DSC03430 (1280x719)

Dziś wspomnieniami znów wracam do Londynu. Jak wiecie nasz drugi wyjazd do tego miasta (w czerwcu), dedykowaliśmy zwiedzaniu, ale też zakupom - wyprzedażom. Chcieliśmy sprawdzić, czy rzeczywiście warto szukać okazji w jednej z europejskich stolic mody.

W pierwszym wpisie dotyczącym zakupów pokazałam Wam słynną Oxford Street i wspomniałam miejsca, które odwiedziliśmy.

Dziś pokażę Wam co nam udało się upolować:) Zacznę od tego, że wyprzedaże londyńskie nieco mnie  rozczarowały, a przelicznik z funta na złotówki też robi swoje (funt w czerwcu kosztował aż 6 zł!).

Finalnie jednak zrobiliśmy niezłe zakupy i przywieźliśmy sobie trochę rzeczy.

Kosmetyki

W Londynie zdecydowanie opłaca się je kupować. Wspominałam już o tym w TYM poście. Kosmetyki selektywnych marek są fantastycznie przeceniane. Można je kupić w świetnych atrakcyjnych zestawach w renomowanych galeriach handlowych. Ceny potrafią być nawet do 70% niższe niż w Polsce. Jeśli więc przed Wami duże zakupy kosmetyczne, warto zebrać zamówienie od koleżanek i lecieć do Londynu:) Ja mam spore zapasy, więc wybrałam rozsądnie tylko kilka rzeczy. Co ciekawe zagranicą kosmetyki tańszych marek, takich jak Maybelline, Loreal, czy Essie są znacznie droższe niż w Polsce (słynny tusz Colossal kosztuje 3 razy drożej niż w Polsce, a na przykład lakier Essie jest dwukrotnie droższy - w Polsce 35 zł, w Anglii czy Szwecji wychodzi około 70-80 zł).

Z Londynem kojarzą mi się też kosmetyki do włosów i takie marki jak choćby Tony & Guy, czy John Frieda - rzeczywiście można je tam okazyjnie kupić. Ogromnie polecam Wam sól morską w sprayu o zapachu kokosowym - dzięki niej praktycznie nie muszę już podkręcać włosów prostownicą. Spryskuję nią włosy po myciu, a  one same fajnie się układają:) Z tego co widziałam woda kosztuje w Polsce 40 zł, ja zapłaciłam za nią chyba 3 funty. Na pewno kupię ten produkt ponownie!

DSC_4223 (1280x906)

DSC_4301 (1280x850)

Na wyprzedażach w Harrodsie kupiłam  jeden z moich ulubionych kremów Lancome. W Polsce kosztuje on 259 zł. Ja za zestaw wraz z miniaturą kremu na noc (aż 15 ml), a także miniaturą serum oraz jednego z moich ulubionych produktów pod oczy zapłaciłam niecałe 20 funtów. Skusiłam się też na zestaw 3 mini pomadek w płynie - mają piękne kolory i już fantastycznie mi służą.

DSC03473 (1280x719)

DSC03485 (1280x719)

Odkryliśmy też nowy zapach dla Kuby. Nie dość, że pięknie się nazywa, to jeszcze nieziemsko pachnie i utrzymuje się chyba najlepiej z jego dotychczasowych zapachów (ma w sobie coś z zapachów, które Kuba używał wcześniej: Chanel Bleu i Allure, Armani Aqua di Gio, L'homme od Yves Saint Laurent). Jestem zakochana w tym zapachu i już trochę zaniepokojona, bo nie widziałam go w Polsce i obawiam się, że to mogła być np. jakaś limitowanka lub stary wycofywany zapach. Zestaw był dodatkowo oczywiście w świetnej cenie (chyba 20 funtów).

DSC03474 (1280x719) DSC03476 (1280x719)

Ubrania

Tu zawiodłam się najbardziej, bo choć nastawiałam się raczej na sieciówki typu Topshop, mówiąc wprost -  szału nie było. Kupiłam sobie jeden t-shirt i 2 piżamki w Primarku, chustę z Guessa i  spinki. Dostałam także prezent od Kuby:) Sam ustawił mnie w kasie ze swoimi skarpetkami, a mnie kupił bardzo praktyczną i piękną torebkę Korsa, a także portfel do kompletu - moja radość w hotelu była wielka:) zwłaszcza, że to taki miły prezent:)

Dla Kuby udało nam się kupić kilka t-shirtów i polówek, między innymi w Gapie, a także koszulę i buty Ralpha Laurena, którego w Polsce jest nadal dość mały wybór, choć to całkiem fajna jakościowo marka.

DSC03453 (1280x719) DSC03438 (1280x719) DSC03424 (1280x719) DSC03407 (1280x719) DSC03403 (1280x719)

Artykuły spożywcze

Na mojej liście zakupów była oczywiście herbata. Ta przywieziona  z podróży smakuje wspaniale i przywołuje piękne wspomnienia. Podczas naszej poprzedniej wizyty kupiliśmy pyszną herbatę w Harrodsie. Tym razem również skusiliśmy się na 3 puszki aromatycznej mikstury. Codziennie parzę ją w dzbanku i uwielbiam ten rytuał.

DSC03379 (1280x719)

Następnie odkryliśmy inną magiczną herbaciarnię Whittard i skusiliśmy się na kolejną puszkę różnego rodzaju herbat (są pyszne!), a także limitowaną wersję herbaty sygnowaną Alicją w Krainie Czarów wraz z zaparzarką. Żałuję, że nie kupiłam sobie innych gadżetów z tej pięknej kolekcji.

DSC03336 (1280x719) DSC03367 (1280x719)DSC03365 (719x1280)

Z Londynu oczywiście przywieźliśmy także drobne słodkości. Żelki i cukierki sprzedawane są tam w multipakach i zasilają mój magiczny słoik przez kolejne miesiące. Słoik uwielbiany jest przez gości, więc mam przykaz z każdej podróży przywozić jakieś słodycze:)

DSC_4238 (1280x850) DSC_4241 (1280x850)DSC_4251 (1280x850)

Jedne dla mnie....

... drugie dla Kuby:)

Oczywiście z M&M's World, o samym niezwykłym sklepie pisałam Wam już w innym poście.

DSC_4267 (1280x850) DSC_4262 (1280x905)

Inne zakupy

W Primarku lubię także dział "Home". Choć nie jest on rozbudowany, można tam znaleźć fajne gadżety w dobrych cenach. Tym razem kupiłam 2 bardzo fajne ręczniki plażowe w pięknych kolorach (były chyba przecenione na 3 funty), a także kilka miętowych gadżetów::) Między innymi miseczki i łyżkę do lodów do naszego kosza piknikowego, papierowe słomki (mam słabość do słomek!), i podkładki pod kubki - 8 sztuk kosztowało jedynie pół funta!

Pozostaje nam sprawdzić jak wyglądają wyprzedaże zimowe, bo podobno to one są najatrakcyjniejsze.

A Wy jakie sklepy w Londynie polecacie??

DSC_4271 (1280x850) DSC_4287 (1280x905) DSC_4289 (1280x850) DSC_4312 (1280x905)

Ona: Uwielbiam przywozić takie praktyczne  gadżety z podróży, przypominają mi o miłym miejscu w którym byliśmy:) Uwielbiam dostawać też prezenty z odległych miejsc - to takie miłe! Ostatnio przemiła Iwona  Ohdeerblog.com  obdarowała nas potężnymi paczkami M&M's prosto z Londynu, a Kasia z Odkrywajacameryke.pl słodyczami prosto z Atlanty - cieszyłam się jak dziecko z takich słodkich prezentów - jeszcze raz dzięki dziewczyny!:)

On: Ja też się cieszyłem:)

 

24 comments

  1. Beata 22 sierpnia, 2015 at 11:58 Odpowiedz

    Piękne zakupy. Torebka i portfel cudo! mieści się do niej i portfel i kosmetyczka? Krem Lancome też uwielbiam! a znasz Visionnaire z Lancome?

    • Ania 25 sierpnia, 2015 at 21:00 Odpowiedz

      Dziękuję:)
      Tak do torebki mieści się i portfel i kosmetyczka na szczęście:)
      Jasne, znam Visionnaire i lubię, ale jeszcze bardziej cenię Dreamtone <3

  2. Daria 22 sierpnia, 2015 at 23:31 Odpowiedz

    Ja tam wole na wyprzedaże ciuchowe do Polski jeździć, serio! Na Wyspach wszystko wydaje mi się takie drogie, a w Polsce jakoś łatwiej 😀
    Ostatnio chciałam wejść do tego Whittard – dobrą mają herbatę? To może się następnym razem skuszę 🙂

  3. Zosia K 26 sierpnia, 2015 at 18:03 Odpowiedz

    Ten spray John Frieda Go Blonder strasznie mi zniszczył włosy po jakimś czasie, więc nie polecam niestety 🙁 Ale reszta wygląda cudnie, zazdroszczę wyjazdu 🙂

    • Ania 26 sierpnia, 2015 at 18:41 Odpowiedz

      Wiesz co ja wcześniej używałam Marc Anthony, teraz przeszłam na ten i jestem zachwycona, zamiast farbować włosy co miesiąć farbuję co 3, więc znacznie odżyły:) i uważam ten spray za cud świata:)

Leave a reply