem, to może mogłabym spróbować siebie zaakceptować w tej formie. I wiesz.. kupiłam mnóstwo ubrań, przemyślanych. Co prawda większość na przecenach, jednak zajęło mi to mnóstwo czasu. Intuicyjnie wybrałam rzeczy, które do siebie pasują, są w podobnej kolorystyce, albo pasującej do siebie kolorystyce, stylu. I teraz oprócz tego, że jestem szczęśliwą posiadaczką super ciuchów, to jeszcze polubiłam siebie taką jaką jestem.

  23. Kama 20 października, 2016 at 14:06 Odpowiedz

    Właśnie jestem na etapie “Zabieram się za moją szafę”, planuję przewertować wszystkie ciuchy, sprawdzić w czym chodzę, czego nie miałam na sobie od baaardzo długiego czasu, co sprzedać na parę groszy a co po prostu oddać. Buszując po internecie, szukając inspiracji i natchnienia natrafiłam na Twój blog i Twoich kilka złotych zasad. Czytało mi się je z ogromną przyjemnością i mam nadzieję, że dzięki temu łatwiej będzie mi ogarnąć cały ten “szafowy chaos” i nareszcie odnaleźć swój wymarzony styl ! Wielkie dzięki!

    p.s. po rewolucji z miłą chęcią podzielę się, mam nadzieję, sukcesem 🙂

  24. Wisebears 29 stycznia, 2017 at 20:50 Odpowiedz

    Trafiliśmy dopiero teraz na ten wpis blogowy, bardzo praktyczny i interesujący. My też cenimy mądre zakupy – dlatego nasi użytkownicy prezentują najlepsze okazje znalezione na polskich i zagranicznych stronach. Jeśli Pani coś upoluje, proszę się z nami podzielić – chętnie to opublikujemy! Gratulujemy bloga, będziemy częściej zaglądać. Pozdrawiamy 🙂

  25. Malwina 6 lutego, 2017 at 08:44 Odpowiedz

    Super poradnik 🙂 Większość tych pomysłów już wdrożyłam. Segregując ubrania zrobiła mi się całkiem pokaźna sterta ubrań, które są jeszcze ok ale już ich nie będę nosić. Postanowiłam, że zrobię z nich użytek i pomogę potrzebującym. Z Facebooka dowiedziałam się o akcji ‘Pomaganie przez ubranie’ i myslę że to doskonały sposób na pozbycie się ubrań i jednoczesne wsparcie osób, które naprawdę potrzebują pomocy.

  26. ExtraLargeShop 20 kwietnia, 2018 at 22:07 Odpowiedz

    Uważam, że najważniejsze to znać umiar. Najrozsądniej jest kupować ubrania przez internet, gdyż wybór jest w nim większy, a ceny zdecydowanie niższe. Spory wybór jest również w lumpeksach i mówiąc szczerze nie wstydzę się robić w nim zakupów (często można natrafić na rzeczy zupełnie nowe, z metką). Czy Tobie również zdarza się robić zakupy w sklepach z odzieżą używaną?

Leave a reply