Projekt Trzydziestka - kryzysy wyglądu

ania Apart 2

Dziś w ramach Projektu Trzydziestka temat, który prawdopodobnie dotyczy każdej z nas – kryzysy wyglądu. Na pierwszy rzut oka może brzmieć nawet nieco próżnie, ale to jak się ze sobą czujemy, ma duży wpływ na to jak działamy i funkcjonujemy w życiu codziennym. Właściwie całe życie pracujemy nad pewnością i akceptacją siebie. Byłoby idealnie, gdybyśmy z wiekiem czuły się bardziej świadome siebie i wiedziały czego chcemy. Ale niestety musimy uwzględnić różne sytuacje życiowe, które nas spotykają,  stany emocjonalne, czy nawet hormony.

Na kryzysy najlepsza przyjaciółka

…lub przyjaciel. To kim się otaczamy ma ogromne znaczenie dla naszego stanu psychicznego. Dlatego choć zabrzmi brutalnie, warto zrobić selekcję ludzi z którymi się spotykamy. Eliminacja naszych wampirów energetycznych może mieć świetne przełożenie na nasz stan psychiczny. Czas to jedna z najcenniejszych rzeczy jaką mamy, nawet nie wiemy ile go mamy, więc lepiej dwa razy się zastanowić komu go poświęcić. Kiedyś wydawało mi się, że muszę akceptować w pełni całe otoczenie, czasem dać sobie „wejść na głowę”, być pokorną i za wszelką cenę miłą dla innych. Spotkania w dużym gronie znajomych były na porządku dziennym. Z wiekiem na szczęście zaczęłam bardziej się cenić. Przestałam się spotykać z osobami, które nic nie wnosiły do mojego życia, albo wręcz ściągały mnie w dół, wciąż oceniały i dawały sobie prawo do wtrącania się w życie. Nauczyłam się być asertywna na różnych płaszczyznach życia. A przyjaciółka? Nie nadużywam tego słowa i stosuję bardzo świadomie w stosunku do osoby z którą naprawdę dużo przeszłam i od lat możemy na siebie liczyć. Z przyjaciółką można się śmiać z kryzysowych sytuacji (albo i czasem płakać), przy przyjaciółce możesz być w 100% sobą - potargana, bez makijażu i w pogniecionej sukience. Przyjaciółka jest pond kryzysami wyglądu, więc łatwiej z nią znieść gorze stany, bo nie czujesz się oceniana i nie musisz się zastanawiać "co ona pomyśli?". Cudownie, kiedy przyjacielem jest też chłopak, narzeczony, czy mąż.

DSC_9365

Bad Hair Day

I inne złe dni, kiedy największym wrogiem jest lustro, a przyjacielem łóżko i kołdra, spod której najchętniej byśmy nawet nie wychodziły. Chyba wszystkie znamy ten stan, kiedy fryzjerka schrzani nam włosy, makijaż robimy trzy razy, bo podkład, który fantastycznie się sprawdzał nagle wygląda na pomarańczowy, kreska na powiece, którą robimy codziennie, nagle nie wychodzi, a malowanie paznokci to jedna wielka porażka. W dodatku ulubiona sukienka jednak fatalnie leży, no i w sumie to przecież nie mamy się w co ubrać. Znasz to? Ja niestety znam i wciąż uczę się z tym walczyć, bo wiem, że to bezsensownie czasem wpływa na mój dzień i moje aktywności i kreatywność. Poniżej kilka moich sposobów na kryzysy wyglądu:

1. Spraw sobie przyjemność

W zakresie możliwości i rozsądku. W jakimkolwiek kryzysie nie zawsze podejmujemy decyzje racjonalnie, więc np. nie warto inwestować większych pieniędzy bez zastanowienia - zakupy na pocieszenie mogą się źle skończyć (a poza tym zawsze bierz paragony, żeby ewentualnie móc zwrócić towar). Kup sobie nowy pachnący płyn do kąpieli, maseczkę do twarzy, albo po prostu ciacho, czy ulubioną kawę, książkę, albo kolorowy magazyn, którego zawartość może sprawić Ci przyjemność i zainspirować.

DSC_9613

2. Przyjemność bez wychodzenia z domu

Obejrzyj Twój ulubiony film, albo całkiem nowy, który doda Ci skrzydeł (TUTAJ znajdziesz wszystkie świetne filmy, które Ci polecamy). Zrób sobie kąpiel, albo postaraj się stworzyć miły nastrój w mieszkaniu - świecie, ulubiona herbata lub wino. Postaraj się wyłączyć myślenie, ubierz się wygodnie (piżama też będzie ok - koniecznie ulubiona!), nie przeglądaj się w lustrze, bo zaczniesz doszukiwać się mankamentów. Zrób  coś dla siebie.

DSC_9710

3. Kryzys, a tu trzeba iść do pracy

Na samą myśl, że zaraz na swoje drodze spotkasz różnych ludzi wprowadzasz się w jeszcze gorszy nastrój? Zmierz się z tym. Czasem musimy robić to, na co kompletnie nie mamy ochoty. Ubierz się klasycznie, nie kombinuj - wybierz swój sprawdzony zestaw, w którym dobrze się czujesz. Delikatny makijaż, Twoja bazowa fryzura i gotowe. Skup się na pracy, a czas szybciej Ci minie, a po pracy wróć do punktu nr 1 lub 2 😉

DSC_9602

4. Kryzys z powodu niechcianej zmiany

Fryzjer zawalił sprawę, kosmetyczka miała swoją wizję na Twoje brwi (skąd ja to znam!), przytyłaś (albo Ci się tak wydaje), z jakiegoś powodu czujesz się ze sobą źle? Po pierwsze nie podejmuj decyzji pochopnie. Nie raz wracałam od fryzjera ze łzami w oczach i prawie poprawiałam coś sama. Najlepiej dać sobie trochę czasu i zastanowić się co możemy z tym zrobić. Być może osoba, która zawaliła sprawę powinna poprawić to we własnym zakresie. Jeśli czujesz, że trafiłaś do nieumiejętnej osoby, to może jednak warto ją zmienić (poznałam w swoim życiu kilkadziesiąt kobiet, które wykonywały usługę henny brwi i rzęs, a tylko trzy robiły to dobrze, w tym tylko jedna w Gdyni!). Doskonale wiem jak trudno znaleźć dobrego fryzjera. To nasze stałe kobiece dylematy. Zawsze warto starać się obiektywnie spojrzeć na sytuację - oszacować, czy np. fryzjer ma za małe umiejętności, czy po prostu warto dać mu szansę, bo nie zrozumieliście się co do oczekiwań. Jeśli powierzasz komuś włosy, twarz, skórę, paznokcie powinnaś czuć się w towarzystwie tej osoby dobrze. Zwróć uwagę, czy osoba podchodzi do Ciebie rutynowo, czy jednak stara się spełnić Twoje oczekiwania. Choć to czasem niełatwe powiedz, jeśli coś Ci nie odpowiada, jeśli płacisz za usługę masz prawo wymagać.

Czasem sytuacja życiowa sprawia, że panicznie mamy ochotę na zmianę i w takich sytuacjach nie zawsze postępujemy roztropnie. Jakieś 10 lat temu postanowiłam wiele zmienić w swoim życiu, rzuciłam mojego chłopaka i postanowiłam odmienić między innymi moją garderobę i wygląd. Impulsywnie poszłam do nieznajomego fryzjera i powiedziałam, że chcę wyglądać zupełnie inaczej. "Mądry" fryzjer (mężczyzna), na bardzo jasne włosy do ramion nałożył mi farbę w bardzo ciemnym intensywnym kolorze, skrócił włosy o połowę, a resztę drastycznie wycieniował. Ciemny kolor na jasnym blondzie po dwóch myciach już zaczął wypłukiwać się na rudy, a ja spijałam konsekwencje swojego kryzysu przez kolejne dwa lata. Kiedy więc czujesz, że to kryzys postaraj się do niego podejść spokojnie i zastanowić się, czego naprawdę chcesz. Może chandra monie szybciej niż myślisz, a Ty nie popełnisz żadnej głupoty, której będziesz później żałować.

DSC_9733

5. Znajdź sposób na swój kryzys - daj sobie czas

Każda z nas jest inna i cieszą nas inne rzeczy, warto więc mieć w głowię swoją listę pocieszycieli. Może telefon do mamy lub przyjaciółki, porcja ulubionych lodów choćby na drugim końcu miasta, obiad w ulubionej knajpce, albo wizyta w księgarni (jakoś tak oglądanie książek mnie uspokaja). Sposobem na kryzys " w stylu nie mam się w co ubrać" mogą być gruntowne porządki w szafie, które rozjaśnią Ci sprawę i pokażą jak jest naprawdę - pisałam o tym choćby TUTAJ czy TUTAJ.

I pamiętaj, że nie jesteś jedyna! To przytrafia się każdej z nas - sądzę, że każda z nas czasem czuje się beznadziejna, czy nieatrakcyjna, ale to tylko stan chwilowy i warto mieć to z tyłu głowy. Mój tato zawsze powtarza, że liczy się osobowość i trudno się z nim nie zgodzić. Pamiętaj, że każda z nas może być piękna, jeśli zechce coś dla siebie zrobić, więc zamiast się martwić, warto pracować nad tym, czym się da. Nasz uśmiech i pozytywne nastawienie zawsze sprawia, że czujemy się piękniejsze.  I sobie i Wam życzę powodzenia!

Zapraszam Was też na mój profil na instagramie TUTAJ

DSC_0146

I zapraszam Was do subskrybowania mojego kanału YouTube TUTAJ i na odcinki, w których poruszam różnorodną tematykę: od zakupów, przez, modę, urodę, tematykę ślubną, relacjonuje nasze podróże, czy poazuje fajne gadżety do mieszkania:)

Ona: No to mamy kryzys!;)

On: Nic nie widzę, pięknie wyglądasz!:)

15 comments

  1. Asia 25 maja, 2017 at 21:47 Odpowiedz

    Uważasz, ze fryzjer powinien przyjąć reklamacje? Kiedys chcialam skorzystać, a fryzjerka wystawiła drugi rachunek…

    • Magda 26 maja, 2017 at 11:09 Odpowiedz

      Ja reklamowałam 2x usługę fryzjerską (farbowanie żle wyszło – raz wyszedł mi ciemny, zielonkawy odcień blondu, a innym razem u nasady miałam prawie białe, a na końcach mialam ciemniejsze) i za każdym razem miałam przyjętą reklamację. Miałam zawsze do wyboru albo poprawka (darmowa), albo zwrot pieniędzy i wybrałam zwrot pieniędzy. Reklamacja przysługuje nam z ustawy o ochronie konsumenta i jeśli fryzjer wyraźnie zepsuje nam włosy to musi przyjąć reklamację, bo nie wywiązał się z umowy… sprzedaż usług to to samo co sprzedaż przedmiotów, wiec jeśli usługa jest wadliwa to jak najbardziej przysługuje nam prawo do reklamacji.

    • Ania 26 maja, 2017 at 12:03 Odpowiedz

      To, że powinien to pewne. Ale wiem z doświadczenia, że bywa to trudne – to fryzjer sam powinien zaoferować, kiedy widzi, że klient jest niezadowolony. Jak to mówi mój Kuba, największy problem jakiejkolwiek sprzedaży towaru czy usług w Polsce jest taki, że szaleje się za pozyskaniem nowych klientów, a nie dba o stałych. Z fryzjerem jest też o tyle ciężko, że jeśli chodzimy do niego dłużej to w jakiś sposób zaczynamy się lubić i później głupio nam się domagać, albo nie chcemy poprawki usługi, bo nie ufamy już danej osobie. I w sumie jeśli fryzjer na przykład zbyt mocno zetnie nam włosy, to już nie bardzo da się z tym coś zrobić – powinien zwrócić pieniądze lub zaoferować szereg innych usług, produktów, które w jakiś sposób zrekompensują stratę. Moja przyjaciółka, która ma piękne, długie ciemne włosy, zdecydowała się ostatnio na ombre. Fryzjerka rozjaśniła jej jednak włosy już od nasady – ładnie, ale zupełnie nie o taki efekt chodziło. Kiedy moja Ania po kilku dniach zdecydowała się do niej wrócić na przyciemnienie włosów (i liczyła się z tym, że znów zapłaci), spotkała ją miła niespodzianka – nie dość, że fryzjerka nie wzięła od niej pieniędzy to jeszcze podarowała jej atrakcyjne prezenty kosmetyczne. I to się chwali, ale to się zdarza niestety bardzo rzadko. Oczywiście te historie mają czasem drugie dno, i to klienci zrzucają winę na usługodawcę – np. poprosimy o ścięcie na krótko, ale po ścięciu twierdzimy, że to jednak nie to, to trzeba wziąć to jednak na siebie, ale kiedy prosimy o wymuskanie końcówek, a fryzjera dopadnie wena na konkretne ścięcie to jednak powinien to jakoś zrekompensować.

  2. Anita 25 maja, 2017 at 21:56 Odpowiedz

    Czy mogłabyś nagrać filmy z tym co znajduje się w Twojej toaletce? Oraz z tym jak na wizji wykonujesz swój codzienny makijaż krok po kroku?

    • Ania 26 maja, 2017 at 12:11 Odpowiedz

      Bo czasem warto sobie na niego pozwolić i wyluzować, przeczekać, ale jednak próbować sobie uprzyjemnić czas, żeby nie zrodził się w coś gorszego…

  3. Winter 27 maja, 2017 at 11:44 Odpowiedz

    Cudowny wpis. Właśnie siedzę z maseczką na twarzy. Z gazetą przed sobą. W planach kąpiel i miłe spotkanie. Podpisuję się szczególnie pod wątkiem o kontaktach z ludźmi. Kiedyś imprezy w wieloosobowym gronie, teraz w kameralnym, mocno zredukowanym . Najchętniej spacer przy okazji. Też kiedyś chciałam być dobra i zadowolić wszystkich. Tak się nie da. Sporo czasu zajęło mi zaakceptowanie faktu, że nie wszyscy muszą mnie lubić i nie wszystkich ja.

  4. Emilka 29 maja, 2017 at 15:35 Odpowiedz

    Życie stało się prostsze, kiedy zrozumiałam jedną prostą prawdę – jest w porządku jeśli dziś przyjdę rozczochrana do pracy. Pojutrze nikt tego nie będzie pamiętał!

Leave a reply