Makijaż – podkłady i pudry

Ostatnio na nowym portalu ukazał się artykuł o trójmiejskich  blogerkach, którego jestem jedną z bohaterek:

http://www.my3miasto.pl/index.php/styl-zycia/323-trojmiejska-ulica-oczami-blogerek

Jeśli macie ochotę przeczytajcie. Razem z moimi, wypowiedzi Kapucziny,  Fashiondoll i Shiny Syl.

Dostaję ku mojemu miłemu zaskoczeniu wiele maili i komentarzy z prośbą o posty makijażowe.  Jak pewnie wiele z Was wie poza dziennikarstwem ukończyłam roczną szkołę wiżażu i właściwie od makijażu zaczęłam myśleć o blogu:) Obiecuję więc, że makijaże się pojawią, a żeby łatwiej było mi je opisywać, przedstawię Wam najpierw moje kosmetyki. Mam ich sporo, dużo z nich dostałam, jak wspominałam pracowałam przez kilka lat w 2 drogeriach. W Łodzi miałam okazję częściej wykonywać makijaże okolicznościowe (głównie ślubne), zdarzało mi się też malować przy sesjach fotograficznych, a także na pokazach offowych na  Fashion Week Poland:

http://www.fashionable.com.pl/2012/04/21/fashion-week-lodz/

W Trójmieście robię to zdecydowanie rzadziej, bo przyznaje nie znam to jeszcze wiele osób, a to praca dodatkowa, którą zwykle pozyskuje się pocztą pantoflową:)

Najpierw pod lupę wezmę używane przeze mnie podkłady i pudry i tak po kolei zdradzę zawartość mojego kufra:

Zacznę od sposobu dobierania podkładu. Jak powszechnie wiadomo wszelkiego rodzaju kremy koloryzujące, czy też pudry dostosowujemy do barwy skóry. Najprościej dzielimy je na :

* zimny - skóra z przewagą różu, szarości, błękitu, często cienka, ze skłonnościami do "prześwitów" skóry np. pod oczami (widoczne zasinienia), bywa wrażliwa.

* ciepły - z przewagą żółtości, oranżu, czerwieni, łatwo opalająca się na brązowo.

W rzeczywistości podział ten nie jest taki oczywisty, gdyż istnieje nieskończenie wiele niuansów kolorystycznych dla tych barw. Dobierając podkład do własnej skóry, nigdy nie stosujmy testera na wewnętrznej części ręki, tuż pod nadgarstkiem. Kiedyś właśnie taki sposób proponowany był w perfumeriach, skóra w tym miejscu jest jednak zupełnie nie adekwatna do koloru skóry naszej twarzy,w  tym miejscu właśnie zwykle widoczne są żyły, skóra jest cienka i zwykle sprawia wrażenie chłodnej w barwie. Najlepiej kolor podkładu sprawdzić na twarzy, na policzku lub na czole, idealnym rozwiązaniem jest wzięcie z drogerii próbki produktu do domu i przetestowanie go w naturalnym świetle ( w perfumeriach jest ono bardzo nienaturalne i pewnie nie jedna z nas mocno się zdziwiła po zakupie produktu i odpakowaniu go w domu). Należy też pamiętać, że podkład po "zastygnięciu" na skórze po jakimś czasie ciemnieje o przynajmniej pół tonu.

Bardzo ważna zasada dobierania podkładu: jeśli wahamy się między jaśniejszym i ciemniejszym odcieniem weźmy ten jaśniejszy. Do przyciemniania skóry używamy pudrów brązujących, podkład służy do jak najbardziej naturalnego wygładzenia i ujednolicenia naszej skóry. Zbyt ciemny postarza i sprawia, że skóra nie wygląda świeżo.

Kolejnym krokiem jest rodzaj podkładu, w ofercie spotkamy ich wiele: nawilżający, 24h, matujący, wygładzający, odbijający światło, odżywczy itd. Firmy prześcigają się w tworzeniu to coraz doskonalszych. Jednak musimy pamiętać, że trwałość i jakość podkładu może współgrać tylko z odpowiednią pielęgnacją naszej twarzy! Bardzo istotne jest jakiego kremu użyjemy przed zastosowaniem podkładu, bo krem ma istotny wpływ na jego działanie i utrzymywanie się. Jeśli chcemy, żeby makijaż był trwalszy warto użyć kremu co najmniej 2o minut przed wykonywaniem makijażu. Przez ten czas krem będzie miał szansę się dobrze wchłonąć.  Aby makijaż dłużej się utrzymywał, a  także skóra byłą bardziej wygładzona poleca się także stosowanie baz, m.in. silikonowych. Świetnie się rozprowadzają i mają bardzo przyjemną konsystencję, nie używam ich w codziennym makijażu, ale polecam Wam z czystym sumieniem bazę silikonową Dax Cosmetics oraz Gosh.

Jeśli nasza skóra jest wyjątkowo problemowa przed użyciem podkładu warto zastosować korektor:

* zielony - optycznie gasi czerwień popękanych naczynek krwionośnych

* różowy i fioletowy - rozświetla ziemistą cerę, ożywia, przyciąga światło

* biały - likwiduje cienie uwypukla

* beże - najbardziej popularne w codziennym makijażu korektory występujące w różnych odcieniach, ukrywają i ujednolicają barwę skóry, przebarwienia, blizny i sińce. Im bardziej pudrowe (im większa zawartość talku) tym bardziej kryjące.

Podkład możemy nakładać specjalnymi gąbeczkami lub po prostu palcami. Osobiście korzystam z obu tych form, ale bardzo polecam nakładanie go właśnie placami. Dzięki temu rozgrzewamy skórę i podkład bardzo gładko się rozprowadza, a skóra jest jednolita.

Przy makijażach okazjonalnych, np. ślubnych czy sesyjnych, coraz częściej do utrwalenia podkładu i makijażu stosuje się tzw. fix-y - coś jak lakiery do twarzy. Nie jestem ich fanką. Dla mnie najlepszym sposobem na utrwalenie podkładu, oraz świetna baza pod kolejne etapy makijażu (np. cienie) to sypki puder. Nie wyobrażam sobie bez niego makijażu. Zdecydowanie wydłuża trwałość podkładu, pięknie go harmonizuje. Zawsze powinien być dość jasny, nie bójmy się tego o nazwie koloru "transculent", puder ten stapia się z podkładem i jest niewidoczny. Do poprawek makijażu w ciągu dnia ( nie ma szans, żeby makijaż był totalnie idealny przez kilka czy kilkanaście godzin, nasza skóra przecież pracuje!) polecam bibułki matujące, dzięki którym nie musimy nakładać kolejnych warstw podkładu, są dyskretne i świetnie radzą sobie z sebum. Warto też mieć przy sobie puder w kamieniu, zawsze jasny, taki łatwo ujednolici kilku godzinny makijaż i nie spowoduje efekty plam na twarzy (ciemny w połączeniu z sebum będzie jeszcze bardziej widoczny).

Pamiętajmy również, że to co świetnie służy naszym koleżankom, niekoniecznie będzie służyło nam, bo wszystkie mamy inne potrzeby skóry.  Dostosowujmy więc produkty do siebie.

Moje podkłady i pudry:

Nie będę opisywała dokładnych obietnic producenta i składu, bo te bez problemu znajdziecie w internecie. Jeśli chodzi o ceny podkładów bardzo lubię je testować i chętnie próbuję nowości. Pewnie niektóre z Wam stwierdzą, że Lancome jest np. za drogi. Mój przelicznik jest jednak inny: jedno opakowanie podkładu używamy minimum 100 razy, podzielmy to przez cenę podkładu i wtedy podejmijmy decyzję czy zapłacilibyśmy tyle za komfort makijażu  jaki daje dobry podkład. Oczywiście nie uważam, że tylko te drogie podkłady są dobre, mało tego, jeśli kobieta ma ładną cerę i mało problematyczną skórę nie musi dużo wydawać na podkład, a jej skóra i tak będzie wyglądała pięknie! W dzisiejszych czasach mamy tak bogatą ofertę, że każda z nas z pewnością znajdzie coś dla siebie. Ja najchętniej wybieram podkłady, które posiadają aplikację z pompką, nie wiem czy wiecie, ale jest to forma aplikacji najlepiej zabezpieczająca podkłady przed dostawaniem się bakterii, warto o tym pamiętać, zwłaszcza przy cerach wrażliwych.

1. Loreal True Match - od wielu lat króluje na rynku, polecam do każdego rodzaju skóry, świetnie się do niej dostosowuje, dobrze kryje, ale bez efektu maski, występuje w 3 rodzajach odcieni: W - ciepłe, N- neutralne, C - chłodne. Miałam już wiele opakowań, niezmiennie kupuję kolor W3, w promocji w Super Pharmie zapłaciłam za niego 36,99 zł.

2. Podkład Yves Rocher 14h Zero Niedoskonałości - wybrałam sobie ostatnio jako prezent za pieczątki na karcie stałego klienta Yves Rocher (odebrałam prezent za 40 zł, więc zapłaciłam za niego 2 zł)  w cenie podstawowej kosztuje 42 zł, ale można kupić go w promocji zwykle  do 30%. Zgodnie z filozofią marki produkt na bazie składników jak najbardziej naturalnych. Kiedyś nazywał się długotrwały, dlatego to moje chyba 3 opakowanie. Świetnie się rozprowadza, czuć, że pielęgnuje skórę. Podkłady w Yves Rocher występują w 4 odcieniach Rose i 4 odcieniach Beige (100, 200, 300, 400). Najlepiej sprzedający się wśród Polek to kolor beige 200 i ja również go używam, bo jest bardzo naturalny.

3,4. Podkłady Lancome: Teint Idole i Teint Miracle.  Ten pierwszy właśnie mi się kończy, teraz również widziałam, ze zmienił kształt butelki. Kupiłam go ponad rok temu, kosztował 200 zł, z moją 20% zniżką do Sephory zapłaciłam 160 zł. Przyszłam wtedy z zamysłem kupienia Teint Miracle, który był wtedy nowością. Pani wizażystka doradziła mi jednak zakup Teint Idole, powiedziała, że dłużej się utrzymuje i jest bardziej kryjący. Rzadko słucham pań w perfumeriach, za to zazwyczaj udaje, że kompletnie się nie znam i że jestem laikiem w tych sprawach, z nadzieją, że dowiem się czegoś nowego. Był ok, ale nie za tą cenę, miałam kilka próbek Teint Miracle, więc miesiąc temu, kiedy znów dostałam 20% zniżkę do Sephory udałam się, żeby go kupić... i jest o niebo lepszy od Teint Idole, ten rzeczywiście, jest lekki, świetnie kryje i igra ze światłem, wystarczy cienka warstwa, żeby cera się rozpromieniła, w dodatku staniał! Cena podstawowa to 160 zł, z 20% zniżką zapłaciłam 128 zł. Jestem z niego bardzo zadowolona. Z Teint Idole mam odcień 03, z Teint Miracle  01 (ciepły, rozświetlający odcień).

5. Podkład Miracle Touch Max Factor, ten egzemplarz kupiłam przed ślubem za 42,99 w jakiejś promocji w Rossmannie. Dzięki niemu nie bałam się o mój ślubny makijaż, bo ten podkład rzeczywiście ma cudowną moc ujednolicania i krycia. Stosuję go też zamiast korektora. W opakowaniu tego podkładu ukryta jest specjalna gąbka do jego nakładania i w jego przypadku polecam właśnie tą formę aplikacji. Czasem stosuję jego cieniutką warstwę na jakiś klasyczny podkład. Idealny do trwałego makijażu. Posiadam odcień 75 golden beige, ale teraz pewnie byłby ciut za ciemny, moja skóra nigdy nie była tak blada jak teraz, mimo iż nigdy nie byłam amatorką solarium, może to starość?:)

6. Puder sypki Inglot - zapłaciłam za niego chyba 29 zł, jest bardzo wydajny, bo ma dużą gramaturę - 30 g, jednak co jak pisałam zdarza mi się rzadko, posłuchałam sprzedawczyni - wizażystki, która wyjątkowo aktywnie protestowała przeciw kolorowi, który wybrałam  i wzięłam za ciemny kolor. Tak jak pisałam w przypadku pudrów sypkich zdecydowanie polecam jak najjaśniejsze pudry typu transculent, moim faworytem był Yves Rocher Luminelle, ale seria została wycofana, teraz możecie nabyć również dobry Yves Rocher Colour Natures lub puder sypki Max Factora (miał tylko jedną wadę ruchomą nakładkę na puder, która przeszkadzała mi w użytkowaniu). Z kosmetykami jednak można sobie radzić na różne sposoby, mój za ciemny puder Inglota mieszam więc przed nałożeniem z pudrem dla dzieci Nivea, za który zapłaciłam w promocji 6,99 i jest ok:)

7. Pudry brązujące - często wizualnie dodają cerze zdrowego koloru, rozświetlają, jednak nie warto z nimi przesadzać. Obecnie posiadam trzy:

*Ess - kupiony we Francji, ich rodzimej produkcji, znalazłam go w outlecie kosmetycznym w Lyonie za 5 euro (przy powtórnej wizycie kupiłam ich mnóstwo i obdarowałam nim znajome kobiety)

* puder mineralny sypki brązujący Yves Rocher - cudownie rozświetla, dlatego żałuję, że już się kończy, pięknie dodaje cerze blasku, dostałam w prezencie, ale kosztuje 69 zł (często jest w promocji), wolałabym tylko żeby opakowanie było większe - szersze, co umożliwiłoby łatwiejsze korzystanie z płaskiego pędzla.

* mineralny puder brązujący Loreal również kupiłam outlecie kosmetycznym we Francji za 5 euro (w Polsce kosztuje  ok. 60 zł), mam wersję jaśniejszą dla blondynek, pędzel w opakowaniu świetnie się sprawdza, ale przy wersji klasycznej (nie brązującej tego pudru - swoją drogą świetnie kryje i matuje, miałam go kiedyś i nadaje się jak każdy puder mineralny do cer wrażliwych, skłonnych do alergii). Pzry pudrze brązującym wolę używać płaskiego, szerokiego pędzla, który zapewnia subtelniejszy efekt po nałożeniu.


8. Puder w kamieniu Loreal True Match - używam zamiennie z bibułkami matującymi, mam go od września, jak widać właśnie się kończy, bardzo praktyczny, zawiera lusterko i gąbeczkę do nakładania w opakowaniu. Używam odcienia W3, dostałam w prezencie, kosztuje chyba ok. 50 zł. Osobiście z pudrów w kamieniu jestem też fanką Creme Puff Max Factor - jest niebywale wydajny i ma 24 gramy! Polecam odcień transculent 05, którego pewnie wkrótce stanę się szczęśliwą posiadaczką, kosztuje ponad 3o zł ( a pamiętam czasy kiedy w promocji można było go dostać za 19,99...)

Tak jak staramy się dobrać jak najlepsze podkłady do naszej skóry, pamiętajmy również o dokładnym demakijażu naszej skóry! Latem zwłaszcza na co dzień warto również pomyśleć o kremach tonujących, które są bardzo lekkie, ale zawierają tylko kilka procent substancji kryjących.

Ona: To by było tak w skrócie:)

On: Tyle pisania, a Ty tak szybko robisz makijaż!

 Ona: Bo ja wprawiona jestem:)

Polubcie nas na facebooku:

https://www.facebook.com/fashionablecompl


85 comments

  1. silver 30 maja, 2012 at 16:53 Odpowiedz

    Ja niestety musze patrzec na cene, nie bardzo moge pozwolic sobie na jakies szalenstwa. I niestety nie mam tak duzego wyboru :D Uzywam bb garniera jako podklad i jestem zadowolona :) pozdrawiam.

  2. Peaches 30 maja, 2012 at 16:56 Odpowiedz

    Nigdy nie miałam hopla na punkcie kosmetyków, ale od jakiegoś czasu zaczynam się nakręcać, dlatego bardzo spodobał mi się ten post i czekam na kolejne kosmetyczne wiadomości. Pozdrawiam!

  3. Paryska88 30 maja, 2012 at 18:11 Odpowiedz

    Bardzo cenne porady:) Chyba przyjrzę się w sklepie temu podkładowi Loreala:)
    A ta Twoja magiczna skrzynka godna pozazdroszczenia, mam nadzieję,że pokażesz nam więcej swoich kosmetyków, które w niej chowasz:)

  4. Natally 30 maja, 2012 at 19:19 Odpowiedz

    Cenne rady, z których na pewno skorzystam na następnych zakupach. Szczerze mówiąc nie lubię kupować podkładów, ani nic, co przed zakupem należy testować, bo ochroniarze w drogeriach mnie przerażają! ;D

    • fashionable 30 maja, 2012 at 20:07 Odpowiedz

      Zabrzmi okrutnie, ale nie zdajecie sobie sprawy jak klientki kradną… Jeśli jesteście uczciwe to nie ma co się przejmować ochroniarzami, testery są po to, żeby testować i warto to robić, żeby nie kupować zbędnych, nietrafionych kosmetyków:)

  5. Benciaa 30 maja, 2012 at 19:24 Odpowiedz

    Ja mam problem z dobraniem podkładu. Obecnie używam z Vichy Dermablend, bo mam skórę z zaczerwieniami i skłonną do wyskakiwania różnych badziewi :)
    A ten Dermablend świetnie kryje.
    Mam podobny do Twojego brązer – tylko Ty masz sypki, ja w kulkach. I też mam dla blondynek, bo nie lubię aby mi się zbytnio odznaczał na twarzy :) )
    Muszę zainwestować w sprasowany, może na ten z Loreala się skuszę.

    • fashionable 30 maja, 2012 at 20:09 Odpowiedz

      To spróbuj ten podkład z Loreala i Yves Rocher, są lżejsze niż Vichy, ale świetnie kryją niedoskonałości. Dodatkowo ten z Yves Rocher jest pielęgnujący, właśnie przeciw niedoskonałościom.

  6. magi 30 maja, 2012 at 20:47 Odpowiedz

    Aniu jestes boskaaaaaaaa! Wspanialy post! Jak zawsze wyczerpujaco opisany i ze szczegolami. Na pewno wykorzystam wszystkie Twoje porady przy kolejnych kosmetycznych zakupach. Rzeczwiscie puder sypki jest niesamowitym must have, przekonalam sie o tym przy okazji makijazu slubnego i juz na stale zagoscil w mojej kosmetyczce. Aniu czekam na kolejne Twoje porady nie tylko makijazowe:)

  7. karolynahh 30 maja, 2012 at 20:58 Odpowiedz

    Cóż, pięknie to wszystko opisałaś, że aż mi się zachciało podkładu. Jednak jestem blada i mam mnóstwo piegów, nie mam problemów ze skórą, więc nigdy nie używałam podkładów, gdyż boję się, że będzie to wyglądać nienaturalnie. Mam wrażenie, że piegi zobowiązują do naturalności. Mylę się ?
    Bardzo dziękuję za miły komentarz, bardzo to doceniam, bo – jak zresztą widać – nie jestem zdolna manualnie, więc staram się jak mogę, aby wyglądało to ładnie. Ale zawsze mam nadzieję, że kogoś zainspiruję i mnie przebije w zdolnościach ;)

    • fashionable 30 maja, 2012 at 21:27 Odpowiedz

      Czy zobowiązują do naturalności nie wiem, ale na pewno są bardzo piękne i urocze jeśli odpowiednio je wyeksponujesz:)

  8. Evelin 30 maja, 2012 at 21:17 Odpowiedz

    również wybieram się na dziennikarstwo :) ja niestety mam cerę trądzikową i znalezienie podkładu który by maskował wszelkie niedoskonałości bez podkreślania niektórych z nich graniczy z cudem :( pozdrawiam :)

  9. sept 30 maja, 2012 at 22:05 Odpowiedz

    wietny artykuł, przydatny no i zawiera wiele szczegółów:) ja co prawda na co dzień używam tylko tuszu do rzęs, bo skórę mam tak suchą, że kilka razy dziennie muszę smarować twarz kremem więc podkładu by nie zniosła ale mimo wszystko fajnie, że tak dokładnie opisałaś wszystko:)

    • fashionable 30 maja, 2012 at 23:09 Odpowiedz

      No to rzeczywiście masz bardzo suchą skórę, a może nie używasz dostatecznie dobrego kremu? No i pewnie musisz dużo wody pić, ja co prawda raczej od medykamentów trzymam się z daleka, ale czasem, kiedy czuję, że mam przesuszoną skórę, biorę kapsułki Capivit Hydra Control. W Yves Rocher (wiem znowu piszę o tej firmie, ale przez to, że tam pracowałam bardzo dobrze znam ich kosmetyki), jest taki głęboko odżywczy – nawilżający podkład w słoiczku. Do suchej skóry polecane są też wszelkie podkłady liftingujące – nie ściągają skóry.

      • sept 31 maja, 2012 at 06:36 Odpowiedz

        może masz rację, ale już tyle kremów do twarzy wypróbowałam, że sama nie pamiętam ile:) póki co najlepszym okazał się cetaphil (przy jego użytkowaniu wystarczy jak smaruję twarz 3 razy dziennie), ściąganie skóry-niestety znam to uczucie:/ jak tak polecasz produkty yves rocher i bardzo dobrze je znasz to może się skuszę, dzięki!:)

  10. A. 30 maja, 2012 at 22:18 Odpowiedz

    Aaaniu, jestem zaskoczona – pozytywnie! Jesteś idealną blogerką, dzięki Twojej wiedzy w różnych kobiecych zakresach zainteresowań, przedsiębiorczości i zaradności oraz wyjątkowej naturalności i kobiecości możesz stworzyć poczytny, bardzo przydatny i często odwiedzany blog, czego bardzo Ci życzę, jesteś ujmująca. mam nadzieję, że zawsze taki pozostanie, bo inne, komercyjne i nadęte blogi nużą już kobiety. Powodzenia!

  11. Agnieszka 30 maja, 2012 at 22:46 Odpowiedz

    Miałam ten Loreal true match i nie byłam zadowolona, miałam wrażenie, że skóra mi się do niego przyzwyczaiła. Teraz używam Estee Lauder double wear i to mój numer 1 <3

    • fashionable 30 maja, 2012 at 23:04 Odpowiedz

      aden kosmetyk nie jest idealny dla wszystkich, nadal niezastąpioną metodą przy wyborze jest metoda prób i błędów…

  12. winka 31 maja, 2012 at 10:33 Odpowiedz

    Post wyczerpujący i fajnie napisany. Zawsze staram się najpierw dostać próbkę, a jak pani mówi, że nie ma to wyciągam małe pudełeczko i z uśmiechem na twarzy proszę o troszeczkę z testera:)
    Tym co mówią panie w drogerii raczej się nie sugeruje, kiedyś jedna taka poleciła mi za ciemny kolor i wyglądałam jak pół dupy zza ……… Musiałam kupić kolejne opakowanie jasnego podkładu i uskuteczniać mieszanki.

  13. Karolcia 31 maja, 2012 at 11:30 Odpowiedz

    Pieknie to wszytsko opisałaś kochana :) a faceci tego naszego malowania i roczulania się nad każdym kosmetykiem chyba nigdy nie zrozumieją heheh :)
    aaaa kuferka Ci zazdraszczam :) kilka razy już przymierzałam się do takieg zakupu ale jakoś jeszcze się go nie dorobiłam nie wiem sama czemu :(
    Buziaczki

    • fashionable 31 maja, 2012 at 12:18 Odpowiedz

      Kuba jest dosyć nietypowy, rozumie to, że czasem muszę się np. wyżyć artystycznie w makijażu i mu to nie przeszkadza:) Jak również nie przeszkadza mu kiedy jestem zupełnie bez make-upu:) Czasem dziwi się, że wyjmuję stertę kosmetyków, używam 10 pędzli, a makijaż zajmuje mi 3 minuty:) Sam czasem dobiera mi cienie, albo pomadkę:) A najbardziej lubię jak kupuje mi kosmetyki w prezencie. Kuferek jest dosyć praktyczny, kiedy maluje poza domem. Kosmetyki, których używam na co dzień trzymam w szufladzie w toaletce i podręcznej kosmetyczce.

    • fashionable 31 maja, 2012 at 16:39 Odpowiedz

      Używałam z Vichy Normaderm i miałam próbkę liftingującego. Nie ukrywam, że poprzez to, że m.in. Loreal, Maybelline, Vichy i Lancome to jedna firma, dostrzegam sporo podobieństw:)

  14. gosia-makeup.blogspot.com / addicted to make up 1 czerwca, 2012 at 19:55 Odpowiedz

    Bardzo dobry post..na 6 naprawdę….mam podkąłd z Roche i Inglota…ale pudry brązujące Ess to chętnie bym przetestowała…jak bedziesz we Farncji to sobie zamawiam taki !!!! a kaskę wróce oczywiście :)

  15. Panna Karina 8 czerwca, 2012 at 22:58 Odpowiedz

    Sporo się dowiedziałam:) Fakt – te kosmiczne ceny przerażają mnie. Miałam jakieś pytanie do Ciebie, ale niestety mi umknęło:( Ale jak tylko sobie przypomnę, to się odezwę ;)

  16. Ona 5 stycznia, 2016 at 13:46 Odpowiedz

    Ja zupełnie nie umiem się malować. .. . jak nakładam podkład to zostają mi po nich na policzkach jakies smugi jakby przeswity…. jak nłoże pudru to wyglądam jak biała ściana..nie mam si ekogo doradzic HELP zaczęłam coś broznem korygować ale zupełnie nie wiem czy to dobrze robie… w efekcie ostateczym wygladam w makijazu gorrzej niż bez niego… 🙁

  17. Dagmara Król 13 listopada, 2017 at 12:54 Odpowiedz

    Człowiek całe życie się uczy, dziękuję za wpis, napewno popróbuję kilka cennych trików, o których właśnie się dowiedziałam u Ciebie.

Leave a reply