#Perfekcyjna - jak być perfekcyjną i nie zwariować

perfekcyjna-6-blog-lifestylowy-moda-wnetrza-ania-zajac

Bardzo długo zastanawiałam się nad tym cyklem postów (jakieś 2 lata!), ale zawsze uważałam, że jestem niedostatecznie gotowa, żeby o tym pisać. Dziś czuję taką ogromną potrzebę, więc rozpoczynam realizację:) Być może znajdę jakieś zwolenniczki, ale wiem, że nie będzie to łatwe zadanie - poniżej napiszę dlaczego. Zaczynamy!

Czy jestem perfekcyjna?

To właśnie odpowiedź na to pytanie powstrzymywała mnie skutecznie przed napisaniem tego wpisu. Dlaczego? Ponieważ nie jestem perfekcyjna. Niestety, ponieważ bardzo chciałabym być. I powiem Ci więcej - prawdopodobnie nigdy nie będę - znów pojawia się pytanie "Dlaczego?" - ponieważ uważam, że człowiek perfekcyjny nigdy nie zasiada na laurach i wciąż stawia sobie nowe zadania nad którymi pracuje. Tym samym dochodzę do całkiem przyjemnego wniosku - perfekcja to moim zdaniem ciągła praca nad samym sobą, nad rozwojem, nad słabościami i wadami (do których mogą należeć też  na przykład szeroko pojęte lenistwo). Nasuwa się więc pierwszy wniosek - osoby perfekcyjne są świadome swoich wyborów (co nie oznacza, że rezygnują ze spontaniczności).

perfekcyjna-1-blog-lifestyle4

Skąd pomysł na cykl "perfekcyjnych" wpisów?

Myślę, że świat coraz bardziej podąża w stronę bylejakości. I nie byłoby to aż tak dziwne, gdyby nie fakt, że ta bylejakość jest akceptowana i jakby tego było mało - szerzona. Pamiętam kiedyś jak moja znajoma wstawiła na facebooka zdjęcie swojego bałaganu i zachęciła innych, żeby też wrzucali zdjęcia swojego "rozgardiaszu domowego"(który z resztą do niej totalnie nie pasował, bo po pierwsze to bardzo porządna znajoma, po drugie to wcale nie był bałagan, tylko bardzo kontrolowany nieład). Otworzyłam szeroko oczy, ale po chwili zemdlałam, bo ludzie wrzucali zdjęcia swoich nieuporządkowanych mieszkań i chwalili się nimi. Pomyślałam wtedy, że kiedyś ktoś wstawi zdjęcia swojego brudu za paznokciami i zachęci do tego innych, albo swoich tłustych włosów (hmm... każdy ma czasem brudne paznokcie i średnio świeże włosy, tylko po co się ty chwalić??!?).  Przynajmniej ja nie czuję ani potrzeby wrzucania, ani tym bardziej oglądania takich rzeczy.

perfekcyjna-1-blog-lifestyle3

Kolejnym argumentem, który skutecznie mnie zachęcił do pisania o tym są coraz liczniejsze wiadomości, czy komentarze w stylu: "zobaczysz jak będziesz miała dzieci to... Twoje mieszkanie już nie będzie takie ładne, skończysz z tymi jasnymi ubraniami, przestaniesz się malować, już nie będzie takich ładnych śniadań... Przyznam, że najpierw wiele osób straszyło mnie w ten sposób małżeństwem: najpierw  wszystko po roku się miało się zmienić na gorsze. Kiedy u mnie się nie zmieniło, kataklizm miał przyjść po 3 latach. Ta przepowiednia też się nie sprawdziła (na szczęście!), no ale po 5 latach to już "zawsze przychodzą myśli rozwodowe" - mawiały zamężne koleżanki - ale u mnie nadal nic z tych rzeczy. Więc mam nadzieję, że koniec świata, który przynosi dziecko, też się nie sprawdzi aż na taką skalę. Oczywiście absolutnie nie jestem w stanie tego stwierdzić, jak to będzie, co się zmieni, a co nie (bo że coś się zmieni to oczywiste). Jedno wiem na pewno: będę się bardzo starała, żeby było jak najlepiej i wierzę, że moja ogromna determinacja i zasady wygrają w wielu kwestiach. Przy tej okazji ogromnie polecam Wam wspaniały wpis Marty, który zdecydowanie mnie pokrzepił - znajdziecie go TUTAJ

perfekcyjna-blog-modowy-lifestylowy-ania-zajac

(całość Manifiq&Co)

Na przekór bylejakości

Nie jest łatwo być perfekcyjnym, nie tylko dlatego, że mamy mało czasu, za mało pieniędzy, czy pomysłów, ale też dlatego, że dużo bardziej "lubimy nieperfekcyjnych, ponieważ sami jesteśmy nieperfekcyjni". Łatwiej nam zaakceptować fakt, że ktoś ma "podobnie do nas" i liczymy na wzajemne zrozumienie. Coraz rzadziej szukamy autorytetów, boimy się podziwiać. Odpuszczamy sobie, choć myślę, że w głębi ducha większość i tak w pewnym sensie zazdrości tym, którzy teoretycznie lepiej radzą sobie z ogarnianiem rzeczywistości. Nie uwierzę, że większość ludzi na przykład świadomie woli bałagan od porządku. Tym samym myślę, że osoby perfekcyjne nie zawsze są powszechnie akceptowane, mogę być uważane wręcz za "dziwne", ale jedno jest pewne: muszą być dość pewne siebie i świadome swojego celu. Powinny lubić ludzi, ale nie uzależniać od nich swojego życia i nie otaczać się na siłę zbyt szerokim wiankiem głów znajomych. Myślę, że perfekcjonista potrafi mieć świetny kontakt z innymi, ale przede wszystkim niczego nie robi na siłę i nic czego się dotknie nie jest wymuszone. Prawdziwemu perfekcjoniście większość rzeczy przychodzi naturalnie (tak przynajmniej GO sobie wyobrażam).

perfekcyjna-1-blog-lifestyle2

Perfekcja nie oznacza moim zdaniem pychy, czy braku empatii i zrozumienia do otaczającego świata. Nie oznacza też, że osoba, która dąży do pewnego rodzaju doskonałości, odnajdzie się jedynie w pałacu i oczywistym luksusie, który przejawia się w bogactwie. Perfekcja nie musi też być ograniczeniem, ani ingerowaniem w wolność - świadome dążenie do doskonałości to ogromna frajda i przyjemność. Ale o tym napiszę w kolejnych postach i być może stworzę trochę nową definicję dążenia do perfekcji?:) 

Warto pamiętać, że "moja perfekcja" nie musi być Twoją perfekcją,  nie ma też wiele wspólnego z reprezentowanym stylem. Kto z Was też ma ochotę dążyć do perfekcji?:)

angielski-fotel-uszak-bialy-blog-wnetrzarski-ania-zajac-fashionable31 perfekcyjna-1-blog-lifestyle perfekcyjna-1-blog-lifestyle5 perfekcyjna-7-blog-lifestyle-wnetrza-ania-zajac perfekcyjna-blog-lifestyle-wnetrza-podroze-widok-na-paryz2

Paryż z Wieży Eiffla (więcej TUTAJ)

perfekcyjna-blog-lifestyle-wnetrza-podroze-widok-na-paryz3 perfekcyjna-blog-lifestyle-wnetrza-podroze-widok-na-paryz perfekcyjna-blog-modowy-lifestylowy-ania-zajac-kozaki-michael-kors

Zajrzyj też do poprzedniego wpisu i przeczytaj o 5 rzeczach, które mogą zauroczyć Cię w Wenecji TUTAJ

Ona: Zapraszam Was też do polubienia naszego profilu na instagramie, gdzie codziennie staramy się inspirować TUTAJ

On: Moja perfekcyjna żona!:)

 

41 comments

  1. ilona 24 października, 2016 at 22:26 Odpowiedz

    Mieszkanie wysprzątane perfekcyjnie! Zazdroszczę 🙂
    Uwielbiam porządek w domu, ale przyznam, że przy dwójce dzieci nie jest łatwy do utrzymania. Codziennie rano sprzątam na tyle idealnie na ile mogę, chociaż wiem, że za niedługi czas nie będzie śladu po moich porządkach. Jednak, perfekcjonizm (nie tylko odnoszący się do naszych domów, ale również dbania o siebie, swój rozwój, pracę, dzieci itd) to też większy wysiłek jaki w coś trzeba włożyć i raczej nie jest dla leniwych.

    • Ania 24 października, 2016 at 22:51 Odpowiedz

      Staram się, choć oczywiście nie zawsze się udaje. też myślę, że perfekcjonizm wymaga pracy, przede wszystkim wymaga też odwagi podjęcia wyzwania i powinien wynikać z własnej potrzeby, a nie z nacisku innych.

  2. marta 25 października, 2016 at 00:12 Odpowiedz

    Nie bardzo rozumiem idee calego wpisu? Perfekcja jest sama w sobie perfekcyjna-nie trzeba w niej nic udoskonalac I juz. To slowo jest juz zdefiniowane. Zdjecia nieuprzatniego mieszkania bardziej bym traktowala z przymruzeniem oka na zasadzie”nie przejmuj sie kobieto swoim nieogarnietym domem” w czasach gdzie wymaga sie wrecz od nas cudow-bycia idealna zona, matka, kochanka. Raczej zauwazam ze panuje trend dazenia do perfekcji anizeli bylejakosci. Wrzucanie zdjec byle czego w przestrzen internetu to kwestia bezmyslnego obnazania sie ludzi I zupelnie inny temat. Doceniam jednak ze tresc posta odbiega od dotychczasowych wpisow co czyni to miejsce bardziej ciekawym. Pozdrawiam

    • Ania 26 października, 2016 at 01:42 Odpowiedz

      I już według mnie już w drugim zdaniu się mylisz. Perfekcja nie jest tak jednolita jak Ci się wydaje, i to co ja uznaję za perfekcyjne, Ty możesz odbierać zupełnie inaczej. Jeśli chodzi o zdjęcie mieszkania koleżanki, to gdyby tak po prostu wrzuciła to zdjęcia, to można by było to tak traktować – tym bardziej, że jak wspomniałam to osoba, która kojarzy mi się raczej bardzo „porządnie”, przerażające było to jak łatwo namówić innych do głupoty i chwalenia się czymś, co do chwalebnych rzeczy raczej nie należy. I właśnie uważam, że to są czasy w których w ogóle mało się wymaga i albo ludzie sami sobie będą stawiali cele, albo tej bylejakości będzie jeszcze więcej. Cudownie, że masz wokół ludzi, którzy dążą do perfekcji – to musi być dla Ciebie ciekawe i motywujące:)

      • cytrus 28 października, 2016 at 12:27 Odpowiedz

        A ja się zgodzę z Martą. W dzisiejszych czasach jest właśnie nacisk na perfekcję w każdym calu i bycie idealnym. Ludzie wrzucają na portale społecznościowe zdjęcia swojego ‚idealnego’ życia. Wiadomo estetyczne zdjęcia cieszą oko, ale trzeba mieć do tego wszystkiego zdrowy dystans. Wg mnie taki perfekcjonizm napędza konsumpcjonizm i odwraca uwagę od tego, co naprawdę w życiu jest istotne (na pewno nie jest to idealne mieszkanie, fryzura i piękna odzież).

        Dlatego podobają mi się wpisy, które są mniej perfekcyjne. Fajnie jeśli ktoś nie boi się pokazać swojej autentyczności. Wg. mnie najpiękniejsze w każdym z nas jest właśnie to co nas odróżnia, nasze wady. Jest nawet książka na ten temat – ‚Dary niedoskonałości’ – polecam wszystkim perfekcjonistom!

        Nie chodzi oto, żeby przestać sprzątać i dbać o siebie (trochę nadinterpretujesz..), tylko, żeby we wszystkim osiągnąć zdrowe podejście. Ty też jesteś tylko człowiekiem i na pewno zdarza Ci się mieć gorszy dzień czy bałagan w mieszkaniu. Nie pokazujesz nam tego -ok, ale dla mnie to nie świadczy o tym, że lepiej ogarniasz rzeczywistość. Cenię odwagę u osób, które jednak pokazują swoją autentyczność.

        • Ania 30 października, 2016 at 13:35 Odpowiedz

          A ja się zupełnie nie zgodzę, przeglądając instagramową tablicę, serio widzisz tam większość perfekcyjnych zdjęć? ja niestety nie mogę tego powiedzieć, ale to akurat jest każdego sprawa co wrzuca. Takie są social media, jedynie po prostu staram się wybierać to co mnie interesuje i przeglądam raczej te inspirujące i motywujące profile. Perfekcjonizm na pewno nie wyklucza wartości – a wręcz idzie z nimi w parze, bo np. przeciwstawia się lenistwu.
          I moje pojęcie perfekcjonizmu „nie udaje”, że jesteśmy bez wad – widocznie źle zrozumiałaś wpis. Właśnie to przecież napisałam , że miewam bałagan, czy mam gorsze dni 😉 ale to minimalizuje i gdybym mogła nie mieć, no to jasne, że bym tak wolała. I ja w tym wpisie nie stwierdziłam, że lepiej ogarniam rzeczywistość, tylko, że do tego dążę – więc warto czytać ze zrozumieniem:) Ponadto stwierdzam we wpisie, że już mogę założyć, że nigdy nie będę perfekcyjna, bo zawsze będę dążyła do czegoś nowego:) dążenie do perfekcji to w moim odczuciu nie katownie się, tylko bardzo pozytywne udoskonalanie siebie i swojej rzeczywistości.

          • cytrus 3 listopada, 2016 at 15:04

            Wszystko zależy od tego kogo obserwujesz, wśród blogerek raczej trudno o kogoś autentycznego. Większość ma takie same mieszkania w stylu skandynawskim/ nowoczesnym (akurat taka moda), wysprzątane na błysk.

            Nie napisałam, że perfekcjonizm wyklucza wartości. Owszem trzeba być pracowitym by utrzymać porządek (albo mieć sprzątaczkę). Jednak moim zdaniem dążenie do wizualnego perfekcjonizmu może być chorobliwe. Znam osoby, które nie zaproszą gości, bo mają bałagan (i brak czasu na sprzątanie) albo nie pójdą na imprezę, bo akurat wyskoczył im pryszcz. Dla mnie to chore rezygnować z czegoś, dla swojej wizji perfekcyjnego życia.

            Piszesz, że osoby, które dążą do perfekcji nie rezygnują ze spontaniczności. Wg mnie jednak perfekcjonizm zabija spontaniczność. Może dlatego niektórzy życzą Ci zmiany podejścia wraz z narodzinami dziecka? Może nie są to złośliwe życzenia? Z całym szacunkiem, ale lepiej być rodzicem, który pobawi się z dzieckiem bez obaw o swoje białe spodnie niż sierżantem, który pilnuje by każda zabawka została odłożona na miejsce.

  3. Dorota 25 października, 2016 at 01:47 Odpowiedz

    Zdjęcia bałaganu, hehe, czego to ludzie nie wymyślą… Chodzi o ten dosłowny, nie artystyczny. Też nie wiem czemu by to miało służyć, na pewno nie do chwalenia 😀 Co do perfekcji, kto tego nie lubi, każdy chyba dąży 🙂 Śliczne zdjęcia, rozmarzyłam się o tym Paryżu 🙂

  4. Joanna 25 października, 2016 at 07:32 Odpowiedz

    To z dziećmi to akurat prawda…jakkolwiek by się nie chcialo i nie udało dziecko nauczyć porządku zawsze znajdzie się jogurt/serek/banan, który załatwi sprawę….jasne przed dziećmi w teorii wszystko super wyglada i założenia nauki dziecka sprzątania po sobie są słuszne, ale życie weryfikuje. Dużo rzeczy i bardzo szybko 😉 tak ok m-ca 😉

    • Ania 26 października, 2016 at 01:47 Odpowiedz

      Z pewnością się zmienia, ale tak jak napisałam dużo zależy od tego jak ktoś potrafi ogarniać swoja rzeczywistość, na szczęście mam w swoim otoczeniu też cudowne przykłady:) ale jak będzie to czas pokażę, jeśli będę miała dzieci to się przekonam jak jest trudno, bo że nie jest łatwo to już wiem:)

  5. Paulina Felińska 25 października, 2016 at 08:07 Odpowiedz

    Kiedyś byłam straszna pod tym względem…do dziś pamiętam kiedy mając 6 lat potrafiłam wstać przed wszystkimi domownikami i posprzątać całe mieszkanie włącznie z czyszczeniem nam wszystkim butów! Z kolei co sobotę uwielbiałam zdejmować wszystko z mebli i wycierać kurze, a mycie sterty naczyń traktowałam jako zabawę. Ogólnie nie lubiłam nigdy bałaganu. Dziś nie zmieniło się nic w tej kwestii, bo dopóki nie zaścielę łóżka, nie posprzątam swojej toaletki i nie podkładam ciuchów na miejsce, nie mogę się na niczym skupić.
    Mój mąż jest jeszcze bardziej pedantyczny, wręcz często uważam, że przesadza – po obiedzie naczynia muszą być zmyte natychmiast, nie ma że sobie odpoczywamy. Jak wszystko będzie zrobione to dopiero pijemy kawkę itp.
    W sumie takie podejście przyda się na pewno, kiedy dojdą dzieci 🙂 wtedy będą wiedziały, że najpierw praca później przyjemności.

  6. Grażyna 25 października, 2016 at 12:34 Odpowiedz

    Świetny pomysł na cykl wpisów. Będę czytać bo też mam pragnienie dążenia do perfekcji… Ale właśnie uswiadomilas mi ze to się nigdy nie stanie, bo zawsze postawię sobie jakiś nowy cel.

  7. IlonaG 25 października, 2016 at 14:49 Odpowiedz

    Dla mnie dążenie do perfekcji to nie dawanie sobie przyzwolenia na błędy, na pewną dozę spontaniczności. To brak wytchnienia, cieszenia się tym wszystkim co dzieje się po drodze, ulotnością chwili.
    Ale to nie jest też postawa pozwalania sobie na „bylejakość”. Absolutnie nie.
    Ja nie chcę być perfekcyjna – ja chcę być sobą.

    • Ania 26 października, 2016 at 01:52 Odpowiedz

      A ja właśnie uważam, że absolutnie każdy ma prawo do błędów, nawet perfekcjonista. To słowo bardzo groźnie brzmi i wielu osobom kojarzy się z zakazami, a perfekcjonista nie powinien robić nic wbrew sobie. Perfekcjonista też może być spontaniczny, a przede wszystkim szczęśliwy. Perfekcjonista ma po prostu sporą świadomość tego czego chce i ma pewne zasady, czy rytuały, które wcale go nie ograniczają, tylko porządkują jego życie.

      • IlonaG 28 października, 2016 at 19:11 Odpowiedz

        Może zupełnie inaczej rozumiemy perfekcjonizm. Ja w swojej pracy niestety spotykam się z ludźmi którzy cierpią z tego powodu…perfekcjonizm ich ogranicza, powoduje brak radości w życiu, trudności w pracy … pracowałam (tzn ona pracowała nad sobą – ja jej tylko towarzyszyłam w terapii) – z taką osobą, której perfekcjonizm nie pozwalał normalnie funkcjonować. Przynajmniej tak w psychologii rozumie się perfekcjonizm.

        • Ania 30 października, 2016 at 13:41 Odpowiedz

          A ja uważam, że perfekcjonizm nie ma jednej definicji, i udowodnię to w kolejnych postach. To tak jak miłość – jest ta piękna, ale może być też ta chora, zakropiona np. dużą dawką zazdrości, taki nadmierny perfekcjonizm, to dla bardziej pedantyzm.

  8. Psychozapiski 25 października, 2016 at 17:42 Odpowiedz

    Też lubię porządek, nie wiem jak to jest mieć dzieci, ale wiem jak to jest mieć zwierzęta. Niestety przy dwóch kotach i psie znacznie trudniej zachować perfekcję, nie wspomnę już że przy projektowaniu swojego mieszkania musiałam uwzględnić np. to że koty mi coś zrzucą więc nie może tam stać. Ale i tak bardzo się staram 🙂

    • Ania 26 października, 2016 at 01:55 Odpowiedz

      No ale właśnie może to jest Twój pomysł na perfekcję? Bo pewnie te dwa koty i pies są dla Ciebie ważniejsze niż idealnie lśniąca podłoga. Mnie się wydaje, że właśnie o to chodzi, że perfekcja nie jest wcale taka jednolita, taka sztywna. Perfekcja to bardziej spełnianie marzeń, układanie życia, czy przestrzeni według własnych potrzeb i marzeń.

  9. Paula 27 października, 2016 at 04:17 Odpowiedz

    Wpis trafiony w 10tke 😊 zgadzam sie z toba. Ile ja sie naslychalam ze malzenstwo to nie bajka a jednak u mnie tez sie udalo i juz od 10 lat jestem szczesliwa zona 😉 a od 18 miesiecy szczesliwa mama. I powiem Ci szczeze ze znowu to slyszlam ze jak juz pojawi sie dzidzius to moje mieszkanie nie bedzie juz takie poukladane i czysciutke a jednak tez sie udalo. Z miesiaca na miesiac slyszlam ze dziecko jest jeszcze za malutkie zeby balaganic ale lada momet i sie zacznie ,ale jakos sie nie zaczelo. Oczywiscie jak sie bawimy to jest troche porozrzucanych zabawek ale to chyba nie problem posprzatac. Reszta czyli krzesla, sofy itp sa w jak najlepszym porzadku. Nigdy napszyklad nie rozumialam jak ktos mial balagan na blatach kuchennych i mowil mi ze to wina dziecka. A jak niby to male dzieciatko moze zrobic balagan na blatantch? Pozdrawiam Cie serdecznie ☺

    • Ania 28 października, 2016 at 00:24 Odpowiedz

      Nawet nie wiesz jaką przyjemność sprawiłaś mi tym komentarzem. Ludzie właśnie źle pojmują moim zdaniem perfekcjonizm, co pokazują komentarze i maile, które dostałam. Traktują jak przymus, ograniczenia, coś złego. I choć nieśmiało, bo nie mam dzieci, zgadzam się z Tobą – często zauważam, że ludzie „tłumaczą i zasłaniają się” dziećmi w wielu sprawach, tak naprawdę tłumacząc swoje lenistwo. Ale kto co lubi! Już niedługo podzielę się kolejnymi spostrzeżeniami w ramach tego cyklu:)

      • Izunia 3 maja, 2017 at 18:59 Odpowiedz

        Zgadzam się!!!!!jakbym słyszała samą siebie!! bardzo lubię porządek i powiem szczerze, że chyba niektórzy bardzo mi tego zazdroszczą…. Mam problemy z kręgosłupem, jestem po operacji ale pomimo wszystko daję radę.Czytając Twojego bloga miałam wrażenie, że czytam o samej sobie:) Pracuję zawodowo . Zawsze słyszałam że mam porządek bo nie mam dzieci.Od 10 miesiecy jestem szczęśliwą mamą:) i co,nadal słyszę że mam lśniący dom bo mała jeszcze nie chodzi.Wtedy zobaczę….Śmieję się pod nosem bo co innego mi pozostało:D Potrafię wszystko pogodzić, choć przyznam że jestem tylko człowiekiem i czasem odpuszczam.Pozdrawiam gorąco!!!!Izunia

  10. Winw 27 października, 2016 at 23:19 Odpowiedz

    Mnie kiedyś ktoś powiedział, że perfekcjonista to nie to samo co pedant. Z grubsza rzecz ujmując perfekcjonista chce, żeby wszystko było zrobione idealnie. Często przy tym nie daje sobie prawa do błędów. Pedant bardziej oznacza nadmierne umiłowanie porządku. Myślałam o tym i o ile pedantką nie jestem raczej, niestety, bałaganiarzem, o tyle perfekcjonistą w tym znaczeniu trochę tak. Jak już coś sobie założę, to do tego dążę i nie dopuszczam półśrodków. Z podziwem patrzę na Twój porządek i ład i wiesz jestem pewna, że dziecko tego nie zmieni. Takie uporządkowanie to raczej kwestia charakteru i nawyków, nie zewnętrznych okoliczności. Miałam kiedyś taką ” porządną” znajomą w pracy, śmiałam się, ale tak pozytywnie, że dla mnie była jak skrzyżowanie Perfekcyjnej Pani Domu z Nigella gotuje 🙂 Bardzo dużo od niej czerpałam inspiracji, od Ciebie też czerpię. I „po dziecku” się nie zmieniła jej dom też nie 🙂

    • Ania 28 października, 2016 at 00:28 Odpowiedz

      I bardzo trafione to pierwsze zdanie! Dziękuję Ci za ten komentarz. Myślę, że nie wszyscy zrozumieli ten tekst, może nawet poczuli się dotknięci, a ja nie mówię nikomu, że ma dążyć do perfekcji, tylko że ja dążę, i jeśli ktoś ma ochotę dołączyć do łączenia się w takim podejściu, to śmiało! Ale wiem, że są ludzie, którzy zupełnie tego nie potrzebują, choć wydaje mi się, że gdyby zasmakowali w jakimś stopniu perfekcjonizmu, to nie chcieliby zrobić kroku w tył. Dobrze to ujęłaś – też nie jestem raczej pedantem, bo jak na pedanta jestem chyba zbyt spontaniczna i mam zbyt dynamiczne życie:)

  11. kashienka z OdkrywajacAmeryke 30 października, 2016 at 23:14 Odpowiedz

    Chyba nie nazwałabym tego perfekcją – a raczej dążeniem do coraz lepszej wersji 🙂 Siebie, mieszkania, swojego życia itp. Miło mi ze świadomością, że w tej chwili (w mojej subiektywnej ocenie) wyglądam lepiej niż 5-7 lat wstecz, miejsce w którym mieszkam jest o wiele bardziej „moje” (i wciąż tą małą przestrzeń udoskonalam), a moje życie jest o milion razy ciekawsze niż było kiedyś! I będę dążyć do tego by tak było dalej, by nie usiąść na laurach, by nie robić kroków w tył, tylko sprawić by moje życie było jeszcze lepsze i ciekawsze 🙂
    ps. uwielbiam „jak będziesz miała dziecko to zobaczysz” – moim zdaniem to świadczy tylko frustracji mamuś, które najwyraźniej mają problem z tym, że ktoś ma piękne pastelowe mieszkanie, jasną kanapę czy wycieczki na Bali 😉

Leave a reply