5 przyjemności na wyciągnięcie ręki

Intel(R) IPP JPEG encoder [7.1.37466] - Sep 25 2012;

W dzisiejszym pędzącym świecie coraz ciężej znaleźć nam czas na odpoczynek i przyjemności. Warto jednak pamiętać, że każdego dnia na to zasługujemy!

I wcale nie jest to takie trudne... na niektóre chwile szczęścia wystarczy przerwa w pracy, na inne odpowiednio zorganizowany wieczór.  Osobiście uważam, że wszystko zależy od odpowiedniej celebracji chwili i tylko od nas zależy, czy będą dla nas wyjątkowe. Nawet codzienne prozaiczne czynności możemy w przyjemności, które uczynią nasz dzień cudowniejszym.

Przedstawiam Wam moje

5 przyjemności na wyciągnięcie ręki

 1.

Jedzenie i picie

To wydaje się banalne, ale odpowiednio podane zmienia cały sens spożywania:) Niezależnie czy jadacie sami, czy w towarzystwie. Kwestia podania nie zawsze wymaga poświęcenia dużej ilości czasu, a ładnie podane smakuje jakby lepiej. Na przykład lubię pić w kieliszkach, ale zwykle to wcale nie jest alkohol. Celebracja picia wody? Dlaczego nie?!:)

Na moim stoliku przy sofie zwykle stoją świeże kwiaty, nalewam wodę do karafki i delektuję się nią prosto z ulubionego kieliszka, przy okazji w przerwie od pracy sięgając po książki czy czasopisma. Taka mała codzienna chwila wytchnienia:)

woda

2.

Spacer

Jest to tak banalna czynność, że często aż o niej zapominamy!

Od zawsze uwielbiałam chodzić i kiedy tylko mogłam rezygnowałam z wszelkich środków komunikacji. W Warszawie mam taką zasadę, że jeśli mój cel jest oddalony do 4 km, to pokonuję trasę pieszo. Dzięki temu mieszkając w centrum jeszcze nigdy nie jechałam w stolicy autobusem, a metrem raz! Dodam, że rzadko korzystamy z naszego auta, czy taksówek. W czasie naszego wyjazdu do Londynu robiliśmy aż 30 km dziennie! Oczywiście aż tak długie trasy się odczuwa, ale to takie "szczęśliwe zmęczenie".  W przeszłości, kiedy moja praca była dość oddalona, zawsze choć 2-3 przystanki starałam się przejść pieszo. To ruch dla naszego ciała, który możemy dostarczać sobie codziennie i o każdej porze roku. Zdarza nam się spacerować nawet bardzo późnymi wieczorami - idealna chwila wytchnienia dla osób, które tak dużo jak my pracują przed komputerem.

my

3.

Muzyka

Umili niejedną chwilę! W drodze do pracy pozytywnie nastroi na cały dzień, w czasie sprzątania czy ćwiczeń doda energii, a wieczorem ukoi przed snem.

Muzyka ma cudowną moc!

sluchawki

4.

Kąpiel lub prysznic

Nic tak cudownie nie koi i odpręża jak kąpiel lub prysznic. Jednak, żeby taki rytuał był prawdziwą przyjemnością potrzebujemy odpowiednich kosmetyków. Ostatnio dostałam do przetestowania nowe żele marki Apart.

Czym się wyróżniają?

- są hipoalergiczne (idealne dla mojego wrażlwiego męża) i zawierają naturalne prebiotyki, które są korzystne dla naszej flory bakteryjnej (odbudowują ją i wzmacniają).
Wspomagają ochoronę skóry przed chorobotwórczymi mikroorganizmami i podrażnieniami, a także zapobiegają utracie wilgoci.

- żele z linii Natural zawierają witaminy i minerały potrzebne naszej skórze, a także takie składniki jak mleczko owsiane, które nawilża i odżywia skórę, a także pochodną masła Murumuru, chroniącą warstwę hydrolipidową naskórka.

DSC02184 (1280x719) DSC02188 (1280x719)

Dotychczas korzystałam tylko z płynów do kąpieli tej marki. Żele pod prysznic także wywarły na mnie bardzo dobre wrażenie - mają przyjemną konsystencję, zapach i nie wysuszają skóry.

Do wyboru mamy 4 żele z klasycznej linii     i 4 żele z lini męskiej:
- oliwka i buriti                                             - minerały morskie i chmiel
- jedwab i noni                                              - żeń-szeń i imbir
- algi i goji                                                          - pomelo i grejpfruit 
- figa i irys                                                       - granat i guarana

Szczegółowe informacje znajdziecie na stronie marki Apart Natural.

DSC02208 (1280x719)

Kiedy zobaczyłam tyle zapachów z pomocą Kuby postanowiłam zrobić test, wykorzystując moje buteleczki.

Wybrałam 3 żele (podobno tyle zapachów maksymalnie powinniśmy wąchać wybierając ten jeden).

Podobają mi się wszystkie, ale moim faworytem okazał się żel Apart  Natural z jedwabiem i noni🙂

DSC_4034 (1280x843) DSC_4056 (1280x850) DSC_4063 (1280x854) DSC_4084 (1280x850) DSC_4111 (1280x850) żele apartDSC02176 (1280x719) DSC_4095 (1280x850)

DSC_4043 (1280x850)

5.

Tuż przed snem...

Zawsze myślę o czymś przyjemnym. Oglądamy z Kubą jakiś film, gramy w gry, czytamy ksiażki lub czasopisma, albo planujemy kolejną podróż. Trzeba się pozytywnie nastroić na kolejny intensywny dzień!

DSC_4096 (1280x850)

Konkurs

Jeśli też chcielibyście przetestować żele marki Apart mamy dla Was 10 upominków.

Wystarczy, że w komentarzu napiszecie, jakie są Wasze sposoby na małe przyjemności. W formularzu koniecznie zostawcie swoje imię i adres e-mail. Konkurs trwa do poniedziałku 29 czerwca do godziny 12:00. Wyniki zostaną opublikowane w ciągu dwóch dni na naszym blogu.

Regulamin

1. Pod tym postem należy zostawić komentarz z odpowiedzią na pytania: Jakie są Twoje pomysły na codzienne małe przyjemności?

2. W formularzu komentarza należy podać swoję imię, a także adres e-mail.

3. Możesz także polubić nasz profil na facebooku 

https://www.facebook.com/fashionablecompl

i instagramie:

https://instagram.com/fashionablecompl/

4.Dodatkowo można opublikować/udostępnić informację o konkursie na swoim  profilu facebook.

5. Wybierzemy i nagrodzimy 10 najciekawszych odpowiedzi na pytanie ( w komisji ja i Kuba).

6. Konkurs trwa od dzisiaj, tj. 21.06.2015 do 24.06.2014  do godziny 23:59.

7. Wyniki konkursu zostaną ogłoszone w  kolejnych dniach, w tym poście na naszym blogu.

8. W celu przekazania nagrody skontaktujemy się ze zwycięzcami osobiście i przekażemy dane firmie Blogmedia.pl, która jest organizatorem konkursu i wysyła nagrodę. Fundatorem nagród jest firma Apart.

9. Organizatorzy obowiązują się wysłać nagrodę w przeciągu 30 dni od ogłoszenia wyników na naszym blogu.

10. Z przyczyn niezależnych od nas dajemy sobie prawo do uzasadnionej zmiany regulaminu.

Wyniki konkursu

Dziekujemy za wszystkie nadesłane zgłoszenia! Macie fantastyczne pomysły na codzienne przyjemności.

Nagrodziliśmy 10 osób, które dostaną upominki od marki Apart Natural. Podeślijcie proszę swój adres oraz imię i nazwisko, gdzie mamy Wam wysłać prezenciki na adres: ania@fashionable.com.pl. Dane przekażemy firmie Blogmedia.pl, któa wysyła Wam nagrody:

1 Karolina

Właściwie każda codzienna czynność może nam przynieść przyjemność. Wystarczy wszystko dobrze zaplanować:)
Mam kilka sposobów na to, żeby choć na chwilę w ciągu dnia odetchnąć. Zaczynam od samego rana, po obudzeniu przez 15-20 minut ćwiczę. To świetny sposób na to, żeby porządnie się rozbudzić i dostarczyć sobie energii na dobre kilka godzin. Po co stać w korku w trakcie drogi do pracy, a przy okazji nieźle się zdenerwować? Warto wysiąść 2-3 przystanki wcześniej i się przespacerować. Jest dużo przyjemniej, a przy okazji się dotleniamy.
W trakcie pracy kiedy jestem już trochę znudzona odpalam swoją ulubioną płytę. O wiele lepiej się wtedy pracuje.
Po ciężkim dniu w pracy urządzam sobie domowe SPA, peelingi, maseczki, kąpiel z pianą i obowiązkowo kieliszek wina. Wieczorem dobra książka, lub film, a następnego dnia jestem wypoczęta i gotowa na kolejne wyzwania :)
2 Olga
Gdybym miała pisać o przyjemnościach w ogóle, a nie tylko tych codziennych, na pewno byłoby to pieczenie chleba i ciasta. Uwielbiam to robić. Mieszanie, wyrabianie, czekanie, aż wyrośnie i się upiecze, wdychanie wspaniałych aromatów – to przyjemności bez których nie wyobrażam sobie swojego życia. A wracając do tych codziennych. To kubek gorącej kawy wypijanej o poranku, w kompletnej ciszy, gdy córka jeszcze śpi. To nasze poranne przytulasy w łóżku i wspólne śniadanie. To też ten czas, gdy po odprowadzeniu córki do przedszkola wracam do pustego domu i zasiadam przed komputerem, by oddać się pracy, którą bardzo lubię. I wreszcie ten moment, gdy wieczorem kładę się do łóżka, zakopuję w miękkiej, pachnącej pościeli i zamykam oczy, by po kilku godzinach powitać kolejny, wspaniały dzień.
3 Karolina Lewandowska
Mój sposób na codzienną przyjemność?
Chwila relaksu spędzona w towarzystwie mojego prawie 3-letniego synka. Na co dzień wszyscy jesteśmy zabiegani, a ja mimo tego, że ciągle jestem z Kubą w domu- rozrywam się między domowymi obowiązkami, pracą przy komputerze i czasem poświęconym dla niego. Nic jednak nie odpręża mnie tak jak chwile, kiedy Kuba siedzi wtulony we mnie na moich kolanach i albo sobie rozmawiamy, albo oglądamy wspólnie jakąś bajkę. 😉 Niby banał, a naprawdę po potrafi nie tylko zrelaksować, ale i znacznie poprawić humor. I to za darmo, bez wychodzenia z domu! 😉
4. Patrycja Malinowska
Te zdjęcia są cudowne! A dla mnie przyjemnością jest właśnie robienie zdjęć i wokół nich właściwie wszystko się kręci ;). 1.Pięknie podane jedzenie i picie (jak zobaczyłam ten zielony kieliszek to mam ochotę jechać do sklepu po podobny), często robione na potrzeby zdjęć, ale tak naprawdę zjadane z jeszcze większą przyjemnością. Jestem strasznie wybredna w yym temacie, nie tknę nawet najsmaczniejszego posiłku jeśli jest jedna ohydną ciapką. 2. Muzyka- dodaje mi sił, inspiracji i wywołuje nieraz uśmiech na twarzy, a innym razem po prostu sprawia, że mogę się wyszaleć (Ostatnio na koncercie Luxtorpedy powiedziałam sobie nie będę jak zawsze stać jak szara myszka z boku muszę się wyszaleć i tak też zrobiłam). 3. Poznawanie nowych ludzi – postanowiłam skończyć z lękiem przed poznawaniem nowych ludzi. Szarej myszce znowu powiedziałam STOP. Przecież nią nie jestem. Poznawanie nowych ludzi to prawdziwa przyjemność i poszerzanie horyzontów przy okazji. 4. Spacery z moją przecudowną Melisą (Ile szczęścia może dać pies to jest nieprawdopodobne, a przy okazji dla mnie wiecznego zmarzlucha jest cudownym grzejniczkiem. 5. Pasja – nie wyobrażam sobie życia bez niej. To ona jest siłą napędową. Fotografia, szycie czy robienie biżuterii z zamków błyskawicznych, to jest to 😉 Jest jeszcze wiele innych cudownych rzeczy, które umilają mi każdy dzień, ale najpiękniejszy jest zawsze z rana uśmiech mojego męża. Tego nie da się zmierzyć😉 Idę popracować bo już 5:25 :)
5. Karolina
Chwila dla mnie to chwila dla mojej drugiej połówki. Między domowymi obowiązkami, pracą i przygotowaniami do ślubu, czasem ciężko o odrobinę relaksu, czy choćby rozmowę. Po wyczerpującym dniu, zniecierpliwiona na jego powrót, przychodzi ochota nie na słodkie lody, dobre ciastko, czy relaksującą kąpiel, ale na odrobinę ciepła jego ust, dotyku, objęć i uśmiechu. Są to gesty, które sprawiają, że przyjemność trwa nieskończenie.
6. Judyta
Moje pięć przyjemności, nad którymi nie muszę się dłużej zastanawiać:

1) Pole dance.
Poszłam, bo zawsze chciałam. Poszłam i się zakochałam. Nie dość, że mogę się odstresować i popracować nad wyglądem, to czuję się niesamowicie kobieco i pięknie. Dodatkowo stałam się dzięki rurce bardziej otwarta.
2) Malowanie paznokci.
Zawsze, ale to zawsze widok ładnych dłoni poprawia mi humor. Uwielbiam przeglądać lakiery, wybierać kolor w zależności od nastroju, czekać z niecierpliwością aż wyschnie, a potem podziwiać swoje dłonie w nowym wydaniu.
3) Książka
Czytam zawsze i wszędzie. W autobusie, w kolejce na poczcie, na nudnych wykładach, czekając aż woda napełni wannę, gotując. Gdy nie przeczytam przed snem choćby kilku stron czuję się jakbym nie umyła zębów.
4) Truskawki
Kocham, kocham, kocham. W sezonie mogłabym jeść na okrągło i nigdy by mi się nie znudziły. Jak tylko pojawiają się pierwsze w sezonie kupuję dwa kilo i zjadam brudne, taka mała tradycja. Nigdy nie udało mi się donieść do domu nienaruszonej kobiałki, zawsze zjem kilka po drodze.
5) Frania i Frodo
Frania to kotka, Frodo to spaniel. Patrzenie na ich zabawy, przepychanki, zaczepianie, gonitwy sprawia, że uśmiech pojawia się na twarzy zawsze. Idealny sposób na poprawę humoru, który działa zawsze.

7. Aleksandra
Ostatnio z mężem zwróciliśmy uwagę na to, z jak wielu rzeczy cieszy się czterolatek. Obserwując synka, jego zachwyty zwykłymi dla nas rzeczami, śmiech kilkadziesiąt razy dziennie – poczuliśmy, jak wiele straciliśmy zatracając się w dorosłości. I postanowiliśmy – będziemy więcej uwagi zwracać na nawet krótkie momenty radości, będziemy cieszyć się z promieni słońca wpadających przez okno, choć przez minutę świadomie ciesząc się ich ciepłem, kawa będzie oddechem, przyjemnością, nawet 3 minuty, ale na siedząco, nie w biegu. Nawet jeden kęs pysznej kanapki i rozkoszowanie się jej smakiem, powolne rzucie by poczuć wszystkie smaki, a nie szybkie przełknięcie.
Stosując się do tego odkrywam, że chwil na małe przyjemności w trakcie dnia jest naprawdę wiele! Trzeba tylko świadomie się na nich skupić, nie spieszyć, poczuć.
I tak codziennie siadam w fotelu i piję filiżankę kawy. Z mlekiem, pianką, czasem dorzucę kostkę czekolady. Ach, jak pachnie i smakuje!
Codziennie smaruję brzuch (8 miesiąc ciąży) oliwkę – delikatnie i powoli, wyobrażając sobie rosnącą w nim córcię.
Każdego dnia, nawet mimo mdłości i zmęczenia, buduję z synkiem samoloty z klocków – uwielbiam słuchać przy tym synka paplaniny, dziecięcego słodkiego głosiku, notuję to w pamięci, bo czas tak szybko leci…
8. Katarzyna Balbierz
W ciągu dnia pozwalam sobie na małą przyjemność bardzo wiele razy. Gdy coś mi nie wyjdzie, zezłoszczę się, zdenerwuję albo wręcz przeciwnie, gdy jestem szczęśliwa lub podekscytowana. Moją małą przyjemnością jest uśmiech i myśl o czymś miłym (pierwsze słowo mojego dziecka, dzień ślubu, oświadczyny itp.). Te niesamowite motylki w brzuchu, ciepło rozchodzące się po całym ciele i magiczna chwila zapomnienia- nie znam przyjemniejszego uczucia.
Dodatkowo bardzo lubię czytać. Niestety z racji tego, że jestem mamą rocznego Filipa czytam zazwyczaj książeczki dla dzieci. Czasami jednak podstępnie usypiam synka leżąc na plecach i przytulając go do swojej piersi. Zawsze pod ręką mam wtedy ‚dorosłą’ lekturę. Gdy Filip zaśnie to nie mogę się ruszyć, bo inaczej się obudzi. Wyciągam wtedy książkę i czytam. Jest to jedyna opcja, ponieważ gdybym położyła go spać do łóżeczka na pewno nie zajęłabym się czytaniem tylko sprzątaniem.
Pozdrawiam:
Katarzyna Balbierz
9. Anka
 
Mam taka swoją chwile przyjemności,która sprawia że wszyscy domownicy i sąsiedzi cierpią.Albo raczej cierpią ich uszy. Uwielbiam kiedy krople wody spadające z prysznica rozbijąjąsię o moje ciało,a każdy mięsień wygina się i napina wyśpiewując przzeróżne historie. Przepona unosi się i opada rytmicznie a moje całe cialo spowalnia i relaksuje się.Ale jak się wyżywam podczas tych prysznicowych śpiewów.Polecam!
10 LukaS

5 PRZYJEMNOŚCI WG. Bo Włos Ma Swój Głos:

1. Sen – przyjemność, która nigdy nam się nie znudzi! Nie ma nic przyjemniejszego niż położyć się , na hamaku czy kocu w ogrodzie i pozwolić sobie na lekką drzemkę w ciągu dnia czy głęboki sen po intensywnie spędzonym dniu, kładąc się do łóżka 😉

2. Słodycze – ok, wiemy że z umiarem, ale tak od czasu do czasu albo nawet mało, a codziennie przywraca uśmiech na twarzy.

3. Bliskość najbliższych – często niedoceniana przyjemność! Czy nie jest nam miło, kiedy blisko jest nasza ukochana osoba, do której możemy się przytulić, z którą możemy porozmawiać, która po prostu jest? Bo nam bardzo jest przyjemnie spędzać czas razem 😉

4. Aktywność fizyczna – to kumulacja szczęścia! Niby nie mamy już siły na nic albo jesteśmy mega zdenerwowani czymś to sport idealnie rozładuje złe emocje i naładuje pozytywnym fluidami! 😉

5. Pasja – samorealizacja w tym, co kochamy to największa przyjemność! Wtedy możemy całe dnie „samoładować się” 😉

Pozdrawiamy i życzymy duuużo przyjemności codziennych,
Asia i LukaS

 Gratulujemy!

 

DSC_4051 (1280x906) DSC_4089 (1280x850)

Ona: Ciekawa jestem Waszych pomysłów:)

On: Powodzenia w konkursie:)

128 comments

      • Wicia 24 czerwca, 2015 at 19:13 Odpowiedz

        Moim pomysłem na codzienne małe przyjemności jest robienie tego, co kocham- czyli sport. Nie ma dla mnie większego szczęścia, niż chwile, kiedy mam czas wybrać się na siłownię lub choćby poćwiczyć w domu 🙂 Kiedy czuję, jak moje ciało pokonuje kolejne przeciwności i jest zdolne do coraz bardziej zaawansowanych treningów, mam poczucie, że moje życie nie stoi w miejscu, że się rozwijam fizycznie i duchowo 🙂 Po treningu mogę wtedy pozwolić sobie na inne małe przyjemności – gorący, energetyczny prysznic, ciekawą książkę oraz coś słodkiego i aromatyczną kawę 😉 Myślę, że ważne jest, aby w życiu znaleźć coś, co sprawia prawdziwą przyjemność, bo człowiek zrelaksowany jest szczęśliwy, a o to właśnie chodzi w życiu! 🙂

  1. Aneta 21 czerwca, 2015 at 21:37 Odpowiedz

    Moje małe przyjemności w ciągu dnia to praca w tle nie tylko z fajną muzyką, ale i pięknym zapachem świeczki czy kadzidełka. Po pracy wykonujemy sobie z mężem masaż szyi i karku, który trwa dosłownie kilka minut, a bardzo odpręża. Żeby umilić sobie codzienne rutynowe zajęcia, to np. ubieram podczas przygotowania posiłków śliczny fartuszek, który sprawia, że od razu bardziej chce się coś przygotować albo śpiewam karaoke podczas sprzątania. 😉

  2. Karolina 21 czerwca, 2015 at 21:38 Odpowiedz

    Właściwie każda codzienna czynność może nam przynieść przyjemność. Wystarczy wszystko dobrze zaplanować 🙂
    Mam kilka sposobów na to, żeby choć na chwilę w ciągu dnia odetchnąć. Zaczynam od samego rana, po obudzeniu przez 15-20 minut ćwiczę. To świetny sposób na to, żeby porządnie się rozbudzić i dostarczyć sobie energii na dobre kilka godzin. Po co stać w korku w trakcie drogi do pracy, a przy okazji nieźle się zdenerwować? Warto wysiąść 2-3 przystanki wcześniej i się przespacerować. Jest dużo przyjemniej, a przy okazji się dotleniamy.
    W trakcie pracy kiedy jestem już trochę znudzona odpalam swoją ulubioną płytę. O wiele lepiej się wtedy pracuje.
    Po ciężkim dniu w pracy urządzam sobie domowe SPA, peelingi, maseczki, kąpiel z pianą i obowiązkowo kieliszek wina. Wieczorem dobra książka, lub film, a następnego dnia jestem wypoczęta i gotowa na kolejne wyzwania 🙂

  3. Olga 21 czerwca, 2015 at 22:43 Odpowiedz

    Gdybym miała pisać o przyjemnościach w ogóle, a nie tylko tych codziennych, na pewno byłoby to pieczenie chleba i ciasta. Uwielbiam to robić. Mieszanie, wyrabianie, czekanie, aż wyrośnie i się upiecze, wdychanie wspaniałych aromatów – to przyjemności bez których nie wyobrażam sobie swojego życia. A wracając do tych codziennych. To kubek gorącej kawy wypijanej o poranku, w kompletnej ciszy, gdy córka jeszcze śpi. To nasze poranne przytulasy w łóżku i wspólne śniadanie. To też ten czas, gdy po odprowadzeniu córki do przedszkola wracam do pustego domu i zasiadam przed komputerem, by oddać się pracy, którą bardzo lubię. I wreszcie ten moment, gdy wieczorem kładę się do łóżka, zakopuję w miękkiej, pachnącej pościeli i zamykam oczy, by po kilku godzinach powitać kolejny, wspaniały dzień.

  4. Karolina Lewandowska 21 czerwca, 2015 at 23:13 Odpowiedz

    Mój sposób na codzienną przyjemność?
    Chwila relaksu spędzona w towarzystwie mojego prawie 3-letniego synka. Na co dzień wszyscy jesteśmy zabiegani, a ja mimo tego, że ciągle jestem z Kubą w domu- rozrywam się między domowymi obowiązkami, pracą przy komputerze i czasem poświęconym dla niego. Nic jednak nie odpręża mnie tak jak chwile, kiedy Kuba siedzi wtulony we mnie na moich kolanach i albo sobie rozmawiamy, albo oglądamy wspólnie jakąś bajkę. 😉 Niby banał, a naprawdę po potrafi nie tylko zrelaksować, ale i znacznie poprawić humor. I to za darmo, bez wychodzenia z domu! 😉

  5. iwona 21 czerwca, 2015 at 23:18 Odpowiedz

    Po przeczytaniu posta niestety bilans smutny ,poniewaz 1.zawsze byle jak 2.tylko pomiedzy spozywczym a supermarketem3.tylko z bajek:-)4.na szybko zawsze i 5
    nachodza mnie smutne mysli Ale mam swoje drobne przujemnosci choc minimalnie i tak np.w czasie gdy dzieci w szkole to uwielbiam sluchac ciszy…tak cisza brzmi pięknie Moja nawazniejsza przyjemnościa jest rowniez pomaganie dzieciom , dlatego wolne chwile przeznaczam na udostepnianie postow i wyszukiwanie aukcji na ktorych moge cos kupic ,zeby pomoc To cos pieknego Ostatnio bralam udzial w akcji Dzień Dziecka w jednej z grup na fb Nawey nie wiecie jaka to radosc widziec usmiech na twarzy takiego dziecka,ktore na codzień pewnych rzeczy nie ma Lexks w oku sie zakrecila czytajac Pani Iwono Oskar dziekuje NIE MA NIC PRZYJEMNIEJSZEGO:-)

  6. Natalia 21 czerwca, 2015 at 23:40 Odpowiedz

    Dla mnie drobne przyjemności to przede wszystkim słodkie lenistwo z ukochaną osobą, zabawa z bardzo psotnym pieskiem , który ma tysiąc pomysłów na minutę, przeczytanie ciekawej książki,jazda na rowerze kiedy promienie słoneczne rozświetlaja trasę rowerowa, to relaks kiedy kosmetyczka dokonuje cudów na mojej twarzy hi hi, śmiech ukochanej osoby czy ulubiony shake truskawkowy to są moim zadanie drobne przyjemności .

  7. Patrycja Malinowska 22 czerwca, 2015 at 05:23 Odpowiedz

    Te zdjęcia są cudowne! A dla mnie przyjemnością jest właśnie robienie zdjęć i wokół nich właściwie wszystko się kręci ;). 1.Pięknie podane jedzenie i picie (jak zobaczyłam ten zielony kieliszek to mam ochotę jechać do sklepu po podobny), często robione na potrzeby zdjęć, ale tak naprawdę zjadane z jeszcze większą przyjemnością. Jestem strasznie wybredna w yym temacie, nie tknę nawet najsmaczniejszego posiłku jeśli jest jedna ohydną ciapką. 2. Muzyka- dodaje mi sił, inspiracji i wywołuje nieraz uśmiech na twarzy, a innym razem po prostu sprawia, że mogę się wyszaleć (Ostatnio na koncercie Luxtorpedy powiedziałam sobie nie będę jak zawsze stać jak szara myszka z boku muszę się wyszaleć i tak też zrobiłam). 3. Poznawanie nowych ludzi – postanowiłam skończyć z lękiem przed poznawaniem nowych ludzi. Szarej myszce znowu powiedziałam STOP. Przecież nią nie jestem. Poznawanie nowych ludzi to prawdziwa przyjemność i poszerzanie horyzontów przy okazji. 4. Spacery z moją przecudowną Melisą (Ile szczęścia może dać pies to jest nieprawdopodobne, a przy okazji dla mnie wiecznego zmarzlucha jest cudownym grzejniczkiem. 5. Pasja – nie wyobrażam sobie życia bez niej. To ona jest siłą napędową. Fotografia, szycie czy robienie biżuterii z zamków błyskawicznych, to jest to 😉 Jest jeszcze wiele innych cudownych rzeczy, które umilają mi każdy dzień, ale najpiękniejszy jest zawsze z rana uśmiech mojego męża. Tego nie da się zmierzyć 😉 Idę popracować bo już 5:25 🙂

  8. Aneta 22 czerwca, 2015 at 10:49 Odpowiedz

    Jakie są moje ?
    Codzienna przyjemność to zabawa na dworze z moimi psami.
    Rzucanie im Frisbee (latający talerz), trenujemy wtedy i jednocześnie ja wyzwalam endorfiny, gdyż widzę jak psy się rozwijają i cieszą a moje rzuty z dnia na dzień są coraz lepsze i mamy szanse na start w przyszłym roku na zawodach.
    Więc i jednocześnie zwykły spacer dookoła bloku jest urozmaicony, nasze „skille” są coraz lepsze udoskonalamy się jak i potem psy zmęczone idą spać, a ja mam więcej czasu w domu dla siebie hehe 🙂

  9. Karolina 22 czerwca, 2015 at 12:27 Odpowiedz

    Chwila dla mnie to chwila dla mojej drugiej połówki. Między domowymi obowiązkami, pracą i przygotowaniami do ślubu, czasem ciężko o odrobinę relaksu, czy choćby rozmowę. Po wyczerpującym dniu, zniecierpliwiona na jego powrót, przychodzi ochota nie na słodkie lody, dobre ciastko, czy relaksującą kąpiel, ale na odrobinę ciepła jego ust, dotyku, objęć i uśmiechu. Są to gesty, które sprawiają, że przyjemność trwa nieskończenie.

  10. Sylwia 22 czerwca, 2015 at 14:02 Odpowiedz

    Małymi przyjemnościami w codziennym życiowym zgiełku jest dla mnie przyrządzanie posiłków, dekorowanie ich oraz gotowanie. Uwielbiam to robić – właśnie wtedy, gdy chcę uciec od pędzącego świata, od studenckiej nauki, od deszczowej pogody czy po prostu od natłoku stresujących zdarzeń. Nie tylko samo gotowanie, ale i spożywanie posiłków, może być bardzo przyjemne! Lubię celebrować wolną chwilę, jedząc pyszne potrawy w towarzystwie przyjaciół i rodziny. Nie wyobrażam sobie jeść w pośpiechu pączka kupionego gdzieś w cukierni, wolę sama przyrządzić sobie wcześniej pyszne i zdrowe śniadanie. Uwielbiam także spędzać czas w kuchni sam na sam z moim ukochanym… Przygotowywać z nim warzywną sałatkę i poznawać na nowo bogactwo smaków, zapachów czy kolorów, odkrywać nowo poznane artykuły spożywcze. Kocham znów czuć się jak małe dziecko i robić z Nim ciasto czekoladowe, beztrosko paćkając przy tym siebie i wszystko dookoła. Albo razem w atmosferze zabawy szykować kurczaka nadziewanego jabłkami, by później spożyć go w romantycznej atmosferze przy winie… To może być wyjątkowo pobudzające dla obojga partnerów. Gotowanie, choćby i takie amatorskie – jak w moim przypadku, jest przyjemnym doświadczeniem, oderwaniem od rzeczywistości i formą relaksu. Po prostu… moją małą przyjemnością. Zwłaszcza, gdy ma się takiego pomocnika, jak najukochańszy mężczyzna 🙂

  11. Paulina 22 czerwca, 2015 at 16:03 Odpowiedz

    Moje przyjemności są trochę podobne do Twoich, ale chętnie uściślę 😉 Kolejność przypadkowa 🙂
    1. Kocham spacery z moim mężem i naszym labradorem. Z racji rasy (wieczna energia i zero zmęczenia :)) spacery mają miejsce codzienne, bez względu na pogodę. Mamy to szczęście, że mieszkamy na wsi, więc terenów zielonych jest dużo, a i powietrze względnie czyste i przyjemne 😉
    2. Kryminały – kocham nade wszystko! Zwłaszcza wieczorami przy kominku (w porze zimowej) lub na leżaku na tarasie (w porze letniej). Jak dla mnie – relaks murowany i przyjemność olbrzymia!
    3. Kąpiel pod prysznicem, koniecznie z gorącą wodą (tak, wiem że to niezdrowe, ale kto zabroni? 🙂 A potem wcierani ukochanego mleczka do ciała tudzież balsamu, idealnie!
    4. Gotowanie – uwielbiam przebywać w kuchni (jeść także ;)), szukać nowych smaków i aromatów, wyszukiwać przepisy i wprowadzać je w życie. Relaksuje i cieszy, zwłaszcza jak mąż pochwali… 🙂
    5. I ostatnie – niedzielne śniadania. Niespieszne, wyszukane, leniwe, nieraz dopiero po 10 czy 11… ale nasze pyszne we dwoje (plus pies) 🙂

  12. zofia 22 czerwca, 2015 at 16:45 Odpowiedz

    Tych chwil przyjemnych jest wiele, ale moje największe przyjemności to aromatyczna gorąca kąpiel, a po niej ciekawa romantyczna książka.

  13. Dorota 22 czerwca, 2015 at 18:30 Odpowiedz

    Małą przyjemność na którą sobie pozwalam CODZIENNIE to wieczorne czytanie do poduszki – na to zawsze muszę znaleźć czas 🙂

  14. Izabela 22 czerwca, 2015 at 18:31 Odpowiedz

    Przyjemności, hmmm, każdy dzień zakończony czymś przyjemnym jest bodźcem na kolejny dzień. Czy to czytanie książki, gazety, słuchanie muzyki, przeglądanie internetu, w każdym z czynności jest pozytyw, Ale takim numerem jeden, i to na pewno nie tylko dla mnie, ale dla większości kobiet, jest wanna, wanna pełna wody i pianki, a taką wisienką na torcie – lampka czerwonego wina. Wtedy wszystko odpływa w niebyt, wszystkie zmartwienia, bolączki zostają z tyłu, za plecami.

  15. Karola 22 czerwca, 2015 at 18:31 Odpowiedz

    Drobne przyjemności są cudowną odskocznią od szarego, szybkiego i dość brutalnego świata. Trzeba cieszyć się z nawet najdrobniejszej, najbardziej subtelnej niespodzianki, czy możliwości, jaką los stawia przed nami. Ja jestem specyficzna, bo przyjemność i okazje często widzę tam, gdzie inni ich nie chcą dostrzec. Cieszę się z tego co mam i z tego co dopiero mogę mieć.
    Mi wystarczy obecność.
    Mi wystarczy mała pochwała.
    Mi wystarczy zapach jaśminu.
    Mi wystarczy szczera rozmowa.
    Mnie wystarczy wziąć na spacer.
    Mi wystarczy chwila upojnej ciszy.
    Mi wystarczy ciepłe mleko tuż przed snem.
    Mi wystarczy wskazać uroczy cytat w książce.
    Mi wystarczy mała stokrotka zerwana o poranku.
    Mi wystarczy miłe słowo usłyszane lub wypowiedziane.
    Mi wystarczy szczery uśmiech, kierowany w moją stronę.
    Mi wystarczy naciągnąć czapkę na uszy, gdy na dworze jest mróz.
    Mi wystarczy kubek kisielu jedzony na kocu, podczas patrzenia w gwiazdy.
    Mi wystarczy tabliczka czekolady, którą ofiarodawca zje ze mną na ławce w parku.
    Taki niewiele a tak niesamowicie dużo. Być z człowiekiem i dla ludzi – to moja największa z tych najmniejszych przyjemności. To cała definicja mnie.

  16. Izabela 22 czerwca, 2015 at 19:36 Odpowiedz

    Przyjemności są tylko wtedy przyjemne, gdy są przeżywane we dwoje. Największe zatem szaleństwo nie cieszy, gdy nie posiadam do niego wspólnika. Wolę zatem małe szaleństwa, ale radujące ogromnie – zrywanie czereśni w miejscu tylko nam znanym, potajemne spojrzenia zapewniające uczuciu podczas rodzinnego zgromadzenia i odkrywanie tajemnicy świata znajdującego się za miedzą.

  17. Natalia 22 czerwca, 2015 at 20:00 Odpowiedz

    Ze względu, że często brakuje nam czasu odwlekamy chwile przyjemności ” na zaś” albo z nich rezygnujemy. Zauważyłam, iż często wybieramy rozwiązania, które przynoszą nam z tego tytułu jakieś korzyści materialne a na myśli mam np.: dodatkowe nadgodziny w pracy bo przecież dostaniemy większe wynagrodzenie, ale często dzieję się to kosztem rodziny ! Dlatego staram wybierać moim zdaniem lepsze rozwiązanie. Jeżeli tylko mam chwilę to wołam młodszego brata do kuchni i przygotowujemy jakąś prostą sałatkę, albo pyszne ciasto – może nie każdy zdaje sobie sprawę, ile frajdy przynosi taka zabawa, jak śmieszne pytania może zadawać 6-letnie dziecko ! Nie wydaje mi się też żeby ktoś z osób piszących tutaj komentarze bawił się niedawno w berka albo podchody – a mi w momencie takiej zabawy przypomina się dzieciństwo, które było moim zdaniem świetne ! W momencie dużego stresu uwielbiam herbatkę z mięty po którą idę na ogród ( zero substancji chemicznych tylko sama natura ). Będę pewnie nie oryginalna wspominając o wieczornej kąpieli, gdy leżąc możemy przeanalizować swój dzień, jego plusy albo minusy czy też pomyśleć o kolejnym dniu. Zimą często robię sobie gorącą czekoladę, tylko nie standardowo jak wszyscy z mlekiem – nie lubię, dlatego zastępuję je wodą, a czy traci to na smaku to nie jestem w stanie powiedzieć. Może jako pomysł na odprężenie można jeszcze dodać słuchanie muzyki i tu ku zaskoczeniu klasycznej, do której ostatnio się przekonałam. Tak czy owak są gusta i guściki i każdy ma inny sposób na sprawianie sobie przyjemności, ja preferuje powyższe 😀 Pozdrawiam

  18. Ela 22 czerwca, 2015 at 21:21 Odpowiedz

    dla mnie to radość z przygotowania czegoś, co będzie smakować wyjątkowo najbliższym. Gotuję i piekę niestety rzadko, ale jeśli już to wkładam w to całe serce. Efekty czasem są zniewalające! Nie potrzebuję rzeczy materialnych, aby się lepiej poczuć, w moim wypadku świetnie sprawdza się zadowolenie najbliższych, a mina teściowej (która jest zresztą świetną kucharką) – po prostu bezcenna…

  19. ULA 22 czerwca, 2015 at 21:47 Odpowiedz

    Dla mnie bez wątpienia relaks to bieg w nieznane… Gdy mam wszystkiego dość, wkurzony szef, zmęczony mąż, grymaszące dzieci i ja jakaś taka nijaka. Zakładam sportowe buty i biegnę, biegnę aż opadnę z sił do ostatniego tchu, a potem odwracam się na pięcie i wracam spacerkiem do domu podziwiając piękno przyrody, słuchając głosów natury i marzę, snując plany na przyszłość….

  20. Asia 22 czerwca, 2015 at 22:03 Odpowiedz

    Długo myślałam nad tym, co tak naprawdę jest moją codzienną przyjemnością – mogłabym napisać, że jest nią muzyka, ale przecież nie słucham jej już tak często jak kiedyś…Mogłabym także napisać spacery, ale od momentu pojawienia się najmłodszego członka rodziny są to raczej sprinty po pobliskim parku w pogodni za dezerterem, niż spokojne przechadzki, podziwianie przyrody, wsłuchiwanie się w śpiew ptaków, szum wody, etc.;)
    Tak naprawdę, chwilą przyjemności jest dla mnie moment, kiedy mogę chwycić za telefon i usłyszeć głos mojej siostry. Chyba nic nie działa na mnie tak kojąco, jak rozmowa właśnie z nią. Nie ma dnia, żebyśmy nie wymieniły się zabawnymi sytuacjami, które akurat nam się przydarzyły, obróciły w żart problem, który urasta do rangi nierozwiązywalnego, czy po prostu poplotkowały o tym, co akurat przeczytałyśmy, obejrzałyśmy. Tak, tak! Zdecydowanie jest to moja codzienna, mała przyjemność:)

  21. Anka 22 czerwca, 2015 at 22:06 Odpowiedz

    Moja mała codzienna przyjemnością jest poranny jogging. Coprawda aby wyrwać w ciagu dnia coś dla siebie muszę zrywać się o 5, ale wsto to mi daje power na cały dzień. A że mam dwuletnie bliźniaki to taki zastrzyk pozytywnego nastawienia jest mi potrzebny.

  22. katarzyna 22 czerwca, 2015 at 22:12 Odpowiedz

    1. Prysznic, ale koniecznie z muzyką, moje śpiewy (często nieświadome) są gorąco oklaskiwane przez moje córeczki.
    2. Samotna jazda moim autkiem, pieszczotliwie nazywanym Kaczuszką. Wystarczy idealnie wykonany wyjazd z parkingu z jakiegoś trudnego miejsca i już mam cudowny humor.
    3. Orzeszki pistacjowe, mój mąż nieraz biegał wieczorami do sklepu, bo miałam zachciewajkę;)
    4. Książki, pozwalają mi żyć wieloma życiami.
    5. Spacer z moim mopsikiem Watsonem, on też pachnie orzeszkami.

  23. Patrycja 22 czerwca, 2015 at 22:30 Odpowiedz

    Polubiłam na facebooku i zaobserwowałam na instagramie 🙂

    Po całym dniu spędzonym w szkole jestem wykończona i marzę tylko o moim wygodnym łóżku, ale przecież nie będę reszty dnia marnowała. Noc jest od spania 😀 Najprzyjemniejsze dla mnie jest spotkanie z moim przyjacielem. Przy nim mogę się rozluźnić, pośmiać, porozmawiać. Miło i szybko czas nam leci. Oczywiście w ciągu dnia nie opuszcza mnie muzyka. Jest ze mną wszędzie gdy jest to możliwe. W drodze do szkoły, do domu, przy lekcjach, ćwiczeniach, kąpieli i przed snem. Nie wyobrażam sobie dnia bez muzyki. Strasznie mnie odpręża. Kolejna przyjemność- niby nic, ale dla mnie jest to mega ważne i miłe(?) :p Rozmowa z moją kochaną mamą. Opowiadanie co się działo w szkole, jak mi poszło na kartkówce, jak się czuję. Wiem dzięki temu, że liczę się dla niej i sprawia mi to wielką przyjemność, że mnie wysłucha. Teraz czas na coś słodkiego. O tak, czekolada! 😀 Oczywiście z umiarem. Parę kostek jeszcze nikomu nie zaszkodziła, za to wzrasta poziom endorfin, czyli hormony szczęścia. Oto moje małe przyjemności 🙂

  24. Asia 22 czerwca, 2015 at 22:32 Odpowiedz

    Autorka bloga i organizatorka konkursu (dzięki Ci dobry człowieku! ;-)) przedstawia „5 przyjemności na wyciągnięcie ręki”. Moim sposobem natomiast na sprawianie sobie małych przyjemności każdego dnia jest czerpanie z zasobów odnawialnych oraz sprawianie przyjemności każdemu z moich zmysłów. Mój wzrok cieszą kwitnące na balkonie surfinie a na parapetach gerbery, które jednocześnie zapewniają radochę mojemu węchowi. Zmysł smaku uradowany jest za sprawą bitek domowej roboty z sosem pieczarkowym. Ciepłe podmuchy wiatru dają ukojenie mojemu zmysłowi dotyku a wieczorne pogaduchy z mężem są balsamem dla moich uszu. Tak nie wiele każdego dnia daje mi aż tak dużo 🙂

  25. Marta 22 czerwca, 2015 at 23:12 Odpowiedz

    Moje małe przyjemności to:
    – wyciszenie komórki, wyłączenie komputera i zanurzenie się pod kocem w mrocznym świecie smakowitych kryminałów,
    – jazda na rowerze w tempie 5 km/h, tak aby móc delektować się mijanymi miejskimi pejzażami,
    – przeczytanie gazety przy filiżance wybornej kawy,
    – zorganizowanie spontanicznej wymiany ciuchów za małych / za dużych / nietwarzowych / zbyt często noszonych / nie noszonych wcale / zbyt rzucających się w oczy / zbyt kojarzących się z małomiasteczkową bibliotekarką przy lampce wina w kręgu najlepszych kumpeli,
    – własnoręczne zrobienie kartek świątecznych. Nic to, że czerwiec, że palce sklejone razem na amen, że we włosach malowniczy kołtun z muliny, papierowych ścinków, lakieru i brokatu, kreatywność rządzi:)

  26. Kasia 22 czerwca, 2015 at 23:36 Odpowiedz

    Codzienną przyjemnością jest dla mnie budzenie się przy dźwiękach ulubionej piosenki „Thinking out loud”. Kilka minut spedzam na wsluchiwaniu sie w glos Eda Sheerana.
    Kolejnym rytualem jest wlaczenie ekspresu i przygotowanie cappuchino.
    Obserwowanie miasta budzacego sie do zycia z filizanka kawy w dloni jest najpiekniejszym pomyslem na poranek.

  27. Joanna. L 23 czerwca, 2015 at 00:25 Odpowiedz

    Ja codziennie odbywam mój mały rytuał przyjemność a wygląda on następująco. Nakładam słuchawki na uszy zapuszczam moją ulubioną składankę piosenek, zakładam buty biorę psa i idę na spacerek a że w mojej okolicy jest wiele ciekawych miejsc do spacerowania oddaje się przyjemności z przyrodą obcowania, po spacerku odpoczynek z kubkiem zielonej herbaty i odrobiną ulubionej czekolady 🙂 to jest taka chwila tylko dla mnie gdzie mogą się odprężyć i dotlenić po całym dniu pracy.

  28. Marta 23 czerwca, 2015 at 10:57 Odpowiedz

    Moje małe przyjemności w ciągu dnia to spacer, wycieczka, piknik. A ponieważ moją DUŻĄ przyjemnością są moje dzieci cudownie jeśli uda się wybrać gdzieś razem z nimi. Małą przyjemnością wieczorową porą jest książka w jednej a kubek kawy w drugiej ręce. Potem…przyjemność na którą czekam cały dzień to odpoczynek i wytchnienie w wannie w pachnącej pianie.

  29. Anna 23 czerwca, 2015 at 12:01 Odpowiedz

    Codziennie rano gorąca kawa, sprawia, że czuję się nagle wyspana. Jej zapach, smak jest dla mnie wybawieniem, gdy ciężki poranek okrywa mnie wdziękiem. Bez kawy porannej, mój dzień jest stracony i nic nie wybawi mnie z porannej grozy. Mój mały rytuał, smak mojej kawy już zawsze zostanie dla mnie nagrodzony.

  30. Karolajna W. 23 czerwca, 2015 at 14:13 Odpowiedz

    Wracam do domu z pracy ,a tu ….nadal praca.Tylko domowa.Najpierw gotowanie,sprzątanie,ogranianie dzieci,ale wieczory sa moje! I nikomu ich nie oddam. Zasiadam w kuchni , w której dopiero co dzieci rzucały się pierogami i delektuje się ciszą.Robię sobie mocną,gorąca i mega czekoladowaa czekoladę i zamykam drzwi. Biore do ręki dwa cienkie druciki i zaplatam oczko do oczka, włóczka zwija sie i rozwija,skraca się kłębuszek a ja córka ma rano nowy komin do szkoły. Często zasypiam w fotelu ,przebudzam się i dalej robię na drutach. Lubię to swoje chwile wytchnienia ale najbardziej Kocham tą ciszę.Karolina

  31. Magda 23 czerwca, 2015 at 15:37 Odpowiedz

    1. Ćwiczenia – uwielbiam wrócić do domu, włączyć muzykę i ćwiczyć razem z moimi ulubionymi instruktorkami 😉 nawet gdy jestem bardzo zmęczona, godzinka fitnessu niesamowicie poprawia humor!
    2. Włączam zumbę na yt i „wyginam śmiało ciało” 😉
    3. Koktajl z truskawek! A poza sezonem z lodów lub bananów z bitą śmietaną, mmm…
    4. Grill ze znajomymi – uwielbiam spędzać czas na świeżym powietrzu – całą zimę na to czekam.
    5. Rower lub rolki – najlepiej w jak najbardziej wyludnionym miejscu 😉

  32. Justyna 23 czerwca, 2015 at 16:29 Odpowiedz

    Było upalne lato, a ja nie wychodziłam z domu. Chowałam się po kątach i płakałam kilkanaście razy dziennie. Postanowiono diagnozę: depresja. Zaczęłam brać leki, po których czułam się jak warzywko. Aż pewnego dnia… Zapachniało mi kawą. I po raz pierwszy od kilku miesięcy poczułam, że mam na coś ochotę. Podniosłam się z łóżka i zrobiłam sobie kawę z lodami waniliowymi i bitą śmietaną. Boże, jak ona smakowała! Nigdy wcześniej i nigdy później nie była tak pyszna.
    Od tamtej pory cieszę się drobnymi rzeczami: obserwowaniem rybek pływających w moim akwarium, świeżymi truskawkami, rozmową ze starszą panią w tramwaju, kupowaniem ciuszków dla dzieci, nakładaniem maseczki na twarz, jazdą na rowerze. Każdą przeczytaną książką, obejrzanym filmem, zaśpiewaną piosenką. I każdym, choćby najdrobniejszym sukcesem.

  33. Anka 23 czerwca, 2015 at 22:00 Odpowiedz

    Mam taka swoją chwile przyjemności,która sprawia że wszyscy domownicy i sąsiedzi cierpią.Albo raczej cierpią ich uszy. Uwielbiam kiedy krople wody spadające z prysznica rozbijąjąsię o moje ciało,a każdy mięsień wygina się i napina wyśpiewując przzeróżne historie. Przepona unosi się i opada rytmicznie a moje całe cialo spowalnia i relaksuje się.Ale jak się wyżywam podczas tych prysznicowych śpiewów.Polecam!

  34. Marta 23 czerwca, 2015 at 22:06 Odpowiedz

    Moją największą przyjemnością na jaką mogę sobie pozwolić praktycznie w każdej chwili jest uścisk. Przytulam się do mamy, taty, siostry, narzeczonego i wyrywającego się chrześniaka 😉 To chyba największa z tych największych przyjemności. Nie znam nic bardziej przyjemnego i odprężającego. Moim kolejnym „umilaczem” dnia są lody, kreskówki z dzieciństwa i stare zdjęcia w tej tradycyjnej, papierowej formie.

  35. Maamaa BaalBinkaa 23 czerwca, 2015 at 22:17 Odpowiedz

    W ciągu dnia pozwalam sobie na małą przyjemność bardzo wiele razy. Gdy coś mi nie wyjdzie, zezłoszczę się, zdenerwuję albo wręcz przeciwnie, gdy jestem szczęśliwa lub podekscytowana. Moją małą przyjemnością jest uśmiech i myśl o czymś miłym (pierwsze słowo mojego dziecka, dzień ślubu, oświadczyny itp.). Te niesamowite motylki w brzuchu, ciepło rozchodzące się po całym ciele i magiczna chwila zapomnienia- nie znam przyjemniejszego uczucia.
    Dodatkowo bardzo lubię czytać. Niestety z racji tego, że jestem mamą rocznego Filipa czytam zazwyczaj książeczki dla dzieci. Czasami jednak podstępnie usypiam synka leżąc na plecach i przytulając go do swojej piersi. Zawsze pod ręką mam wtedy ‚dorosłą’ lekturę. Gdy Filip zaśnie to nie mogę się ruszyć, bo inaczej się obudzi. Wyciągam wtedy książkę i czytam. Jest to jedyna opcja, ponieważ gdybym położyła go spać do łóżeczka na pewno nie zajęłabym się czytaniem tylko sprzątaniem.
    Pozdrawiam:
    Katarzyna Balbierz

  36. Angelika 24 czerwca, 2015 at 10:21 Odpowiedz

    Napiszę najpierw moje małe, duże przyjemności:) Co rano budzi mnie mała łapka, która za wszelką cenę paluszkami próbuje mi otworzyć oczy, żebym wstawała:) , jak się mu nie udaje to ciągnie za włosy (ale to już mniej przyjemne:)) i nade mną widzę najbardziej uśmiechnięty pysiak na świecie. Jak jest ładna pogoda to siadamy z moim rocznym kawalerem na tarasie i piję sobie kawkę, niestety nie udaje mi się gorącej wypić z wiadomych względów 🙂 ale w takim towarzystwie to wszystko smakuje lepiej. Uwielbiam jak pod koniec dnia mój mały książę zasypia mi padnięty w ramionach 🙂 i mam chwilę dla siebie. Małą przyjemnością na którą sobie pozwalam od czasu do czasu jest długa kąpiel w wannie pełnej piany, kieliszek winka i najczęściej jakiś miły i przyjemny filmik do tego:)

    Wracając do twojego postu też lubię jeść i pic ładnie podane i najlepiej w pięknym miejscu, dlatego uwielbiam pikniki i w ogóle jedzenie na świeżym powietrzu:)
    Pozdrawiam
    Angelika

  37. Teresa 24 czerwca, 2015 at 10:57 Odpowiedz

    Jestem już babcia, ale bardzo żywotną i nadal pracującą. Obawiam się , że jestem najstarsza w tym gronie, ale chcę powiedzieć, ze mimo różnych obowiązków potrafię doskonale sprawiać przyjemności sobie i moim bliskim. Mam dwie wnuczki, które uwielbiam i czas spędzony z nimi to najlepszy dla mnie relaks. Ostatnio w prezencie otrzymały ode mnie lalki z filmu ” Kraina lodu”. Były zachwycone.
    Uwielbiam oglądać filmy i wieczorem po całym pracowitym dniu serwuję sobie dobry kryminał lub film biograficzny a do tego szklankę mojej ulubionej zielonej herbaty. Przed snem rezerwuję sobie czas na ulubioną lekturę, ostatnio czytam poezję. Zawszę znajduję czas na wyjście do fryzjera i kosmetyczki, czytam blogi związane z kosmetykami i modą.
    Przyjemności sprawiam sobie w czasie weekendów – wtedy wyjeżdżam np. w pobliskie Karkonosze i wędruję z moimi przyjaciółmi z plecakiem. Mamy swoje ulubione szlaki, ale staramy się odkrywać nowe miejsca. Słucham wtedy śpiewu ptaków, szumu górskich potoków i napawam się widokami krajobrazów.Jestem wtedy zrelaksowana i wypoczęta.
    Teresa

  38. Aleksandra 24 czerwca, 2015 at 12:36 Odpowiedz

    Ostatnio z mężem zwróciliśmy uwagę na to, z jak wielu rzeczy cieszy się czterolatek. Obserwując synka, jego zachwyty zwykłymi dla nas rzeczami, śmiech kilkadziesiąt razy dziennie – poczuliśmy, jak wiele straciliśmy zatracając się w dorosłości. I postanowiliśmy – będziemy więcej uwagi zwracać na nawet krótkie momenty radości, będziemy cieszyć się z promieni słońca wpadających przez okno, choć przez minutę świadomie ciesząc się ich ciepłem, kawa będzie oddechem, przyjemnością, nawet 3 minuty, ale na siedząco, nie w biegu. Nawet jeden kęs pysznej kanapki i rozkoszowanie się jej smakiem, powolne rzucie by poczuć wszystkie smaki, a nie szybkie przełknięcie.
    Stosując się do tego odkrywam, że chwil na małe przyjemności w trakcie dnia jest naprawdę wiele! Trzeba tylko świadomie się na nich skupić, nie spieszyć, poczuć.
    I tak codziennie siadam w fotelu i piję filiżankę kawy. Z mlekiem, pianką, czasem dorzucę kostkę czekolady. Ach, jak pachnie i smakuje!
    Codziennie smaruję brzuch (8 miesiąc ciąży) oliwkę – delikatnie i powoli, wyobrażając sobie rosnącą w nim córcię.
    Każdego dnia, nawet mimo mdłości i zmęczenia, buduję z synkiem samoloty z klocków – uwielbiam słuchać przy tym synka paplaniny, dziecięcego słodkiego głosiku, notuję to w pamięci, bo czas tak szybko leci…

  39. Judyta 24 czerwca, 2015 at 14:38 Odpowiedz

    Moje pięć przyjemności, nad którymi nie muszę się dłużej zastanawiać:
    1) Pole dance.
    Poszłam, bo zawsze chciałam. Poszłam i się zakochałam. Nie dość, że mogę się odstresować i popracować nad wyglądem, to czuję się niesamowicie kobieco i pięknie. Dodatkowo stałam się dzięki rurce bardziej otwarta.
    2) Malowanie paznokci.
    Zawsze, ale to zawsze widok ładnych dłoni poprawia mi humor. Uwielbiam przeglądać lakiery, wybierać kolor w zależności od nastroju, czekać z niecierpliwością aż wyschnie, a potem podziwiać swoje dłonie w nowym wydaniu.
    3) Książka
    Czytam zawsze i wszędzie. W autobusie, w kolejce na poczcie, na nudnych wykładach, czekając aż woda napełni wannę, gotując. Gdy nie przeczytam przed snem choćby kilku stron czuję się jakbym nie umyła zębów.
    4) Truskawki
    Kocham, kocham, kocham. W sezonie mogłabym jeść na okrągło i nigdy by mi się nie znudziły. Jak tylko pojawiają się pierwsze w sezonie kupuję dwa kilo i zjadam brudne, taka mała tradycja. Nigdy nie udało mi się donieść do domu nienaruszonej kobiałki, zawsze zjem kilka po drodze.
    5) Frania i Frodo
    Frania to kotka, Frodo to spaniel. Patrzenie na ich zabawy, przepychanki, zaczepianie, gonitwy sprawia, że uśmiech pojawia się na twarzy zawsze. Idealny sposób na poprawę humoru, który działa zawsze.

  40. Aleksandra 24 czerwca, 2015 at 15:15 Odpowiedz

    Moje życie nie miałoby sensu bez podróży. Cieszy mnie każda wyprawa, nawet spacer po moim mieście, w którym ciągle jest coś do odkrycia. Jednak moim największym marzeniem jest podróż na Bliski Wschód oraz Kaukaz. Wiele czytam na temat tych miejsc, śledzę różne blogi podróżnicze. W głowie mam mnóstwo marzeń, pomysłów i planów na dalsze życie. Jedno wiem na pewno: nie przestanę jeździć po świecie. Do tej pory zwiedziłam już 16 państw i w przyszłym miesiącu zobaczę następny. Kocham zwiedzać, odkrywać miejsca, które są pomijane przez przewodniki oraz turystów lub uważane za niebezpieczne. Gdybym słuchała opinii innych ludzi oraz tego, co donoszą media nie wyszłabym z własnego mieszkania. Od pierwszego wejrzenia zakochałam się w Bałkanach: urocze miasteczka, klimatyczne uliczki, smaczna kuchnia, gościnni mieszkańcy i błękitne morze – jak dla mnie raj na ziemi. Moja wyprawy nie miałyby sensu bez aparatu fotograficznego, wszystko co zobaczę muszę sfotografować – taką już mam naturę! Szczególnie lubię robić zdjęcia lokalnym zwierzakom. Gdy lecę samolotem, jadę autem czy autokarem uśmiech pojawia się na mojej twarzy. Uwielbiam obserwować życie zwykłych, prostych ludzi. Interesują mnie obce religie, kultury, tradycje. Wszystko to wzbudza we mnie niepohamowaną ciekawość.

  41. PiegiNaNosie 24 czerwca, 2015 at 16:40 Odpowiedz

    Uwielbiam małe przyjemności bo w łatwy sposób mogę poprawić sobie humor,kocham przyrodę!mam dosłownie fioła na punkcie zwierząt i lasu ,z wiekiem mi nie przechodzi z czego bardzo się cieszę! 😉 Staram się często wybrać na spacer do pobliskiego lasu,zabieram ze sobą moje psy i buszuje sobie niczym beztroskie dziecko,problemy gdzieś uciekają a ja naładowana pozytywną energią wracam do domu i zarażam pozostałe osobniki dobrym nastrojem 😀 Poza tym zawsze szczęście sprawia mi robienie zdjęć i dobrej herbaty,znajdowanie czterolistnych koniczynek i obżeranie się truskawkami prosto z ogródka mojej babci 😉

    Polubiłam profil na fb K.G

    Pozdrawiam Kasia

  42. Kazia 24 czerwca, 2015 at 17:29 Odpowiedz

    Dużo spaceruję by płuca odświeżyć,
    Kości swe rozruszać z kondycją się zmierzyć.
    Jem zdrowe pokarmy, miód, białko, owoce,
    Wodę mineralną popijam też w noce.
    Buzię moją często wystawiam do słońca,
    Słońce daje radość która nie ma końca!
    Zaś me oczy cieszę zieleni widokiem,
    Upajam się śpiewem ptaszków pod mym domkiem.
    Balsamu do ciała używam w kąpieli,
    Śpię twardo jak suseł w naturalnej pościeli! 🙂

  43. Michalina 24 czerwca, 2015 at 18:29 Odpowiedz

    Nic tak nie upiększa dnia jak powiedzenie Mężowi do ucha, że się Go kocha! I nic tak nie uskrzydla, jak usłyszenie w odpowiedzi: „Ja Ciebie bardziej kocham, Żonko!” 🙂 Drobne i jednocześnie wielkie przyjemności codzienności! 🙂

  44. Daniel 24 czerwca, 2015 at 21:49 Odpowiedz

    Moje małe przyjemności? Hmm…

    Czekolada jest dla mnie jak piękna Kobieta
    pragnienie dla zmysłów, dla oczu podnieta,
    w niej odbicie znajduje słodkie pokuszenie,
    perspektywa ekstazy, z rajem zespolenie…
    Kąpiel? Niczym remedium na chandry godzinę,
    Wróżka to, co rozgania zmartwienia przyczynę!
    Do tego bliskość – czy to seks, czy przytulenie,
    Przy kimś najukochańczym senne zapomnienie!
    Z dozą romantyzmu, z lampką wina naturalnie,
    Ale zawsze z ogniem, zawsze tak niebanalnie…
    Masaż rozluźniający, nuta też brzmi relaksacji,
    Sport zaś, aktywność, dopełnieniem tej kreacji.
    Aaa… Jeszcze zapomnieniem z książką grzeszę,
    Ale ta jawi się wyjątkowym dla umysłu biesem!

    Więcej „grzechów” przyjemnosciowych nie pamiętam, albo…pisać publicznie o nich nie wypada! 🙂

  45. LukaS 25 czerwca, 2015 at 09:44 Odpowiedz

    5 PRZYJEMNOŚCI WG. Bo Włos Ma Swój Głos:

    1. Sen – przyjemność, która nigdy nam się nie znudzi! Nie ma nic przyjemniejszego niż położyć się , na hamaku czy kocu w ogrodzie i pozwolić sobie na lekką drzemkę w ciągu dnia czy głęboki sen po intensywnie spędzonym dniu, kładąc się do łóżka 😉

    2. Słodycze – ok, wiemy że z umiarem, ale tak od czasu do czasu albo nawet mało, a codziennie przywraca uśmiech na twarzy.

    3. Bliskość najbliższych – często niedoceniana przyjemność! Czy nie jest nam miło, kiedy blisko jest nasza ukochana osoba, do której możemy się przytulić, z którą możemy porozmawiać, która po prostu jest? Bo nam bardzo jest przyjemnie spędzać czas razem 😉

    4. Aktywność fizyczna – to kumulacja szczęścia! Niby nie mamy już siły na nic albo jesteśmy mega zdenerwowani czymś to sport idealnie rozładuje złe emocje i naładuje pozytywnym fluidami! 😉

    5. Pasja – samorealizacja w tym, co kochamy to największa przyjemność! Wtedy możemy całe dnie „samoładować się” 😉

    Pozdrawiamy i życzymy duuużo przyjemności codziennych,
    Asia i LukaS

  46. Martyna 28 czerwca, 2015 at 00:30 Odpowiedz

    „Sekretne karteczki” to mój sposób na małe przyjemności, które mogę fundować bliskim i…sobie! „Kocham cię” pozostawione na lodówce, albo „Uwielbiam o każdej porze dnia i nocy” pozostawione na szafce nocnej rozczulą i napełnią optymizmem serce naszej drugiej połówki. Karteczkami możemy też sprawić radość rodzicom czy rodzeństwu: „Najlepiej gotująca mama po słońcem” „Tata na medal” czy „Super brat” to tylko niektóre z całej listy pozytywnych komunikatów, które możemy wysłać najbliższym. Karteczkami możemy też sprawić radość sobie pisząc na nich miłe słowa na swój temat.

  47. Monia 28 czerwca, 2015 at 12:15 Odpowiedz

    Dla moich małych przyjemności zawsze znajduję chwilę czasu, bo lubię się nimi rozkoszować w samotności i delektować niczym największą słodyczą!
    Taką przyjemnością są dla mnie popołudniowe spacery te leśne, polne i miejskie, gdzie chłonę wiatr we włosach i słońce muskające moje policzki.
    Są wieczorne zabiegi pielęgnacyjne i aromatyczna kąpiel, kojąca zmysły i cudownie relaksująca, dla takiej przyjemności warto odłożyć inne sprawy.
    Słodycz galaretki, owocowych sorbetów i lemoniady w ogrodzie, chwila w hamaku i wdychanie zapachu kwiatów, możliwie przy każdym weekendzie, bo to co własne i przygotowane samemu cieszy równie mocno.
    Ale tłumnie lubię też niedalekie wycieczki, już w gronie znajomych, bo kiedy jest gwarnie i wesoło to przyjemność nie ma końca 🙂

  48. Martyna 28 czerwca, 2015 at 14:48 Odpowiedz

    Moim małym sposobem na codzienną przyjemność jest gotowanie. Uwielbiam szukać przepisów na „małe przyjemności” po blogach i gazetach. Z każdym nowym przepisem odrywam nowe smaki, nowe doświadczenie a tym samym rozwijam swoje zdolności kulinarne. Lubię ten czas spędzony w kuchni, ale jeszcze bardziej uwielbiam moment, gdy mogę zasmakować moich wypieków. Gotowanie nie zawsze musi kojarzyć się z codziennym obowiązkiem. Z wypieków wszyscy są później zadowoleni 🙂

  49. Marta Teresa Serafin 28 czerwca, 2015 at 17:16 Odpowiedz

    Wszystko, co sprawia mi przyjemność na co dzień jest koszmarnie nudne i oldschoolowe – jak powiedziałby mój wnuk (mam nadzieję, że dobrze napisałam). Bardzo lubię korespondencję, taką tradycyjną, papierową. Uwielbiam dostawać listy, kolorowe pocztówki, kartki okolicznościowe…Lubię zgiełk bazaru, jego mieszankę barw, zapachów, dźwięków…Lubię karmić kaczki w parku….Lubię internet i możliwości jakie daje…Nade wszystko kocham jednak wieczory spędzone z moim mężem; wtulam się w niego na kanapie, w tle cichutko gra radio. Boże, jak ja kocham jego zapach! Po raz setny przeglądamy albumy ze zdjęciami; wspominamy nasze pierwsze zagraniczne wyprawy, spieramy się o nieistotne szczegóły, już planujemy kolejną podróż….Mamy jeszcze tyle miejsc do zobaczenia…

  50. Mariolka 28 czerwca, 2015 at 19:04 Odpowiedz

    Jeden kęs, potem drugi…rozkosz dla podniebienia, radość dla kubków smakowych. Jedno spojrzenie, potem drugie…widok który odbiera oddech,obraz który zapisuje się w naszej głowie. Połączenie jedzenia w pięknym miejscu, na łonie przyrody to moja mała przyjemność. Uwielbiam u siebie na działce smakować drożdżówkę z owocami wcześniej przygotowaną, patrząc na pięknie zalesione wzniesienia Jury Krakowsko-Częstochowskiej.Wtedy to, zachwycam się nie tylko smakiem, ale także pięknem przyrody. Drożdżówka z takimi widokami jest jeszcze smaczniejsza, a widoki ze smakiem drożdżówki są jeszcze piękniejsze.

  51. Krystyna 28 czerwca, 2015 at 22:18 Odpowiedz

    Moje przyjemności to:
    – codzienna aromatyczna kawa z pianką, pita w towarzystwie mojego ukochanego
    – dyskusje podczas wspólnej kolacji
    – aromatyczna kąpiel przy blasku świec
    – całusy, które otrzymuję za pysznie ugotowany obiadek
    – masaż pleców wykonywany przed snem przez mojego ukochanego

  52. Halina 28 czerwca, 2015 at 22:51 Odpowiedz

    Ogromną przyjemność sprawia mi czas poświęcony rodzinie, przejażdżki rowerowe, spacery , rozmawianie, ogladanie filmów, wspólne gotowanie a nawet sprzątanie. Każdy uśmiech moich bliskich to jak wylanie miodu na moje serce, kocham ich i sprawianie im przyjemności i widzenie radości na ich twarzach to dla mnie największa nagroda. Ale żeby nie było ze nie dbam o siebie to bardzo lubię jeździć rowerem, choć mam prawo jazdy to z niego nie korzystam, wybieram rower jako srodek transportu do pracy, na zakupy i nawet po dziecko do przedszkola jeździłam rowerem z fotelikiem. Po 8 godzinach w biurze cudownie tak przewietrzyć głowę, a jak świetnie rower działa na nogi, łydki to mam jak ta lala :)) A uwielbiam też otaczać się pięknymi zapachami, wiąże sie to z zamiłowaniem do kwiatów i perfum, w moim domu po prostu musi pachnieć czasem nawet robię jakieś ciasto by tylko w całej kuchni poczuć tą woń, mój nos jest bardzo wyczulony i potrafię wyczuć nawet najdelikatniejsze nuty zapachowe . I ostatnia rzecz żeby już nie zanudzać to szycie, projektowanie od niedawna powróciłam do tej mojej młodzieńczej pasji i uszyłam dla siebie i córki sukienki, kosztowało mnie to troche czasu, energii i nerwów bo niestety jestem perfekcjonistką i każdy szczegół musiałam mieć dopracowany ale w koncu się udało i była to dla mnie ogromna satysfakcja i przyjemność stworzyć coś własnego i niepowtarzalnego, mam nadzieję że kolejnym razem pójdzie lepiej bo w planach mam jeszcze kilak rzeczy do uszycia!

    P.S. Pozdrawiam was Aniu i Jakubie, zawsze podziwiam wasze zdjęcia z mieszkania, macie pięknie urządzone i widzę ze też lubicie dbać o detale 😉 Świetna z was para oby wiecej takich w blogosferze. Rzadko pisze komentarze ale teraz to poszalałam na maksa, pozdrawiam
    H.

  53. Ania 29 czerwca, 2015 at 09:42 Odpowiedz

    Moja kobieca codzienność jest pełna wielu wyzwań i obowiązków. Wciąż podejmuję nowe wyzwania, których realizowanie sprawia mi moc satysfakcji i zadowolenia. Biegnę, wciąż biegnę przed siebie. Praca, dom, obowiązki związane z zyciem zawodowym i rodzinnym. Czasem jednak pozwalam sobie zatrzymać się na chwilę. By odnaleźć to, co w moim zyciu magiczne, niepowtarzalne, po prostu przyjemne…
    Jednym ze sposobów, by „odpocząć od trosk codzienności” jest spacer. Mam to ogromne szczęście, że mieszkam na Mazurach. Wystarczy przekroczyć próg domu, by ujrzeć blask mojego ukochanego jeziora. Często zabieram swoje dzieci na spacer. Siadamy na ławce i delektujemy się szumem wody, dźwiękami otaczającej nas natury. Uwielbiam zamknąć wtedy oczy i poczuć ten błogi stan- „nigdzie się nie spieszę, nic nie muszę”. Zapominam wtedy o kalendarzu wypełnionym kolejnymi terminami, zadaniami do wykonania. Jestem tylko ja, moje beztroskie dzieci i ta magiczna chwila.
    Każdego wieczoru, gdy ucichną wszystkie odgłosy dnia, zmeczone zabawą dzieci wędrują po Krainie Morfeusza, ja siadam w swoim ulubionym fotelu, otulam sie miękkim jak obłoki kocem i czytam. Uwielbiam te moje „literackie podróże” po światach, które kreują inni. Poznaję ciekawe postaci, mam chwilę na refleksję na temat życia i jego sensu. Czasem odkładam książkę i marzę. Tak, marzę, że sama jestem pisarką. Znaną, podziwianą.
    Jednak kiedy myślę o przyjemności, nie mogę pominąć kuchni. Nie, nie gotuję. W kuchni czuję się jak w labiryncie- zagubiona, nie wiem, dokąd iść, jaką drogę wybrać. Jednak mój Mąż, on jest moim Przewodnikiem. Woła mnie do kuchni, podaje ulubiona herbatę jasminową i zaczyna się czas, gdy podziwiam jego „Kuchenne czary”. To własnie On jest naszym rodzinnym kucharzem, który z wielka miłością i oddaniem szykuje najpyszniejsze potrawy pod Słońcem. Uwielbiam obserowawać, jak kroi warzywa, dobiera zioła, komponuje kolejne niepowtarzalne smaki. Przy tym tak pieknie opowiada, o tym, co czaruje, jaką pyszną potrawę tworzy. Uwielbiam jego spokojny, melodyjny głos…
    Kąpiel. Długa, z dodatkiem olejku różanego w mojej malutkiej łazience jest zwieńczeniem wielu trudnych dni. Jednak kiedy zamknę wrota mojego domowego SPA, zapominam o wszystkim. Oddaję się chwili zapomnienia. Moje ciało otula piana i cudowny zapach róż. Czasem wybieram olejek lawendowy…I czuję się jak w Prowansji, krainie, którą pragnę ujrzeć, poznać.
    Czy wspomniałam juz o kalendarzu, w którym zapisuję wszystkie swoje zadania? Tak. Lubię notować, planować, mieć kontrolę nad tym, co dzieje się w moim zyciu. Jednak to chyba tez miłość do słowa pisanego. Uwielbiam pisać. Jako osmioletnia dziewczynka przeczytałam „Anię z Zielonego Wzgórza” i tak jak Ona postanowałam tworzyć piękne opowiadania, na kartce papieru upamiętniac to, co warte wspomnienia. Od tamtej chwili piszę pamietnik. Lubię mieć swój własny „Skarbiec najmilszych wspomnień”, do którego sięgnę w dni pochmurne i pełne niepogody, w chwili refleksji, tęsnoty za tym, co minęło.
    Piszę dla siebie, czasem dla dzieci. Może kiedyś znajdą ten pamiętnik i dzięki niemu lepiej mnie poznają? Wrócą do chwil, gdy były małe, dowiedzą się, jak poznałam ich Tatę…A może kiedyś, gdy będę starszą panią sama wrócę do tych „chwil szczęśliwych” i oddam się wspomnieniom. Miejsc, ludzi, uczuć i emocji.

    Moje małe przyjemności…

  54. Alicja 29 czerwca, 2015 at 10:27 Odpowiedz

    Moje małe przyjemności pewnie są banalne, ale to moje przyjemności 😉 Kawa i książka. Dzień bez chwili czytania to dzień zmarnowany, a kawa bez książki nie smakuje tak samo. To nieodłączny duet. Moja przyjemność. Mój azyl 🙂

  55. Teresa 29 czerwca, 2015 at 10:48 Odpowiedz

    Oto ja, Teresa, pełna pasji dojrzała kobieta,
    która o chwili przyjemności każdego dnia pamięta.
    Największe szczęście przynoszą mi szalone wycieczki rowerowe,
    wkładam swoje czerwone trampki i wsiadam na rower w kolorze turkusowym.
    Potem mknę przed siebie, szukam błękitnego nieba, tęczy i słońca,
    a gdy je znajdę, wołam radośnie, bez wstydu: Kocham Cię życie, wciąż bez końca!
    Wyciągam z torebki aparat i uwieczniam te cudowne chwile, obrazy godne zapamiętania,
    tak- kolejnym źródłem mojej przyjemności jest pasja fotografowania.
    Po powrocie do domu sięgam po przewodniki po najdalszych zakątkach świata,
    planuję podróż, kolejny wyjazd nie zważając na mijające lata.
    Chcę zatrzymać czas, przeżyć go jak najdoskonalej,
    a podróż? Podróż i jej planowanie jest sposobem na spotkanie chwil wspaniałych.
    Dzień kończy się powoli, a w głowie jeszcze tyle pragnienia, by doświadczyć przyjemności,
    może czas na spotkanie z przyjaciółką, która tak jak ja jest pełna radości.
    Może usiądziemy na tarasie, razem zjemy jak kiedyś, lody ulubione, śmietankowe,
    do tego truskawki z jej ogrodu i czas na nasze chwile, rozmową, wspomnieniami wypełnione.
    Potem będziemy patrzeć na księżyc i gwiazdy, popijać czerwone wino…
    Będę czuć się szczęśliwa, spełniona
    mimo że nie jestem już pełną szalonych pomysłów młodą dziewczyną!
    Jednak nie zapominam o tym, że wciąż zasługuję na małe przyjemnośći,
    a uśmiech i pragnienie życia z pasją każdego dnia gości!

  56. Karolina 29 czerwca, 2015 at 15:03 Odpowiedz

    Moja wyobraźnia reaguje na hasło przyjemność, odsłaniając ze swoich czeluści wielowymiarowe obrazy:
    – książki, książki i jeszcze raz książki. Istotą przyjemności jest jej wieloznaczność, dlatego z jednej strony literatura przynosi nam uchwytne wrażenia – takie jak choćby zapach papieru czy ciesząca oczy okładka, ale także inne, wysublimowane doznania, związane z treścią, zależne od naszej wrażliwości
    – jedzenie. Kocham jeść, a każdy kęs mojej ulubionej potrawy/smakołyku/przekąski to gwarancja dobrego humoru, przynajmniej przez najbliższe dwie godziny
    – sport, a raczej pod tym wiele kryjącym słowem, mam na myśli jedno – skakankę. Jeden przedmiot, dzięki któremu czuję się lepiej i gubię zbędne kilogramy w zaskakująco przyjemny sposób 🙂

  57. LukaS 3 lipca, 2015 at 14:29 Odpowiedz

    Dziękujemy bardzo serdecznie!!!
    Cały ten post i liczba komentarzy są niezwykle inspirujące – pokazują jak wiele jest przyjemności na wyciągnięcie dłoni, które sprawią, że nasze dni, nawet te nieco szare, mogą nabrać kolorów!!!

    Pozdrawiamy ciepło Anię i Kubę z Łodzi 😉

  58. ewa 2 czerwca, 2016 at 15:09 Odpowiedz

    Późno tu trafiłam ale dziękuje . Przeczytałam już kilka wpisów i jestem niesamowicie szczęśliwa że trafiłam tutaj do was:) Dzięki Pani chce być piękniejsza i kobieca 🙂
    Pozdrawiam

  59. East Garden 14 czerwca, 2016 at 13:43 Odpowiedz

    Kąpiel lub prysznic a do tego olejki zapachowe mogą zdziałać cuda 🙂 po całym dniu czujemy się zrelaksowani i wypocząć. Uwielbiamy to!

Leave a reply