Party w dawnym stylu - zorganizuj domówkę i wygraj zestaw imprezowy w naszym konkursie

DSC_6846

Pamiętacie jak spędzaliście popołudnia czy weekendy w dzieciństwie??:) Albo urodziny u koleżanek i kolegów z klasy? Jeśli macie tyle lat co my, czyli mniej więcej trzydzieści, to z pewnością możemy powspominać razem! Jeśli jesteście młodsi, to z chęcią dowiemy się, czy tak samo sfera towarzyska wyglądała kiedyś u Was:)

Kiedy byłam w podstawówce chyba nikt z moich znajomych nie miał internetu, ani telefonu komórkowego, a na pewno nikt o tym nie mówił. Żeby się spotkać umawialiśmy się na określoną godzinę, albo dzwoniliśmy z telefonów stacjonarnych! Nieco ponad 20 lat, a tyle się zmieniło!🙂 Wielką atrakcją były urodzinowe party, na które była zapraszana określona grupa dzieci. Zawsze odbywało się w domu. Mamy przygotowywały poczęstunek: stos pysznych kanapek, owoce, cukierki, no i oczywiście chipsy i chrupki. Do tego napoje i na koniec tort! Każdy oczywiście przynosił prezent dla jubilata - zwykle maskotkę, segregator z kolorowymi kartkami, porcelanową figurkę, albo gry planszowe, które były głównym bohaterem spotkania. Też macie podobne wspomnienia??:)

DSC_6789

Niesamowite, że świat tak się zmienił od tamtego czasu. Nie zmieniło się jedno: nadal możemy zorganizować offline party ze znajomymi, sąsiadami, czy rodzeństwem! I bawić się jak za dawnych lat:)

Jak wiecie z naszego bloga uwielbiamy gry planszowe i mamy bardzo bogatą kolekcję, która wciąż się powiększa. Gramy dość często i zapraszamy do wspólnej zabawy bliskie nam osoby, z którymi możemy spędzić przyjemny wieczór czy popołudnie:) Tym razem do zorganizowania małej "domówki" skłonił nas Monster Munch (nie wiem jak Wy, ale ja dobrze pamiętam te duszki!:) ). Oczywiście zrobiliśmy powrót do przeszłości, czyli gry, przekąski, ulubione chrupki, muzyka i kilka chwil bez internetu, telewizora i telefonu, za to z dużą dozą śmiechu i radości.

DSC_6802

Była to też okazja do przetestowania nowej, podobno bestsellerowej gry Rebel - "Domek" - jest naprawdę fantastyczna!:) Ponieważ my bawiliśmy się świetnie, chcemy Was także zachęcić do takich aktywności i razem z Monster Munch przygotowaliśmy dla Was super KONKURS! Wystarczy, że w komentarzu pod tym postem napiszesz krótko "Dlaczego to Ty powinnaś/powinieneś dostać od nas zestaw do zorganizowania offline party?". Najlepsze odpowiedzi i aż 5 osób nagrodzimy grą i zestawem Monster Munch - idealnym na party ze znajomymi! Czas start!:)

Mamy dla Was aż 5 gier planszowych Wydawnictwa Rebel:

  • Dixit
  • Domek
  • Dobble
  • Wiewióry
  • Tokio Expressgrafika2
  1. Konkurs trwa od 4.04.2017 do 12.042017 do północy
  2. Odpowiedź konkursową należy zostawić pod tym postem
  3. Wyniki konkursu ogłosimy do 7 dni od daty zakończenia konkursu (także pod tym postem)
  4. Szczegółowy regulamin znajduje się w załączniku.

Wyniki konkursu

Bardzo Wam dziękujemy za wzięcie udziału i podzielenie się swoim komentarzem. Również dziękuję Wam za wszystkie aktywności na naszych kanałach: komentarze, lajki - super, że jesteście z nami w kontakcie! Bardzo to cenimy i uwielbiamy!

Nie przedłużając podaję listę zwycięzców - na adres ania@fashionable.com.pl podeślijcie imię, nazwisko, a także adres do wysyłki. Dopiero, kiedy zbierzemy wszystkie adresy, roześlemy Wam prezenty. Każdy zwycięzca otrzyma jedną grę  + pakiet Monster Munch:) Kolejność przypadkowa:

1. creativebarbara - "Uwielbiam Monster Munch i moja Zuza również 🙂 Super byłoby wygrać zestaw do zorganizowania offline party, ponieważ dzięki temu mogłabym zorganizować przyjęcie z planszówkami dla naszej małej rodziny.Poza tym moja córeczka Zuzia uwielbia gry planszowe 🙂 (...)"
2. Oliwka  - "Często spotykamy się ze znajomymi. Chłopaki zbierali się w kupie, odpalali playstation i między jedną a drugą grą wyjadali paczki chipsów, tony małych kanapeczek. My na kanapie z lampkami wina, gadając o nich, czasem narzekając. Tak było do tej pory. Zawsze. Aż pewnego sobotniego wieczoru znajomi przyjechali do nas z grą planszową, bodajże „Talizman”.(..)"
3. Grażyna - "Powiem, że u mnie niewiele się zmieniło 🙂 Dalej zapraszam przyjaciół do domu na moje urodziny i świetnie się bawimy oraz gramy w planszówki, których wszyscy jesteśmy ogromnymi fanami. W zeszłym roku dostałam na od nich w prezencie właśnie Dixit i oszalałam na punkcie tej gry:) (...)"
4. Katarzyna Mazur  - "Ostatnio będąc ze znajomymi w pubie dorwaliśmy grę „5 sekund”. Powiem szczerze, że dawno się tak dobrze nie bawiłam. Czułam się wręcz jak beztroskie dziecko 🙂 Na nowo pokochałam planszówki. Dlatego wygrana TEGO zestawu sprawiłaby mi ogromną radość!(...)"
5. Asia - "Fantastyczne wspomnienia! Bardzo się cieszę, że wróciło zainteresowanie planszówkami, bo to doskonały sposób na spędzenie wieczoru z przyjaciółmi! Często spotykamy się ze znajomymi i gramy w gry, które już znamy i lubimy, wypożyczamy nowe na wypróbowanie(...)"

2017 03_monster munch_5v4

DSC_6838 DSC_6833 DSC_6795 DSC_6849 DSC_6794 DSC_6808 DSC_6788 DSC_6797 DSC_6842a DSC_6919a DSC_6872 DSC_6928a DSC_6961a DSC_6816 DSC_6822 DSC_6960a DSC_6895 DSC_6939a

Ona i On: Powodzenia!:)

156 comments

  1. Iza 4 kwietnia, 2017 at 14:55 Odpowiedz

    Jak zawsze pięknie wyglądasz:)) uwielbiam gry planszowe i bardzo mi sie podoba pomysl na party w daebym stylu! Tez lubilam duszki!😄 jadlam je z ketchupem😄

  2. Iwona 4 kwietnia, 2017 at 18:15 Odpowiedz

    Powinnam dostać zestaw do offline party ponieważ pod koniec kwietnia mam urodziny i bardzo chętnie spędziłabym je na tradycyjnym spotkaniu w domu przy grach planszowych i smacznych przekąskach z tymi, których lubię 🙂

  3. creativebarbara 4 kwietnia, 2017 at 21:49 Odpowiedz

    Uwielbiam Monster Munch i moja Zuza również 🙂
    Super byłoby wygrać zestaw do zorganizowania offline party, ponieważ dzięki temu mogłabym zorganizować przyjęcie z planszówkami dla naszej małej rodziny.
    Poza tym moja córeczka Zuzia uwielbia gry planszowe 🙂
    W dobie komputerów i internetu dobrze jest uczyć dziecko jak można spędzać czas rodzinnie bez oglądania bajek w telewizji lub internetu, a przy okazji dzięki grom planszowym uczyć je cierpliwości, logicznego myślenia i tego, że czasami się przegrywa…

  4. Pati 4 kwietnia, 2017 at 22:53 Odpowiedz

    Uważam, że to ja powinnam dostać zestaw, ponieważ bardzo często wraz z narzeczonym organizujemy domówki dla naszych znajomych na których gramy w gry planszowe i wszyscy mamy przy tym mnóstwo zabawy. Oczywiście nasze imprezy nigdy nie mogą obejść się bez smacznych przekąsek, które sami przygotowujemy;)

  5. M.S 4 kwietnia, 2017 at 23:19 Odpowiedz

    To ja powinnam dostać zestaw party, ponieważ jestem ogromną fanka Monster Manchester i uwielbialam je:) i dzięki Tobie sobie o nich przypomnialam:))

  6. Beti 4 kwietnia, 2017 at 23:39 Odpowiedz

    Po pierwsze ślicznie wyglądasz! Po drugie chciałabym wygrać zestaw, ponieważ nie mam jeszcze żadnej gry planszowe i dawno nie jadłam duszkow;)

  7. Karolina M. 4 kwietnia, 2017 at 23:59 Odpowiedz

    Ja bardzo bym się ucieszyła z takiego zestawu gier, który wykorzystałabym na mojej parapetówce. Tak sobie myślę o tej imprezie, która zbliża się wielkimi krokami, że jak już goście pooglądają mieszkanie oraz zobaczą prezentację ze zdjęciami z urządzania się to idealnym pomysłem będą gry planszowe do zintegrowania gości i świetnie spędzonego czasu na naszych nowych metrach kwadratowych. 🙂

  8. Aga w 5 kwietnia, 2017 at 05:47 Odpowiedz

    A ja mam 40 + i doskonale pamiętam czasy bez komputerów, telefonów. Punktem zbiórek był trzepak. Zamiast Wiedźmina były „Państwa miasta”, ” ziemniak” na podwórku i to były cudowne czasy. A gry planszowe są w naszym domu ważnym elementem rozrywkowym. Uwielbiamy z córką grać i przynajmniej kilka razy w miesiącu robimy sobie wieczór z popcornem, paluszkami i grami planszowymi.

  9. Ela i Radek 5 kwietnia, 2017 at 07:32 Odpowiedz

    Chcielibyśmy dostać z mężem grę planszową jako prezent z okazji Naszej 12-tej rocznicy ślubu.Bo to Nasze całe życie to taka gra,w którą gramy razem i razem pokonujemy przeciwności losu i wygrywamy każdego dnia .

  10. Monika 5 kwietnia, 2017 at 08:21 Odpowiedz

    Z mężem i przyjaciółmi lubimy grać w gry, które wymagają ruszenia głową. Co więcej podczas takich spotkań beztrosko śmiejemy się i bawimy jak dzieci 🙂 Na Dixit zbieram się już od dłuższego czasu, ale póki co mi nie wychodzi, więc konkurs jest okazją do jego zdobycia 🙂

  11. Daria 5 kwietnia, 2017 at 08:40 Odpowiedz

    A ja jestem od Ciebie Aniu o 10 lat młodsza, a również dzieciństwo i urodzinowe przyjęcia wspominam pod znakiem gier planszowych. A najlepsze jest to, że więzy przyjaźni z podstawówki są dla mnie pierwszymi i najsilniejszymi. I tym oto sposobem uraczysz mnie i moją wieloletnią przyjaciółkę pretekstem do jeszcze częstszych spotkań nie tylko we dwójkę, ale również z naszymi chłopakami! 🙂
    Pozdrawiam serdecznie!

  12. Asia 5 kwietnia, 2017 at 08:55 Odpowiedz

    Fantastyczne wspomnienia!
    Bardzo się cieszę, że wróciło zainteresowanie planszówkami, bo to doskonały sposób na spędzenie wieczoru z przyjaciółmi! Często spotykamy się ze znajomymi i gramy w gry, które już znamy i lubimy, wypożyczamy nowe na wypróbowanie (w Krakowie jest kilka miejsc, gdzie można wypożyczyć grę np. na weekend – świetny sposób żeby sprawdzić, czy gra jest fajna) albo spotykamy się w knajpkach, gdzie tez można pograć przy kawie czy innym napoju 😉 (a takich miejsc też jest coraz więcej!). Świetny sposób na miły wieczór. A „duszki” są u nas na każdym spotkaniu obowiązkowe 🙂 Taki miły powrót do smaku z dzieciństwa 🙂
    My naszą kolekcję gier dopiero zaczynamy gromadzić i dlatego chętnie przygarnęłabym jakąś nową planszówkę (i duszki!!) na kolejny miły wieczór z przyjaciółmi. Poza tym zbliża się majówka (i nasza druga rocznica ślubu!) i to z pewnością będzie doskonały pomysł na zabawę ze znajomymi po grillu 😉

  13. Agnieszka 5 kwietnia, 2017 at 09:02 Odpowiedz

    Jestem królową planszówek. Tylko tyle i aż tyle 😀 Organizuję u siebie bardzo czesto spotkania dedykowane grom. Uwielbiam klimat jaki tworzy się pomiędzy przyjaciółmi podczas rozgrywek przy stole. Żadna szalona impreza na mieście nie jest w stanie stworzyć takiej atmosfery. Dużo śmiechu, dużo radości i jeszcze wiecej zabawy. Bardzo chciałabym aby „Domek” wylądował w moim domku gdyż nie ma go jeszcze w mojej kolekcji 😉 Pozdrawiam. Aga

  14. ANNA 5 kwietnia, 2017 at 09:04 Odpowiedz

    Gry planszowe to okazja do wspólnej zabawy dla całej rodzinki. Jak czytałam Waszego posta to do głowy przybyły wspomnienia z dzieciństwa. To prawda, że gry planszowe były atrakcją każdej urodzinowej imprezy. Uwielbiałam ten czas spotkań z przyjaciółmi. Chinczyk, szachy a czasem gra w śruby. Zna ktoś? Moich rodziców niestety nie było stać na nowinki w świecie gier więc na urodzinowych spotkaniach wynyslalismy zabawy. Ooo pamiętam kalambury, państwa miasta…. Ale powiało wspomnieniami…. teraz kiedy świat zawojował Internet ludzie zapomnieli o magii spotkań. Dlatego wspólnie z mężem robimy weekendowe rodzinne planszowe granie. Chcemy by nasze dzieci wiedziały że liczy się rodzina, wspólnie spędzany czas a nie tylko Internet i komputer….

  15. Krzysztof 5 kwietnia, 2017 at 09:11 Odpowiedz

    Wspaniale to były czasy. Wracam do nich cały czas przez grę w gry planszowe. Ostatnio nabyłem grę Szeryf oraz Pociągi – rewelacyjne. Dzięki graniu face to face można odczuć rywalizację między graczami. A czemu to ja powinienem otrzymać zestaw ponieważ jako młody człowiek z chęcią zorganizuje takie Party. A grę dołączyłbym do kolekcji.

  16. Krzysztof 5 kwietnia, 2017 at 09:21 Odpowiedz

    Świetne czasy cały czas do nich wracam. Gry planszowe pozwalają poczuć nutkę rywalizacji. Ostatnio kupiłem grę Szeryf oraz Pociągi -rewelacja. A czemu akurat ja powinienem otrzymać zestaw ponieważ uwielbiam organizować party a grę z chęcią dołączę do kolekcji

  17. Justyna 5 kwietnia, 2017 at 09:52 Odpowiedz

    „Dlaczego to Ty powinnaś/powinieneś dostać od nas zestaw do zorganizowania offline party?”

    Dlaczego ja ? Odpowiedź jest oczwista – nowe mieszkanie = parapetówka ? Jaka ? – z grami i przekąskami.
    Dlaczego chciałabym wygrać ? Byłby to super prezent na nowe mieszkanie, prezent od Was, tak po sąsiedzku – mieszkam w Trójmieście 🙂

  18. Marta 5 kwietnia, 2017 at 10:58 Odpowiedz

    Jestem w zaawansowanej ciąży i imprezowanie w klubie czy na dyskotece w najbliższym czasie nie wchodzi w grę. Brak mi jednak spotkań z przyjaciółmi, a myślę, że takie offline party pomogłoby mi zwabić ich wszystkich na miękkie kanapy u mnie w domu. Zamiast wpatrywać się w smartfony powspominalibyśmy czasy podstawówki, pośmialibyśmy się razem i pochrupali oldschoolowe „duszki”. Uwielbiam gry planszowe i pamiętam jak kiedyś wszyscy namiętnie w nie graliśmy, w zamierzchłych czasach sprzed konsoli, gier komputerowych i komórek. To były prawdziwe przyjaźnie i wspólna zabawa, a nie tylko wirtualna namiastka. Chciałabym, aby tego nauczył się również mój starszy synek, a w przyszłości moja kopiąca obecnie w brzuchu córeczka.

  19. Asia Otasiania 5 kwietnia, 2017 at 11:37 Odpowiedz

    Witam,
    Gry planszowe to naprawdę miłe spędzenie czasu z dala od męczącego tv lub komputera. To dobra rozrywka oraz ćwiczenia dla szarych komórek, wymagająca myślenia i planowania, a chodzi o to przecież, żeby wygrać – osobiście uważam, że chodzi o to, żeby sie dobrze bawić, a nie wygrać. Maj z dzieckiem spędzam w sanatorium, więc między zabiegami będziemy grać. Niektóre gry wymagają 3 lub więcej graczy, dlatego zapraszamy wszystkich chętnych do zabawy, bez ograniczeń wiekowych!

  20. Marta 5 kwietnia, 2017 at 11:38 Odpowiedz

    Taki pakiet to MARZENIE! Już mam przed oczami widok rozłożonej na stole gry, miski z Monterami i miny Męża rozkminiającego zasady nowego nabytku 🙂 Idą święta, więc będzie czas na takie luksusy.

  21. Katarzyna 5 kwietnia, 2017 at 12:12 Odpowiedz

    🙂
    Ucieszyłam się na ten konkurs. My też lubimy planszówki! Często wypożyczamy różne gry planszowe na wieczór z przyjaciółmi (otworzyli nam taki punkt w mieście) – fantastyczna forma spędzania wolnego czasu! 🙂
    Ale jeszcze lepiej, bo jutro odbieramy klucze do naszego nowego mieszkania, tylko naszego 😉 I pomyślałam, że idealnym pomysłem na wieczór parapetówkowy będzie gra! A co! Coś nowego ale jakże jestem podekscytowana jak o tym pomyśle 😉
    Pozdrawiam 😉

  22. Magda i Patryk 5 kwietnia, 2017 at 12:21 Odpowiedz

    dlaczego my? ponieważ była by to idealna okazja, aby zorganizować imprezę dla znajomych. a jako rodzica 1,5 rocznej Julki nie mamy tych okazji zbyt wiele 🙂 pilnie potrzebny nam kontakt z „dorosłymi” ludźmi 😉

  23. Andżelika 5 kwietnia, 2017 at 12:26 Odpowiedz

    Często organizuje u siebie w domu spotkania dla znajomych, przyjaciół i rodziny. Jednak zauważyłam, ze ostatnio już chyba te spotkania zaczęły być taka negatywną rutyną z nutką nudy. Myślę, że jak wygrałabym u Was zestaw to mogłabym odświeżyć, rozbawić, obudzić te nasze spotkania i wywołałabym uśmiechy na twarzach wielu osób 🙂

  24. Olaaa 5 kwietnia, 2017 at 12:38 Odpowiedz

    Bardzo bym się ucieszyła z takiego zestawu, gdyż mogłabym zorganizować offline party i zaprosić moje rodzeństwo, bo faktycznie w obecnych czasach zatraciliśmy trochę kontakt, a kiedyś bardzo uwielbialiśmy wspólnie grać w planszówki. Ponadto wygrana i takie spotkanie sprawiłoby mi ogromną radość, szczególnie w niezbyt szczęśliwym okresie w moim życiu. Pozdrawiam Was serdecznie! :*

  25. Katarzyna Mazur 5 kwietnia, 2017 at 13:08 Odpowiedz

    Ostatnio będąc ze znajomymi w pubie dorwaliśmy grę „5 sekund”. Powiem szczerze, że dawno się tak dobrze nie bawiłam. Czułam się wręcz jak beztroskie dziecko 🙂 Na nowo pokochałam planszówki. Dlatego wygrana TEGO zestawu sprawiłaby mi ogromną radość!

  26. TERESKA 5 kwietnia, 2017 at 13:30 Odpowiedz

    MAM MARZENIA DO SPEŁNIENIA. MAM URODZINY MAJOWE. MAM SPORE DZIECIĘ CZEKAJĄCE NA GRY PLANSZOWE. MAM WSPOMNIENIA Z IMPREZ KLASOWYCH KWIECISTE. CHCĘ OTRZYMAĆ NAGRODĘ… TO OCZYWISTE!

  27. Ulka 5 kwietnia, 2017 at 13:39 Odpowiedz

    Gry planszowe przeżywają dziś renesans – co widzę po moich znajomych równolatkach. Nie ma imprezy, żeby ktoś nie przyniósł jakiejś gry – od budowania flot kosmicznych do podróży przez pustynię ze zbieraniem dodatków. Dlatego chciałabym wygrać taki zestawik, bo grałam już we wszystkie możliwe gry znajomych i chciałabym jakiejś nowości 🙂 Do świąt daleko (bo na Wielkanoc nikt sobie nie daje prezentów), urodziny znajomych też jeszcze dopiero za kilka miesięcy, więc przez ten czas grałabym tylko i wyłącznie w to, co już było. A nowy zestaw to nowe możliwości, nowe gry, pokazywanie i uczenie zasad (hehe, jak ktoś ma grę, to wszystko wie :)) znajomych, no i przede wszystkim domówka za domówką, bo kto teraz chce chodzić po dyskotekach, kiedy można po prostu ze sobą pobyć, a to jest ważniejsze niż wszystko inne.

  28. Katarzyna 5 kwietnia, 2017 at 14:00 Odpowiedz

    Dlaczego ja? Bo… bo… bo… jestem zakręconą nauczycielką języka angielskiego i uwielbiam wykorzystywać gry planszowe na swoich lekcjach z dzieciakami! To najlepszy sposób, aby dzieci chciały komunikować się ze sobą w tym języku. „My turn”, „your turn”, „play”, „take a card”, „roll the dice” – „moje” dzieci po mistrzowsku wykorzystałyby którąś z tych gier!

  29. Martynka 5 kwietnia, 2017 at 14:23 Odpowiedz

    Aniu i Kubo,
    10 miesięcy temu zostałam mamą Szymonka… To był/ nadal jest cudowny czas 🙂 Uśmiech Synka każdego ranka daje mi motywację do działania. Codziennie staramy się z mężem być dla Synka idealnymi rodzicami- opiekujemy się nim, pokazujemy otaczający świat, uczymy wspólnych relacji. Niestety nie każdy dzień to istna sielanka- zdarzają się momenty kiedy mam wszystkiego dość. Z towarzyskiej dziewczyny stałam się kurą domową, która zajmuje się dzieckiem i domem 😉 W dni kiedy dziecko płacze, a ja nie wiem czy coś go boli, jest smutny czy może ząbkuje, ostatnią rzeczą, o jakiej myślę jest spotkanie się z koleżankami poza domem czy wyjście do kina. Po 10 miesiącach macierzyństwa mój Syn staje się z dnia na dzień co raz bardziej samodzielny. Chętnie zostaje u swoich dziadków a wtedy my z mężem mamy chwilę dla siebie. Ostatnio doszłam do wniosku, że czuję się spełniona jako żona i matka. W moim życiu brakuje mi jednak jednego: ROZRYWKI 🙂 Poza zabawami z dzieckiem oczywiście 🙂 Teraz, kiedy mam świadomość, że nie jestem potrzebna Szymonowi 24 h na dobę, chciałabym spędzać więcej czasu w gronie przyjaciół. Zabawić się, odstresować … aby następnego dnia ponownie mieć motywację do działania i siłę na kolejne wyzwania, jakie wiążą się z wychowywaniem dziecka. Czytając w wolnej chwili (Synek śpi 😉 ) wpis na Waszym blogu pomyślałam, że zorganizowanie imprezy w stylu czasów młodości to super pomysł! JA oderwę się od codziennych obowiązków, a moje dziecko będzie miało uśmiechniętą MAMĘ 🙂 Nasi przyjaciele na pewno chętnie odwiedzą nas, aby powspominać stare dobre czasy, kiedy to my byliśmy dziećmi:) Wtedy, aby dobrze się bawić nie potrzebowaliśmy elektronicznych gadżetów a tylko CZASU. Czasu dla siebie i innych. Teraz jako młoda mama jeszcze lepiej zdaje sobie sprawę z tego jak czas jest cenny. I wiem jak ważne jest to by poświęcać go tym, których kochamy :):):):):)

  30. Ewa 5 kwietnia, 2017 at 14:49 Odpowiedz

    Hej 🙂
    Jestem mamą 7 letniego Oliwiera, fana gier planszowych.
    Niestety ze względu na dużą ilość pracy nie mamy zbyt dużo czasu żeby często grać z nim.
    Kiedy w ostatnią sobotę postanowiliśmy z mężem spędzić cały dzień z Oliwierem, zaczynając od spaceru, gorącej czekolady w kawiarni a kończąc na wieczornych grach planszowych (które skończyły się naprawdę późno).
    Kiedy Oliwier położył się do swojego łóżka przyszłam dać mu buziaka na dobranoc a on powiedział, że to był dla niego najszczęśliwszy dzień. Ehh 🙂
    I właśnie dlatego chciałabym otrzymać zestaw do offline party, żeby znów usłyszeć te słowa.
    Pozdrawiamy 🙂

  31. Mateusz 5 kwietnia, 2017 at 19:24 Odpowiedz

    W mojej rodzinie jestem prekursorem gier planszowych, a każdy zjazd rodzinny jest dla mnie okazją do niesienia kaganka tradycyjnej rozrywki. Rozrywka ta wyklucza korzystanie z szeroko rozumianych multimediów i realizowana jest w formie: wieczorów z planszówką, quizów niewiedzy, kalambur, czy konkursów najróżniejszych talentów. Nagrodzenie mnie grami z pewnością urozmaici, uatrakcyjni i ułatwi realizację mojej misji wylogowania się do gry oraz pomoże zintegrować naszą rodzinę i osoby do niej pretendujące 😉 i wyrobić w naszych doświadczonych przez internetowe rozrywki dzieciach cenienie sobie wartości bezpośredniego obcowania z drugim człowiekiem i nawiązywania z nim pozytywnych relacji bez konieczności umieszczania informacji o tym fakcie na portalach społecznościowych.
    Pozdrawiam!

  32. Jarek 5 kwietnia, 2017 at 19:31 Odpowiedz

    Od dawna śledzę Waszego bloga, ale ten post zaintrygował mnie a co ważniejsze również zainspirował. W związku ze zmianą pracy, przeprowadziłem się ostatnio do nowego miasta. Jak to często bywa w takich sytuacjach nie mam tutaj znajomych a co się z tym wiąże moje kontakty towarzyskie są na razie ograniczone. Ponieważ od młodości uwielbiałem gry planszowe postanowiłem, że zorganizuję offline party, zaproszę nowych znajomych z pracy, ich znajomych i wszystkich, którzy będą zainteresowani taką „staroświecką” rozrywką. Może przerodzi się to nawet w jakieś cykliczne spotkania? Brakuje tylko jednego… gier :).

  33. Żaneta 5 kwietnia, 2017 at 19:48 Odpowiedz

    Zarówno my jak i grono naszych znajomych mamy małe dzieciaczki od roku do dwóch lat. Bardzo często się wszyscy razem spotykamy. Każdy wtedy przygotowuje przekąski i jakieś atrakcje dla dzieci, ale w tym wszystkim zapominamy o nas – dorosłch. A przecież w każdym z nas drzemie dziecko. Na następne spotkanie prócz atrakcji dla dzieci przygotowałabym również atrakcję dla nas – dużych dzieci :). Jestem pewna, że każdy bawiłby się świetnie przy super grze i pysznych chrupkach. No i może zapoczątkowałabym cykl wieczornych spotkań przy grach bez telefonów, komputerów, tabletów itp. ? Liczyłby się tylko czas spędzony razem w gronie przyjaznych ludzi. A jak dzieci podrosną dołączą do nas :). Ale aby tak się stało muszę dostać od Was zestaw do zorganizowania offline party :).

  34. Beata i Ola 5 kwietnia, 2017 at 20:12 Odpowiedz

    Dlaczego my?
    Dlatego, że uwielbiamy spędzać razem czas, a gry to jedna z niewielu zabaw, w które angażuje się nasz mąż i tata. Nie lubi lalek, wyszywania, ani koralików 🙁 i byłaby to ogromna frajda cieszyć się nowymi grami i pobawić się wspólnie w ten świąteczny czas 🙂

  35. Marta 5 kwietnia, 2017 at 21:23 Odpowiedz

    Przydałby mi się taki zestawik, ponieważ jestem…. giero-planszo-maniaczką!! W każdy weekend organizujemy z mężem spotkania z przyjaciółmi podczas których nigdy nie może zabraknąć chociaż partyjki jakiejś planszówki. Jest to świetna okazja do spędzenia czasu w miłym towarzystwie i chrupania przekąsek. Często zarywam z mężem noce grając do białego rana w moją ulubioną planszówkę ,,Ticket to the ride”. Mamy pokaźną kolekcję gier, za każdym razem gdy mam okazję być w Warszawie, jadę do mojego ulubionego królewstwa z grami i dokupuje jakąś nowość. Ale powiem szczerze, że nie mam żadnej z gier, które są dostępne w tym konkursie a z przyjemnością ustawiłabym jakąkolwiek obok moich pozostałych planszówek. Pozdrawiam wszystkich planszo-maniaków.

  36. KASIA. 5 kwietnia, 2017 at 21:42 Odpowiedz

    Wspominają mnie tamte wakacje Kiedy także przyjechali do nas nasi ukochani przyjaciele za którymi bardzo tęsknię ( czyli do mnie i do mojego narzeczonego ) do Poznania z Lublina 😊 i całą noc aż do 6:00 graliśmy w karty UNO i oczywiście winko było więc świetna zabawa 😍
    Jeśli wygram jakąś grę planszową na pewno skorzystamy do kolejnych spotkań 😍

  37. Anna 5 kwietnia, 2017 at 21:44 Odpowiedz

    Z dzieciństwa pamiętam 3 siostry i brata i duuuużo kłótni przy Eurobiznesie. Z okresu nastulat – wszyscy graliśmy w scrabble. W wieku 20lat rozpiechrznęliśmy się po świecie ale co jakiś czas lądowaliśmy w rodzinnym domu i zawsze kończyło się grą w jakąś planszówkę (osadnicy, kalambury, age of empire). Teraz wszyscy mamy dzieci, widujemy się raz na ruski rok bo każdy mieszka gdzieś indziej ALE planszówki lubimy, mamy tyle że z dziećmi gramy. Nie mniej marzy mi się że każda rodzina zabierze swoją ulubioną grę i zaczniemy się regularnie spotykać i grać! I nauczymy dzieci że gry planszowe to frajda nad frajdami, że nie trzeba żadnych tabletów, telewizorów ani komputera żeby się dobrze bawić, I że nic nie zastąpi świata realnego. Z przyjemnością przygarnę jedną z planszówek bo mam z kim grać :)`

  38. Iwona 5 kwietnia, 2017 at 21:56 Odpowiedz

    Zestaw do offline party jest mi potrzebny, ponieważ lubię wracać do przeszłości.
    Do pięknych czasów, kiedy radość wywoływał nie komputer, nie media społecznościowe i nie elektroniczne gadżety, a wspólne spędzanie czasu i na pozór prozaiczne zabawy. Wtedy gry planszowe były swojego rodzaju wykwintną ucztą, której teraz chciałabym zakosztować na nowo. Ponadto jesteśmy choruszkami i razem z moim przyjacielem w kwietniu będziemy przebywać w szpitalu, a potem na rekonwalescencji. Nudę chętnie zabijemy podczas wspólnych rozgrywek offline.

  39. Asia 5 kwietnia, 2017 at 22:11 Odpowiedz

    Parę dni temu.
    Mój mąż:
    – A co powiesz na „Domek”
    Ja:
    – Naprawdę? Ale przecież zawsze mówiłeś, że dom to nie dla Ciebie, że wolisz piękne mieszkanie w dużym mieście. Co to za zmiana?
    Mój mąż:
    – „Domek” to tak gra planszowa Głuptasie
    Ja ( wkurzona i zawiedziona):
    – Weź mi idź z takim domkiem!

    Może jednak go zaskoczę i Domek będzie nasz 😉

  40. Mm 5 kwietnia, 2017 at 22:13 Odpowiedz

    Dlaczego ja? Bo uwielbiam snuć opowieści, tworzyć niepowtarzalne historie i przede wszystkim dzielić się tym z innymi. Planszówki pomagają stworzyć niesamowity klimat – nie wiem jak inni, ale mi i moim znajomym zdarza się dopasowywać strojem do gry, np. podczas gry w PĘdzące ślimaki mamy na plecach ślimakowe skorupy. Poza tym są to rzadkie chwile, kiedy ŻADNE z nas nie używa telefonu? Co to znaczy? Zostawiamy telefony przy wejsciu w wiklinowym koszyku i dajemy się ponieść zabawie. Dlatego właśnie…potrzebujemy kolejnej gry!
    Po co mi jeszcze gra? Do szkoły! Stety, niestety…jestem nauczycielem i uwielbiam wtykac elementy gier do lekcji 😉
    Pozdrawiam,
    MM

  41. karol 6 kwietnia, 2017 at 00:34 Odpowiedz

    Dlaczego powinienem wygrac bo z przyjaciolmi bysmy zaszaleli na parapetowie przy muzyce tancach a do tego chipsy by sie przydaly a wieczorem przy piwku bysmy ozywili swoje szare komorki do gier przy tym smiejac sie rywalizowac

  42. Ilona 6 kwietnia, 2017 at 10:07 Odpowiedz

    Cześć Aniu, cześć Kuba u Was jak zawsze pozytywnie 😊 Super!
    Małe przyjęcia, domówki czy spotkania z przyjaciółmi są moim konikiem. Uwielbiam. Mało tego… szykuję się zawsze jakbym organizowała bal 😆 Pan Małżonek zawsze się łapie za głowę. Prawie każde spotkanie w większym gronie musi też mieć motyw przewodni 🙂 kto powiedział, że tylko dzieci mogą mieć ciasto z ulubionym bohaterem 😆 Bawcie się dobrze i to jak najdłużej 😆 pozdrawiamy Ilona&Robert

  43. Krzysztof 6 kwietnia, 2017 at 11:05 Odpowiedz

    Przedziwne. Ostatnio duszkowe chrupki i grę planszową łączyłem chyba 17 lat temu razem z moim bratem i kolegą w naszym klubie urządzonym w suszarni w bloku. Pamiętam nawet grę – nie da się zapomnieć. Planszówka „Magiczny Miecz”. Kultowa gra wielu maniaków.
    A dziś trafiam przypadkiem (przypadkiem?) na Państwa stronę i aż czuję smak duszków na języku. Myślę sobie, że miło byłoby zorganizować takie spotkanie po latach i usiąść – już nie w piwnicy ale w pokoju – z miską pełną Monster Munchów, kilkoma grami planszowymi i rozegrać parę partii do późnej nocy. Takie marzenie trzydziestolatków. Czemu nie!

  44. Michał 6 kwietnia, 2017 at 15:49 Odpowiedz

    Witam Serdecznie 🙂

    Dlaczego powinniśmy wygrać grę? Nasuwają się 3 powody 🙂

    – razem z żoną jesteśmy miłośnikami gier planszowych
    – jest to prezent z okazji rocznicy ślubu, który pewnie posłuży w przyszlości naszemu dziecku 🙂
    – trzeci najważniejszy powód- moja żona nie wierzy, że cookolwiek jestem u Was w stanie wygrać 🙂 Może się zdziwi i uwierzy w ludzi.

    Pozdrawiam Serdecznie! 🙂

  45. Emilia 6 kwietnia, 2017 at 18:31 Odpowiedz

    Istnieje kilka przesłanek świadczących o tym, dlaczego to właśnie w moje skromne ręce powinna wpaść jedna z tych supergier i oczywiście zestaw chrupaśnych Monsterków. Główny powód stanowi to, że ja mentalnie nie przystaję do współczesnych czasów, które mimo że oferują wiele różnorakich rozwiązań technologicznych, to nie sprzyjają utrwalaniu więzi międzyludzkich. Ciągle się gdzieś spieszymy, w świecie pełnym komercji nie mamy czasu wsłuchać się w głąb siebie i rzadko spędzamy razem czas tak naprawdę. Jako dziecko bardzo często siadałam z Bratem i Rodzicami do gier planszowych i były to najpiękniejsze chwile, które wspominam z rozrzewnieniem do dziś . Staram się w dorosłym życiu zaszczepić tę już unikalny sposób spędzania czasu u moich bratanków a kolejna gra będzie doskonałym asumptem do wspólnych, rodzinnych spotkań. Drugi powód to fakt, gry planszowe wprowadzają mnie generalnie w dobry nastrój gdyż implikują dobre wspomnienia a trzeci powód jest taki, że to sposobność zdobycia ukochanych Monsterków.

  46. Nina 6 kwietnia, 2017 at 20:09 Odpowiedz

    Hej! 🙂 Poratuj! Mamy samych planszowych przyjaciół, coś nowego w naszym repertuarze na pewno by wszystkich ucieszyło. W dodatku nasz syn niedługo też zacznie z nami grać, im pełniejsza szafa planszówek, tym lepiej!

  47. Grażyna 7 kwietnia, 2017 at 07:43 Odpowiedz

    Powiem, że u mnie niewiele się zmieniło 🙂 Dalej zapraszam przyjaciół do domu na moje urodziny i świetnie się bawimy oraz gramy w planszówki, których wszyscy jesteśmy ogromnymi fanami. W zeszłym roku dostałam na od nich w prezencie właśnie Dixit i oszalałam na punkcie tej gry:) W tym roku moje urodziny są już niedługo dlatego zaraz po świętach organizuje „Moje 26 Zajęczynki” (Mam nazwisko Zając dlatego „Zajęczynki”. To nazwisko ma potencjał prawda ;P ) Zaprosiłam 12 osób w tym przyjaciółkę, która była na większości Zajęczynek ponieważ znamy się od 5 roku życia 🙂 Myślę, że zestaw Monsterów, które kojarzą mi się z smakami podstawówki pasowałby idealnie do mojej imprezy. A gdybyśmy dodatkowo mieli jeszcze okazje zagrać w jakąś nową grę to już w ogóle nie musiałabym się martwić czy Zajęczynki będą udane.

  48. Kasia D. 7 kwietnia, 2017 at 10:11 Odpowiedz

    Wasze zdjęcia to dla mnie inspiracja i do zorganizowania świetnej imprezy motywacja.
    Gry planszowe to nasze zajęcie niegdyś ulubione, które ostatnio odeszło w niepamięć, czego w tym momencie pożałowałam, bo to genialna rozrywka dla Rodziny. Jeśli wygramy, do tego natychmiast wrócimy!
    Duszki chrupiące i prestiżowe gry Rebel to kumulacja, w której rozkwitnie od nowa nasza pasja.
    Marzą mi się wspólne wieczory, których charakter właśnie w ten sposób będzie podkreślony.
    Kulturalnie, miło, emocjonująco, wesoło
    – Niech planszówka znów będzie naszych imprez Królową!

  49. Marek 7 kwietnia, 2017 at 10:28 Odpowiedz

    Rebel to wspaniałe gry, które wciągają jak rzeczny wir.
    Z Monster Munch połączenie to moje marzenie,
    bo chrupanie podnosi do potęgi smaku zabawy wrażenie,
    więc duszki i planszówki to zjednoczenie perfekcji i ideału,
    które zabiera imprezowiczów daleko od banału.
    W ten sposób można spędzić wieczorów wiele
    tak z rodziną, jak znajomymi czy przyjacielem.
    Najwyższej jakości gry i Monster Munch sławne
    to gwarancja, że spędzimy czas genialnie!

  50. Gosia 7 kwietnia, 2017 at 12:58 Odpowiedz

    Bardzo chetnie skorzystamy z mężem z nowej gry. Podczas spotkan z naszymi znajomymi bardzo czesto gramy w gry. Jest to jedna z form na spedzenie czasu z przyjaciolmi i ich dzieci. Mamy np gre villa paletti, ktora robi furore na kazdym spotkaniu. Bardzo lubimy gre ‚5 sekund’ czy ‚super glowe’. Mamy tez wersje xxl jengi oraz molky, obie kapitalnie sprawdzaja sie na swiezym powietrzu i w wiekszym towarzystwie. Generalnie nienwyobrazam sobie spotkan bez gier, chociazby jednej malej planszowki. Mozemy jej nie dokonczyc, ale w naszym domu jest to nieodlaczny element spotkan z naszymi przyjaciolmi 🙂

  51. bootex 7 kwietnia, 2017 at 17:59 Odpowiedz

    Mam kota na punkcie planszówek, bo jestem uzależniona od adrenaliny, którą wyzwala we mnie każda rozgrywka W dzieciństwie musiałam dostawać fory, bo byłam najsłabszym przeciwnikiem, teraz mogę konkurować z najlepszymi i sprawia mi to wielką przyjemność, wygrywanie uzależnia, a przegrywanie rani dumę, dlatego zawsze żądam rewanżu Zdrowy hazard, polecam każdemu i małemu i dużemu, dlatego w ten szczególny dzień postawiłam na rywalizację sportową w grach planszowych, bo miło czasami stanąć po przeciwnych stronach barykady i poczuć satysfakcję ze zwycięstwa!:) Kiedyś planszówki były dość proste: Grzybobranie, Chińczyk, czarny Piotruś, polska wersja Monopoly, czyli słynny Eurobusiness wypełniały czas podczas wakacji. Urządzaliśmy także turnieje w Wojnę Pana Pokera, czyli zwyczajnie uprawialiśmy hazard na niewielką skalę 🙂 Wspomnienia są naprawdę fantastyczne, a teraz próbujemy najmłodszym członkom rodziny zaszczepić pasję do planszówek i wiecie co? Udaje się to bez problemu: dzieciaki lubią grać, choć czasami teraz ja muszę dawać im fory, aby nie zniechęciły się lawinowymi porażkami.

  52. Agna 8 kwietnia, 2017 at 17:33 Odpowiedz

    Studia skończone, a w naszych domach pojawiają się dzieciaki. Nie pójdziemy znów szybko na całonocną imprezę, nie pójdziemy jutro całą bandą do kina, ale za to party pt „Gry i dzieciaki” jest całkiem realne! I do tego brzmi fantastycznie! Zawsze szukam okna tam gdzie nie ma drzwi. Ograniczenia dają mi nowe możliwości. Tylko gier mi brakuje 🙂 Pomożecie?

  53. Ewelina 8 kwietnia, 2017 at 18:57 Odpowiedz

    Chcialabym wygrać grę, gdyż ostatnio nasze spotkania ze znajomymi stają się dość nudne… przy małych dzieciach, jak już uda nam się ich uspic zwyczajnie nie ma się już siły na nic innego jak rozmowa i lampka wina. A ile można rozmawiać…. właściwie głównie o dzieciach. Moze taka gra ozywilaby nasze życie towarzyskie? Jak na razie kręci się ono koło kupek i ząbków- potrzebujemy jakiejś rozrywki!;)

  54. maciej 8 kwietnia, 2017 at 22:07 Odpowiedz

    Praca przy komputerze, pasja związana z komputerami….
    Ratunku! Grozi mi zawał, bóle kręgosłupa i nasilenie wady wzroku. Potrzebna mi natychmiastowa pierwsza pomoc! Wiecie, że udzielenie pomocy potrzebujacemu to właściwie obowiązek prawny? 😉

  55. ewanna 9 kwietnia, 2017 at 13:28 Odpowiedz

    Ja muszę, ja muszę wygrać… Wybierz mnie! Wybierz mnie 🙂

    A tak serio?
    A tak serio przeprowadziłam się. Nie, żeby jakoś niedawno – trzy lata temu. Z nowej deweloperki z cienkimi ścianami i mieszkaniami na wynajem, gdzie nikt nikogo nie znał (a mieszkałam tam 10 lat!) – do mieszkania w modernistycznej kamienicy z lat trzydziestych, gdzie lokatorzy są zasiedzeni, wiedzą o sobie wszystko i prowadzą życie towarzyskie.

    Trzy lata zajęły im: obserwacja, analiza i wnioskowanie – czy do tego życia towarzyskiego mogę przynależeć. No i od jakiegoś czasu okazuje się, że tak. Ale ta przyjemność wymaga rewanżu. A teraz w modzie (to ponoć ewoluuje, zakładam, że musi, skoro tradycja sięga lat trzydziestych) są spotkania przy przekąskach wszelakich (więc te konkursowe pasują idealnie) i dipach własnej roboty…
    „Pani, kto humus kupuje, to samemu się robi, samemu!”… Ale to jeszcze ogarnę. Natomiast w zwyczaju jest przekąszanie i granie (Panie, jak przed wojną, ojciec mówił!). Bo w mojej kamienicy przed wojną mieszkali sanacyjni wojskowi. Po wojnie inni wojskowi (więc zakładam, że i rozrywki inne, ale trochę mniej jestem ich już ciekawa)… A po 1989 dopuszczono do mieszkań starych lokatorów i obcych…
    Do których podchodzi się z dystansem. Cóż. Obcy to ja.

    No i powoli nadchodzi moja kolej na imprezę – a tam się gra… A u mnie poza prehistorycznym Eurobussinesem (mój ma jeszcze RFN zamiast zjednoczonych Niemiec) i scrable’ami nie ma nic… Dixit by się chociaż przydał, choć pewno będę musiała dokupić jakiś zestaw dodatkowy…

    Ale impreza musi się udać, bo jak nie, to mnie ostracyzmują. A tego, wierzcie mi 🙂 , zdecydowanie chciałabym uniknąć 🙂 Tyle kredytu mi jeszcze zostało do spłacenia 🙂

  56. Natalia 9 kwietnia, 2017 at 15:54 Odpowiedz

    Z chęcią chciałabym wygrać, ponieważ lubię grać w gry i sprawia mi to ogromną przyjemność. Fajnie było by wygrać jeszcze dlatego, że lubię dostawać paczki i grać z przyjaciółmi miło spędzając czas. 🙂

  57. Patrycja Stasiak 10 kwietnia, 2017 at 08:01 Odpowiedz

    Każdy z Nas uwielbia chyba spotkania z przyjaciółmi, niestety – w dobie internetu, wi-fi zapominamy jak dużo radości mogą one sprawiać. Zestaw offline party pomoże mi zorganizować niezapomniane wieczory w gronie znajomych – bez komputera, telewizji, internetu. A, że nigdy nie byłam perfekcyjną Panią domu i nie wiem jak zabrać się za zabawianie gości, ten zestaw będzie moją deseczką ratunkową  A jeśli chodzi o same smakołyki Monster Munch, to chyba każdy je uwielbia bo kojarzą się z dzieciństwem, kiedy to były jednymi z popularniejszych chipsów ! 

  58. Ewelina 10 kwietnia, 2017 at 10:52 Odpowiedz

    Tytuł posta to: party w dawnym stylu. No cóż… u nas jest on na prawdę dawny gdyż w gry planszowe najbardziej wciągnęła się nasza 90-letnia Babcia! 🙂 Ale od początku. Mam 30 lat i doskonale pamiętam to o czym piszecie w poście. Jako dzieci uwielbialiśmy planszówki. I to zarówno warcaby i chińczyka jak i np. kultowe Zgadnij kto to! Właśnie tak spędzaliśmy czas z przyjaciółmi z podstawówki. Później pojawiły się komputery i gry troszkę poszły w odstawkę. Kilka lat temu moda na nie wróciła. I ja na fali tej popularności kupiłam jedną z gier. Na początku była ekscytacja, powrót do dziecięcych lat, jednak później zapał jakoś zanikł. Jednak temat ten wrócił kilka miesięcy temu. Nasz Babcia zimą nie najlepiej się czuła. Była przygnębiona i osowiała, rzadko się uśmiechała. Bardzo staraliśmy się aby przywrócić jej radość jednak bez skutku. Aż któregoś wieczoru zaproponowałam jej wspólną partyjkę gry. Na początku oczywiście nie chciała, ale po namowach skusiła się. I to był strzał w dziesiątkę! Babcie na prawdę to wciągnęło. A ja już dawno nie miałam tyle śmiechu podczas grania! Teraz gramy regularnie i świetnie spędzamy czas. Fajnie byłoby wygrać tez zestaw żeby stawiać przed nami nowe wyzwania i zaprosić jeszcze innych członków rodziny do wspólnej gry 🙂

  59. Adrianna 10 kwietnia, 2017 at 18:39 Odpowiedz

    Offline Party to wspaniały pomysł na to by spędzić czas z bliskimi w ciekawy sposób. Martwi mnie to, że moi przyjaciele częściej wysyłają mi filmiki czy nagrania z opowieściami o swoich problemach przez portale społecznościowe, zamiast przyjść na kawę czy ciacho i po prostu pogadać razem. Dzięki tak wielkiemu zestawowi gier, mogłabym zorganizować dla nas wieczór pełen śmiechu i wspólnie spędzonego czasu. Przygotowałabym przekąski, a gry na pewno sprawiłyby, że przyjaciele nie uciekliby ode mnie przez dobrych kilka godzin. 🙂

  60. Klaudia 10 kwietnia, 2017 at 20:08 Odpowiedz

    Nowe gry przydałyby mi się nie tylko jako pretekst do zorganizowania spotkania z przyjaciółmi, ale też do zabawy z moimi uczniami. Spotykamy się co tydzień i gramy w różnego rodzaju planszówki. Uczniowie kształcą zdolność grania fair play, honorowego przegrywania itp. Dzieciaki zadowolone i pani też 🙂 dlatego będę bardzo, bardzo, bardzo wdzięczna za obdarowanie mnie nimi 😉

  61. Justyna 10 kwietnia, 2017 at 20:52 Odpowiedz

    Mam w domu dużo gier, ale nie są to raczej imprezowe tytuły tylko ciężkie gry na kilkugodzinne rozgrywki. Zwykle spotykamy się w stałym gronie znajomych, którzy grają właśnie w takie kolosy 🙂 Czasem jednak brakuje jakiś małych gierek do piwka i do pogrania ze znajomymi, którzy nie podzielają naszej pasji. Fajnie byłoby im pokazać, że gry są jednak super i na prawdę każdy może w nie grać. Offline party to świetny pomysł!

  62. Wiesia 10 kwietnia, 2017 at 21:52 Odpowiedz

    Dlaczego to ja powinnam dostać zestaw do zorganizowania offline party? Zacznę od początku… Już dawno nie organizowałam offline party i dawno na żadnym nie byłam. A dlaczego? Bo założyłam rodzinę! Małe dzieci sprawiły, że każdego dnia marzyłam aby szybko zasnęły, żebym mogła wziąć prysznic i poleżeć w spokoju na kanapie przed telewizorem. Spotkania towarzyskie ograniczyły się do wizyt rodziny. Im dłuższe tym bardziej męczące. Wyjść gdzieś bez dzieci? Żadna frajda bo i tak myślami byłam w domu. Ehh. Ale czas szybko leci. I jak teraz zerkam na moje śpiące pociechy to myślę, że zorganizowanie takiej imprezki byłoby ciekawym wydarzeniem dla mnie, męża i nawet dzieci. Dorośli mogliby odprężyć się przy grze. Choć na chwilę nasze myśli i rozmowy nie zaprzątałyby tematy domowe, wychowawcze, itp. A dzieci mogłyby poznać nowy smak… Monster Munch – smak dzieciństwa ich rodziców. Myślę, że obie strony byłyby zadowolone. Gdybym wygrała taki zestaw to zaryzykowałabym i poświęciła wieczór na spotkanie towarzyskie w nowym wymiarze 🙂 Może wszyscy przekonalibyśmy się, że nadszedł ten czas, kiedy warto wrócić do życia towarzyskiego.

  63. Izabela 10 kwietnia, 2017 at 22:12 Odpowiedz

    Czytam komentarze, czytam i własnym oczom nie wierzę, coś mnie ominęło. Wierzcie lub nie, ale nigdy by mi do głowy nie przyszło, żeby na imprezach grać w planszówki. Owszem, gram i jestem wielką fanką (gdy nie było jeszcze na świecie Anusi i Marysi co wieczór żeśmy z mężem układali wyrazy w Scrabble. Teraz już nawet „dobranoc” ciężko nam wymóżdżyć, ale to tak na marginesie), ale jakoś nie wpadłam nigdy na pomysł, żeby zorganizować gry i zabawy na domówce. Jakoś dziwnie człowiek wychodzi z założenia, że przyjmowanie gości to siedzenie przy stole, podawanie pieczonego kurczaka, rozmowa o polityce i dzieciach, picie alkoholu, a o 22 do domu i sprzątanie po gościach, padanie na twarz i „odhaczanie” danych gości na liście na jakiś czas. Tak teraz myślę i chyba wcale się sobie nie dziwię, że wcale mi się nie chce organizować spotkań ze znajomymi. Czy to prezydent mnie odwiedza, że muszę podać trzy gorące posiłki, wysprzątać luksusowo dom, zadać kurtuazyjne pytania: co słychać? jak w pracy? jak dzieci?, wymyślać tematy do rozmów? Przecież to moi przyjaciele, moi znajomi, możemy ich podjąć bez wielkiej pompy, jak większość normalnych ludzi podejmuje swoich znajomych! Jutro ogłaszam wszem i wobec że robię imprezę. Postawię czipsy monsterki, tanie piwo z biedry (a co!), obrusy schowam głęboko do szafy (toż to nie Wigilia…), rozłożę poduchy na podłodze, odkurzę scrabelki i… get the party started! . Może i moi goście będą zaskoczeni taką formą, ale… wszystkiego w życiu trzeba spróbować. To będzie coś nowego i czuję, że mi się spodoba! Dzięki za pomysł! A kto wie, może za jakiś czas do scrabelków dołączy kolejna gra, na przykład Domek?:)

  64. inka 10 kwietnia, 2017 at 22:42 Odpowiedz

    To może jednak ja? 🙂 Powinnam taki zestaw mieć, bo… latka mi lecą, a wspomnienia domówek wciąż żywe we mnie. Zdecydowanie świetnie organizowała je moja siostra, ja byłam młodszym utrapieniem tych spotkań… na jednym z nich podglądałam ją, jak całuje się z chłopakiem (było to lat temu dziewiętnaście, dziś ten chłopak jest jej mężem i nieustannie mi o tym przypomina).
    Prawie każde party z moich czasów było wypełnione chichotem Zbyszka, gubiącą się stale kostką do gry i jej poszukiwaniami, oraz słuchaniem z kastowego odtwarzacza pieśni typu hyc..hyc, a także wzdychaniem do plakatów powieszonych na drzwiach osobistego pokoju mojej siostry.
    I pamiętam jeszcze jedną sprawę … Siostrzyczko skasowałaś mi piosenkę „Majtki blaszane”, którą sobie kupiłam na odpuście… i nagrałaś Kaszpirowskiego… ‚adin, dwa, tri’.
    hmm, czasem bardzo wróciłabym do tych dni. :):)

  65. Ewelina 11 kwietnia, 2017 at 09:30 Odpowiedz

    Świetny konkurs! Planuję takie party dla moich dziewczynek w majówkę i chętnie pograłybyśmy w coś nowego 🙂 🙂 🙂 pozdrawiam

  66. Nikoletta 11 kwietnia, 2017 at 09:56 Odpowiedz

    Uwielbiam Monster Munch. Aktualnie spotykam się z moimi przyjaciółmi regularnie aby przygotować się do matury. Wtedy zawsze zabieram ze sobą paczkę monster munch. Kiedy już skończymy przygotowania, warto nadal kontynuować te spotkania ułatwi to nam zestaw planszowek + monster munch. Pozdrawiam serdecznie

  67. Michał 11 kwietnia, 2017 at 10:15 Odpowiedz

    Offline party? Ja preferuję online! Uwielbiam gry komputerowe i już jako dziecko bylem nimi zafascynowany. W gry planszowe praktycznie nie grałem, bo dla mnie były zwyczajnie nudne.
    Jednak któregoś dnia moja dziewczyna kupiła kilka planszówek i postanowiła zrobić małą „posiadówkę” ze znajomymi. Wszystko ładnie przygotowała, zrobiła przekąski- znajomi byli zachwyceni! Tylko ja z kolegą kręciliśmy na to nosami. Że nuda, że po co i zamiast wczuć się w atmosferę to my cały czas rozmawialiśmy tylko o grach komputerowych. Ten wieczór dla mnie nie był udany. Lecz pojawiły się kolejne i kolejne i zacząłem się powoli wciągać. Już nie wspomnę o tym, że moja dziewczyna wszystko to świetnie organizowała poświęcając na to dużo czasu i energii. Teraz szczerze przyznam, że jest mi głupio, że byłem takim malkontentem i dlatego też chciałbym wygrać taki zestaw żeby w ramach odwdzięczenia się i docenienia, samemu zorganizować takie offline party. Może zyskałbym uznanie i troszkę się zrehabilitował za moje maruderstwo 🙂

  68. Krisss 11 kwietnia, 2017 at 10:59 Odpowiedz

    Dlaczego to ja powinienem zostac obdarowany przez Zajączków?
    1. Byłem grzeczny, no w miarę grzeczny, no dobra nie rozrabiałem za bardzo, i mówiłem żonie :”Kocham”
    2. Uwielbiam wygrywać, zawsze i wszędzie , choćbyśmy grali o pietruszkę
    3. Kocham imprezy, to pozostałośc z czasów studenckich
    4. Wkurzają mnie znajomi którzy przychodza do mnie i pykają w swoje smartfony, smartwatche, i smart-mózgi im się wyłączją
    A przeciez można się dobrze bawić bez użycia prądu:)
    I własnie to im chcę udowodnić

  69. infinifable 11 kwietnia, 2017 at 11:01 Odpowiedz

    Bardzo chętnie przyjmę zestaw gier do zorganizowania offline party 🙂 Powód tego jest taki, że zdecydowanie kultywuję tę tradycję, a gry nie będą zalegać na szafie, tak jak to czasem bywa – mam kilka chętnych osób do takiej zabawy… 😀 Tutaj wiążą się wspomnienia z grami planszowymi, kiedy to z rodziną grywało się w chińczyka (ach te emocje, komu pierwszemu uda się wejść do Domku – ewidentna gra słów 😀 ) Karty również były u nas codziennością, szczególnie „jedenaście” – kojarzycie? No i oczywiście scrabble – chyba dzięki zdobyciu zaawansowanego poziomu poprzez rywalizację rodzinną, brałam kiedyś udział w konkursie scrabblistów na zielonej szkole 😀 Co za czasy! Ze znajomymi natomiast kupowaliśmy Domki (przypadek? 😉 ) na drogich ulicach Monopoly. A z młodszymi rozsypywało się bierki i „nie zauważało” się kiedy jednak którąś trącili, jednak w drugą stronę już to nie działało… 😀 Następnie wystąpiła dłuższa przerwa w takiej formie rozrywki, a przecież to świetny pomysł na spędzanie czasu, i co również istotne – nadal aktualny! Miałam to okazję niedawno sprawdzić – siostrzenica przyniosła na spotkanie rodzinne „5 sekund”, wiecie jaki był ubaw? A głowy parowały wymyślając odpowiedzi w kilka sekund. 🙂 Dlatego też ja i mój Domek (i to już nie przypadek! ) chętnie je przygarniemy i stworzymy pyszną zabawę, a ja zaopiekuję się zarówno grami, jak i duszkami, obiecuję 😀

    PS. Zdjęcia bardzo zachęcają do bycie offline w ten sposób 🙂

  70. Beata 11 kwietnia, 2017 at 11:12 Odpowiedz

    To byłby prezent nie tylko dla mnie ale dla wszystkich moich członków rodziny i znajomych, którzy uwielbiają spędzać czas na zabawie, w gry gram prawie codziennie za sprawą mojego dziecka które po powrocie do domu z przedszkola nie daje mi spokoju i co najmniej jedna gra nas nie ominie a poza tym są jeszcze długie wieczory i weekendy gdzie czas umilają nam różne zabawy najczęściej gdy pogoda do tego się nie raz przyczynia :0 więc zestaw gier byłby tchnieniem nowości i świeżości oraz powodem do kolejnej imprezki:)

  71. Ewa 11 kwietnia, 2017 at 12:37 Odpowiedz

    List motywacyjny

    Chciałabym zgłosić siebie jako nową mamę dla zestawu tych małych pociech, a swoją kandydaturę chciałabym uargumentować tym, że:

    – mam warunki w domu, aby wszystkie podarunki przechowywać (regalik i dużo miejsca w brzuchu)

    – jestem dyspozycyjna (aby w moment zwołać domowników do grania i zjedzenia pysznych duszków)

    – jestem odpowiedzialna (gry będą używane z dbałością, nie będą się nudziły na regaliku)

    – jestem sentymentalna i emocjonalna (do dziś kupuję duszki i jem bez opamiętania)

    – mam doświadczenie w opiece (jako dziecko dużo grałam w chińczyka)

    – jestem pedantką (nie pozwolę na zgubienie choćby jednego elementu gry bądź okruszka z duszka)

    Jestem przekonana, że wybór mojej kandydatury będzie oznaczał dobrą przyszłość dla pociech, a dla Ciebie satysfakcję z dobrego wyboru J

    Pozdrawiam serdecznie! 🙂

  72. maria 11 kwietnia, 2017 at 12:59 Odpowiedz

    Czerwiec.
    Jeszcze tak do niego daleko, a on wydaje mi się coraz bliżej. I obmyślam, głowię się, próbuję coś wymyślić…
    Ogarniam dom, ogród, siebie, wciąż jednak brakuje mi jednego elementu.
    Ogniwa, który złączy elementy naszej rodzinnej układanki.
    Bo jak przy jednym dużym stole zintegrować rodzinę… mówiącą trzema różnymi językami?!
    Takie czasy. Dzieci się porozjeżdżały to tu, to tam, wpadają raz na rok, czasem i rzadziej…
    Próbuję ogarnąć ten czy tamten język, ale poza podstawowymi zwrotami ciężko mi się porozumieć.
    Może rozwiązaniem jest jakaś gra?
    Nic, co wymaga czytania długiej instrukcji.
    Nic, co wymaga konwersacji.
    Nic, co wymaga wspólnego języka.
    Coś, co sprawi, że poczujemy się jedną wielką rodziną, znikną bariery, różnice, te nasze językowe braki…
    „Dobble”…
    Czy dobrze myślę, że tu się jedynie szybko obrazków szuka?
    I ona nie wymaga bogactwa słów?
    Czegoś takiego potrzebuję. Dla mniejszych, ciut większych i emerytów jak ja.
    **
    Albo też (z góry dziękuję!) jakiejś propozycji, co by było odpowiednie na takie wieczorne, letnie spotkania…

  73. Oliwka 11 kwietnia, 2017 at 18:05 Odpowiedz

    Często spotykamy się ze znajomymi. Chłopaki zbierali się w kupie, odpalali playstation i między jedną a drugą grą wyjadali paczki chipsów, tony małych kanapeczek. My na kanapie z lampkami wina, gadając o nich, czasem narzekając. Tak było do tej pory. Zawsze. Aż pewnego sobotniego wieczoru znajomi przyjechali do nas z grą planszową, bodajże „Talizman”. „Gra planszowa, zwariowaliście?Po ile Wy lat macie?” Nie ukrywam, że większość z nas zareagowała podobnie, ale ci, którzy wpadli z grą planszową, byli tak podekscytowanie, że chyba nas zarazili… Nie wiem, kiedy upłynęło 5 godzin, nie pamiętam, byśmy kiedykolwiek wcześniej tym razem tak naprawdę WSPÓLNIE, bez podziału na oni i one tak dobrze się razem bawili. Nie wiem, kiedy pojawiły się na naszych półkach gry planszowe. I kiedy zaczęło ich przybywać… Talizman, stary, dobry Monopol, Wilk i Owce, Tabu, Ego…
    Tylko ostatnio coś ucichło… Wszystkie gry już jakby „obyte”…

    Dlaczego my powinniśmy dostać taki offline zestaw? Może dlatego, że przed nami czas rozdawania ślubnych zaproszeń? Może dlatego, że genialnie byłoby rozdać je naszym przyjaciołom nie tak poważnie, tylko z przymrużeniem oka, wśród gier, wśród zabawy. W końcu kiedy, jak nie teraz? 🙂
    Pozdrawiam!

  74. Agata17ko 11 kwietnia, 2017 at 18:34 Odpowiedz

    Pobudzić szare komórki to nie prosta sprawa,
    Jednak jest na to bardzo prosta rada,
    bo gdy leń dopada nic się nie chce nikomu
    jednak najgorsza rzecz to nudzić się w domu!
    Dlatego u mnie w takiej sytuacji,
    gry planszowe wchodzą do akcji,
    „Chińczyk” gra prosta i dla każdego,
    może rozbudzić drzemiące w nas ego,
    a później Eurobiznes wchodzi do akcji,
    zdobywanie coraz to nowszych nacji,
    Trzeba w tych grach trochę pokombinować,
    Aby kasę zarobić i się nie zrujnować,
    I choć się o tym nie myśli wcale,
    Komórki same pobudzają się stale.
    A do tego integracja w rodzinie,
    nie każdy uśmiecha się na początku mile,
    nie każdy ma ochotę i chęci,
    ale gra każdego tak bardzo kręci
    że siada się i gra, rusza pionkiem, rzuca kostką,
    wygrywanie w planszówkach nie jest błahostką!
    U mnie w domu te dwie gry mamy
    i trochę je już zarzynamy,
    Ja, mąż i dwójka dzieci
    I tak nam czas wieczorami leci
    szukamy nowości ale nie mamy pewności
    które gry nam sprawią więcej radości!
    Często też znajomi przychodzą,
    wtedy wyciągamy karty
    a że kto gra w karty ma łeb obdarty
    to my już mamy zdarte całkiem włosy
    ale jakie wygrane w remika koksy!
    Coś nowego dla dorosłych też się nada
    czy wygram? Mój luby już zakłady zakłada 😀
    taka wesoła z nasz rodzinka,
    Planszówki to nasza rozkminka!

    agata.17ko@wp.pl

  75. Małgorzata 11 kwietnia, 2017 at 19:23 Odpowiedz

    Pierwsze gry planszowe pojawiły się na moim stole, gdy miałam jakieś… 5 lat. Tę, która najdłużej zapadła mi w głowie jest „Grzybobranie” (bądź coś o podobnym tytule). 🙂

    Bynajmniej nie charakteryzowała się ona skomplikowaną instrukcją rozgrywki bądź dokładnie opracowaną fabułą. Ba! Była prosta jak drut! A jednak zafascynowała mnie bez reszty! Przygotowanie do zabawy rozpoczynało się od… rozłożenia planszy, rzecz jasna. Następnie przychodziła kolej na pionki, ot zwyczajne, kolorowe stożki, nazywane wówczas przeze mnie oraz moje kumpele z podwórka „rożkami”, gdyż „to przecież odwrócone rożki po lodach”! Najważniejsza część to jednak umieszczenie w odpowiednio oznaczonych polach tytułowych grzybków, a raczej ich maleńkich podobizn. Było ich naprawdę całe mnóstwo, a,  chociaż wydawać by się mogło, że dzieci w tym wieku z łatwością gubią drobne elementy, ja dbałam o swoje borowiki niemal z czcią, pamiętając, że bez nich zabawa z planszówką nie miałaby żadnego sensu. Ponadto, wyglądały po prostu uroczo! 🙂
     
    Gdy wszystko zostało odpowiednio ustawione, przychodził czas na rozpoczęcie gry. I.. cóż.. stanowiła ona najzwyczajniejszy w świecie system poruszania się o wyrzucone na kostce oczka. Co najwyżej, o ile dobrze pamiętam, istniała jeszcze możliwość cofnięcia się o kilka pól do tyłu bądź „przeskoczenia” parę do przodu. JEDYNE (naprawdę jedynym!) urozmaicenie stanowiły właśnie, wspomniane wcześniej, prawdziwki wraz z innymi, leśnymi okazami, które można było zbierać do papierowych koszyczków, o barwach odpowiadających barwie pionka.

    Razem z koleżankami ze szkoły, z podwórka, bawiłyśmy się na całego, wrzucając do koszyczków każdego grzybka niczym łowieckie trofeum. I właśnie te spotkania „na grzybobraniu” były pierwszymi moimi.. hm.. cóż.. offline parties. Pomijając fakt, iż termin offline wydawał się wtedy bardziej niż abstrakcyjny. A jednak, właśnie te nasze popołudnia w towarzystwie prostej, wręcz banalnej planszówki, babcinego kompotu oraz podwieczorku, uważałam za najwspanialsze na świecie. Co najlepsze, potrafiłyśmy rozegrać 10 rund pod rząd! Każdy by wymiękł! A my miałyśmy radochę jak nigdy! 😀

    Wyścig do mety trwał, lecz ważniejsze pozostawało gromadzenie grzybków do swoich rączek – im więcej, tym większa szansa na zostanie królem lasu! Prawda, że to nie przelewki? Bój o tytuł mistrza muchomorów toczył się nader nieustępliwie: każdy stosował wszelkie możliwe taktyki i strategie wojenne, by choć na chwilę wyjść przed szereg adwersarzy! 😀

    Teraz, duuużo lat po opisanych, beztroskich wydarzeniach, tamta rzeczywistość wydawałaby się tak odległa. Mimo tego, ostatnio postanowiłyśmy, właśnie z tamtymi koleżankami, z którymi w dzieciństwie podbijałyśmy bogate w grzyby lasy, spotkać się na typowo babski wieczór. Nie, nie idziemy do kawiarni ani restauracji. Nie będziemy stroić się w sukienki i szpilki, by „zaprezentować się” z jak najdroższej strony. Mamy zamiar rozsiąść się na dywanie, rozłożyć fajną grę planszową i… po prostu grać. Ze śmiechem, plotkami, chrupaniem, rozmowami, pytaniami, żartami. To będzie świetne spotkanie! Jak przy grzybobraniu! (I dlatego z chęcią przygarnęłybyśmy od Was super graczowo-pysznościowy zestaw imprezowy – najbardziej mój wzrok przykuły, mimo wszystko, piękne plansze do „Domku”, widoczne na zdjęciach oraz Dixit, o którym naprawdę sporo już słyszałam! 🙂 ).

  76. Marta Miller 11 kwietnia, 2017 at 21:31 Odpowiedz

    Doskonale pamiętam te lata, w których Internet był ogromną rzadkością a telewizja mogła nie istnieć, gdy na stole pojawiała się kolejna planszówka. Razem z mężem tak bardzo zatęskniliśmy za tymi czasami, że od grudnia żyjemy bez telewizora. Nowy dom, meble i całe to urządzanie. Przy tym wszystkim zakup telewizora okazał się zbędny. Zamiast tego dokupujemy kolejne gry planszowe, a znajomi pytają czy pogramy podczas najbliższego spotkania 🙂 Nasz dom stał się więc mini salonem gier, w którym każda kolejna planszówka jest mile widziana. Myślę, że właśnie dlatego zasługujemy na wygraną.

  77. Alicja Surmacz 11 kwietnia, 2017 at 21:40 Odpowiedz

    Dlaczego ja? To proste 🙂 :

    Gdy godzina 20:00 na zegarze wybije,
    każdy z zaproszonych gości zdrowie Ani i Kuby wypije! 😉
    Monster Munch tego wieczoru podniebienie osłodzi
    i choć na chwilkę nas wszystkich odmłodzi.
    Gry planszowe pójdą w ruch
    obudzi się w nas rywalizacji duch.
    Emocji będzie co niemiara,
    a wygrać może tylko jedna para! 😉
    W taki oto sposób impreza zorganizowana,
    będzie długo i mile przez wszystkich wspominana.

  78. Mirosława 11 kwietnia, 2017 at 21:55 Odpowiedz

    Jestem z tego pokolenia (a mam prawie lat sześćdziesiąt),
    co się urodziło OFFLINE i najlepiej się tak czuje –
    jeśli nie mam telefonu, dostępu do Internetu,
    nie zawodzę i po domu niczym upiór się nie snuję!

    Owszem, doceniam korzyści z bycia w sieci i tak dalej,
    ale offline jest mi dobrze, bo mogę sobie balować,
    piec i pichcić, gonić męża do remontu albo zabaw…
    Przy tej frajdzie się Internet może w szarym kącie schować!

    I dlatego ja – z Krainy Offline’u Mirka Wawrzyniak –
    zasługuję na wygraną, by z mężem moim igraszki
    wzbogacić ciekawą gierką. Wolę planszówki niż filmy,
    gry sieciowe czy z e-sklepu zamawiane fatałaszki! 😀

    Obiecuję, jeśli wygram, mego własnego Monstera,
    zwanego mężem, za fraczek złapię i zmuszę do tego,
    by też offline był na chwilę. I dołączą do nas córy!
    Proszę więc o tę nagrodę -Mirka z pokolenia offline’owego! 🙂

  79. Kasia 11 kwietnia, 2017 at 22:06 Odpowiedz

    Och… Monsterki… Aż ślinka cieknie! Kojarzą mi sie z dzieciństwem. Lato, plastikowy stolik na balkonie, duszki w misce i Eurobiznes… To było coś! Miło byłoby wygrać nagrodę, ponieważ ostatnio odkryłam planszówki z chłopakiem na nowo. Zakochałam się w Alchemikach, Carcassonne… Możemy grać całymi dniami… A Mój Romeo ciągle siedzi przed komputerem i szuka kolejnych gier. To może po wygraniu Waszej nagrody to ja będę mieć niespodziankę dla niego? ☺ Pozdrawiam, Kaśka

  80. Agnieszka G. 11 kwietnia, 2017 at 22:46 Odpowiedz

    Jestem niezwykle szczęśliwą osobą, bo mam niezwykłe przyjaciółki. Znamy się i przyjaznimy już od przedszkola!!!! I nie jest to żart, nasza przyjaźń trwa od około 30lat! Wszystkie domowki spędzalysmy razem. Pierwsze miłości, pocalunki, rozczarowania… Wiemy o sobie wszystko. Do naszej babskiej czwrorki dołączyli juz panowie. Jeden z nich stwierdził, że jesteśmy jak Dzieci z Bullerbyn – co niezwykle nam się spodobało. W naszym Bullerbyn pojawiło się już nowe pokolenie. Najstarsza Bullerbynka ma 7 lat a najmlodsze bliźniaki 8 miesięcy (i moj synek 9). Teraz domowki nabrały nowego znaczenia. To raczej Kinder Party 😉 Musimy zorganizować czas sobie i najmłodszym. Zatem wróciliśmy do planszowek. Na razie „Eurobiznes” musi jeszcze poczekać, ale „Chinczyk” jest już na tapecie. Niedługo czeka nas kolejna majowa wyprawa. Zawsze jest to logistyczne wyzwanie! Myślę, ze gry podczas wyjazdu sa niezbędne! W ciągu dnia, aby zajac malych Bullebynkow i wieczorem, aby rozluźnić tych nieco starszych!

  81. Joanna P. 11 kwietnia, 2017 at 23:04 Odpowiedz

    Pamiętam jak wiele lat temu całą rodziną organizowaliśmy turnieje gier – bawiliśmy się całą sobotę a czasem i niedzielę, gdy pojedynek był szczególnie zażarty. Potem, gdy starsze rodzeństwo opuściło już rodzimnie gniazdo grałam z rodzicami. Później i ja wyjechałam na studia, i słuch o grach zaginął. A szkoda! Planuję odtworzyć naszą tradycję i poszerzyć ją o nowe gry… i nowych graczy – moje bratanice i siostrzeńca. Niech się młodzi przekonają, że gry istniały przed komputerami a dziadkowie to nie takie staruszki i wygrać w monopoly potrafią!

  82. Anka 11 kwietnia, 2017 at 23:06 Odpowiedz

    Chyba oszalałam, ale zgodziłam się…. Zgodziłam się, zostać kapitanem. I na jeden dzień przejąć ster w pirackim statku. Z najbardziej niesforną, siejącą spustoszenie załogą świata ( czyt. czworgiem dzieci mojej siostry). Teraz kombinuje co zrobić….aby nie utonąć. A fajna, nowa „planszówka” jest moim ostatnim i jedynym kołem ratunkowym 🙂

  83. Ilona 12 kwietnia, 2017 at 10:36 Odpowiedz

    W ostatniej chwili, ale jak to przysłowie mówi „Ostatni będą pierwszymi” tak i ja – rzutem na taśmę -przesyłam swoją wiadomość, dlaczego to ja powinnam otrzymać grę planszową, a dokładniej Tokio Express?! – w weekend majowy organizuję dla przyjaciół party pt. Kwiat kwitnącej wiśni”, ale byłoby zaskoczenie, gdyby obok japońskich przystawek i sake (ps tej informacji dzieci czytać mam nadzieje nie będą😉) goście mogliby pograć w Toki Express….Powodzenia dla wszystkich 🙂

  84. Marta 12 kwietnia, 2017 at 14:12 Odpowiedz

    Bardzo często ze znajomymi urządzamy sobie wypad w góry czy nad morze, zabieramy dzieciaki, planszówki, dobre humory i wieczory spędzamy grając w gry:-) Zapominamy o całym świecie, czujemy sie jak kilkanaście lat wcześniej:-) Do kolekcji brakuje nam gra Dobble wiec może się poszczęści i uda się ją zdobyć do czasu kolejnego wyjazdu:-) Pozdrawiam

  85. Sara 12 kwietnia, 2017 at 20:02 Odpowiedz

    To ja powinnam wygrać grę oraz MonsterMunch, ponieważ to uwielbiam! MonterMunch, czyli duszki to najlepszy smak mojego dzieciństwa, żadne z chipsów nie smakowały (i wciąż smakują!) tak dobrze :), a gra planszowa? to świetnie spędzony czas ze znajomymi w ”dziecinny” sposób, czyli jak za dawnych lat <3

  86. Paweł 12 kwietnia, 2017 at 21:24 Odpowiedz

    Podczas ostatniej imprezy wprowadziliśmy kompletny zakaz tv. Dochodziło już do tego, ze niektórzy gapili się bez sensu w ekran oglądając kolejne Show Talenty i inne Wspólne czy Miłości. Pod koniec spotkania ustaliliśmy, że na następnej domówce wprowadzamy również zakaz telefonów i puszczania śmiesznych filmików, kabaretów itd… Pech chciał, że kolejna impreza to moje urodziny, ja jestem gospodarzem… Może być ciężko. Drżenie dloni, przyspieszone oddechy, nerwowy śmiech i napięta atmosfera. Uratujcie nastrój!

Leave a reply