Życie w Warszawie - czyli jak nam się mieszka w stolicy

DSC01892 (1280x719)

Ostatnio pokazałam Wam Warszawę naszymi oczami, czyli właściwie trasę naszych częstych spacerów.

Dziś takie nasze bardziej praktyczne podsumowanie. Ci z Was, którzy regularnie śledzą bloga, wiedzą, że oboje pochodzimy z Łodzi. Los, a właściwie ciekawość świata i spontaniczność Kuby zaprowadziła nas do Trójmiasta🙂
Polubiliśmy je tak bardzo, że postanowiliśmy się tam osiedlić i kupić własne M.

Zawsze jednak jesteśmy otwarci na świat i nowe wyzwania, dlatego od jesieni zeszłego roku zamieszkaliśmy w Warszawie, właściwie dzieląc nasze życie między tym w stolicy, a tym w naszym mieszkaniu nad morzem (nie zapominając o Łodzi, bo w końcu tam mamy całe nasze rodziny).

Pierwsze wrażenia z życia tutaj opisywałam Wam już kilka miesięcy temu.  Dziś po kilku miesiącach spoglądamy na to doświadczenie jeszcze inaczej. Na pewno go nie żałujemy, a jest to kolejny potrzebny sprawdzian w naszym życiu.

Ponieważ często pytacie jak nam się tutaj żyje, postanowiłam stworzyć takie małe podsumowanie naszych spostrzeżeń. Mam dla Was też kilka zdjęć naszego mieszkanka, ponieważ ciągle mnie prosicie o taki post. Uważam, jednak, że relacja z kawalerki, której właściwie nie urządzałam to byłoby zdecydowanie za dużo, więc tu mam dla Was kilka fotek:)

DSC01845 (1280x719)

1.

Od zawsze mieszkaliśmy w dużych miastach, ale ogrom Warszawy i "pęd miasta" da się tu odczuć na każdym kroku.

Dla mnie hitem były znikające w ekspresowym tempie mieszkania pod wynajem, przez co szukaliśmy takiego aż miesiąc. Mieszkania rzeczywiście są sporo droższe niż w innych miejscach Polski. Choć Trójmiasto też nie należy do najtańszych. 2 lata temu za 64 metrowe nowe mieszkanie w Gdyni 4 przystanki od centrum (byliśmy pierwszymi lokatorami), płaciliśmy kilkaset złotych mniej niż niespełna 30 metrową kawalerkę w centrum Warszawy.

2.

Choć na co dzień wolę zdecydowanie spokój wsi niż zgiełk miasta, w Warszawie szukaliśmy mieszkania jedynie w centrum. Wcześniej dość często bywaliśmy w stolicy w sprawach chociażby blogowych i nie raz przekonaliśmy się, że szukanie miejsca parkingowego, czy ogólnie korki w tym mieście, rzeczywiście biją inne miasta na łopatki:) A jak miałabym porównać do Gdyni - to tam jest chyba raj na ziemii:)  I bilans jest taki, że w Warszawie Kuba swoje 2,5 km do miejsca pracy pieszo pokonywał w niespełna pół godziny, a kiedy musi jechać autem 55 minut! Uroki ulicy Świętokrzyskiej:) Do tego oczywiście liczne remonty (niewiadomo czy się cieszyć, czy płakać). Mieszkanie w centrum zdecydowanie ma więc swoje plusy, ponieważ ja dzięki temu praktycznie wszędzie chodzę pieszo! Poza tym pod ręką mam sklepy, restauracje, kina i teatry. Pierwszy raz w życiu do H&M mam minutę drogi:)

DSC01885 (1280x695)

[w niedzielę ruch jest nieco luźniejszy]

3.

Warszawiacy, WarszaFKA, Słoiki.... ludzi tutaj nazywają różnie, ale i ludzie tutaj są bardzo różni. Zaczynając od sąsiadów, choć mieszkam tutaj kilka miesięcy niektórzy nieustannie się dziwią jak słyszą z moich ust "dzień dobry" 🙂 A początkowo to chyba nikt mi nie odpowiadał, sądząc, że się pomyliłam.
Nie mniej jednak jest to miasto w których lans (zwłaszcza tutaj w centrum) widać znacznie bardziej niż w innych miastach Polski.  Widać też, że ludzie tutaj lepiej, a raczej może bardziej świadomie się ubierają. Także Ci starsi.
W Warszawie znacznie częściej spotykam na przykład  starsze panie w Conversach czy New Balansach i trenczach.  Mam wrażenie, że tutaj starsi ludzie chętniej wychodzą też na miasto, a puby, restauracje, kawiarnie przepełnione są od rana do wieczora, od poniedziałku do niedzieli.

4.

W centrum Warszawy panuje też duże zderzenie biedy i bogactwa. Przy najdroższych restauracjach, hotelach, czy domach handlowych typu Vitkac, spotkać można licznych bezdomnych i żebraków. Moim zdaniem tu jest to znacznie bardziej widoczne niż w innych miastach Polski (tak, zdaję sobie sprawę, że to najliczebniejsze miasto w naszym kraju). Jednak niesustannie robi to na mnie wrażenie, bo jestem wrażliwa na takie widoki (niestety to samo przeżywałam w Mediolanie). Może wydać Wam się to dziwne, ale tu też często spotykam ludzi niepoczytalnych lub totalnie dziwnych. Kiedy rozmawiam z ludźmi mieszkającymi w Warszawie od dawna, okazuje się, że niektórzy z nich są już słynni i rozpoznawani.

DSC01945 (719x1280)

5.

Warszawa to idealne miejsce dla łowców autografów😉 To oczywiście tak z przymrużeniem oka, ale rzeczywiście mieszkając tuż przy Nowym Świecie  nie ma szans, żeby wychodząc na 5 minut po bagietkę, nie spotkała przynajmniej jednej sławnej osoby:)

6.

Co mnie jeszcze zaskoczyło? Mimo sporej konkurencji sklepów i obecności dość selektywnego klienta panuje tu dość niemiła obsługa. Tłumaczę to tym, że być może ludzie w Warszawie są bardziej zmęczeni. Nie raz słysząc ton obsługi do osoby w kolejce przede mną w Krakowskim Kredensie czy Bliklu, po prostu wychodziłam (w cukierni Blikla panie są akurat miłe;) no ale po słodkości chodzę znacznie częściej niż po mięcho;) ). Nie wspomnę o obsłudze w sklepach typu Społem, ale takie staram się omijać. Chociaż jakby patrzeć z drugiej strony, w jeszcze większym i jeszcze "szybszym" Londynie z kolei zaskoczyła mnie przemiła obsługa w dosłownie każdym sklepie! Może to kwestia zadowolenia z życia, z zarobków? Tą kwestię będę jeszcze obserwować przez najbliższe lata:)

DSC01842 (1280x719)

 

[tu kupuję moje ulubione lody;)  plus ewentualnie rurki z bitą śmietaną]

7.

Taksówki w Warszawie są chyba jednymi z tańszych w Polsce. To z pewnością z powodu ogromnej konkurencji.

8.

Oferty w warszawskich sklepach rzeczywiście  są bogatsze. A sklepy niejednokrotnie większe. To z kolei prawa stolicy. Wbrew pozorom warto tu przyjechać na wyprzedaże. Kiedy np. w Trójmieście wyprzedaże już się kończą, w warszawskich sklepach mamy dostępne jeszcze całe wieszaki towarów w bardzo okazyjnych cenach. Za to ceny usług to prawdziwy koszmar. Znacznie bardziej opłaca się jeździć do fryzjera czy kosmetyczki do Łodzi.

DSC01869 (1280x905)

9.

Praca w Warszawie. Z pewnością można tu rozwinąć skrzydła w niejednej branży, wystarczy spojrzeć na portale z ogłoszeniami, dziennie pojawia się tutaj znacznie więcej ofert niż w innych miastach.  Warto więc przyjechać tu na kilka lat "podrasować" swoje cv odpowiednim doświadczeniem.

10.

Dla nas mieszkanie w Warszawie to duża zmiana w życiu. Z jednej strony dość ciężko prowadzi się dwa domy, bo paradoksalnie ciągle żyje się na walizkach, z drugiej jesteśmy jeszcze bardziej odporni na zmiany w życiu i nieoczekiwane sytuacje. Teraz wiem już na pewno, że świat stoi otworem i jeśli tylko chcemy, możemy w jedną chwilę znaleźć się na końcu świata i zacząć życie od nowa. Przeprowadzka do Warszawy zmotywowała nas do częstszego podróżowania. A od listopada odbyliśmy tych podróży naprawdę sporo!

W Warszawie poznaliśmy wiele wspniałych osób, które do tej pory znaliśmy tylko przez kontakt internetowy, czy telefoniczny. Wiem, że Warszawa to dla nas dobre doświadczenie, choć wiem że nie zostaniemy tu na stałe. Nasze warszawskie mieszkanko nazywam pieszczotliwie "przechowalnią" 🙂 Mam dla Was obiecane zdjęcia.

Aaaa... dodam jeszcze, że Warszawie tak bardzo się kurzy, że choć zaczynam dzień od dokurzania, a większość dnia spędzam grzecznie przez komputerem, spokojnie wieczorem mogę znowu przecierać kurze i odkurzać 🙂

mieszkanie warszawa2

Biały regał, wieszak i stolik kawowy to jedyne rzeczy, które przywieźliśmy do mieszkania. Właściwie urządzanie i detale zostawiam sobie zawsze na Trójmiasto:)

mieszkanie warszawa

A Wy lubicie Warszawę? Chcielibyście tu zamieszkać, a może przeprowadziliście się kilka lat temu i nie zamienilibyście jej na żadne inne miasto? Podzielcie się swoimi doświadczeniami koniecznie napiszcie "top miejsca", które musimy odwiedzić?

DSC01888 (1280x652)

Ona: Ja polecam domowe lody na Nowym Świecie;) właściwie mam swoje dwa ulubione miejsca:)

On: Nie da się ukryć, że mają z Ciebie jako klientki niezły pożytek:)

61 comments

  1. Usagi 27 czerwca, 2015 at 23:36 Odpowiedz

    Jeszcze jedno – w Warszawie ludzie biegają po schodach ruchomych, niczym samochody po dwupasmówce.
    jedno z pierwszych wrażeń ze stolicy, no i oczywiście wszyscy się wszędzie spieszą;p

  2. Olga 28 czerwca, 2015 at 12:10 Odpowiedz

    Bardzo fajnie to wszystko ujęłaś. Przyjemnie mi się czytało i choć nigdy wcześniej nie myślałam o życiu akurat w Warszawie, to wiem, że polubiłabym to miasto. W końcu dom twój, gdzie serce twoje 🙂

  3. Kasia 28 czerwca, 2015 at 12:38 Odpowiedz

    Idealne podsumowanie 🙂 – mieszkałam w Warszawie 8 lat i byłam tzw. „słoikiem”, wynajmowałam mieszkanie w centrum i tak jak piszesz, też co chwilę biegałam ze ściereczką. 9 piętro z pięknym widokiem na park saski, ale przy okazji korki na Marszałkowskiej, tramwaje, autobusy, demonstracje, strajki, karetki, biegacze, rolkarze, rowerzyści.
    Do wyboru do koloru 🙂
    Panie w pobliskim spożywczaku zawsze niezadowolone z życia.
    Ludzie wiecznie goniący za tramwajem, jakby był tym ostatnim:)
    Ale są oczywiście plusy, mnóstwo pubów, klubów, restauracji, kin, teatrów, nudzić się raczej nie można 🙂
    Ze swojego doświadczenia mogę powiedzieć, że rodowici Warszawiacy są dużo bardziej przyjaźni, pomocni niż ci przyjezdni.. przynajmniej tak jest w przypadku moich znajomości które przetrwały całe te 8 lat i trwają nadal 🙂
    Pozdrawiam Was gorąco z UK 🙂

    • Ania 29 czerwca, 2015 at 00:23 Odpowiedz

      Oj a my właśnie wróciliśmy z Londynu!
      Zgadzam się – przyjezdni są znacznie mniej życzliwi. Mnie się wydaje, że to wynika z kompleksów. Często ludzie przyjeżdżają z małych miejscowości, wsi i jak zaczynają mieszkać w Warszawie to im się wydaje, że nabierają „klasy” i są już tacy „och” i „ach” 🙂 podobny problem jest w Trójmieście:) dla mnie to ogromne zaskoczenie, że w dzisiejszych czasach ludzie mieszkający w mieście mają jeszcze często poczucie wyższości. Dla mnie to zupełnie niezrozumiałe, bo sama choć lubię miasta i zawsze w nich mieszkałam, bardzo cenię prywatność, spokój i doceniam pozamiastowe tereny bardzo! (może to brzmieć zabawnie, bo jednak prowadzę bloga, a to nie zawsze równa się prywatność).

    • Ania 29 czerwca, 2015 at 00:25 Odpowiedz

      😉 uwierz mi, że jak coś jest na wyciągniecie ręki, to zawsze myślisz, że możesz wejść w każdej chwili, więc ciągle odkłóadasz ten moment;)

  4. Sylwia 29 czerwca, 2015 at 07:47 Odpowiedz

    Mieszkam w Warszawie od urodzenia, nigdy w centrum zawsze na obrzeżach. W centrum jednak bywam codziennie – już do liceum chodziłam w centrum, później praca, studia. W sumie coś takiego mi bardzo pasuje, nie umiałabym chyba mieszkać w centrum, ale tez nie umiałabym w centrum nie bywać. Trzeba się tylko przyzwyczaić że droga do pracy zajmuje 40 minut 🙂 ale po tylu latach już mam to opanowane. Polecam warszawskie parki – Moczydło, Skaryszewski, Saski do którego macie blisko no i Łazienki czy ogród w Wilanowie – a jak znajdziecie więcej czasu wybierzcie się do Powsina.

      • Aga 7 września, 2015 at 15:53 Odpowiedz

        Aniu, macie wspaniały park całkiem niedaleko domu, park Rydza Śmigłego na tyłach hotelu Sheraton, ciągnie się aż do Wisły. Polecam bardzo 😉 Mieszkałam obok niego przez kilka lat i teraz często wpadam tam na spacery z sentymentu. Ja w ogóle uwielbiam Warszawę, urodziłam się tu, wychowałam… to moje miasto 🙂
        Pozdrawiam,
        Aga

  5. luxusowi 29 czerwca, 2015 at 10:50 Odpowiedz

    Świetne podsumowanie życia w Warszawie. Mimo pewnych minusów ogromnym plusem jest ilość i jakość sklepów z ubraniami 🙂 Pozdrawiamy i Zapraszamy

  6. Moaa 29 czerwca, 2015 at 13:12 Odpowiedz

    2 lata w Warszawie skutecznie mnie zniechęciły do mieszkania tam. Za to lubię do Warszawy przyjeżdżać i chłonąć jej klimat 🙂 Dobrze, że mam rzut beretem. spokój na co dzień, możliwości na wyciągnięcie ręki – sytuacja idealna 🙂

  7. Agnieszka 29 czerwca, 2015 at 18:21 Odpowiedz

    Jam też słoik i to już prawie 9 lat tu mieszkam 😉 Porzuciłam mój ukochany Olsztyn dla męża, ale zawsze Warszawę lubiłam, więc nie cierpiałam zbyt mocno 😉 Często to miasto mnie męczy, jest za duże, za głośne, za ludne, a jednak kiedy myślę o wyprowadzce, to nie potrafię sobie wyobrazić mieszkania w innym miejscu. Tu się żyje inaczej po prostu, ja póki co widzę więcej plusów 🙂

  8. simply lifetime 3 lipca, 2015 at 07:38 Odpowiedz

    Warszawa to miasto, w którym pęd odczuwa się bardzo silnie. czasami jestem tam przejazdem, na dzień lub kilka, i zawsze chętnie tam przebywam, ale życie w takim pośpiechu zdecydowanie nie jest dla mnie. ostatnio będąc właśnie na Nowym Świecie podczas jednego dnia spotkałam trzy osoby, które normalnie widzę na ekranie telewizora 😉 uwielbiam Warszawę też za pyszne, małe knajpki, w pełni wyposażone sklepy i ludzi, którzy nie boją się wyrażać siebie. wracajcie do Gdyni! 🙂

    • Ania 6 lipca, 2015 at 11:58 Odpowiedz

      No ja mam tak codziennie:) Restauracyjnbie rzeczywiście jest nieźcle, przynajmniej jest wybór:) już nie możemy się doczekać, kiedy odwiedzimy Gdynię!

  9. kobiece-inspiracje.com 4 lipca, 2015 at 19:51 Odpowiedz

    Ja mieszkałam w Warszawie jakieś 4 miesiące i…wróciłam do Łodzi. Nie tęsknie za stolicą i nigdy nie czułam się tam jak domu. .. . Bywałam i mieszkałam w wielu miastach w kraju i za granicą i wszędzie było mi dobrze, więc zaskoczył mnie fakt, że w Warszawie było mi źle…:(

  10. Nebule 6 lipca, 2015 at 07:53 Odpowiedz

    Jak poznałam Was przedwczoraj to nie wiedziałam, że tu mieszkacie;) pod poście nawet się ucieszyłam.
    Ja tu mieszkam już 11 lat. Bardzo lubię Warszawę za możliwości jakie daje i ogrom miejsc, które trzeba odwiedzić. Początkowo było trudno odnaleźć się samej w stolicy jednak z perspektywy czasu uważam, że Warszawa da się lubić. Tak jak pisałaś- da się tutaj odczuć klimat metropolii. My rowniez mieszkamy prawie w centrum. Dzieki temu nie stoimy w korkach, bo kiedy mieszkańcy przedmieścia stoją w godzinnym korku na wjeździe my spokojnie wyjezdzamy w przeciwnym kierunku. Warszawę uwielbiam przede wszystkim za klimat historyczny ( a jestem jej pasjonatką). Aaa no i parki w centrum- chyba w żadnym innymi mieście nie ma tyle możliwości do spacerowania. Koło Was mam tez swoją ulubiona knajpę na spotkania z przyjaciółmi. Nazywa sie Aioli. Pozdrowienia

    • Ania 6 lipca, 2015 at 12:02 Odpowiedz

      Przeprowadziliśmy się w zeszłym roku:) ale mieszkamy i w Warszawie i w Trójmieście. Ja też nigdy nie dramatyzowałam Warszawą, bywa w pewnym sensie trudna jako miasto, ale ma też mnóstwo zalet. Co do Aioli wybieralismy się już kilka razy, ale jeszcze się nam nie udało dotrzeć. Zwykle lądujemy w pobliskim Parosie, ale zostajemy na Nowym Świecie lub odwiedzamy Charlotte 🙂 ale po takie rekomendacji musimy się wybrać do Aioli:)

  11. Nebule 6 lipca, 2015 at 23:22 Odpowiedz

    Idzcie koniecznie do Aioli. Niech tylko Was nie przerazi tłum przez wejsciem. Warto poczekac na stolik. Ta restauracja przypomina mi nowojorskie knajpki na dolnym Manhattanie. A my za to nie znamy Parosa. Dzięki:)

  12. Marika 7 lipca, 2015 at 15:58 Odpowiedz

    Ciekawie czyta się o Warszawie z perspektywy kogoś, kto nie mieszka tu od zawsze 🙂 Ja Warszawy nie zamieniłabym na żaden Berlin, Paryż ani Nowy Jork!

  13. Tosia 29 lipca, 2015 at 15:01 Odpowiedz

    Ja wyjechałam z Warszawy pięć lat temu. Już po maturze wiedziałam, że nie chcę tu studiować ani mieszkać. W skrócie mówiąc atmosfera miasta mnie dobijała, poczucie ogromnej anonimowości, popychanie w środkach transportu i nie zauważanie obiektu popchniętego („Przepraszam”?), nie nawiązywanie kontaktu wzrokowego, zagadnięci na ulicy ludzie pędzą dalej, gdzie pędzili, obsługa w sklepach mechaniczna i nawet bym powiedziała, że mechaniczny stosunek ludzi do ludzi. Człowiek czuje się obcy nawet w miejscu swojego zamieszkania, zero „dzień dobry” jakby każdy był listonoszem. Ja jestem z innej gliny ulepiona i muszę powiedzieć, że jak mam jechać do Warszawy do rodziców, to jestem przygnębiona 😀
    Może jeszcze z moich refleksji dodam, ze wbrew pozorom w Warszawie ciężko jest nawiązać prawdziwe przyjaźnie, które trwają mimo upływu lat i zmieniających się okoliczności. Ja miałam szczęście, ale czasem słyszę od znajomych z liceum, że zazdroszczą mi studiów w innych mieście, bo na UW panuje atmosfera nieprzyjemna.

    Żeby nie było takiego malkontenctwa… Warszawa ma swoje plusy. Na przykład bardzo sympatyczny i wrażliwy personel Pogotowia Ratunkowego. Zdarzyło mi się obcować i myślę, że to nie do podrobienia w innych miastach 🙂
    Poza tym atmosfera Warszawy w Warszawie potrafi się radykalnie zmienić, gdy po prostu zmienimy dzielnice. Najlepiej z dala od grodzonych osiedli.

    Pozdrawiam

  14. Ania 7 grudnia, 2015 at 16:59 Odpowiedz

    Witam
    zamierzam przeprowadzić się do Warszawy ale różne opinie czytałam na temat poszukiwania pracy i tak się zastanawiam jak jest z pracą? tak naprawdę?

  15. weronika 26 grudnia, 2015 at 13:06 Odpowiedz

    Jedyne co trzyma w Warszawie ogromną większość to właśnie praca. Mało kto teraz myśli o zamieszkaniu na przedmieściach bo jazda w korku w godzinach szczytu to ok 2h. Dlatego warto zamieszkać blisko centrum, np osiedle Bliska Wola albo blisko miejsca pracy.

  16. eliza 6 stycznia, 2016 at 15:18 Odpowiedz

    Mieszkam na osiedlu Arkadia Łomianki, dojazd jest bardzo dobry, niezła komunikacja, własnym samochodem też można dojeżdżać do centrum, specjalnie na korki nie ma co narzekać. Co ważne to spokojna i cicha okolica, świeże powietrze zamiast wielkomiejskiego smogu.

  17. Eliza 14 stycznia, 2016 at 16:59 Odpowiedz

    Z moich obserwacji, a bywam w Warszawie dość często, wynika, iż obsługa sklepów, jest znacznie milsza niż w Londynie. :))) Ale widocznie każdy ma swoje doświadczenia 😀

  18. kjerte 11 kwietnia, 2016 at 09:33 Odpowiedz

    Wolę mieszkać pod miastem – dużo lepsze warunki, niższe koszty życia. Akacjowa Aleja, Radzymin. Ponad 4k za metr, dobra lokalizacja, piękne osiedle, a pracę mam tak ulokowaną, że teraz dojazd zajmuje mi znacznie mniej czasu niż wtedy, gdy mieszkałam w stolicy. Warszawa może kiedyś była atrakcyjna, ale teraz?

  19. podmem 6 maja, 2016 at 09:35 Odpowiedz

    Akurat tutaj zdecydowanie zgadzam się z przedmówcą – lepiej żyć poza miastem, ze względu na mniejsze koszty, atrakcyjniejsze otoczenie i nie tylko. Osobiście uważam, że im dalej od miasta, tym po prostu lepiej, ale to już sami musicie ocenić czego chcecie. Stolica to już absolutnie nie to samo co kiedyś. Teraz życie tam, to już całkowicie inny standard.

  20. roberp 30 czerwca, 2016 at 09:37 Odpowiedz

    Radzymin, Akacjowa Aleja. Im dalej od miasta tym lepiej. Wszyscy mamy chyba identyczne oczekiwania – mniejsze koszty, a dużo wyższy standard życia i tak już będzie. Mnie się w Radzyminie świetnie żyje, tym bardziej, że nie muszę spłacać ogromnego kredytu.

  21. Piecia 29 września, 2016 at 21:03 Odpowiedz

    można poza miastem, można i w mieście. Białołęka się rozbudowuje, poprowadzony jest tramwaj, więc i dojazdy jakos da się ustawić. teraz są targi mieszkaniowe w ten weekend, zamierzam odwiedzić stoisko , bo mają tam inwestycje rozpoczęte, można się dowiedzieć i porównać na miejscu oferty

  22. Zgredek Praski 9 października, 2016 at 10:36 Odpowiedz

    Warszawa jak każda stolica może cię wynieść na piedestał a potem rozbić o bruk. Dobre zarobki zabijają ceny zakupu lub wynajmu nieruchomości ( singiel-ka przyjeżdża tu dostaje na początek te 3000netto i jest w 7 niebie bo h&m blisko, dużo klubów itp. potem jak musi zapłacić 1200 za kawalerkę z opłatami to już tak fajnie nie jest , para jeszcze jakoś przędzie..). Dobra praca w tym mieście to układy lub „mistrzostwo świata” w jakiejś dziedzinie…wtedy sky is the limit. Nie mniej praca jest , co w innych częściach kraju nadal jest problemem ( ściana wschodnia ). Podziwiam ludzi którzy cieszą się że mieszkają w centrum, bród, smród i non stop korki. Dobre dla studenta UW albo jako mieszkanie na jakiś czas, no ew „lansik” się liczy bo można na piechtę ogarnąć Nowy Świat, pasaż Wiecha itp. To że ludziska siedzą w knajpach wynika z faktu że jednak trochę zarabiają, trochę ich tu jest , do Wawy przyjeżdża ostatnio dużo turystów ( zwłaszcza po Euro2012 ludzie dowiedzieli się że Polska to nie tylko park tematyczny Kraków + Oświęcim ) .Kolejny powód przesiadywania w knajpach to duża ilość przyjezdnych ( jak chcesz spotkać się ze znajomymi to gdzie ich zaprosisz? do kawalerki czy mieszkania wynajmowanego na spółkę z kimś? ) To też przekłada się na jakość obsługi , jak jesteś w miejscu opanowanym przez turystę to każdy ma cię gdzieś, masz tylko zostawić kasę i zwolnić miejsce dla następnego klienta bo i tak najczęściej tu nie wrócisz , do tego dochodzi „maksymalizacja zysków polish stajla” czyli właściciel „musi” żonie spłacić nowe X3 w rok więc obsługa w sklepie zarabia minimum krajowe a produkty sprzedawane są po cenach jak w Berlinie czy Londynie.
    I tu dochodzi najlepsza zaleta „stolicy” … można z niej łatwo „wyfrunąć” do bardziej cywilizowanych miejsc gdzie służby porządkowe są od porządku i pomocy a nie karania a obsługa klienta jest w stylu klient ma zawsze rację a nie bierz i spier….
    Jest jeszcze jedna rzecz której nie zauważają nowi ludzie w Wawie …to szare tło … przyjeżdżasz …widzisz ludzi na deptakach dobrze ubranych, dobre auta ,jest ok …nie dostrzegasz tych wszystkich zmęczonych ludzi w tramwajach i autobusach jadących do pracy i ich wyrazu twarzy braku uśmiechu …to mnie najbardziej rozwaliło.
    To miasto ma jakieś 2mln ludzi jakieś kilka tysięcy „jednodniowych warszawiaków”, wystarczy że 20% z nich to ludzie dobrze zarabiający ..a reszta , no cóż reszta to tylko nawóz…

  23. Kasia 24 marca, 2017 at 09:44 Odpowiedz

    Bardzo dobrze znam Warszawę, bo często tam jeździłam jak jeszcze chodziłam do szkoły. W ogóle mi się nie podobała. Wszyscy gdzieś pędzili i nie zwracali na siebie uwagi. Stwierdziłam, że nigdy nie chciałabym tam zamieszkać. A życie jest nieprzewidywalne…dostałam propozycję pracy w stolicy, Długo zastanawiałam się czy zdecydować się na przeprowadzkę z Wrocławia. Stwierdziłam, że jest to dla mnie szansa bo prowadzę jednak w tym względzie jest na pierwszym miejscu mimo ogromnej konkurencji. I tak teraz po 4 latach mogę powiedzieć, że nie żałuję tej zmiany, bo wiele się tutaj nauczyłam ale kto wie, może życie znowu mnie zaskoczy?

  24. Stasiek 24 lipca, 2017 at 17:03 Odpowiedz

    Dobre spostrzeżenia nt. Warszawy. Ja kiedyś miałem swój „warszawski sen”, kiedy miałem 20 lat. Z bardzo słabej pracy, awansowałem do biura nieruchomości bez żadnej licencji, zupełnie przez przypadek. Zrobiłem przez kolejne lata uprawnienia, zdobyłem wykształcenie i teraz prowadzę własną ( małą bo małą ) działalność. Tutaj się szybciej żyje i trzeba wykorzystywać okazja, a ich nie zabranie nikomu chyba, że jest głuchy i ślepy.

    Natomiast mieszkać w Warszawie na stałe bym nie chciał. To jest dobre miasto dla młodych ludzi, którzy dopiero zaczynają swoją przygodę z pracą/biznesem itp.

  25. Emi 5 sierpnia, 2017 at 14:04 Odpowiedz

    Przeczytałam wpis i pod każdym punktem mogłabym się podpisać. Jestem z Gdańska, a w Warszawie mieszkam od 6 lat. Po 6 latach już mam dość Warszawy, chciałabym wrócić do Gdańska, chociaż myślę też o Toruniu (że względu na działalność jaką prowadzę). Niestety przede mną wyzwanie bo muszę do tego pomysłu przekonać męża, który jest Warszawiakiem i tutaj ma całą rodzinę….

  26. Magdalena 25 listopada, 2017 at 08:34 Odpowiedz

    Właśnie udało Mi się namówić męża do przeprowadzki do stolicy..łatwo nie będzie ogarnąć to wszystko, mąż pracujący za granicą i ja sama z dwójką dzieci ( 8 i 3), ale wiem że warto i doczekać się nie mogę..
    Na nasze mazury będziemy jeździć do babci w wakacje 😉

  27. nati 4 grudnia, 2017 at 12:06 Odpowiedz

    Myślę, że jedną z lepszych dzielnic do mieszkania w Warszawie jest wciąz Wawer. Oglądałem ostatnio mieszkania z żoną na osiedlu Miasteczko Wawer i prezentują się swietnie. Okna z widokiem na las, duże pokoje, bardzo duze tarasy, idealne warunki dla mnie

Leave a reply