Przepis na ślub - pomysły na wieczór panieński

balon

Prośba o ten post pojawia się w mailach przynajmniej raz w tygodniu, a czasem nawet częściej.

Być może Was rozczaruje, ale długo zwlekałam z moimi propozycjami na wieczór panieński, ponieważ nie jestem fanką tego zwyczaju...

Być może dlatego, że muszę przyznać, że jeszcze nigdy nie byłam na stylowym wieczorze panieńskim, a poza tym nie bawię się dobrze bez mojego męża (wystarczyło mi choćby kilka imprez firmowych, żeby się o tym przekonać, kiedy jeszcze pracowałam na etacie).

Mój wieczór panieński

Oczywiście nie miałam  typowego wieczoru panieńskiego (zo rozumiem przez "typowy" wyjaśnię później). Po pierwsze nie dałam moim koleżankom szansy na zorganizowanie takiego. Jak już Wam pisałam w innych postach, na ślub zdecydowaliśmy się bardzo szybko i na przygotowania mieliśmy nieco ponad miesiąc. Dodatkowo jak tylko zmieniliśmy datę ślubu i przełożyliśmy rezerwację sali... wyjechaliśmy urządzać się do Trójmiasta.

Pamiętam jednak ostatni wieczór jaki było mi spędzać jako panna 🙂

Kuba umówił się w pubie ze swoim świadkiem, ponieważ dzień przed naszym ślubem odbywała się słynna walka na ringu - Adamek - Kliczko 🙂

Do mnie natomiast przyjechała moja najlepsza przyjaciółka. Siedziałyśmy na łóżku w moim pokoju na poddaszu (który z resztą razem malowałyśmy). Na środku pokoju, przy suficie wisiała rozłożona moja suknia, a my popijając Karmi rozmawiałyśmy wiele godzin o tym jak to było, kiedy przeżywałam różne perypetie miłosne, zawodowe i wszystkie inne.
Wspominałyśmy Jej ślub - bo właściwie to tuż przed nim się na nowo poznałyśmy.

To był piękny wieczór i do dziś mam go w pamięci.
Obraz tej wiszącej sukni, jest niczym zdjęcie z mojej głowie.

Sentymentalnie to wspominam:)

_MG_8937

Typowy wieczór panieński

Od razu zaznaczę, że to moja subiektywna opinia na ten temat. Dla mnie typowy wieczór panieński (na takich byłam, o takich słyszałam od koleżanek) oznacza spotkanie się kilkunastu dziewczyn. Zwykle najpierw w domu. Często dziewczyny dostają jakieś tandetne gadżety, które powinny użyć w swoim stroju. W domu tak naprawdę zaczyna się picie alkoholu... intensywnie kontyunowane później w klubie.  Czasem po drodze zdarza się jakaś limuzyna (zupełnie nie rozumiem jej sensu), w uboższej wersji taksówki. W klubie zwykle dziewczyny mają wynajęte miejsce (stoliki, czy loże) do swojej dyspozycji. Tam dzięki gadżetom, czy jednolitym strojom (np. w tym samym kolorze) "panieńska ekipa" z panną młodą na czele (która zwykle ma we włosy wpięty kawałek tiulu) daje znać wszystkim samcom w klubie, że nie ma z nimi drugich połówek. W między czasie na dziewczyny czeka mój kolejny hit - tort w kształcie penisa. Jeden z bardziej "stylowych" punktów programu wieczoru panieńskiego. To nie koniec koszmaru... wisienkę na tym niesmacznym torcie zostawiłam na sam koniec. Striptizer! No dziwię się, że ludziom nie żal wydawać pieniędzy, ale pozwolę sobie nie komentować więcej tego tematu. Generalnie podpite kobiety (żeby nie powiedzieć dosadniej) wracają do domu i twierdzą później całe życie, że to była jedna z najlepszych imprez w ich życiu. I dzięki Bogu tylko za to, że ktoś zaczął myśleć i nie robi już tych imprez dzień, czy dwa przed ślubem, bo niełatwo się po takiej imprezie doprowadzić do porządku. Tak więc huczne wieczory panieńskie odbywają się na kilka tygodni przed planowanym ślubem.  Po prostu nie rozumiem, że to może kogoś bawić i cieszyć.

Inny wieczór panieński

Niejednokrtonie kobiety składają się na taki wieczór panieński i wydają spore pieniądze. Osobiście nie widzę nic złego w takiej przedślubnej idei spotkania się z grupą ulubionychy kobiet, ale przecież takie spotkanie może mieć zupełnie inną formę. Na początek moje 3 pomysły na wieczór panieński. Chętnie jednak posłucham także Waszych propozycji i na bazie tego stworzę bardziej obszerny post, który być może pomoże przyszłym świadkowym (no bo to jednak podobno one powinny ten wieczór zorganizować) .

arbuz

3 pomysły na wieczór panieński

1.

Jeśli przed nami pora wiosenne czy letnia, możemy psotawić na aktywności na powietrzu. Co powiecie na piknik nad morzem, za miastem, nad rzeką, w ogrodzie?? Piknikowi warto nadać piękną oprawę. Oczywiście przyszła panna młoda powinna poczuć, ze to przyjęcie dla niej. W prezencie możecie jej podarować piękny kosz piknikowy, który z pewnością przez lata posłuży jej nowej rodzinie, ale zawsze będzie jej przypominał o spotkaniu z Wami - najlepszymi koleżankami, które były z nią w tym wyjątkowym dniu.
Na takie spotkanie możecie też zaprosić fotografa, któy uwieczni te beztroskie chwile, a album ze zdjęciami dołączyć zamiast kwiatów jako prezent ślubny.

party

2.

O czym wiele kobiet mogłoby mówić bez końca? O kosmetykach! Zorganizujcie wieczór panieński w salonie kosmetycznym, studiu wizażu lub zaproście wizażystkę do domu. Poproście, żeby zorganizowała dla Was makijażowy warsztat, a pannie młodej podarujcie kosmetyki/bon na kosmetyki lub ulubione perfumy. Wszystko tematycznie. Spotkanie możecie kontynuować kolacją w domu lub w restauracji. Idealny będzie tort lub ciasteczka także w tej tematyce:) Tu również możecie zdecydować się na fotografa lub dodatkowo kupić aparat typu polaroid i same uwieczniać panieńskie chwile.

florentinecupcakes com

3.

Przyszłą pannę młodą możecie także zaskoczyć ciekawymi aktywnościami w zależności od zainteresowań. Wspólny  jednodniowy kurs tańca lub gotowania z pewnością będzie niezapomnianą pamiątką. Oczywiście to także możecie uwiecznić zdjęciami lub zmontowanym filmikiem. Może to być także fajna forma integracji dla tych dziewczyn, które jeszcze się nie znają.

czekolada

[Moje czekoladki]

Czekam na Wasze opinie i pomysły!:) jeśli chciałybyście podzielić się zdjęciami z Waszego pomysłowego wieczoru panieńskiego, prześlijcie na mojego maila: ania@fashionable.com.pl

Zapraszam Was też na wpis

5 przyjemności na wyciągnięcie ręki

i mini konkurs w którym mam dla Was aż 10 upominków!

DSC_4089 (1280x850)

Zapraszam Was także na mój kanał YouTube TUTAJ:

a przykładowe filmy znajdziecie tu:

Ona: Czekam na Wasze pomysły!

On: 😉

 

59 comments

  1. Asia 23 czerwca, 2015 at 19:09 Odpowiedz

    Myślę sobie, że najważniejsza w tym wieczorze jest sama Panna Młoda i to w jakich Ona „klimatach” czuje się dobrze. Jeżeli jest spokojniejszą duszą, to i taki panieński powinien być, jeżeli potrzebuje się wyszaleć, to i taki wieczór jest ok – oczywiście wszystko w granicach normy 😉 na moim wieczorze było właśnie kilkanaście dziewczyn – trzymamy się taką ekipą od ładnych kilku lat – więc dla Nas to był fantastyczny wieczór. Nie było striptizera, na którego ja bym nie w życiu nie chciała patrzeć, nie było tandetnego tortu, ani limuzyny, był za to meleks, park linowy i impreza w zasadzie tylko w naszym gronie – za to w Sopocie. Gadżety były – owszem – ale takie, które teraz są świetnym wspomnieniem! I tak samo było jak ja byłam świadkową, znowu to samo grono kobiet, ale bez męskiego obcego ciała i zboczonego tortu. Za to aquapark, masaż dla Panny Młodej, wspólny obiad i noc w Gdańsku 🙂 także – reasumując moje wypiociny – ten wieczór nie ma być super dla gości, dla kobiet, które chcą się wyszaleć, ma być super dla tej naszej Panny Młodej, o! :))) także co komu miłe 🙂

    • Ania 23 czerwca, 2015 at 19:44 Odpowiedz

      Oczywiście się zgadzam. Często dziewczyny próbują uszczęśliwiać pannę młodą na siłę, ważne, żeby ona czuła się z tym dobrze i jej ekipa oczywiście też:)

    • magda_1414 30 sierpnia, 2017 at 16:43 Odpowiedz

      Uważam, że spokojne wieczory panienskie sa o wiele fajniejsze, niz dzikie, szalone popijawy. ostatnio spadlo na mnie wyprawianie imprezy mojej przyjaciolki. Najpierw poszłyśmy do restauracji, pozniej do baru, a na koncu do escape roomu. miejsce naprawde cudowne,

  2. Paula 23 czerwca, 2015 at 19:27 Odpowiedz

    Wiesz, że ja też nie jestem fanką takich imprez, i nie mogę wybaczyć mojemu, że w sobotę poszedł sobie na piwo z kumplami i wrócił o 4…a ja całą noc przez to nie spałam. Jak się kogoś kocha to chce się wszystko robić razem, a samotne noce są najgorsze !!
    Mnie wystarczyło słodkie winko i pogaduchy z przyjaciółką i siostrą, no i wcale po nocach nie łaziłam ehh ale co zrobić na szczęście to był jego ostatni raz tak bynajmniej powiedział 😀 🙂

  3. Anna 23 czerwca, 2015 at 19:31 Odpowiedz

    Współorganizowałam wieczór panieński mojej przyjaciółki. Było to o tyle ekstraordynarne przedsięwzięcie, że poznałyśmy się w gimnazjum, a tu taka impreza w wieku zaledwie 22 lat!
    Pojechałyśmy do Warszawy (przyszła Panna Młoda, jej siostra, nasza przyjaciółka i ja) najpierw na obiad do restauracji Paris Paris (swego czasu jarałyśmy się jak dzikie Paryżem), następnie założyłyśmy delikwentce opaskę na oczy i zaprowadziłyśmy do Teatru ROMA (było to jednym z jej marzeń; wtedy akurat grali „Deszczową Piosenkę”). Przyszła Panna Młoda została przez nas obdarowana płytą CD z musicalu, programem i… zaraz po oklaskach, jakby nigdy nic, została wciągnięta za kulisy (ustaliłam to wcześniej z Basią Kurdej-Szatan), gdzie aktorzy składali jej życzenia i podpisywali się na programie. Miała szok wypisany na twarzy.
    Skończyło się kolorowymi drinkami na Chmielnej i powrotem do domu w połowie nocy.
    Nietypowo i jak satysfakcjonująco (dla wszystkich:P)!
    P.S. Wieczór Panieński odbył się na 1,5 miesiąca przed ślubem, więc nie było żadnego stresu, ale po prostu wspólny, radosny czas 🙂

  4. Zastrzyk inspiracji 23 czerwca, 2015 at 19:40 Odpowiedz

    W kwestii tradycyjnego wieczoru panieńskiego w 100% się z Tobą zgadzam. Klub, limuzyna , a do tego jeszcze striptizer to absolutna masakra i szczyt tandety! Bardzo fajne pomysły, szczególnie ten z kursem gotowania. Pewnie ile panien młodych tyle pomysłów, ale wieczór w domu z winem jest naprawdę ok. Słyszałam też o tym, że ostatnio bardzo modne są przedślubne wyjazdy panny młodej z najbliższymi przyjaciółkami. Weekend nad morzem, czy jakimś fajnym europejskim mieście też mogą być fajne 🙂

    • Ania 23 czerwca, 2015 at 19:50 Odpowiedz

      Dokładnie! Na pewno nie każdą ucieszy kurs gotowania, czy salsy, ale dla każdej można wymyślić coś, co sprawi jej radość:)

    • ONA 31 marca, 2016 at 08:44 Odpowiedz

      to zalezy co to kto lubi. Imprezowe dziewczyny będą wolały limuzyne, dyskoteke i striptizera niż siedzenie w domu i zamulanie z jedną koleżanką. Dla mnie takie siedzenie w domu i paplanie byłoby zwyczajnie nudne. Więc zalezy co kto lubi.

  5. Judyta 23 czerwca, 2015 at 19:55 Odpowiedz

    Mam bardzo podobne zdanie na temat wieczorow panienskich co Ty 🙂 moj zbliza sie coraz bardziej i nie mam zamiaru spedzac go w klubie, nie bedzie tez grona przyjaciolek (mam kolezanki, ale nie czuje potrzeby zeby byly na moim wieczorze panienskim). Mam zamiar spedzic milo czas z moja przyjaciolka, ktora jest moja swiadkowa 🙂 moze gdzies wyjedziemy na jeden dzien, a moze poprostu zaszyjemy sie w mieszkaniu z butelka wina, zobaczymy – pelen spontan 🙂 tak samo jak Ty – nie lubie bawic sie bez mojego narzeczonego, wiec nie mam zamiaru udawac ze tak nie jest pozdrawiam!

  6. Moaa 23 czerwca, 2015 at 20:08 Odpowiedz

    Zupełnie się zgadzam!!! Dziś rozmawialiśmy z M o wieczorach kawalersko-panieńskich bo niebawem takie przed nami i… jesteśmy tymi imprezami, imprezami wyjazdowymi, popularnymi zwyczajami załamani. Piknik to to co by mnie maksymalnie uszczęśliwiło ♥

  7. veritas 23 czerwca, 2015 at 20:39 Odpowiedz

    Ja bardzo miło wspominam mój panienski. Owszem zaczął się u świadkowej a póżniej był klub. Przede wszystkim miałam okazję bawić się z dziewczynami, które gdzieś tam zapisały się w mojej historii i to było niezwykle miłe, że chciały zorganizować dla mnie ten wieczór. W prezencie dostałam 3 pudełka zatytułowane: matka, żona, kochanka. Każde kryło różne drobne podarunki. Przy oglądaniu upominków było dużo śmiechu. Poza tym świadkowa zorganizowała fajne konkursy: rysownie przyszłego meża z zasłoniętymi oczami , pytania i zgadywanie „co odpowiedział Kuba…?”, czy też wybieranie spośród wielu zdjęć częsci ciała, która należała do mojego narzeczonego. Poza tym było wspólne oglądanie zdjęć i dużo wspomnień. Rzadko mam okazję bawić się w klubie. Podobnie jak Ty nie przepadam za imprezami bez męża, ale tej nocy tańczyłam jak zaczarowana 🙂 Ostatnio miałam okazję być na wieczorze panieńskim koleżanki. Było dokładnie tak jak to opisałaś…konkursy w piciu wódki do upadłego, wibrator w prezencie i bardzo kiepska impreza w klubie. Wiele zależy zatem od świadkowej. Mój wieczór był dokładnie taki jaki zawsze chciałam mieć:)

    • Ania 23 czerwca, 2015 at 23:16 Odpowiedz

      Z tego co napisałaś Twój wieczór rzeczywiście był bardzo przyjemny! I o to chodzi, żeby świadkowa wyczuła potrzeby panny młodej. W końcu teoretycznie czyni te honory, ponieważ prawdopodobnie jest jej najbliższą osobą!

  8. Ola 23 czerwca, 2015 at 22:11 Odpowiedz

    Ja też obawiałam się tego wieczoru, zupełnie niepotrzebnie:) 8 najbliższych dziewczyn porwało mnie z przewiązanymi oczami na 1,5h zumby, a potem spędziłyśmy miły wieczór w domowej atmosferze i winku gadając o facetach, związkach. Był też konkurs z wiedzy o narzeczonym:) W prezencie dostałam śliczną klasyczną bieliznę, a piękny tort z suknią ślubną robiła własnoręcznie moja przyjaciółka:)

  9. Dominika 24 czerwca, 2015 at 00:00 Odpowiedz

    Zgadzam się w kwestii tradycyjnego wieczoru panieńskiego, niczym z niektórych komedii romantycznych, zwłaszcza tych zagranicznych. Co najgorsze, zazwyczaj takie wieczory nie są miłe dla głównej uczestniczki. Dla mnie też by nie był. Za nic nie chciałaby mieć takiego wieczoru panieńskiego!
    Twoje propozycje są naprawdę super a uwiecznienie spotkania dzięki zdjęciom lub filmikowi to piękna pamiątka na całe życie! Wersja z piknikiem podoba mi się najbardziej o ile oczywiście jest ciepło. W razie gdyby tak nie było, proponowałbym wieczór w drewnianym domku z kominkiem. Podłoga cała w kocach i poduszkach, żeby było wygodnie. Na jednej ze ścian duży ekran a na nim wyświetlane ulubione filmy przyszłej panny młodej i to nie koniecznie romantyczne! Spokojnie i z klasą 🙂 Do tego dobre jedzenie i lampka wina. W przerwach pogaduchy. Marzenie!

  10. Judyta 24 czerwca, 2015 at 14:31 Odpowiedz

    To jesteśmy dwie nie lubiące typowych wieczorów panieńskich. Byłam na jednym, a właściwie to na połowie, czułam się okropnie i wyszłam. Resztę tego wieczoru spędziłam z Narzeczonym i jego kumplem.
    Nie lubię imprez, na których są same dziewczyny. Nie lubię tortów w kształcie penisa, rurek z penisem, kupowania fikuśnej bielizny w seks shopie, która jest tak naprawdę tandetna. A striptizera nie będę komentować, bo dla mnie tacy panowie są kompletnie aseksualni i nie pociągają mnie ich tańce. Nie jest to mój klimat i unikam jak ognia wieczorów panieńskich.
    Kiedyś marzyłam o panieńskim w SPA. Lampka wina, masaż, maseczka, manicure, pedicure, sauna i piękny pan dolewający wina. Chciałam robić rzeczy, których nigdy nie robiłam, bo nie miałam czasu albo nie było mnie stać. I wystarczyłaby mi do towarzystwa jedna przyjaciółka tylko.
    Teraz widzę to inaczej. Wieczór z pole dance, który prowadzi jedna z moich trenerek, Dziewczyny tańczą zwykłą choreografię, taką bardziej burdelową, a ja jako gwiazda wieczoru robię ewolucje na rurce. A potem idziemy na jakąś pyszną kolację. 🙂
    Inna wizja to panieński w Amsterdamie. Uwielbiam klimat tego miasta. Tam mogłabym najpierw odwiedzić ulubione seks shopy, a potem iść do klubu i tańczyć do białego rana, popijając Amstela. Ubrana w dżinsy, bluzkę i szpilki. 🙂

    • Ania 28 czerwca, 2015 at 23:57 Odpowiedz

      Jest nas wiele, na szczęście też wiele możliwości. Ważne, żeby osoba, której przygotowujemy taki wieczór była zadowolona:)

  11. Małgosia 24 czerwca, 2015 at 17:41 Odpowiedz

    Mam 19 lat. Dziewczyny w moim wieku wychodziły i wychodzą za mąż i jak słyszę od nich, czy nawet od tych, które mają 20, 25 czy 30 letnich kobiet, że brzydko mówiąc „najebały się mega” na swoim wieczorze panieńskim i nic nie pamiętają – to ogarnia mnie żal. W wieczorze panieńskim chodzi o to aby ten czas właśnie był NIEZAPOMNIANY, czyli aby bawić się w najlepsze, ale czy musi być przy tym ogromna ilość alkoholu co prowadzi do niechlujstwa? To przesada. Podałaś, podała Pani (może nie wypada mi pisać na „Ty”) świetne pomysły i myślę, że z chęcią skorzystałabym z któregoś z nich w przyszłości! Pozdrawiam serdecznie 🙂

    • Ania 28 czerwca, 2015 at 23:58 Odpowiedz

      No jasne, że na „Ty” !!! 🙂
      no dokładnie, kompletnie tego nie rozumiem, jak słyszę takie teksty to zawsze mówię, że obudziałam się nie w tej epoce!:)

  12. PaniMagdalenaa 25 czerwca, 2015 at 10:50 Odpowiedz

    Ja jestem przed panieńskim co prawda do niego jeszcze rok, ale już mam ciarki na plecach, jak moje koleżanki będą chciały mi go zorganizować. Jednak poproszę moją bratową, że nie chce mieć tortu w kształcie męskiego przyrodzenia oraz chciałabym po prostu pojechać nad moje ukochane morze i tam się delektować tym dniem. Bardzo bym chciała uniknąć tych różowych ozdób ponieważ no niestety to nie mój kolor 😉 i liczę, że moje przyjaciółki zrozumieją moją prośbę i mój zamysł, że chcę mieć miłe wspomnienia bez konieczności oglądania zdjęć i przypominania sobie dopiero z nich jak się bawiłam :):*

  13. simply lifetime 3 lipca, 2015 at 08:03 Odpowiedz

    osobiście nie przepadam za wieczorami panieńskimi, bo niestety zwykle kojarzą mi się tak, jak opisałaś typowy wieczór panieński. Twoje propozycje jednak wydają mi się bardzo trafne i swój wieczór chętnie spędziłabym właśnie w taki sposób. ja sama wolałabym taki dzień spędzić w gronie najbliższych mi dziewczyn, przez co rozumiem 3 – 4, a nie 15, więc do Twojego podsumowania mogłabym dorzucić np. day spa, który dzięki licznym portalom z zakupami grupowymi nie jest dużym wydatkiem, czy np. wynajęcie domku nad jeziorem i połączenie go z Twoim piknikiem. osobiście jednak nie mam nic przeciwko pozostaniu w domu, przy winie, ze starymi albumami ze zdjęciami, zakąskami i przede wszystkim – dobrym towarzystwem. 🙂

  14. Asia 5 sierpnia, 2015 at 14:00 Odpowiedz

    Dla mnie równie obrzydliwa jest męska wersja „prawdziwego wieczoru” – hotel, „panienka”-striptizerka (i dziwi mnie bardzo, że panny młode tak ot o tym mówią, że koledzy zorganizowali lubemu pannę, panienkę – że też w taki sposób wypowiadają się o tej dziewczynie, jakby to był ufoludek, a nie człowiek (i to jeszcze ona sama się wpychała na siłę); może łatwiej zgryźć, że luby gustuje w takich rozrywkach i się na to godzi). Byłoby mi przykro. „Ostatni taki wieczór”, „trzeba się wyszaleć” – nie rozumiem tego. Wydaje mi się, że realia zdecydowanie się zmieniły i to jest tylko takie sankcjonowanie chłopięcych, niedojrzałych rozrywek.

    Nie miałam potrzeby posiadania swojego wieczoru, nie było takowego. Dostałam wprawdzie przy innej okazji świeczkę-penisa i to było na tyle żenady 🙂 Nie wyobrażam sobie zabawy przy striptizerze. Jeśli chodzi o inne/alternatywne sposoby na spędzenie tego dnia – jeśli panna młoda jest na tak, pojawia się fajny pomysł, czemu nie. Ale mam wrażenie, że (zaplanowany) wieczór zaczyna być jakimś obowiązkiem, standardem, istotnym elementem (przed)ślubu.

  15. passionforwedding 7 października, 2015 at 11:54 Odpowiedz

    Wieczór Panieński to poważna sprawa, podczas której można się porządnie wyszaleć 😉 Ładnie i szczegółowo opisałaś temat, obowiązkowy tekst dla przyszłych „żon” 😉

  16. Agata 12 lutego, 2016 at 14:04 Odpowiedz

    Mojej przyjaciółce zrobiłysmy panienski w domu, zawiesiłysmy taka piniate tam powrzucałyśmy rózne gadżety erotyczne i liściki z zadaniami, super ubaw. Popiłyśmy i poszłyśmy na miasto. Na pewno ma co wspominać…..;)

  17. Emilia 25 marca, 2016 at 21:18 Odpowiedz

    Mój wieczór panieński był dosyć kameralny i wspominam go bardzo przyjemnie. Spędziłam z pięcioma przyjaciółkami kilka godzin w balijskim SPA – rewelacja! Panie o nas zadbały, miałyśmy wspaniałe masaże, zabiegi na ciało i twarz. Do tego był poczęstunek i szampan. Bardzo bardzo nam się podobało! Polecam taki wariant wieczoru panieńskiego!

  18. Malina 30 marca, 2016 at 20:01 Odpowiedz

    Ja na swoim wieczorze panieńskim najpierw miałam mini domówke;) a na niej sesje zdjęciową, makijaż wykonany przez profesjonalistkę;) Potem dziewczyny zabrały mnie do escape roomu;) to było coś. Jestem z Poznania, poszłyśmy do zamknieciwpokoju. Byłam tam pierwszy raz, weszłyśmy do pokoju”Miejsce Zbrodni”Sama nazwa przyprawiła mnie o dreszcze. Było genialnie! Potem imprezka;)

  19. Monika 19 kwietnia, 2016 at 14:54 Odpowiedz

    Organizowałam parę wieczorów Panieńskich:
    Jeden to było 2 dniowe garden party w domku nad jeziorem – firlandy, świece, jedzonko – nawet piosenkę dla Panny Młodej ułożyłyśmy 🙂
    Drugie to miejska gra wciągu dnia w Poznaniu, połączona na koniec z kręceniem teledysku (z nami w roli głównej! :D) do piosenki Happy.
    Trzecie ostatnie robiłam w butiku erotycznym na Ratajczaka – Bossy – ojjj działo się, działo 😀
    Swoje będę miała za rok, więc jestem ciekawa jak dziewczyny się odwdzięczą 😛

  20. Moni 20 kwietnia, 2016 at 15:38 Odpowiedz

    Swój wieczór Panieński spędziłam z przyjaciółkami w Lesznie. W tunelu aerodynamicznym. Moja starsza miała szalony pomysł, by nas tam zabrać. Powiem jedno – było warto 🙂

  21. Daga 29 kwietnia, 2016 at 12:59 Odpowiedz

    a mnie pomysł na urozmaicenie wieczoru panieńskiego podsunął narzeczony. ostatnio byli z kumplami z pracy na imprezie integracyjnej, mówił że już dawno się tak świetnie nie bawili a przy tym żaden się nie upił, bo to dużo bezpieczniejsze niż tradycyjne %% 😉 moje dziewczyny podchwyciły pomysł tych vapshotów i też sobie je zamówimy na panieński 😀

  22. Kamila 22 czerwca, 2016 at 14:45 Odpowiedz

    Na ostatnim wieczorze panieńskim przyjaciółki poznałam ciekawą formę picia alkoholu, coś takiego jak vapshot, alkohol jest w postaci pary i „uderza od razu do głowy” na jakieś 15 minut :p miałyśmy przy tym niezły ubaw ; )

  23. Zocha 19 lipca, 2016 at 22:51 Odpowiedz

    Zdałam sobie sprawę, że kocham tandetę. Nie gardzę też striptizem i limuzyną ale nie częściej jak 1 w roku 😛

    Opowiem wam o sytuacji z której nie każdy sobie zdaje sprawę. Tak jak wspomniałam jestem zwolenniczką tandety i dla mnie panieński to masa tańców, kolorowe drinki i dziewczyny ubrane jak ekipa (np. wszystkie w śmiesznych szarfach każda z innym tekstem <3 ). Łatwiej mi w klubowym otoczeniu zarazić kogoś pozytywnym nakręceniem i nawet dziewczyny które przychodziły naburmuszone miały po godzince fajne humorki 🙂 byłam na takich 4 panieńskich i jestem znana z nakręcania "tandetnej imprezy" każda z panien młodych była mi wdzięczna że nastrajałam tą czy tamtą koleżankę bo bały się ze ona wszystko popsuć.

    Ostatni panieński na jakim była był bratowej mojego męża czyli nie znałam towarzystwa za bardzo ale po samej pannie młodej wiedziałam że będzie inaczej. Organizatorka robiła wszystko według wytycznych panny młodej (nic z niespodzianki).
    nr1 wieczór w spa jakuzzi – koszt 120zł i od razu wspominam o cenie bo bardzo mnie ona bolała ale poszłam nie chcąc robić jej przykrości. Z 15 dziewczyn jak myślicie ile przyszło … a większość to panie o bardzo dobrych stanowiskach nie to co ja … przyszły 2! Ja Panna młoda i 2 dziewczyny. Starałam się jak mogłam ale nie dało się ruszyć tej ekipy więc dałam za wygraną. W zamyśle miało być o kosmetykach i o modzie itp a była taka atmosfera jakby ktoś umarł "o jaka masakra w pracy" zaczeła panna młoda więc inne w ten ton poszły "a to mąż innej pani jaki okropny" itp. panna młoda podczas godziny w jakuzzi zdała sobie sprawę że jest za drętwo i zaczęła zamawiać alkohol który miał się pojawić dopiero w domku. Ja zawszę piję symbolicznie więc ze zgrozą patrzyłam jak 3 panie się upijają
    nr2 domówka z fotografem – mocno podpite panie i załamana ja pojechałyśmy na domówkę a tam zjawiała się cała reszta i złe jak koty że w spa nie miało być % a teraz to one muszą gonić. nie muszę chyba mówić co bylo po 2h jak przyszedł fotograf i robił tej ekipie foty. Przyniósł gadżety a większość pań (widocznie nie lubiących takich ozdób) teksty typu "jaka wiocha" "ja tego nie włożę" "myślałam że inaczej to bedzie wyglądać" "tandeta" itd. Te komentarze utwierdziły w przekonaniu Pannę młodą że tylko w % nadzieja
    nr3 miasto – (nie było ono w planach ale część pań które zjawiły się później przejeły kontrole) wszystkie pojechałyśmy na miasto i po wyjściu z taksówek te trzy Panie co towarzyszyły mi w spa odjechały na chodniku TAK łącznie z panną młodą.
    nr4 część ekipy balanga a część zgon – i że ani do jednej ani do drugiej ekipy nie pasowałam pojechałam do domku

    Taki miał być elegancki wieczór oparty na rozmowach itp a ja nigdy w życiu nie słyszałam na imprezie tylu narzekań i jęków. VIVA TANDETO ma przyjaciółko

  24. Kalina Style Doctor 6 października, 2016 at 11:45 Odpowiedz

    Zgadzam się z Twoim zdaniem w 100% 🙂 A od strony zawodowej (jestem osobistą stylistką) – zdarzało mi się już „występować” na wieczorach panieńskich z mini-pogadanką o sztuczkach stylistki, proporcjach, zasadach, plus organizowałam dla uczestniczek zabawę w „wyklejanki” ubraniowe – dziewczyny dostały za zadanie stworzyć dla przyszłej panny młodej różne zestawy (np. randka ze śniadaniem, wyjście z mężem, wyjazd za miasto) z użyciem zdjęć ubrań i dodatków wyciętych z gazety. Dodatkowo miały dopisać na tych zestawach życzenia – więc wyszły z tego fajne laurki i miła pamiątka. Zabawa była przednia. Do tego konsultacja dla każdej uczestniczki – ustalenie typu sylwetki i porady – więc z tej zabawy mogły też wynieść coś na przyszłość 🙂

  25. Danka 7 lipca, 2017 at 09:30 Odpowiedz

    Byłam na wielu panieńskich imprezach na pierwszej takiej, które w większości z was mówią że jest ohydna czyli striptizer (nasz prezant dla młodej) i limuzyna ( prezent młodej dla nas) i z domówki do lokalu i mile go wspominam. Byłam na wielu takich bez tych ozdobników zwykły wypad do klubu i też było fajnie byle pilnować stanu upojenia i tańczyć jak najwiecej. Na takiej półprzegadanej domówce z quizem znajomości pana młodego i zadaniami ia potem klub taki dzie dużo się tańczy 🙂 ubrane w SZARFY 🙂 o różnych tytułach (jedna Paparazzi bez cenzury, druga Płoszyciel Mietków, Kierowniczka Zamieszania, Kontroler Upojenia hehehe mam jedną szarfę schowaną na pamątkę z małym dopiskiem daty więc można wspominać) Tak ta była najfajniejsza impreza taka prześmiana. A najgorsza była ostatnia gdzie większość pań była po 30 a zachowywała się jakby pierwszy raz alkohol piły. Założenie było „kameralnie” zacząć od spa i kulturka a na spa przyszły 3 dziewczyny (siebie już licze) na ponad 20 zaproszonych i widac było że nie przyszły te co by najbardziej ucieszyły młodą a jak młoda na domówce chciała się poogarniać to do końca nie zdążyła bo była pijana do miasta pojechała po to by za chwilę ją Pan młody nieprzytomną odwoził do domu (kończąc tym i swój wieczór) a najgorsze jest to że towarzystwo nie wiele sobie robiło ze pojechała do domu. Smutne 🙁 także najważniejsi są ludzie na tym panieńskim. Lepiej mniej osób a tych z którymi naprawdę lubimy się bawić!

Leave a reply