Zakupy w Londynie część 1 - Oxford Street

DSC02426 (1280x694)

Celem naszego ostatniego wyjazdu do Londynu było połączenie zwiedzania i zakupów. Po pierwszej wizycie w lutym, mieliśmy już dokładny plan co tym razem chcielibyśmy zobaczyć, gdzie pójść i jak miej więcej zorganizować ten czas.

Tak jak pisałam Wam w poprzednim poście ze stylizacją tym razem zrezygnowałam z jakichkolwiek szpilek. Ponieważ uwielbiamy chodzić pieszo (Kuba nawet nazwał to "spacerem przez stolice mody" ;)) ), plan na "chodzenie" był ogromny i oczywiście znów pobiliśmy swoje rekordy.

kroki

O tym jak zorganizować taki wyjazd od strony technicznej, pisałam Wam już TU. Tym razem nasza podróż wyglądała bardzo podobnie. Zdecydowaliśmy się jednak na hotel w nieco innej lokalizacji, ale nadal w centrum. Tym razem mieszkaliśmy w okolicy Hyde Parku (a nawet w okolicy Hyde Park Street), co pozwoliło nam bez problemu dotrzeć spacerem do każdego celu naszej podróży. Poza tym to spokojna przyjemna okolica, gdzie można się zachwycać angielskim designem domów i szeregówek.  Szczerze mówiąc jestem szczęśliwa, kiedy podczas tak krótkiego wyjazdu mogę pominąć wszelkie środki komunikacji.

DSC02521 (1280x719)

Zastanawiałam się od czego zacząć post zakupowy, ale myślę, że właśnie od Oxford Street. Po naszym poprzednim wyjeździe często pytacie w mailach o rady. Tym razem mam dla Was więcej praktycznych informacji niż ostatnio.

Jeśli mieszkacie w Londynie/znacie londyńskie zwyczaje będę wdzięczna za Wasze spostrzeżenia!

 

Oxford Street

To ulica, którą wyobrażałam sobie zdecydowanie inaczej. W mojej głowie była podobna raczej do mediolańskiej Montenapoleone, którą mieliśmy przyjemność odwiedzić w listopadzie. W praktyce ulica nie jest zbyt urodziwa, ale rzeczywiście mnóstwo na niej ogromnych sklepów i galerii handlowych. Znajdziemy tam angielskie sieciówki typu Topshop, Next, Marks & Spencer, New Look, czy River Island, ale też mnóstwo innych sklepów takich jak Zara, Gap, H&M, Disney...

DSC02321 (1280x719)

Na Oxford Street znajduje się także oczywiście słynny Primark. Jest to ogromny sklep (znacznie większy niż sobie wyobrażałam przed moją wizytą w Londynie). Na chyba 3 piętrach znajdziemy głównie ubrania i dodatki dla kobiet, mężczyzn i dzieci, detale do domu, słodycze, a także inne sezonowe gadżety. Towaru jest naprawdę mnóstwo i żeby zrobić tam solidne, ale i rozsądne zakupy trzeba tam spędzić chyba cały dzień. Zdecydowanie można tam znaleźć ciekawe rzeczy, ale jest też dużo tych tandetnych, które nie są warte swojej ceny. Przelicznik złotówki razy "6" jednak robi swoje i nie wszystko opłaca się kupić.  Trzeba się też nastawić na tłumy ludzi o chyba każdej porze dnia i nocy (sklep jest czynny codziennie, poza niedzielą od 8 do 22), a także kolejki przy kasach - ale na szczęście czynnych kas jest wiele, więc oczekiwanie na finał idzie  całkiem sprawnie.

DSC02319 (1280x719)

Moim zdaniem w Primarku warto odwiedzić dział piżamowy, gdzie i jakość i design, a także ceny są kuszące. Poza tym polecam kupić tam słodycze, można znaleźć ciekawe t-shirty, czy sweterki, a także bieliznę. Mnie szczególnie podoba się też dział "Home", i poprzednim i tym razem znalazłam ciekawe gadżety w naprawdę niskich cenach.

DSC02334 (1280x719)

Poza wyżej wymienionymi sklepami, przy Oxford Street znajdziemy także duże domy towarowe, w których kryją się przeróżne marki, także te selektywne. Przy Oxford Street warto wstąpić do Selfridges, House of Fraser, czy Debenhams.

DSC02333 (700x1280)

Zwykle marki nie są podzielone na konkretne boxy, a mają swoje otwarte stanowiska. Na jednym piętrze znajdziemy na przykład torebki różnych marek, na innym buty, na jeszcze innym ubrania, czy kosmetyki.

Zaskoczyło mnie to, że poza takimi drogeriami kosmetycznymi w Londynie nie ma typowych dla Polski perfumerii. Marki kosmetyczne także mają swoje stanowiska otwarte. Znajdziemy tam odpowiednich (i przemiłych konsultantów), bo trzeba przyznać, że obsługa w Londynie w dosłownie chyba wszystkich miejscach jest naprawdę przemiła. Na dziale kosmetycznym panują przeróżne promocje i rozbudowana polityka "prezentowa" (np. przy zakupie dwóch kremów Estee Lauder, w prezencie jest torba i kosmetyczka pełna (!) produktów dodatkowych: np paletka cieni, tusz, pomadka, krem pod oczy... ). Gifty są znacznie większe niż w Polsce, a ceny selektywnych kosmetyków znacznie niższe (ale o tym szczegółowo w kolejnym poście).

Miałyście przyjemność robić zakupy na Oxford Street? Jakie są Wasze wrażenia?

DSC02327 (1280x904) DSC02331 (1280x719) DSC02330 (1280x719) DSC02335 (719x1280)

DSC02429 (1280x905)

Kawałeczek Primarku:)

DSC02430 (1280x719)

A tu już domy dowarowe:

DSC02781 (1280x719) DSC02778 (1280x719) DSC02780 (1280x719) DSC02777 (1280x719) DSC02784 (1280x719)

Idę dalej:)

DSC02313 (1280x719)

Ona: Musiałabym tam na miesiąc pojechać, żeby to wszystko ogarnąć:)

On: Jedziemy?:)

Ona: Na miesiąc chętnie;)

27 comments

  1. kashienka 30 czerwca, 2015 at 21:21 Odpowiedz

    Na Oxford Street nie miałam przyjemności robić zakupów, ale amerykańskie sklepy mi to wynagradzają 🙂
    Wiesz, że nigdy w życiu nie byłam w PRIMARKU? 🙂 Naprawdę nigdy!

    • Ania 1 lipca, 2015 at 15:56 Odpowiedz

      Wcale się nie dziwię. Zakupy w USA to moje marzenie;) ja w Primarku pierwszy raz byłam w lutym:) bardzo wiele nie straciłaś;) z tego co wiem w Stanach znacznie lepsze marki mają super promocje:)

  2. P 30 czerwca, 2015 at 23:38 Odpowiedz

    Zakupy w sieciówkach, które są i w Polsce przy obecnym kursie, który jest najważszy od 2007 to kiepski pomysł. Należy korzystać z okazji i kupować w Polsce zanim zmienią przelicznik, ktory uwzględni całoroczne wahania kursu. Dotyczy to także elektroniki. Kubę zapraszam do salonu APPLE na R. Street z zadaniem policzenia obsługi sklepu 🙂 polecam zwrócić uwagę na detale wykończenia, np. opatentowane przezroczyste schody , a kiedy nadejdzie zima zapraszam do ostatniej książki założyciela, bedą piękne wspomnienia. Podobnie z NIKE na O. Street. Nie mozna ominąć tych miejsc. Ja przynajmniej nie byłem w większych salonach firmowych.

    • Ania 1 lipca, 2015 at 17:57 Odpowiedz

      O moich spostrzeżeniach odnośnie kupowania będzie w kolejnym poście:) ale całkiem pokrywają się z Twoimi.
      Byliśmy w salonie Apple oczywiście:) robi wrażenie:)

  3. P 30 czerwca, 2015 at 23:54 Odpowiedz

    Polecam sprawdzić jak działają zwroty pozakupowe. Prawie nigdy nie sprawdzają w jakim stanie sa oddawane ciuchy:) a nie tak jak u nas. Po prostu tu wierzą klientowi i liczy die jego satysfakcja, a u nas patrzą jak na oszusta w sklepie ZUSie wszędzie 🙂 to sa właśnie takie szczegóły ktore czynią życie lepszym. Wieczorem proponuje spacer wzdłuż Tamizy w kierunku London Eye pod pod słońce poprzedzony kolacja w najwyższym budynku w Europie . Pogoda jest piękna, a dzień długi.

  4. Judyta 1 lipca, 2015 at 09:24 Odpowiedz

    Primark to jest szał wszędzie. Ja jakoś nie mam do niego zaufania. Miałam tunikę i kostium kąpielowy stamtąd i jakość średnia, cena była niska, więc pewnie dlatego. W londyńskim nie byłam, ale w Niemczech jest tak samo wielki, tak samo dużo ludzi, kolejki do przymierzalni i odechciewa się nawet rzucić okiem co mają ciekawego. 🙁 Skoro tak zachwalasz dział piżamowy to tym razem zacisnę zęby i zerknę co mają fajnego, bo stałam się maniaczką piżamową. 🙂

  5. Daria 1 lipca, 2015 at 11:19 Odpowiedz

    W sumie to na wyspach ogólnie ciężko o perfumerie, jedynym sklepem, który kojarzę to Perfume Shop, a tak to większość ludzi kupuje perfumy w Boots, Superdrug lub właśnie domach towarowych. Może właśnie dlatego prawie wszystkie dziewczyny, które znam szaleją na punkcie Sephory, która jest taka normalna dla Polaków 😀
    Pozdrawiam serdecznie!

  6. simply lifetime 3 lipca, 2015 at 07:21 Odpowiedz

    wybieram się w październiku, więc Twój post okazał się dla mnie bardzo przydatny! na pewno zajrzę do niego jeszcze przed wyjazdem 🙂 dobrze, że piszesz o tym wszystkim, i jak widać, większość sklepów warta odwiedzenia znajduje się w bliskiej odległości od siebie, co akurat ułatwia sprawę. słyszałam, że warto tam rozejrzeć się właśnie za bielizną i kosmetykami. ja usilnie (a nawet bardzo usilnie!) poszukuję szpilek, możesz polecić jakiś sklep konkretnie?

    • Ania 4 lipca, 2015 at 02:39 Odpowiedz

      Bardzo się cieszę, że się przydał:) Wiesz co mnie przeraża to, że tam są piętra z butami i setki par butów w jednym miejscu. Ja nie miałam czasu na takie poszukiwanie. Ale jest tam kilka marek godnych uwagi, z pewnością na nie trafisz, typu Dune. Polecam Ci zostawić zakupy kosmetyczne na Londyn – ceny są znacznie niższe plus jest sporo promocji. Kupiłam np. zestaw z tuszem Lancome za 11 funtów, czy 3 pomadki w płynie Lancome (zestaw) za 10! I to w Harrodsie, więc na pewno oryginalne. Plus bielizna, tą do spania polecam ogromnie w Priamark, choć nie pałam do tego sklepu wielką miłością, piżamki majątam naprawdę świetne i dobrej jakości.

  7. Zosia 8 lipca, 2015 at 22:16 Odpowiedz

    Jeśli ktoś chce w Londynie iść do Primarka tylko, to ten an Oxford street zdecydowanie odradzam, bo kolejki są niemiłosierne. Ja swojego czasu mieszkałam na Wood Green i tam w Wood Green Shopping Centre mają sklep podobnej wielkości co na Oxford St. ale zero kolejek do przymierzalni czy kas 🙂

    Szału z jakością nie ma, ale piżamy albo czapki/szaliki naprawdę fajne za takie pieniądze 🙂

    Na Camden jest kilka fajnych antykwariatów, gdzie można kupić masę praktycznie nowych książek za 0,5-2 funty. Biorąc pod uwagę ceny angielskojęzycznych książek w Polsce dla mnie to była rewelacja! 🙂

  8. Krzysztof Maszota 31 lipca, 2015 at 10:05 Odpowiedz

    Aniu że też na ten artykuł nie trafiłem przed moim wylotem do Londynu w tym samym celu. Miałem tylko jeden dzień a w zasadzie kilka godzin. Pewnie nawet nie przeszedłem całej ulicy ale kluczowe sklepy zaliczyłem. Dużo zależy od bieżących przecen. Ja nastawiałem się na business casual i … nic nie kupiłem co byłoby na tyle atrakcyjne cenowo żeby nie kupić tego w Polsce ( 20 czerwiec 2015 ). Za to trochę zwiedziłem:) Tak jak piszesz do takich porządnych zakupów trzeba się lepiej przygotować i dać sobie pare dni. Za to po powrocie w ciągu 3 godz kupiłem to co chciałem w naszym trójmiejskim fashion hause:P

    • Ania 1 września, 2015 at 19:18 Odpowiedz

      No dokładnie. Nie ma co idealizować zagranicznych wyprzedaży. Żeby były naprawdę dobre, trzeba moim zdaniem świetnie poznać te ich systemy wyprzedażowe i wiedzieć co, gdzie, kiedy.

  9. Julia 27 września, 2015 at 13:17 Odpowiedz

    Wybieram się za 2 tygodnie do Londynu i mam pytanie czy na Oxford Street znajdują się jakieś sklepy z książkami i płytami? Potrzebuję kupić kilka płyt i jest możliwość, że będą tańsze niż w Polskim empiku 🙂

  10. Zgredek Praski 9 października, 2016 at 11:14 Odpowiedz

    Cała prawda i tylko prawda , dużo fajnych promocji i „wielki świat” w zasięgu ręki ( w zasadzie portfela ) .
    Dużo osób kupuje w primarku i mają rację bo jakość „reserved” a ceny niższe , świetne ciuchy dla dzieci ( next , primark ) . To co dla mnie ważne to rozmiary ( bo jestem grubszym gościem ) i w polskich sieciówkach się nie „mieszczę” dla takich polecam M&S, Debenhams ( świetna linia Mantaray ,Maine New England, Centaur, tę ostatnią warunkowo to garnitury dla grubych albo wysokich gajerek można kupić już za 400zł ale jakość kiepska)
    Ale jako że nie tylko londynkiem człowiek żyje…mogę jeszcze polecić KaDeWe i sklepy wzdłuż Kurfurstendamm w Berlinie ( też mają primarka ) oraz Postamer Platz ( świetnie zrewitalizowana ziemia niczyja po obaleniu muru) , a jeśli ktoś lubi Guinnessa i Oxford St go trochę przerasta…zapraszam do Dublina na Grafton St. miniaturka taka ale podstawowe sklepy są nie ma Harrodsa ale jest Brown Thomas …też można torebkę dla żony za 800eu kupić…
    Ale jak ktoś szuka naprawdę okazji super cen to polecam Pandorf pod Wiedniem ..i te precle mniam

Leave a reply