Tour po domu część 1 - Nasz dom w Dzień Dobry TVN - jak wyglądała budowa domu szkieletowego

AQ0A3368

Dziś dla nas miły dzień - zaczynamy świętować rok naszego domu, bo właśnie 12 miesięcy temu o tej porze trwały ostatnie prace, żeby móc się wprowadzić. To był trudny i intensywny czas, z jednej strony od pomysłu do realizacji dom powstał szybko, z drugiej emocjonalnie nie chciałabym, żeby budowa trwała ani dnia dłużej - to było maksimum naszej wytrzymałości. Dziś, kiedy rano oglądaliśmy w Dzień Dobry TVN w cyklu Odpicowane Mieszkanie materiał z naszego domku, widziałam tylko radość, która teraz rzeczywiście w nas jest, więc wiem, że było warto <3 Ale po kolei...

dzien dobry tvn odpicowne mieszkanie ania i jakub zając fashionable

Pomysł na budowę domu

Pewnego zimowego styczniowego dnia siedziałam w naszym mieszkaniu w Trójmieście i przeglądałam Pinteresta. To był taki dzień, kiedy nie chciało mi się pracować i coś kombinowałam (też tak czasem macie??). Jak już kiedyś Wam opowiadałam na pulpicie laptopa, mam między innymi folder "dom inspiracje" i wrzucam tam wszystkie zdjęcia znalezione w sieci związane z wnętrzami, które zwrócą moją uwagę. I tak sobie dorzucałam: zdjęcie jednego drewnianego domku, później drugiego... Aż wylądowałam na portalu z ogłoszeniami i przeglądałam sobie ile takie domki kosztują. Nie czekałam zbyt długo, żeby podzielić się moim pomysłem z Kubą. Początkowo nie brał moich słów na serio: "Ale gdzie?", "Ale jak?"... Rozmowy między nami trwały. Wtedy sama jeszcze nie wiedziałam, gdzie ten domek miałby być, ale nagle w mojej głowie  pojawiła się "żarówka". Rok temu coraz częściej jeździliśmy do Warszawy i Łodzi i mówiąc wprost zwalaliśmy się moim rodzicom na głowę, dezorganizując ich życie. Oczywiście nigdy tego nie usłyszeliśmy, a rodzina ciepło nas przyjmowała, ale doskonale zdaję sobie sprawę, że przy naszym trybie życie nie jesteśmy zbyt wygodnymi gośćmi na dłużej - pracujemy tam gdzie jesteśmy, często w nocy, nasz dzień wygląda znacznie inaczej niż osób w mojej rodzinie. Wymyśliłam więc, że idealnie byłoby mieć swoje miejsce w centrum Polski, a dom mógłby powstać przy domu moich rodziców - dzięki czemu oni mogliby mieć na niego oko, kiedy my będziemy w naszym Trójmieście lub innym miejscu na świecie, a dodatkowo skoro i tak przyjeżdżamy na rożne święta i inne uroczystości rodzinne, to  dom przy domu rodzinnym będzie idealnym miejscem spotkań. Zdecydowaliśmy, że o pomyśle powiemy moim rodzicom i zapytam ich o zdanie, jeśli się zgodzą, pomyślimy, jeśli nie, odpuszczamy temat. Ponieważ jednak mój tato lubi wyzwania, od razu powiedział "Róbcie". Nie było więc wyjścia (tu skrócę Wam opowieść i przejdę do kolejnego, niestety najsmutniejszego punktu tej opowieści...

budujemy drewniany dom ania i jakub zając blog lifestyle3

Jak oszukała nas firma, która budowała nasz dom

W dużym skrócie znaleźliśmy firmę, która miała zbudować nasz dom. Wszystko szło niesamowicie sprawnie. W styczniu wymyśliłam, w kwietniu dom miał być finalnie gotowy! Wspaniale, prawda? Najpierw maile, później telefony, a następnie spotkanie w siedzibie firmy - oglądaliśmy pracownię. Wtedy jeszcze nie wiedzieliśmy, że trafiliśmy na niezrównoważonego psychicznie człowieka (to tak delikatnie mówiąc). Fakt sporo się popisywał, ale zrzuciliśmy wszystko na to, że to trudna branża (oj mega trudna!), więc brnęliśmy w to dalej. Ponieważ jestem mimo wszystko przezorna, przywieźliśmy do niego jeszcze mojego tatę, żeby wszystko omówił, zobaczył, dopytał - wydawało się bez zarzutu. Oczywiście podpisaliśmy umowę i puściliśmy pierwszy przelew - wszystko na legalu. Dalej zaczęły się już schody, najpierw przesuwanie terminu, ale w rezultacie, po wielu niesamowicie niekulturalnych mailach ze strony firmy (to był już zwiastun, że nie będzie dobrze, ale jakoś wszystko doszło do skutku - nadszedł dzień, kiedy ekipa (a raczej ludzie, którzy podszywali się pod ekipę, bo o budowie nie mieli pojęcia), zaczęli działać na naszym podwórku. Przywieźli towar , poszedł kolejny przelew i właściwie w dużym skrócie opuścili budowę. Rozpoczęli, ale to co zrobili to był koszmar, więc koniec końców dobrze, że nie skończyli domku, bo mogła stać się większa tragedia niż strata kilkudziesięciu tysięcy złotych (o które oczywiście całe czas walczymy). Każdy rzeczoznawca budowlany, który do nas przychodził łapał się za głowę, jak można było tak konstrukcyjnie wymyślić dom (to co postawili to podłoga i ściany - tak, dobrze czytacie, zaczęli budować od podłogi, bez dachu!! Podłoga szybko przemokła i deski zaczęły się wyginać, a ocieplenie pod podłogą było całe przemoczone).

DSC_5694

Koniec końców ekipa się zmyła, a właściciel zaczął wypisywać idiotyczne i na maksa chamskie maile (dzięki Bogu, że jest na tyle nierozsądny, że wszystko mamy na piśmie!), a żeby nie było tak smutno, to na przykład na pierwsze pismo wysłane przez kancelarię, odpisał między innymi, "że będą nas ścigać organy ścigania" - myślę, że to może podsumować poziom tego człowieka. Natomiast nawet pracownicy kancelarii, sami stwierdzili, że dawno się tak nie uśmiali czytając pismo, przepraszając nas jednocześnie za to, że to dla nas przecież trudna sytuacja. Nie mieliśmy im tego za złe, sami się uśmialiśmy. Później już tak wesoło nie było... Trzeba było podjąć decyzję co dalej i czy w ogóle robimy dom. Miejsce było przygotowane... Dodam jeszcze tylko, że po naszej sytuacji, zaczęły się pojawiać liczne negatywne opinie w internecie na temat tej firmy i zachowania nieuczciwego człowieka z którym się kontaktowaliśmy. Wszystkie opinie bazowały na problemach emocjonalnych tego człowieka i nieuczciwości jaką się kierował. Wiecie co w tym wszystkim jest najgorsze? Oczywiście fakt, że straciliśmy dla nas ogromne pieniądze, że tyle niepotrzebnych nerwów, stresu... Ale ja pomyślałam o czymś jeszcze. Dla nas to dodatkowy domek, jesteśmy młodzi, kasa w zasadzie do odrobienia, jednak takiego rodzaju domki budują często ludzie na emeryturze, wkładają w to wszystkie oszczędności, żeby na starsze lata móc spędzać czas na działce. Jeśli ktoś taki zostanie oszukany, być może już nigdy nie odzyska pieniędzy i nie pozyska nowych na budowę. To absolutnie straszne!

DSC_5604

Jak na nowo rozpoczęliśmy budowę domu

Baliśmy się zaufać kolejnej firmie, zgłosiliśmy się więc do męża mojej kuzynki. Dlaczego nie zrobiliśmy tego wcześniej? Nie chciałam robić tego projektu z rodziną, to nie są łatwe rozmowy, negocjacje, kiedy w grę wchodzą pieniądze. Finalnie jednak uznaliśmy, że nie mamy wyjścia i choć musieliśmy wydać więcej niż planowaliśmy, wiedziałam na 100%, że mój kuzyn nas nie oszuka i że jest solidny - to był po tym wszystkim co przeszliśmy ogromny komfort psychiczny i ulga.

Zdecydowaliśmy się na dom w technologii szkieletowej, dobrze ocieplony i przemyślany. Gdyby nie wcześniejsze problemy, wszystko poszłoby gładko, bo nowa budowa rozpoczęła się pod koniec września, a my wprowadziliśmy się już w drugim tygodniu listopada. Przez te wszystkie sytuacje gonił nas czas, więc na koniec brakowało już sił, a do pracy było potrzebnych wiele rąk - poza ekipą, niezawodny mój tata, bracia, Kuby i nawet koledzy mojego brata - do dziś pamiętam jak te moje chłopaki ocieplali dom - pierwszy raz w życiu. My zrobiliśmy w tym czasie niezły bałagan w domu rodziców, więc to był trudny, taki niestabilny czas, zmęczenie, a czasem i frustracja brały górę. A do tego nie mogliśmy zwalniać tempa w pracy. Ale pierwsze przesiadywanie w jeszcze pustym domu, wnoszenie pierwszych rzeczy na położoną już podłogę, to uczucia nie do opisania. Pamiętam jak przychodziłam tu sama, wchodziłam na górę po drabinie z laptopem i pracowałam, co jakiś czas spoglądając gdzie jestem i nie raz poleciała mi łezka ze wzruszenia.

DSC_5600

Jest jeszcze jeden aspekt, który sprawił, że warto było postawić ten dom i fakt, że był stawiany w tym czasie, to pewien rodzaj daru. To był ostatni rok życia mojej babci. Dla mnie najpiękniejszy, bo nigdy nie odbyłam z babcią tyle rozmów, nigdy tyle się razem nie śmiałyśmy ile w tym czasie, kiedy trwała ta cała sytuacja. Jeszcze miesiąc przed śmiercią, zabierałam babcię codziennie do nas na cappucino, a ona szczęśliwa spoglądała na postępy prac i wszystkim się zachwycała, opowiadała mi wiele historii.

To tylko rok, a tyle wspomnień, tyle wzruszeń... Podobno wszystko co piękne rodzi się w bólach, więc i ten nie przyszedł łatwo, ale teraz bardzo nas cieszy. Wciąż dostajemy pytania, czy przeprowadziliśmy się tutaj na stałe. Początkowo mieliśmy tu rzeczywiście spędzać zaledwie kilka dni w miesiącu, ale obecnie wciąż jeździmy do Warszawy, poza tym festiwal See Bloggers, który współorganizujemy, został przeniesiony do Łodzi. Urządziliśmy dom i dobrze nam tu, więc póki co mieszkamy głównie tutaj, ale mieszkanie w Trójmieście też na nas czeka, a my mamy jeszcze inne plany, ale na wszystko przyjdzie czas!

zdjęcia domek 15

Chciałam dziś tutaj rozpocząć tour po domu i całym otoczeniu, ale dziś tylko kilka zdjęć - zdecydowanie więcej, jak i  link do materiału w Dzień Dobry TVN pojawi się jutro. Zdecydowałam, że skoro ten wpis jest słodko - gorzki, to najlepsze, czyli zdjęcia finałowe zostawię na osobny wpis:) A dziś pokażę Wam ile budowa domu oznacza trudu i bałaganu i kiedy widzisz każdy etap, to później wykończony dom i kawa na własnej sofie w otoczeniu ulubionych przedmiotów i świeżych kwiatów jest mega nagrodą!

Co sądzicie o drewnianych domach? Może ktoś z Was taki posiada?

Więcej o domu i mieszkaniu w Trójmieście w zakładce DOM TUTAJ

zdjęcia domek 17 zdjęcia domek 19 zdjęcia dom ek 21 zdjęcia domek 20 zdjęcia domek 6 zdjęcia domek 3 zdjęcia domek 7 zdjęcia domek 8 DSC_5628 budujemy drewniany dom ania i jakub zając blog lifestyle2 budujemy drewniany dom ania i jakub zając blog lifestyle6.jpeg budujemy drewniany dom ania i jakub zając blog lifestyle7.jpeg budujemy drewniany dom ania i jakub zając blog lifestyle10.jpeg DSC_5703 DSC_5810 DSC_5607 DSC_5617 DSC_5568 DSC_5623 DSC_5658 DSC_5697 DSC_5721 DSC_5716_RAJ6294 kopia

A po tym całym bałaganie, roku pracy nad domem, przyjeżdża do nas ekipa Dzień Dobry TVN - to jak taka wisienka na torcie:)

20181012_132307-01 20181012_114316-01 20181012_122149-01 dzien dobry tvn odpicowne mieszkanie ania i jakub zając fashionableAQ0A2347 AQ0A3334

Już jutro pokażę Wam jak teraz wygląda dom i otoczenie -obiecuję dużo zdjęć!:))

Ona: Wczoraj usłyszałam od męża: "Jesteś geniuszem, że wymyśliłaś ten dom". Chyba było warto:)

16 comments

    • Ania 25 października, 2018 at 21:30 Odpowiedz

      jest już dostępny, jutro wrzucę link:) To dodatkowy domek, więc wymiar idealny:) początkowo chciałam połowę mniejszy:) ale 70 metrów to już fajna powierzchnia, żeby coś zrobić:)

  1. Izka 26 października, 2018 at 12:56 Odpowiedz

    Jeśli nie jest to tajemnicą można wiedzieć ile wyniósł Was ten cudowny dom ? 🙂 Rozumiem ,że jest to prywatne pytanie więc może zarys od – do ? Bardzo mi to pomoże podjąć decyzję o budowie. Wasz jest cudowny !!! 🙂

    • Ania 27 października, 2018 at 15:19 Odpowiedz

      Tak dokładnie to nawet nie wiem… z domem to jest tak, szacujesz, a później dokładasz stówki, a później tysiące, bo cały czas czegoś jeszcze potrzeba. Ale tak w zarysie, oczywiście bez urządzenia mniej więcej 100 tys złotych, więc biorąc pod uwagę ceny mieszkań, za 70 metrów to bardzo atrakcyjna cena, zwłaszcza, że nie płaciliśmy za ziemię

  2. Kasia 31 października, 2018 at 10:32 Odpowiedz

    Obserwacja budowy rodzinnego domu musi być niezwykle inspirująca, zwłaszcza gdy ma się znajomości, że spędzi się tam wiele lat 🙂 Współczuję przygody z oszustami. Na szczęście wszystko się skończyło, a dom jest naprawdę uroczy 🙂

Leave a reply