Moja stylizacja – blue/white

Ostatni dzień krótkiego "urlopu" [Rozewie - Jastrzębia Góra - Władysławowo] również upłynął pod znakiem koloru blue z dodatkiem white, albo odwrotnie jak kto woli:)

Wszystko co dobre jednak szybko się kończy i trzeba w codzienności szukać jak najwięcej "tego dobrego". Myślę, że już w ten weekend będę miała dla Was konkurs z fajnymi nagrodami, więc jeśli lubicie dostawać ubrania to zapraszamy:)

Kuba - t-shirt Jack&Jones outlet 15 zł (2 lata temu), spodenki H&M 39,90 zł, sweter Esprit 129 zł (chyba, wyprzedaż 1 rok temu), zegarek Guess i okulary Ray - Ban  prezent

Ona: Fajnie mieć blisko takie widoki! Wystarczy jeden wolny dzień i już czujemy się jak na urlopie:)

On: A ja zapraszam Was na naszego facebooka, mile widziane polubienia:

https://www.facebook.com/fashionablecompl

🙂

35 comments

  1. Papaja 24 sierpnia, 2012 at 13:04 Odpowiedz

    Kobieto, ależ Ty masz zgrabne nogi! ;-) Pozazdrościć morza na wyciągnięcie ręki… Choć ja i tak nie mam co narzekać, w porównaniu z odległościami, o jakich mówią poprzedniczki… ;-)

  2. Amanda 24 sierpnia, 2012 at 13:11 Odpowiedz

    Super. Widzę, że u ciebie ostatnio króluje u ciebie biel i granat ;) Fajny zestaw, podobają mi się te luźniejsze szorty. I słodki pierścionek :) Tez kiedyś znalazłam kamyk w kształcie serca i nadal go mam :)

  3. modnapopolsku 24 sierpnia, 2012 at 18:10 Odpowiedz

    licznie! A ja im więcej widzę Waszych zdjęć, tym baardziej tęsknię za morzem. Byłam tam raz w życiu i nie wiem kiedy będę miała znowu tę przyjemność. Zapach morza, szum fal, piasek między palcami stóp… zazdroszczę Wam!;)

  4. Sylwia 24 sierpnia, 2012 at 18:34 Odpowiedz

    Stylizacja bardzo fajna – szczególnie szorty. Muszę przyznać, że zainspirowałaś mnie do zestawienia białego z niebieskim. Jutro na moim blogu zaprezentuje moje paznokcie ombre w tych kolorach. To bardzo fajne, wakacyjne zestawienie. Zatęskniłam za morzem, mimo że byłam tam trzy tygodnie temu…

  5. madzia 24 sierpnia, 2012 at 22:26 Odpowiedz

    hej kochani , zdjęcia cudne a Wy radośni, mega wypoczęci i tryskający energią.
    ślicznie wyglądasz, spodenki szczególnie mi przypadły do gustu bo są uszayte chyba z delikatniejszego materiału niż dżins ?

    • fashionable 25 sierpnia, 2012 at 00:02 Odpowiedz

      Zdecydowanie to dość cienki i delikatny materiał, ale się nie gniecie zbytnio, w dodatku spodnie są z tyłu wykończone taką elastyczną wstawką, dzięki niej są mega wygodne!

  6. sept 25 sierpnia, 2012 at 08:01 Odpowiedz

    fajne spodenki w pierwszej chwili myślałam, że to dżins ale potem patrzę, że są z materiału, świetne:) a ostatnie zdjęcie:)))) widać, że urlop wam się udał i pogoda dopisała:)

  7. cassante 25 sierpnia, 2012 at 17:48 Odpowiedz

    Jaka jesteś śliczna w tej bieli i błękicie, kolory zdecydowanie stworzone dla tak delikatnej blondynki jak Ty :) i to turkusowe serduszko na palcu…urzekło mnie! :) Pięknie się zgraliście kolorystycznie z Kubą!
    My też odwiedziliśmy Rozewie i Jastrzębią Górę w tym roku, przy okazji wakacji we Władysławowie (wychodzi na to,że odpoczywałyśmy w tych samych miejscach :) ), ale niestety nie wpuszczono nas na latarnię morską z 2-letnim dzieckiem. Widok na pewno nieziemski! Pozdrawiam! :)

    • fashionable 26 sierpnia, 2012 at 14:10 Odpowiedz

      Choć te miejscowości same w sobie nas nie urzekły, to widok tamtejszego morza i natury nieziemski i rekompensuje wiele innych niedociągnięć…

        • fashionable 27 sierpnia, 2012 at 17:25 Odpowiedz

          Serio gdybym wiedziała, że jedziesz autem a nie samolotem (a chyba mówiłaś, że samolotem?) to bym Cię poprosiła o ten cassis, ale wiem, że bagaż ma ograniczone możliwości, więc nie jestem bezczelna:) Zawsze z Francji przywożę sobie cassis, wina, sery (ryzykowne tak wieźć – wiem:) i oliwę z oliwek. No i oczywiście kosmetyki, tylko, że ja kupowałam je w bardzo tanich outletach, moje cudowne kredki do oczu w odcieniach lazurowych, turkusy już się pokończyły bo je uwielbiam i kosztowały 2-3 euro, czy róże Bourjois za 3-4 euro, jeśli potrzebujesz to pewnie wiesz, że we Francji perfumy są tańsze niż u nas i mają często świetne promocje, np. w Marrionnaud, pamiętam jak kupowałam jedne perfumy w regularnej cenie, a drugie 50% taniej i tak mój kochany Chanel Chance 35 ml kosztował mnie jakieś 25 euro, a w Polsce 265 zł.. . A taki mój zwyczaj, że z każdej podróży przywożę też sobie chustę, do tej pory żałuję, że nie kupiłam sobie takiej malinowej w Lyonie:)) Ciekawa jestem za to, co Ty sobie przywieziesz:) A my będziemy się musieli zadowolić Twoimi cudownymi zdjęciami:)

          • fashionable 27 sierpnia, 2012 at 17:39

            I oczywiście z Francji przywożę sobie również Vogue (4 czy 5 euro to nie empikowskie 65 zł…), a także inne inspirujące czasopisma. Do niektórych czasem są fajne dodatki, np. chyba Elle z apaszką Sonii Rykiel za 2 euro:)

          • art attack {be inspired} 28 sierpnia, 2012 at 12:22

            Przyleciałam samolotem i miałam nim wracać, jednak zmieniły się plany i wracam wcześniej autokarem. Zobaczymy jak przeżyję 35 godzin…
            Ja również zawsze kupuję sobie gazety i kosmetyki, przede wszystkim perfumy- najlepiej na lotnisku, którego teraz już nie odwiedzę.

Leave a reply