Przepis na ślub – Wybieramy Suknię!

Po wybraniu daty, sali, kościoła czy urzędu możemy odetchnąć, pod warunkiem, że mamy do ślub minimum rok. W najbliższym czasie powinniśmy pomyśleć jeszcze tylko o zespole muzycznym czy dj (jeśli przewidujemy tańce, oraz jeśli nie dostaliśmy "Muzykalnych" w spadku z salą).

Teoretycznie suknia ślubna to najprzyjemniejsze z przygotowań przedślubnych , a przynajmniej dość ekscytujące i niesamowite.  W salonach dostaniemy informację, że najlepiej rozglądać się za nią około pół roku przed ślubem, wtedy jest spokojnie czas na uszycie naszej sukni, sprowadzenie jej, czy zrobienie wszystkich poprawek. Nie musimy się też bać, że nasza figura zmieni się trochę przed naszym ślubem, ostateczne przymiarki i poprawki odbywają się zwykle 2 tygodnie przed uroczystością. Nie ma też problemu  z przechowaniem, gdyż zwykle możemy ją odebrać z salonu 1-2 dni przed samym wydarzeniem.

Ja na wybór sukni aż tyle czasu nie miałam, kiedy załatwiliśmy sprawy w kościele oraz dogadaliśmy salę, do ślubu został tylko miesiąc!
Pierwsza zasada przy wyborze sukni ślubnej -  mierz, tylko wtedy zweryfikujesz wyobrażenia. Równorzędna zasada, zwłaszcza dla osób dość świadomych swojego stylu - pomyśl wcześniej, czego oczekujesz od sukni. Ja na przykład uwielbiam chodzić w szpilkach i sukienkach, może nie noszę tych mocno wieczorowych zbyt często, ale chciałam, żeby TA suknia to było zupełnie coś innego niż zwykle. Napatrzyłam się na śluby, kiedy na nich śpiewałam i przypomniałam sobie jak wtedy oceniałam stylizację panien młodych. Podobały mi się greckie suknie, suknie ryby, zwiewne, niemal letnie sukienki, a także te bardzo klasyczne nieco "księżniczkowe". A przecież można zdecydować się tylko na jedną suknię!  Szybki bilans i jest wynik - chcę mieć taką suknię, która będzie zupełnie różna od tych, które mogę założyć na bal sylwestrowy, czy jako gość na wesele (choć w innym kolorze). Wiedziałam, że to musi być klasyka. Coś, czego nigdy w życiu nie będę miała okazji założyć pod warunkiem, że nie zaproszą mnie na oscarową galę... 🙂

Choć nie jestem przesądna, chciałam, żeby mój narzeczony zobaczył suknię dopiero w dniu ślubu, postanowiłam więc zabrać więc ze sobą na te magiczne zakupy dwie najbliższe mi osoby. Wiedziałam, że one doradzą mi zupełnie z serca, a kto lepiej mógłby ocenić własne dziecko niż rodzice? Mój tato ma świetny gust, chociaż nie zna się zupełnie na nowych trendach, to w tym przypadku była to nawet zaleta. Nieważne co jest modne - ważne jak mężczyzna oceni kobietę w takim niezwykłym stroju. Do tego jest szczery, wiedziałam, że nie powie "wow" na pierwszą suknię, tylko dlatego, że to sukienka.

Pojechaliśmy. Akurat trwały wyprzedaże, kupiłam więc wcześniej w Zarze piękne, bardzo wygodne buty, o kremowym kolorze i ładnej fakturze. Co ciekawe - kupiłam je z przeznaczeniem na kolejny rok! Bo przecież w pierwszej wersji ślub mieliśmy brać dopiero 16 czerwca 2012r. Zapłaciłam 199 zł z 399! 12,6 cm - mój narzeczony ma 187 cm, a ja jestem maluchem. Nie znoszę typowo ślubnych butów do białych rajstop, kojarzą mi się tylko z tandetnymi stylizacjami (choć oczywiście nie wszystkie takie są). Moje buty zachwyciły wszystkich ekspedientów w ślubnych salonów, a jedna klientka chciała je nawet odkupić;) Z butami o zdeklarowanej wysokości (trzeba mierzyć siły na zamiary, oraz dopasować się do wysokości partnera, dla mnie wysokie buty nie były wyzwaniem, więc spokojnie mogłam sobie na nie pozwolić, nie bojąc się o komfort) - łatwiej mierzy się suknię.

Wiedziałam, że suknia nie może być śnieżnobiała, bo nie pasuje do mojego typu kolorystycznego (dobór koloru sukni to podstawowa sprawa, ale o tym później).  W salonie od razu znalazłam kilka ładnych egzemplarzy, a miła ekspedientka zachęciła mnie do przymierzenia. Cel: klasyka, rozszerzana suknia, raczej bez ramiączek, kremowa, chętnie z trenem.


Pierwszy rzucił mi się w oczy piękny tren sukni o raczej chłodnym białym odcieniu, przymierzyłam i już wszyscy łącznie z moimi rodzicami  zorientowali się o czym mówiłam apropo koloru: wyglądałam niezdrowo, blado. Druga suknia, właściwie gorset i spódnica, co prawda zawsze marzyłam o całej sukni (sama nie wiem czemu), ale co tam. Była księżniczkowa, bez trenu, idealny kolor. Rodzicom zaświeciły się oczy. Mnie też.  Była oczywiście nowa i bardzo ładna.  Trzecia suknia byłaby idealna, jednoczęściowa i miała tren, ale  była w rozmiarze 42, czułam się więc z niej jak w pościeli, więc nawet specjalnie się jej nie przyjrzałam. Już byłam niemal zdecydowana na pierwszą suknię jaką przymierzyłam..

Dlaczego nie chciałam wypożyczyć sukni, albo kupić używanej??
Po pierwsze mam nietypowe gabaryty, jestem niska, wąska w biodrach, mam spory biust, bałam się, że suknia może nie pasować. Suknia do wypożyczenia z kolei zamiast skrócona, mogłaby być np. tylko podwinięta, co mogłoby sprawić, że materiał nie układałby się dobrze. Po trzecie miałam mało czasu, nie było mowy, żeby kilka dni jeździć za suknią.

Poszliśmy jeszcze proforma do jednego salonu, Pan był nieco osaczający, ale skusił mnie do przymierzenia 3 sukien, używanych - wypożyczenie 2,5-3,5 tysiąca! Już byłam na nie. Wybrałam jedną suknię z idealnie gładkiego materiału, nieco rozszerzaną. Wydawała mi się zabójczo piękna. Mój konserwatywny i klasyczny tata zaskoczył mnie, gdy powiedział, że suknia ślubna nie może być zbyt skromna. Ja zaraz dopasowałam do tego prawdziwą ideologię - takie suknie są dla wysokich, szczupłych kobiet, tylko typ Małgorzaty Kożuchowskiej może w takiej sukni powalać. Ja wyglądałam bardzo zwyczajnie. Przy wyborze sukni powinniśmy dopasować się również do partnera: jeśli partner jest wysoki i postawny, a kobieta drobna, suknia powinna ją odpowiednio uwidocznić, żeby wyglądali zgrabnie. Odwrotnie także, partnerka większych gabarytów nie powinna wybierać dużych, strojnych sukni, gdyż przyćmi szczupłego niskiego mężczyznę.
Z tego salonu uciekłam czym prędzej.

W Łodzi był jeszcze jeden salon, który od dziecka mijałam w drodze na zakupy, czy później na studia i do pracy. Salon wydawał mi się ekskluzywny i wyjątkowy. Powiedziałam rodzicom, że chociaż muszę tam pojechać. Weszłam i czar prysł. Suknie nie wydawały  się już takie czarujące, a ceny odstraszały,w  porównaniu z outletem te suknie były mniej urodziwe i dużo droższe. Wyszłam po 2 minutach.

W sumie po upływie mniej więcej pół godziny wróciliśmy do pierwszego salonu. A Pani ze łzami w oczach powiedziała, że 15 minut wcześniej sprzedała moją suknię! Teraz łzy w oczach miała moja mama. Przyznaje, były emocje. Nie ma jednak jak to opanowanie mojego taty, który zasugerował, żebym jeszcze raz obejrzała suknię. Zupełnie nienachalna Pani zasugerowała, żebym jeszcze raz przymierzyła tą wielką suknię z trenem. Zapewniła, że zmniejszenie ją o kilka rozmiarów nie będzie żadnym problemem. Moja mama nie wierzyła. A ja postanowiłam ją jeszcze raz założyć. Panie poupinały mi szpilkami zbyt duże objętości materiału, przyniosły welon i dopiero wtedy ucieszyliśmy się, że tamta suknia została sprzedana. Tym razem łzy w oczach miał mój tato. I ja. I był mój wymarzony tren! I cena chyba ponad 5,500 tysiąca??? Nie! - była duuuuuużo tańsza! Cena razem z poprawkami i dwoma welonami (długim i krótkim, to 1600 zł!!!). Hiszpańska suknia marki Atelier Diagonal była moja!:)

(tutaj na już drugiej przymiarce wybranej sukni - ponieważ mieszkałam już w Trójmieście, udało mi się umówić na druga i ostatnią w moim przypadku przymiarkę 3 tygodnie przed ślubem, kiedy akurat byłam w Łodzi na weselu mojej koleżanki)

Tak więc wybór mojej sukni trwał w sumie 1,5 godziny! I były to niezapomniane chwile.

Na co warto zwrócić uwagę wybierając suknię:

* warto spisać wszystkie wydatki weselne oraz określić budżet, wtedy będziemy mogli określić w jakich granicach cenowych powinna mieścić się nasza suknia. Pamiętajmy, że historia wydatków składających się na wizerunek panny młodej na sukni się nie kończy, doliczmy jeszcze buty, welon, czasem halkę, biżuterię, fryzjera, makijaż, bukiet, bieliznę.

* kiedy określimy budżet starajmy się go trzymać, pamiętajmy, że nie ma tu zasady: im droższa, tym ładniejsza. Warto wybrać suknię ponadczasową odpowiednią do naszej figury i typu kolorystycznego. Nie przesadzajmy również, to że Twoje koleżanki wydały na suknię 5000 zł, nie oznacza, że będą wyglądały lepiej, tylko dlatego, że Ty zapłaciłaś 2000 zł. Na ślubie przy sukni nie ma metki, jesteś Ty i całą sobą tworzysz wizerunek.

* nie warto nadmiernie eksperymentować, kup suknię w której przede wszystkim dobrze się czujesz, w innym wypadku może okazać się, że nie będziesz mogła się doczekać kiedy ją zdejmiesz.

* pamiętaj, że ekspedientka bardzo chce sprzedać suknię i nie dziw się, to jej praca. Oczywiście nie musi tak być, ale nie pozwalaj sobą manipulować,  np. jeśli kompletnie nie podobają Ci się suknie z mocnymi akcentami kolorystycznymi, to nie sugeruj się tym, że Pani będzie Ci wmawiać, że to największy krzyk mody w tym sezonie, albo jeśli nie przepadasz za odkrywaniem swoich nóg, a jesteś namawiana na suknię  krótką z przodu -bądź  asertywna,  nie każda z nas jest Anją Rubik, która może sobie na to pozwolić. Zdjęcia będziesz oglądać przez całe życie -  kolejny dowód, że opłaca się klasyka.

* dobieraj suknię do swojego typu kolorystycznego - ciepła/zimna karnacja. Jeśli wcześniej nie określałaś swojego typu urody w ten sposób spróbuj zrobić test w salonie. Załóż mocno kremową suknię i suknię białą. Zobacz jak w kolorze reaguje Twoja skóra. Jeżeli sama nie potrafisz tego ocenić, może doradzi Ci ekspedientka z salonu, albo udaj się do wizażystki na analizę kolorystyczną. Na szczęście też skończyła się era na śnieżnobiałe suknie, w których trzeba przyznać bardzo niewiele dziewczyn wygląda korzystnie. W salonach znajdziecie wiele odcieni kremowych, ecru, naturalnej bieli, do ciemniejszych, lekką złotych czy capuccino, które zdecydowanie lepiej pasują do większości karnacji Polek.

* kup buty, które później wykorzystasz. Naprawdę jest niewiele ładnych typowo ślubnych butów. To nie jest tylko moje zdanie. Często słyszę od koleżanek: "Kupiłam takie buty, bo i tak były najlepsze ze wszystkich, które widziałam, z resztą nie będzie ich widać." A nieprawda - kto chce ten zauważy. Dla mnie też niepojęta jest opcja zmienienia butów na weselu na totalnie nie pasujące np. sandały na koturnie. Powinnyśmy do końca zostawiać perfekcyjne wrażenie. Poza tym dlaczego by nie kupić butów, które nam się podobają, może złote, albo srebrne pantofelki? Na rynku od kliku sezonów królują też różnego rodzaju szpilki nude, które z pewnością będą się stylowo komponowały. Kolorowe buty? Czemu nie. Warto jednak wtedy, żebyśmy miały jeszcze jakiś akcent w tym kolorze: bukiet, makijaż, czy kolczyki z kamieniem.
Jeśli jesteś wysoka i nie chcesz swym wzrostem przyćmiewać niskiego lub równego sobie partnera wybierz biżuteryjne sandałki, a najlepiej zgrabne baleriny - najbardziej eleganckie buty powinny mieć raczej zakryte palce.

* Nie przesadzaj. Do swojej sukni, jeszcze przed jej zakupem, kupiłam biżuterię - trafiła się duża promocja w Aparcie - komplet kolczyki i piękna przywieszka kosztowała mnie tylko 149 zł! Jednak kiedy okazało się, że suknia ma bogato zdobioną górę, zrezygnowałam z naszyjnika - co za dużo to niezdrowo - to zasada, która zwłaszcza w stylizacji ślubnej powinna mieć odzwierciedlenie.

* Nie popadaj również w manię wybierania sukni, to oczywiste, że tego dnia, kiedy wiele oczu, nie zapominając o tych najważniejszych, flesze, może kamera jest na Ciebie zwróconych, chcesz wyglądać oszałamiająco. Bieganie miesiącami po salonach nie ejst jednak dobrym pomysłem. Będziesz zmęczona, sfrustrowana i będziesz miała coraz więcej wątpliwości w który nurt powinnaś celować. Nie jest powiedziane, ze to właśnie pierwsza przymierzona suknia nie będzie tą najlepszą.

* Jedna z ważniejszych zasad - nie zabieraj ze sobą zbyt wielu doradców. 1-2 dodatkowe osoby w zupełności wystarczą - 3 to już tłok. Zbyt duża ilość zdań na pewno Ci nie pomoże, a jeszcze możesz popaść w niepotrzebny konflikt z rodziną, czy koleżankami. Słuchaj przede wszystkim głosu swojego serca. Ja zabrałam ze sobą rodziców, bo wiem czego chcę i potrafię sama decydować, ale w tych wyjątkowych zakupach potrzebowałam tylko drobnego potwierdzenia swoich decyzji.


_MG_9992

Ona: Ciesz się wyborem sukni ślubnej, nie popadaj w przesadę. Pamiętaj, że istnieje coś takiego jak biznes ślubny - wszystko bardzo drogo kosztuje, od Ciebie zależy na ile dasz się w to wciągnąć.

On: Pierwszy raz widzę te zdjęcia z przymierzania:)

Facebook:
http://www.facebook.com/fashionablecompl

49 comments

    • fashionable 23 kwietnia, 2012 at 22:30 Odpowiedz

      Dzisiaj przeczytałam, że tylko 15% Polaków czyta regularnie, biorąc to pod uwagę, nie wiem jak dużo osób to przeczyta, ale wierzę, że blogerki należą do tych 15% :) )

  1. Sofismatos 23 kwietnia, 2012 at 22:30 Odpowiedz

    suknia była wprost idealna :) Przeglądałam już kilkakrtonie stronę Pronovias i msze stwierdzić, że ich suknie podobaja mi sie najbardziej ;) u Ciebie jeszcze ujawniło sie szczescie do dobrej ceny :)

    • fashionable 24 kwietnia, 2012 at 10:32 Odpowiedz

      Przyznam szczerze, że uwielbiam nakrycia głowy – toczek ekstra! Ale pomyślałam, że mogę go założyć na niemal każdą imprezę, a welonu już nie. Na pewno będziesz wyglądała pięknie! Ciekawa jestem czy bierzesz ślub w Polsce?

  2. sept 24 kwietnia, 2012 at 07:23 Odpowiedz

    wygladalas cudownie, ideanie:) sliczna sunia, mnie sie bardzo podobaja suknie z Twoim dekoldem, zawsze o takim marzylam jednak ze wzgledu na moj duzy biust bede raczej zmuszona doszyc ramiaczka bo pewnie co chwile bym sie poprawiala podnoszac suknie

    • fashionable 24 kwietnia, 2012 at 10:44 Odpowiedz

      Przyznaję, że my też bardzo miło wspominamy tą dwudniową sesję w Gdyni, Gdańsku i Sopocie, A to tylko maleńka część całej sesji:)

  3. Cysia 24 kwietnia, 2012 at 10:44 Odpowiedz

    Tren Twojej sukni usłany w korkonki bardzo mi sie podoba :)
    Ja swoja suknię zaprojektowałam, taką, jaka mi się zawsze marzyła, czy uda mi sie zrealizować to marzenie ? Zobaczymy :)

  4. eff. 24 kwietnia, 2012 at 16:39 Odpowiedz

    chociaz ja mam jeszcze dużo czasu to wyboru sukni ślubnej (nawet nie skończyłam 14 lat, haha:D), to mam już swoje faworytki. Możliwe, że gust mi się zmieni, ale czasem jak oglądam na TLC „salon sukien ślubnych”, to naprawdę wiem, w której wyglądałabym, dobrze a w której nie. ;) Na początku jak zobaczyłam jaką długą notkę napisałaś, to nie chciało mi się jej czytać, ale jak już zaczęłam, to musiałam skończyć, tak mnie zaciekawiło! Twoja historia jest naprawdę ciekawa, chociaż trochę nie zrozumiałam końca – to wkońcu wzięłaś tą dużą 3 suknię, czy nagle pojawiła się nowa? :P Wiem, wiem, strasznie ciężko kojarzę :P Poza tym baaardzo chciałabym zobaczyć te Twoje buty, bo na zdjęciach (a! zdjęcia oczywiście cudnie wyszły *,*) ich nie widać:<

    • fashionable 24 kwietnia, 2012 at 17:36 Odpowiedz

      Tak wzięłam 3 suknię:) Buty możesz zobaczyć choćby w stylizacji marynarskiej:)) Ale na zdjęciach ślubnych, których na pewno będzie więcej w kolejnych postach, też się pojawią.

    • fashionable 25 kwietnia, 2012 at 08:53 Odpowiedz

      Biorąc pod uwagę, że zaręczyliśmy się po 3 miesiącach związku, a po 10 miesiącach wzięliśmy ślub, 1,5 godziny wybierania sukni jest wprost proporcjonalne do tego czasu:)

  5. magi 24 kwietnia, 2012 at 21:26 Odpowiedz

    No i doczekałam się postu na temat sukni ślubnej:) Aniu nie zawiodłaś! Super to opisałaś i tak szczegółowo. Zdjęcia z pleneru są piękne. Sukienka też mi się podoba, miałam tak samo upięty welon i nie wyobrazałam sobie zeby mogł być wpiety inaczej(na to mogą sobie pozwolić niższe dziewczyny). Odważna jesteś osóbką i za to Cie podziwiam:) Pozdrawiam serdecznie.

  6. Oliwia 24 kwietnia, 2012 at 23:07 Odpowiedz

    Jaki długi welon , o :)
    Choć przede mną do slubu jeszcze szmat czasu, zapamiętam Twoje rady, i być może w przyszłości się nimi posłużę :) Jak 1,5 h wybieralaś suknię – bardzo mało czasu, ja miałam znajomą która w jednym sklepie potrafiła przesiedzieć 4h i tak się nie zdecydowała :)

  7. Karola 24 kwietnia, 2012 at 23:38 Odpowiedz

    Piękna suknia. Bardzo zazdroszczę Wam tej sesji. Też bym chciała mieć nadmiar wyboru. My postawiliśmy na „znajomego” fotografa, który nie za bardzo się wywiązał… Z sesji w plenerze z bólem mam 50 zdjęć. A suknię niestety wypożyczyłam więc raczej nie będę miała okazji naprawić swojego błędu :( Pozdrawiam.

    • fashionable 25 kwietnia, 2012 at 08:56 Odpowiedz

      My też postawiliśmy na znajomego fotografa:) Ale nas nie zawiódł, choć czasem jak patrzę jaki smoking jest już luźny na mojego męża, to mam ochotę zrobić kolejne zdjęcia:) Ale może uda nam się zrobić jakąś rocznicową sesję??

  8. Monia 8 maja, 2012 at 15:46 Odpowiedz

    Trafiłam na twój blog nawet nie wiem jak – chyba ta suknia ślubna i poradnik mnie tu skierował, fakt jest faktem że poradnik super a do tego właśnie mam za sobą poszukiwanie ślubnej w Łodzi – grunt, że znalazłam ;-)
    PS. Poradnik jak ubrać Pana Młodego -rewelacja -to wyjście mam jeszcze przed sobą tym bardziej przydały się praktyczne porady ! Pozdrawiam i życzę powodzenia.

  9. aluska 23 lipca, 2012 at 18:28 Odpowiedz

    mogłabys podac dokładny model tej sukenki?
    p.s przepieknaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaa suknia, najladniejsza jaka widzialam, sliczna sesja, bardzo fajnie wszystko skomponowane ze soba, stroj panstwa mlodych, bukiet, makijaż wszystko

  10. em 3 kwietnia, 2016 at 17:38 Odpowiedz

    Piekna sukienka!! Moglabys podac namiary na salon, w ktorym kupowalas ja? Jeszcze troszke i tez bede musiala zaczac poszukiwania tej wymarzonej i jedynej kiecki 🙂

  11. urszula 2 lipca, 2017 at 23:56 Odpowiedz

    Ja jutro na niemca wybieram się do atelier Violi Piekut. Niby mogę obejrzeć w necie jakie teraz ma projekty, ale moja świadoma decyzja to zobaczyć je po raz pierwszy na miejscu. Mam nadzieję, że już będę miała jakiś pomysł na siebie w dniu ślubu.

Pozostaw odpowiedź le-moore.blogspot.com Anuluj pisanie odpowiedzi