Blog Roku 2014 - czas start! I o tym dlaczego bloguję i dlaczego warto!

blog roku

I znów ruszył najciekawszy konkurs w blogosferze  Blog Roku...
Konkurs w którym przede wszystkim blogerzy mają szansę pokazać to co tworzą niemal każdego dnia.

Zwyciężą nieliczni, ale przecież nie o to chodzi.

W tym roku nie planowaliśmy brać udziału, jednak kilka mądrych osób nas przekonało.
Bo dlaczego nie dać sobie szansy, być choć przez chwilę w tej wielkiej bazie blogów polskiej blogosfery?!

Przez te 3 lata blogowania:
(blog kilka dni temu obchodził urodziny)
https://fashionable.com.pl/2015/01/28/3-urodziny-bloga/

zgromadziliśmy wielu wspaniałych czytelników ♥ 
Co rok sprawialiście nam ogromną radość głosując na nas w konkursie.

Jeżeli w tym roku nadal macie ochotę nas wesprzeć (bo chętnie tutaj zaglądacie, bo trochę nas lubicie...)
blog moda blog fashionable blog lifestyle

Wyślijcie sms na numer 7122

o treści G11361

Koszt sms to 1,23 (1 zł plus Vat), a dochód zostanie przeznaczony na Fundację Dzieci Niczyje

blog roku fashionable

Każdy głos się liczy, bo każdy głos oznacza, że to co robimy ma sens!:)

A może Wy chcielibyście założyć bloga??

Jeśli tak to przeczytajcie poniżej

co daje blog blog modowy blog fashionable

blog roku blog fashionable moda uroda3

[Stylizacja nr 1 TU,  stylizacja nr 2 TU]

Moja historia nie będzie specjalnie niezwykła. Może nawet niektóre z Was odnajdą w niej trochę siebie.

W tym roku skończę 28 lat i nie zawsze wiedziałam co chcę robić w życiu.

Jako dziecko czy nastolatka daleko było mi do do mody, a tym bardziej do kosmetyków (właściwie przez wiele lat "znałam tylko szampon i żel pod prysznic).
Nie wiem dlaczego, ale zawsze miałam poczucie, że na pewne rzeczy przyjedzie jeszcze czas.

blog roku blog fashionable moda uroda2

[Stylizacja nr 1 TU, stylizacja nr 2 TU, stylizacja nr 3 TU]

blog roku fashionable lifestyle moda uroda2

[Stylizacja nr 1 TU, stylizacja nr 2 TU, stylizacja nr 3 TU]

Tak oczywiście uważali też moi rodzice, którzy bardzo skutecznie wpoili mi pewne zasady.

Nie byłam słodką małą dziewczynką z warkoczykami i nie mam zbyt wielu ładnych zdjęć z dzieciństwa (na większości jestem mini mamuśką " czwórki młodszego rodzeństwa). Kiedy się urodziłam miałam bardzo delikatne piórka (czyli włosy). Rodzice uważali, że częste ich podcinanie sprawi, że staną się mocniejsze. Nie wiem, czy mieli rację czy nie, ale do 7 roku życia nosiłam krótkie włosy.
 Żeby wyglądać jak dziewczynka od dziecka byłam więc skazana na sukienki. Nie wiem sama kiedy je pokochałam, ale mogę przypuszczać, że uwielbiam je od zawsze!

Pierwszy przebłysk modowy z dzieciństwa to jasno różowa tiulowa sukienka.Do dziś pamiętam jak zrywałam w niej kwiatki i że czułam się jak księżniczka. Miałam może 4-5 lat. (mam bardzo dobrą pamięć wzrokową i z detalami pamiętam między innymi dokładnie wszystkie moje "ważniejsze" stylizacje od wczesnych lat - mimo iż większość nie została uwieczniona na zdjęciach. Może i dobrze, bo wiecie te koszmarne krótkie włosy...).

blog roku blog fashionable moda uroda4

[Stylizacja nr 1 TU, stylizacja nr 2 TU, stylizacja nr 3 TU]

blog roku blog fashionable moda uroda10

[Stylizacja nr 1 TU, stylizacja nr 2 TU]

Drugim moim hitem była ciemno zielona "garsonka" składająca się z atłasowej rozkloszowanej spódnicy i żakietu bez guzików z cudownie wyszywanymi koralikami przodem. Nawet dziś byłaby "the best" w mojej szafie.

Później było już trochę lepiej - na rozpoczęcie pierwszej klasy miałam włosy długości do ucha! I cudowną plisowaną czarną spódniczkę,a  do niej białą koszulę z okrągłym tiulowym kołnierzykiem w kropki. Nie mogę powiedzieć, że w tamtych czasach nie było ładnych ubrań.
Miałam ich niewiele, ale były.
W ciągu kilku lat z pięknych rzeczy w mojej szafie pojawiło się jeszcze kilka pięknych rzeczy:

- czerwone lakierki z białymi serduszkami na przodzie i z zapięciem wokół kostki, a co najważniejsze - stukały(!) - miałam 6- 7 lat i długo walczyłam o nie z rodzicami

-granatowa garsonka z plisowaną spódnicą i żakietem z dwurzędowymi złotymi guzikami

-idealny "dorosły" granatowy płaszczyk w ciemnozieloną kratę, o który również walczyłam jako 9 latka i kupiłam za własne pieniądze z urodzin, ale nie wolno było mi go nosić, bo podobno miał być na specjalne okazje (i do tej pory nie mogę go odżałować, bo prawie nowy został przekazany w inne ręce)

- i jeszcze kilka niepowtarzalnych pięknych sukienek, które dostałam po mojej starszej kuzynce Kasi (a ona z kolei niektóre z nich dostała w prezencie z "Ameryki") - między innymi rozkloszowane cudo w biało - czarną szachownicę z różowym tiulem pod spódnicą.

Najważniejsza da rodziców i szybko także dla mnie była nauka. Tak zostałam na lata zakompleksioną kujonką.

Uczyłam się i marzyłam, że kiedy dorosnę kupię sobie mnóstwo długich spódnic, butów na obcasie, torebek na długich łańcuszkach i oczywiście pomadek.

blog roku blog fashionable moda uroda6

[Stylizacja nr 1 TU, stylizacja nr 2 TU, stylizacja nr 3 TU]

Miałam nawet debiut jako projektantka ( o którym do dziś nie wiedział nikt). Jako kilkulatka marzyłam o długiej spódnicy, która była dla mnie synonimem kobiecości i postanowiłam sobie taką stworzyć... wzięłam więc moje najpiękniejsze welurowe getry (fioletowe w bujne kwiaty - komplet do tuniki) i postanowiłam przerobić je na spódnicę. Nie mogłam zrozumieć dlaczego taka szczupła osoba jaką byłam, ledwo mieści się w spódnicę stworzoną z dwóch nogawek rozciętych getrów;) Niestety  straciłam getry, a spódnicy nadal nie miałam.

I tak marzyłam czasem o modzie, ale częściej reprezentowałam lekko zakonny styl. Moja szafa była pełna golfów, sztruksowych spodni, spódnic za kolano, zwykłych t-shirtów i bluzek z dłuższym rękawkiem.

Mundurek w gimnazjum (granatowa sztruksowa koszula z tarczą) skutecznie przesunęła etap nastoletniego myślenia o zakupach.

Zaczęłam się zmieniać dopiero pod koniec liceum. W weekendy zaczęłam pracować na sali bankietowej i zaczęłam mieć "swoje pieniądze".

Jednocześnie zaczęłam je wydawać, kompletnie zagubiona w świecie sklepów.

Zachłysnęłam się promocjami, wyprzedażami i zdecydowanie stawiałam na ilość, a nie jakość. Cały czas czułam, że to nie to.

Dość późno zaczęłam też się malować (tu podziękowania dla moich rodziców, że znacznie przeciągnęli ten okres).

blog roku blog fashionable moda uroda

[Stylizacja nr 1 TU, stylizacja nr 2 TU, stylizacja nr 3 TU]

blog roku fashionable lifestyle moda uroda

[Stylizacja nr 1 TU, stylizacja nr 2 TU, stylizacja nr 3 TU]

Dla mnie więc ukończenie 18 lat rzeczywiście było nowym etapem. Powoli wchodziłam w modowo - urodowy świat, który bardzo mnie interesował. Na pulpicie mojego komputera zaczęły się pojawiać foldery z inspiracjami modowymi. Już jako nastolatka kupowałam magazyn Twój Styl i Uroda ("Uroda" była kiedyś znacznie bardziej bogata w treść niż obrazki). Nie zawsze co miesiąc, bo był to spory wydatek, ale zdecydowanie wolałam piękne, ciężkie pisma na "ekskluzywnym" papierze od dość płytkich pisemek dla nastolatek (nie wszystkie artykuły były dla mnie zrozumiałe, ale miałam żelazną zasadę - czytałam od desko do deski, zdecydowanie najtrudniej wchodziły mi artykuły o operacjach plastycznych, które kompletnie mnie nudziły, ale konsekwentnie czytałam).

Kiedy na studiach podjęłam pierwszą regularną pracę czułam, że stać mnie "na wszystko"(w bardzo dużym cudzysłowiu oczywiście). Wybrałam sobie 3 ulubione sklepy w których co miesiąc  byłam stałym gościem: Zara, Mango i Benetton. Sklepy niezłe, ale jeszcze wtedy nie umiałam kupować. I tak przy pełnej szafie w większości nie miałam się w co ubrać. Nauczyłam się jednak, że lepiej kupić jedną porządną rzecz, niż kilka gorszych.

blog roku blog fashionable moda uroda5

[Stylizacja nr 1 TU, stylizacja nr 2 TU, stylizacja nr 3 TU]

blog roku blog fashionable moda uroda8

[Stylizacja nr 1 TU, stylizacja nr 2 TU, stylizacja nr 3 TU]

Zaczęłam zmierzać w dobrą stronę.

W międzyczasie pojawiały się oczywiście jakieś tam młodzieńcze, związki, randki i nagle na ostatnim roku studiów jak grom z jasnego nieba Kuba.

Ci którzy czytają bloga, wiedzą, że pobraliśmy się szybko bo po 9 miesiącach związku.

I Kuba zmienił moje życie. On po prostu pozwolił mi wyrzucić  z głowy  te wszystkie kłębiące się myśli i marzenia. 

I tak powstał blog!

Marzyłam o nim już rok przed założeniem, ale myślałam: "ja??" kto to będzie czytał", "a co jeśli mnie wyśmieją"... i jeszcze wiele idiotycznych myśli.

Choć początek małżeństwa wcale nie był dla nas łatwy i do wszystkiego musieliśmy dochodzić całkiem  sami (spontaniczna przeprowadzka z Łodzi do Trójmiasta - jeden z naszych bardziej szalonych pomysłów) - to wreszcie mogłam się realizować.

egipt

[TU]

z13

[TU]

z76

Blog to miejsce na moje pasje i przemyślenia. Mam bardzo duże doświadczenie z markami kosmetycznymi, dużo testuję i  dużo też czytam o modzie, inspiruję się zdjęciami, otoczeniem, od lat kocham tematy ślubne. Coraz więcej "widzę" i "wiem".  Blog to także moja ogromna metamorfoza zewnętrzna, ale przede wszystkim wewnętrzna. Gdyby ktoś kilka lat temu powiedziałby mi, że ta zakompleksiona Ania, która pierwszą mini spódnicę kupiła w wieku prawie 18 lat( i mocno to przeżywała), zacznie sobie robić zdjęcia i je upubliczniać nieźle bym się  uśmiała.
Często powtarzam, że...

blog modowy urodowy lifestylowy fashionable

blog roku blog fashionable moda uroda9

[Stylizacja nr 1 TU, stylizacja nr 2 TU]

I pierwszy raz od 3 lat jestem z niego zadowolona i wiem w którą stronę chcę iść.

Oczywiście miło mi jeśli Wy też tu będziecie.

Bo blog to nie tylko pamiętnik, nie tylko "mądrzenie się" na różne tematy. To też rozmowa i interakcja.

Jeśli czegoś w życiu Wam brakuje, czujecie, że chcecie się czymś podzielić - zakładajcie blogi!

Jeśli tylko o tym marzycie - po prostu to zróbcie. A wtedy w pełni zrozumiecie o czym pisałam:)

Dzięki blogowi nie boję się także zmian. Jestem bardziej "plastyczna" na zmiany w życiu, wyjazdy. Nie przeraziła mnie choćby przeprowadzka teraz do Warszawy. Wiem, że mogę w życiu robić różne rzeczy, w różnych miejscach. Mam wiele pomysłów i wiem, że warto marzyć.

blog roku blog fashionable moda uroda7

  [Stylizacja numer 1 TU, stylizacja nr 2 TU, stylizacja nr 3 TU]

blog roku fashionable lifestyle moda uroda3

[Stylizacja nr 1 TU, stylizacja nr 2 TU, stylizacja nr 3 TU]

blog roku blog fashionable moda uroda11

[Stylizacja nr 1 TU, stylizacja nr 2 TU, stylizacja nr 3 TU]

blog modowy blog urodowy stylizacje67

[TU]

blog modowy blog urodowy stylizacje63

[TU]

20150125_133222 (720x1280)

[TU]

DSC_4077 (850x1280)

[TU]

strój na wesele1

Ona i On: Z góry dziękujemy za wszystkie głosy!

To także wielu z Was czytelników zmobilizowało nas do wzięcia udziału w tym konkursie.

90 comments

  1. Monia 3 lutego, 2015 at 17:34 Odpowiedz

    Uwielbiam Waszego bloga, więc na pewno na Was zagłosuję! Blog wspaniale się zmieniał przez te lata, zawsze mi się tu podobało, ale teraz jest tu szczególnie “fajnie”. Trzymam ogromne kciuki za Was!

  2. kashienka 3 lutego, 2015 at 17:44 Odpowiedz

    O jaaaa, piękna historia – przeczytałam jednych tchem. Patrząc na Ciebie, Twoje zdjęcia, styl i gust, w życiu bym nie bym nie pomyślała, że zaczęłaś tak późno. Prędzej wyobrażałabym sobie Ciebie jako nastolatkę z makijażem i w mini;-) a tu przeciwieństwo! Uwielbiam takie osobiste wpisy:-)

    http://www.odkrywajacameryke.pl

    • fashionable 3 lutego, 2015 at 19:19 Odpowiedz

      Kiedyś bym się na niego nie zdobyła. Teraz po 3 latach już nie mam z tym problemu. Czuję się ze sobą znacznie lepiej niż kiedyś.
      Zaczęłam się malować mniej więcej około 18-stki sukcesywnie dołączając poszczególne kosmetyki. Mam dosyć konserwatywnych rodziców. Choć do pierwszej miniówki zmusiła mnie… mama. Miałam 17 lat i jechałam z koleżanką do moich dziadków na działkę i mama stwierdziła, że nie może znieść, że ja ciągle taka zakryta chodzę, ani się nie opalam i tak powoli zaczęłam się rozkręcać:)

  3. Kasia 3 lutego, 2015 at 17:47 Odpowiedz

    Musisz koniecznie napisać o tym, jak kupować “mądrze”. Czuję, że jestem na tym etapie co Ty kiedyś.. W szafie pełno a ja wciąż nie mam co ubrać!! 🙂 jest na to sposób?
    Uwielbiam Waszego bloga!! <3

  4. Agnieszka 3 lutego, 2015 at 19:13 Odpowiedz

    tak z ciekawości co studiowałaś? 🙂
    bo cóż odnajduję trochę siebie w Twojej historii…zaczełam II kierunek studiów, ale nie do końca czuję że to właśnie to co chcę robić. Ba…nawet waham się, czy znajdę pracę w tym zawodzie 😛 (bo po pierwszym kierunku nie mam co liczyć)

    • fashionable 3 lutego, 2015 at 19:23 Odpowiedz

      Licencjat zrobiłam z filologii polskiej, a magistra z dziennikarstwa i komunikacji społecznej.
      Myślę, że jest nas więcej z podobną historią. Ważne to nie dać się i bać się marzyć. Bo marzenia się spełniają. Eliminować znajomości z ludźmi, którzy tak naprawdę nas demotywują, a pielęgnować relacje z tymi, na których zawsze możemy liczyć.

  5. simply lifetime 3 lutego, 2015 at 19:35 Odpowiedz

    świetnie, że napisałaś wszystko to, co miałaś okazję przeżyć. pokazałaś tym, że przecież nie wszystko jest na wyciągnięcie ręki, ale jednak warto mieć marzenia i do nich dążyć, bo mogą się spełnić! 🙂

  6. Emi 3 lutego, 2015 at 19:36 Odpowiedz

    nie wiedziałam, że kiedyś byłaś “szarą myszką’ – myślałam, że taką przebojowość w zachowaniu i wyglądzie masz od dziecka 🙂

    tak jak patrzę na te foty – Ania, jakie Ty masz zjawiskowe nogi! moim zdaniem powinnaś nosić jak najkrótsze spódniczki i szorty – pięknie wydłużają Ci sylwetkę! ta stylizacja – czarne szorty plus czarna ramoneska, czarne buty, kręcone włosy – figura idealna! pozdrawiam ciepło 🙂

    • fashionable 3 lutego, 2015 at 19:38 Odpowiedz

      Ja byłam szarą myszką do podwójnego kwadratu. Nie uważam, że teraz jestem super, ale kiedyś usłyszałam o sobie “brzydkie kaczątko”. Czyli jest szansa, że każda z nas bez pomocy skalpela może się zmienić:)

      dzięki Ci za miłe słowa!

  7. Sylwia 3 lutego, 2015 at 19:42 Odpowiedz

    Mam 20 lat więcej, ale bardzo lubię tu wpadać:)Chociaż “wpadać” to chyba złe określenie bo robię to codziennie:)Życzę spełnienia kolejnych marzeń i aby to, co robisz sprawiało Ci zawsze taką radość jak teraz!Głos oczywiście oddany.

  8. Ewa TK (MyPerfectLife) 3 lutego, 2015 at 19:43 Odpowiedz

    Głos oddany 🙂 tez się zgłosiłam bo blog pozwala mi się realizować. dzięki temu poznałam wspaniałych ludzi 🙂 Między innymi Was. Pozdrawiam Serdecznie. Mocno trzymam kciuki za wszystkich, którzy się zgłosili do Blog Roku.

    • fashionable 3 lutego, 2015 at 19:47 Odpowiedz

      Mega dzięki! Również chętnie na Ciebie zaglujemy i również bardzo nam miło, że się poznaliśmy! trzymamy kciuki!:)

  9. Ania Marcok 3 lutego, 2015 at 20:32 Odpowiedz

    Aniu!! 😉
    Już wczoraj miałam okazję powiedzieć Ci to praaawie osobiście, ale dla mnie jesteś idolką. To dzięki Tobie wystartowałam ze swoim blogiem tak na całego. Dzięki Tobie uwierzyłam, że nie warto się bać, czytając Twój wpis, odnalazłam tam swoją historię. Jej początek. 🙂
    Uwielbiam Waszego bloga, Was. 🙂
    Mój głos już leci w Waszą stronę i trzymam kciuki za ciąg dalszej tej pięknej historii!! 😉

    • fashionable 3 lutego, 2015 at 20:41 Odpowiedz

      Ogormnie Ci dziękuję jeszcze raz za te słowa! Dziękuję, bo to dla mnie też ogormna motywacja. Tobię życzę powodzenia i tak trzymaj!

  10. Corba Style 3 lutego, 2015 at 21:56 Odpowiedz

    Bardzo fajny osobisty wpis. Masz rację, że pewnie każda znajdzie coś tu z własnej historii. Ja sama nigdy nie przykładałam uwagi do ubrań, ale już jako młoda nastolatka zaczęło mi przeszkadzać to, że chodzę w używanych nijakich rzeczach. Wtedy zaczęłam rozumieć co to znaczy nie mieć pieniędzy i że niestety często to jak się prezentujemy to zdradza. Czasem myślę sobie, że teraz nadrabiam to z nawiązką i mam wręcz za dużo ciuchów. Jestem tego świadoma, ale póki jesteśmy tylko we dwójkę i wydaję własne zarobione pieniądze to nie widzę w tym nic złego.
    Zresztą nie trzeba dużo wydać by ładnie wyglądać i tego się trzymam 😉

  11. Katipe 3 lutego, 2015 at 22:47 Odpowiedz

    powodzenia w konkursie! Oczywiście zagłosuję 🙂 a co do strojów z dzieciństwa: też pamiętam stukające lakierki 😉 i moje pierwsze ‘dzwony’, których nie chciała kupić mi mama, więc wydałam na nie pieniądze z imienin 🙂

    • fashionable 3 lutego, 2015 at 23:24 Odpowiedz

      Dziękujemy bardzo!:) a ja dzwony dostałam od mojej chrzestnej na urodziny. I do tego swoją pierwszą kosmetyczkę w kwiatki (do której nie miałam za bardzo co schować, ale byłam dumna, że mam;)) ). To było chyba w 5 klasie podstawówki.
      Ale wspomnienia!:)

  12. Moaa 3 lutego, 2015 at 23:02 Odpowiedz

    Tak,ja też odnajduję siebie w tej historii…
    Nikt by nie uwierzył teraz, że kiedyś byłam dziewczyną walczącą o akceptację, z niemal fobią społeczną, która idąc na zakupy zakładała słuchawki, aby sprzedawczyni do niej nic nie mówiła…
    Tu gdzie jestem, jestem dzięki blogowi i jestem dumna z drogi, która przeszłam 🙂
    Pamiętam jak oglądałam Blog Roku kiedy zostaliście wyróżnieni przez Apart. Cieszyłam się i nawet zostawiłam wtedy komentarz 🙂 Powodzenia w tym roku, sobie i Wam 🙂

    • fashionable 3 lutego, 2015 at 23:25 Odpowiedz

      W takim razie również Ci gratuluję! Jest nas więcej, jak się okazuje:) Ale miło! dzięki za te słowa! I również powodzenia oczywiście! Chętnie zagłosujemy na Ciebie!

  13. ✰ Justine ωith Ruth ✰ 3 lutego, 2015 at 23:26 Odpowiedz

    Trzymamy za Was kciuki 🙂 Sms wysłany 🙂
    My również rzutem na taśmę się zdecydowałyśmy właśnie ze względu na szczytny cel, który temu konkursowi przyświeca 🙂

    Każda złotówka w tym przypadku to wygrana 🙂

    Buziaki
    xo xo xo xo xo

    • fashionable 4 lutego, 2015 at 08:11 Odpowiedz

      Jestem w szoku, że tyle osob to przeczytało! Myslalam, ze wszyscy skończą na tekście o głosowaniu; ) wielkie dzięki!

  14. sept 4 lutego, 2015 at 07:35 Odpowiedz

    zakompleksiona Ania? aż mi się wierzyć nie chce, że kiedyś miałaś kompleksy:) no ale jeśli tak to w takim razie cudowna przemiana:) oczywiście macie mój głos!pozdrawiam

  15. Magdalena 4 lutego, 2015 at 08:52 Odpowiedz

    Czytam Was już od dość dawna. Ostatnio przyznam odniosłam wrażenie że jakoś za bardzo wciągnęła Cię ta cała otoczka, bywanie na imprezach itd. Ale tym wpisem udowodniłaś, że pomimo tego wszystkiego nadal jesteś tą Anką z pierwszych wpisów 🙂 dlatego właśnie na Was zagłosuje 😉 pozdrawiam

    • fashionable 4 lutego, 2015 at 11:45 Odpowiedz

      Strasznie mi milo. Wiesz doskonale Cie rozumiem – ludziom czasem się wydaje, ze jak inna się wystroi w kiecke i szpile i pójdzie na kilka imprez po kolei to JEJ się w głowie poprzewracało. A ONA zmywa wieczorem makijaż, sprząta porozrzucane rzeczy i planuje kolejny zwykly dzień. Bo prawdziwe życie zawsze bedzie to rodzinne. Tak na marginesie jak przeprowadzilismy się do Warszawy to nagle dostaliśmy tyle różnych zaproszeń, że moglibyśmy bywac gdzieś codziennie. I szybko nauczyłam się, ze muszę rozsadnie wybierać. Ze czasem warto wybrac kanape i film, a nie kolejną gale. To bardzo ważne zeby byla w zyciu równowaga. Mam bardzo gruntowne zasady w zyciu w wielu kwestiach. Jeden czy drugi pokaz mody tego nie zmieni. Dzięki za te słowa!

  16. KassWarz 4 lutego, 2015 at 12:41 Odpowiedz

    Mam nadzieję, że wygracie! Bo tyle pasji, radości i ciepła, połączonego z autentycznością jest tu, że warto nagradzać to każdego dnia:) a ja tak bardzo lubię tu u Was bywać :)pozdrawiam ciepło

    • fashionable 4 lutego, 2015 at 22:39 Odpowiedz

      Ogormnie dziękuję za te słowa! Dla takich słów warto było wystartowaćZ:) Ale akurat na wygraną nie liczymy:) największą wygraną są takie słowa czytelników:)

  17. Nadia 4 lutego, 2015 at 14:34 Odpowiedz

    Wiesz Aniu ja jestem z Wami chyba od samego początku bloga i choć bardzo cieszyłam się z każdego Waszego sukcesu to przyznam, że też zaczęłam się martwić,że ta Ania która była mi bardzo bratnią duszą, stawała się coraz bardziej odległą. Dlatego dziękuję za ten wpis…. przeczytam go pewnie jeszcze ze 100 razy;)no i oczywiście zagłosuję!:)

    • fashionable 4 lutego, 2015 at 22:45 Odpowiedz

      Aż tak? No cóż zmieniam się, ale postęp jest ważny. Myślę, jednak, że nadal mam strasznie dużo z tej Ani, która zaczynała pisać bloga…
      Wiesz kiedyś jedna stała czytelniczka (było to bardzo dawno temu, więc ciężko byłoby mi znaleźć ten wpis) napisała, że wchodzi na bloga codziennie, że nas uwielbiała i że kiedyś się utożsamiała, bo byliśmy tacy zwykli i ja robiłam sobie zdjęcia w salonie, a później zaczęliliśmy robić zdjęcia nad morzem, jeździć na wydarzenia do Warszawy, wiec już nie jesteśmy tymi samymi ludźmi. Ponieważ bardzo szanuję stałych czytelników długo się zastanawiałam, czy rzeczywiście popełniłam gdzieś błąd, czy coś może robię nie tak. Oczywiście jak każdy popełniam różne błędy, ale nie uważam, że postęp jest błędem, że trochę lepsze zdjęcia czy przyjęcie zaproszenia na pokaz mody to coś złego. Gdyby blog nie robił postępu, oznaczałoby to, że ja również stoję w miejscu, czyli że się cofam… (nie tylko jako blogerka, ale przede wszystkim jako kobieta). bardzo dziękuję za ten komentarz i za głos w takim razie!:)

  18. Natalia 5 lutego, 2015 at 11:10 Odpowiedz

    Świetny post! Uwielbiam czytać to co piszesz 🙂
    Sama jestem na etapie masy rzeczy w szafie, a jak coś chce ubrać to nie bardzo jak mam to skompletować… Także mam cichą nadzieję na post jak mądrze kupować 😀

    • fashionable 5 lutego, 2015 at 11:22 Odpowiedz

      Bardzo mi miło! Tak koniecznie musze zorbić “szafowy” post! Po prostu muszę się podzielić moim doświadczeniem.

  19. Nadia 5 lutego, 2015 at 11:17 Odpowiedz

    Aniu źle mnie zrozumiałaś. Nie robisz nic złego.Po prostu na początku bloga było wiele postów w domu jak np. gotowałaś, albo dotyczących urody itd. Teraz takie domowe przyziemne posty to rzadkość, a zamiast domowej pielęgnacji częściej wizyty u kosmetyczki. Ja nie mam Ci tego za złe bo wiem, że się rozwijasz i wiele firm itd współpracuje z Tobą, wiec to jest naturalne. Zaczynając czytać Waszego bloga byłam panna, a teraz jestem już mężatka (inspiracją podczas przygotowań do ślubu i wesela był bardzo często Wasz blog:))z malutkim dzieckiem więc może to przez to brakuje mi tych postów bo ciężko mi się wyrwać tu czy tam:) Pozdrawiam Was gorąco.

    • fashionable 5 lutego, 2015 at 11:27 Odpowiedz

      To znaczy je nie pisałam tego komentarza bezpośrednio do Ciebie, bo Ty nic takiego konkretnie nie napisałaś. Chciałam Ci tylko pokazać, że ja zdaję sobie sprawę, że tego co robimy jest przeróżny odbiór i różne rzeczy ludziom przeszkadzają. Ale powiem Ci szczerze, że sama już tęksnię za domowymi urodowymi postami – koniecznie muszę do nich wrócić! tylko to trochę trudne jak się jest trochę w jednym domu, trochę w drugim, a mnóstwo czasu to już w ogóle w podróży.Ale sama chcę, także dzięki za motywację! Fajnie jest pokazywać też to z czego każdy może skorzystać:) pozdrawiam i życzę bardzo miłego dnia!

  20. Aldona 6 lutego, 2015 at 18:49 Odpowiedz

    Niedawno zaczęłam czytać Twojego bloga i tak mnie zaciekawiłaś (a już myślałam że nic mnie nie ruszy)że mój dzień w pracy zaczyna się od sprawdzenia co ciekawego u Ciebie.Odkryłam,że mimo dzielącej nas różnicy wieku (hmm..trochę),mamy wiele wspólnego.Dlatego czytam i będę czytała i będę głosowała.Pozdrawiam

    • fashionable 6 lutego, 2015 at 22:31 Odpowiedz

      Ogormnie mi miło. Bardzo dziękuję za takie motywujące słowa! Są mi bardzo potrzebne! i w takim razie “do zobaczenia” w kolejnych postach!

  21. Ania 11 lutego, 2015 at 13:11 Odpowiedz

    Od 2h nie mogę oderwać się od Waszego bloga. Z tego co widzę jesteście wspaniałym małżeństwem, niesamowicie uzupełniacie się. A czytając powyższy wpis rzeczywiście mam wrażenie jakbym o sobie czytała, tylko u mnie zmiana jest w początkowym etapie i mam nadzieję, że za jakiś czas będę wyglądała tak pięknie jak Ty :). Pozdrawiam :).

  22. Maleńka bloguje 11 lutego, 2015 at 20:41 Odpowiedz

    Co nieco z Twojej historii przypomina mi mnie – dla rodziców najważniejsza jest nauka, kosmetyki odkryte nieco później, czy pierwsza praca i ‘stać mnie na wszystko’ :] Jestem ciekawa – może pominęłam, niestety nie jestem na blogu od początku, ale jak sobie poradziliście, jakie pomysły mieliście podczas przeprowadzek 🙂

Leave a reply